Była noc z piątku na sobotę (14/15 kwietnia). 28-latek z powiatu biłgorajskiego jechał na trasie Majdan Sopocki – Nowiny w powiecie tomaszowskich. W pewnym momencie zauważył na poboczu drogi kobietę, która wyglądała na przemarzniętą i chorą.
Zawrócił, aby sprawdzić, czy nieznajoma nie potrzebuje przypadkiem pomocy, ale wtedy kobieta zniknęła mu z oczu, bo weszła do lasu. Mężczyzna, niewiele myśląc, zaalarmował policję. We wskazane przez niego miejsce udali się policjanci z posterunku w Suścu. Rozpoczęli poszukiwania i po kilkudziesięciu minutach odnaleźli kobietę.
– 30-latka wymagająca leczenia psychiatrycznego, ubrana była w cienki sweter i klapki, była zziębnięta i zdezorientowana, znajdowała się około 7 kilometrów od domu. Oświadczyła, że chciała wracać do domu przez pola, jednak nie znała drogi. Późna pora nocna i temperatura oscylująca w okolicach zera, stanowiły zagrożenie dla jej życia i zdrowia. Odnaleziona kobieta trafiła pod opiekę tomaszowskich lekarzy – relacjonuje Agnieszka Leszek, rzeczniczka tomaszowskiej policji.
Dodaje, że gdyby nie wzorowa postawa 28–letniego kierowcy, dla 30–latki i jej rodziny mogły być to smutne święta.

Napisz komentarz
Komentarze