Po pierwsze, trener Łady pochodzi z Włodawy, więc mecz z krajanami traktował bardzo ambicjonalnie. Po drugie, jako szkoleniowiec, Zarczuk nigdy wcześniej Włodawianki nie pokonał. Po trzecie wreszcie, Łada chciała zmazać plamę po środowej porażce w Końskowoli.
Przewaga ekipy z Biłgoraja przyniosła efekt tuż przed przerwą, gdy Damian Rataj dośrodkował z rogu, a Patryk Dorosz celną główką zdobył bramkę. Na przerwę jednak obie ekipy schodziły, remisując 1:1. W 45. min Wojciech Więcaszek wycofał piłkę z linii końcowej w okolice szesnastki, a uderzenie Pawła Soroki znalazło w gąszczu nóg drogę do bramki.
W 74. min kapitan Łady zebrał owacje na stojąco, a powodem był przepiękny gol niemal z czterdziestu metrów.
– Patryk poczekał, aż piłka się odbije i posłał za kołnierz bramkarzowi takiego spadającego liścia. Stadiony świata – cmokał z zachwytu Ireneusz Zarczuk, który z racji snajperskiego doświadczenia potrafi docenić takie bramki.
Łada 1945 Biłgoraj – Włodawianka 3:1 (1:1)
Bramki: Dorosz 44, 74, 76 (z karnego) – Soroka 45.
Łada: Strzelczyk – Mielniczek (80 Myszak), Sobótka, Mulawa, Kuliński (70 Poliwka) – Misiarz (55 Czok), Mazurek, Stetskiv (60 Konopka), Rataj – Dorosz, Perin.
Żółta kartka: Mulawa. Sędziował: Piotr Kasperski (Lublin). Widzów: 200.
Więcej w wydaniu papierowym i e-wydaniu.

Napisz komentarz
Komentarze