We wtorek 23 czerwca przed tomaszowskim szpitalem położne nagrały krótki film, w którym wyraziły swój sprzeciw wobec pomysłu likwidacji porodówki. Przypominały, że oddział służy kobietom z całego powiatu, a jego zamknięcie oznaczałoby konieczność dojazdów do innych miast i pogorszenie bezpieczeństwa pacjentek.
Położne protestują
– Personel tego szpitala apeluje o rozwagę i mądrość w podejmowaniu decyzji przez pana starostę, zarząd powiatu i naszych radnych, którzy od wyborców otrzymali mandat zaufania. Przypominamy, że statystycznie połowę głosujących stanowią kobiety – mówiły przedstawicielki personelu.
Położne zwróciły uwagę na to, że problemy demograficzne dotykają wszystkie szpitale, a tomaszowska placówka nie jest wyjątkiem. Przypomniały również, że w nowoczesny blok operacyjny, w którym funkcjonują oddziały położniczy i ginekologiczny, zainwestowano grube miliony.
PRZECZYTAJ: Szpital w Tomaszowie Lubelskim zostanie bez porodówki? Dyrekcja jest w potrzasku
W ślad za nimi następnego dnia poszedł Tomasz Zieliński, poseł na Sejm RP z Tomaszowa Lubelskiego. W krótkim filmiku zamieszczonym w mediach społecznościowych powiedział:
– To jest skandal. Panie dyrektorze Andrzeju Kaczor, wszyscy ludzie na bruk w Tomaszowie Lubelskim, a pacjenci mają jeździć do Zamościa, żeby się leczyć? Wspaniałe pomysły.
Dyrektor szpitala Dariusz Gałecki wielokrotnie powtarzał w rozmowach z „Kroniką Tygodnia”, że „jest daleki od jakiejkolwiek likwidacji” i zdania nie zmienia.
Co wydarzyło się podczas sesji?
Kontrowersyjna propozycja rozważenia likwidacji porodówki padła podczas sesji Rady Powiatu z 18 czerwca, kiedy radni zajmowali się raportem o sytuacji ekonomicznej Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Tomaszowie.
CZYTAJ TEŻ: Kort, kaplica, rząd. Absolutorium Rady Powiatu w Tomaszowie Lubelskim w cieniu niezadowolenia
Dariusz Gałecki podkreślał, że mimo trudnej sytuacji placówka rozwija swoją działalność. Wyliczał, że w 2025 roku wykonano ponad 21 tys. hospitalizacji, prawie 103 tys. porad w poradniach specjalistycznych i podstawowej opiece zdrowotnej. Uruchomiono poradnię ortopedyczną i urologiczną, a w planach są poradnia onkologiczna i poradnia leczenia bólu.
Radny Andrzej Kaczor, poprzedni dyrektor placówki, zwracał jednak uwagę na długie kolejki do specjalistów i problemy finansowe. Według przedstawionych danych średni czas oczekiwania do części poradni wynosił od trzech do sześciu miesięcy. Gałecki tłumaczył, że wynika to przede wszystkim z braków kadrowych, szczególnie wśród pediatrów i anestezjologów.
Strata za I kwartał przekroczyła 5 mln zł
Jak podał dyrektor, rok 2025 szpital zakończył stratą netto w wysokości 695 tys. zł przy przychodach przekraczających 158 mln zł. Jednym z głównych problemów był brak zapłaty przez NFZ za nadwykonania (o tym pisaliśmy już na łamach gazety – NFZ nie miał obowiązku zapłaty, ale szpital po prostu na nie liczył) – 3,5 mln zł, które szpital musiał sam sfinansować.
– Od razu państwu powiem, że Narodowy Fundusz nie planuje żadnych konkursów, czyli możemy tak naprawdę zapomnieć na razie o przystąpieniu do konkursów, które pozwoliłyby nam na zwiększanie po stronie przychodów. Koszty nam cały czas rosną. W jaki sposób szpital ma poprawiać wynik finansowy, nie mogąc po stronie przychodów realizować świadczeń, za które miałby mieć płacone? 1 lipca czeka nas realizacja ustawy podwyżkowej, czyli waloryzacja płacy minimalnej w publicznej ochronie zdrowia – raportował sytuację Gałecki.
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane za obecny rok. Dyrektor poinformował, że już po pierwszym kwartale strata wyniosła około 5,2 mln zł. Ale problemy placówki nie kończą się na tym.
Przeciwko SP ZOZ toczy się obecnie 131 postępowań sądowych złożonych przez pielęgniarki i położne, w tym wiele emerytowanych. Wśród nich Gałecki wymienił 58 pozwów dotyczących nierównego traktowania. Łączna kwota roszczeń to ok. 2,5 mln zł. Kolejne 73 sprawy dotyczą wyższego zaszeregowania płacowego.
„Skalpelem wyciąć to, co przynosi straty”
Właśnie w kontekście ratowania finansów placówki Andrzej Kaczor zaproponował przeanalizowanie dalszego funkcjonowania pionu położniczego.
– Zamiast inwestować w oddział położniczy, noworodkowy, ginekologiczny, gdzie za 2025 rok przyniósł 7 milionów strat, czy nie lepiej może podpisać umowę na te porody z Zamościem? Mam już 7 milionów do przodu przy całkowitej likwidacji. Wiem, że to nie jest popularne, ale wydaliśmy około 20 kilku milionów na budowę tych oddziałów. Trzeba usiąść i z precyzją chirurga skalpelem wyciąć obszary, które są kosztochłonne, i spróbować znaleźć tam, gdzie są dochody – mówił radny Kaczor podczas sesji.
Jego zdaniem jest to rozwiązanie warte rozważenia.
„Dyrektor biegnie z rękami związanymi z tyłu”
Podczas sesji głos zabrał także prof. Wojciech Głód, współpracujący ze szpitalem od 2021 roku. Ekonomista przekonywał, że problemy Tomaszowa nie są wyjątkiem.
– Współpracuję z kilkunastoma jednostkami na terenie województwa śląskiego, podkarpackiego, lubelskiego. Chciałbym, żeby takie wskaźniki [oceny punktowej] znajdowały się w raportach innych szpitali. Są szpitale, których ocena punktowa w raporcie wynosi trzy punkty – mówił.
– W opinii mojej jako profesora ekonomii, [dzisiaj] administrowanie przez dyrektora to tak, jakby, mówiąc kolokwialnie, kazać biec dyrektorowi z zawiązanymi rękami z tyłu – obrazował Głód i stwierdził: – Ja, z całym swoim 20-letnim doświadczeniem i tytułem naukowym, rozkładam ręce i mówię: w tej sytuacji pomysłów nie mam – zakończył.


Napisz komentarz
Komentarze