W miniony czwartek, 11 czerwca, w Łukowej i Józefowie odbyły się pełne emocji i konkretów spotkania urzędników z właścicielami prywatnych lasów, które w maju ucierpiały podczas pożaru w Puszczy Solskiej. Cel spotkania był oczywisty – podnieść puszczę z popiołów. Majowy ogień nie wybierał – żywioł, który wybuchł 5 maja, bezlitośnie trawił zarówno lasy państwowe, jak i prywatne. Choć od ugaszenia pożaru minęło kilka tygodni, rany, jakie zadał, wciąż są świeże.
PRZECZYTAJ: W maju las powinien pachnieć nadzieją. Ten w Puszczy Solskiej pachniał końcem świata
Liczby, które bolą
Bilans tej katastrofy nadal jest porażający: ogień pochłonął łącznie 1 157 ha lasu. Aż 272 ha z tej puli to straty prywatnych właścicieli – w gminie Józefów spłonęło ponad 40 ha lasów, a w gminie Łukowa odnotowano prawdziwy rekord zniszczeń – około 230 ha zielonych płuc regionu zamieniło się w pogorzelisko.
W ubiegłym tygodniu poszkodowani mieszkańcy obu gmin w powiecie biłgorajskim szukali nie tylko odpowiedzi na nurtujące ich pytania, ale oczekiwali także realnej nadziei. Naprzeciw nim stanęli urzędnicy, leśnicy i samorządowcy. Władze powiatu reprezentowali: Bartłomiej Świtała (etatowy członek Zarządu Powiatu Biłgorajskiego) i Marian Szuper, kierownik Wydziału Rolnictwa, Ochrony Środowiska i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Biłgoraju. Obecni byli także nadleśniczy Nadleśnictwa Józefów oraz przedstawiciele Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Spotkania zorganizowano z inicjatywy starosty biłgorajskiego, Andrzeja Szarlipa.
– Kluczowymi tematami spotkania były wstępna procedura zgłaszania strat i inwentaryzacji spalonych drzewostanów, zasady usuwania uszkodzonych drzew, pozyskiwania drewna z pożarzyska oraz zapobiegania namnażaniu się szkodników, a także omówienie dostępnych form pomocy finansowej lub doradczej przy odnowieniu lasu – tłumaczy Bartłomiej Świtała, etatowy członek Zarządu Powiatu Biłgorajskiego.
Trzy ścieżki ratunkowe!
Po niszczycielskim żywiole nadszedł czas na wielką odbudowę. Właściciele prywatnych lasów zniszczonych przez pożary nie zostaną sami z problemem. Eksperci wyłożyli karty na stół i przedstawili trzy niezależne źródła finansowego i rzeczowego wsparcia, które mają przywrócić życie na pogorzeliskach.
Likwidacja skutków klęski żywiołowej to gigantyczny wydatek. Poszkodowani mogą ubiegać się o pomoc w trzech różnych źródłach. Każde z nich ma własną procedurę. Ścieżka systemowa (budżet państwa) umożliwia bezpośredni ratunek po klęsce żywiołowej. Najpierw trzeba wystąpić do właściwego nadleśnictwa po oficjalną opinię, która określi skalę i zakres szkód. Z tym dokumentem należy złożyć wniosek do starosty biłgorajskiego. Gotówka trafi na konto wnioskodawcy po odblokowaniu rządowych funduszy celowych i przesłaniu ich do samorządów.
PRZECZYTAJ: 34 lata temu płonęła Puszcza Notecka, teraz tracimy Puszczę Solską i nie mamy co liczyć na cud
Z kolei zastrzyk unijnego wsparcia można otrzymać w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (2023–2027). Ta pomoc jest skierowana do czynnych rolników. Pieniądze przyznawane są w ramach specjalnej interwencji „Zwiększenie bioróżnorodności lasów prywatnych”. Machiną urzędową i wypłatami zarządza Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR).
Trzecia możliwość to wsparcie od Lasów Państwowych. Tego rodzaju pomoc nie ogranicza się jedynie do papierologii. Leśnicy oferują bezpłatne doradztwo merytoryczne przy ocenie zniszczeń i planowaniu odbudowy. Co najważniejsze – poszkodowani otrzymają darmowe sadzonki! Dodatkowo istnieje szansa na zastrzyk gotówki z Funduszu Leśnego – w tym przypadku starosta powinien złożyć specjalny wniosek do Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych.
Zero kombinowania!
Podczas ubiegłotygodniowych spotkań z właścicielami spalonych lasów urzędnicy postawili sprawę jasno i mocno zaakcentowali jedną regułę: trzeba zapomnieć o kombinowaniu. Przy korzystaniu z jakichkolwiek środków publicznych obowiązuje bezwzględny, prawny zakaz finansowania tych samych prac z dwóch różnych źródeł. Jeśli zostanie przyznana dotacja na odnowienie konkretnego fragmentu lasu z ARiMR, nie można na ten sam cel przeznaczyć pieniędzy z budżetu państwa.
Wnioski o wsparcie na inwestycje leśno-zadrzewieniowe można składać do 31 lipca tego roku. Procedura jest realizowana w pełni cyfrowo – dokumenty należy wysłać przez internetową aplikację eWniosekPlus. Kto nie zdąży przed końcem lipca, ten bezpowrotnie straci szansę na dotację w tym rozdaniu!
ZOBACZ: Oto nasi bohaterzy. Kobiety i mężczyźni z OSP, którzy ratowali Puszczę Solską [ZDJĘCIA]
W ramach jednego formularza można uzyskać dofinansowanie na zalesienie, utworzenie zadrzewień, systemy rolno-leśne czy właśnie odbudowę bioróżnorodności po pożarze. Maksymalny pułap to 40 hektarów, a ostateczna kwota na koncie zależy od specyfiki gruntu, nachylenia terenu i metod ochrony młodych drzewek przed zwierzyną.
Siekiera w ruch? Jeszcze nie teraz!
W finale spotkania padł dramatyczny i niezwykle ważny apel ze strony starostwa i gmin. Służby proszą o jedno: emocje trzeba trzymać na wodzy i nie ulegać pochopnym wycinkom. Zanim ktokolwiek wjedzie do lasu z pilarką, by porządkować pogorzelisko, musi bezwzględnie zgłosić i oznakować usuwane drzewa. Dlaczego to takie ważne? Tylko formalne i rzetelne „ostemplowanie” strat pozwoli na dokładne oszacowanie skali kataklizmu w lasach prywatnych. Bez tego walka o odszkodowania i dotacje z budżetu państwa może okazać się urzędową drogą przez mękę.
Część Puszczy Solskiej spłonęła w pożarze w ciągu kilku dni, a jej odbudowa zajmie długie lata. Jednak po czwartkowych spotkaniach w Łukowej i Józefowie jedno jest pewne: właściciele lasów nie zostaną sami z tym dymem i popiołem.


Napisz komentarz
Komentarze