Pod koniec października ub. roku odwiedzający groby swoich bliskich mieszkańcy Szczebrzeszyna zauważyli wystające z wąwozu ludzkie kości. Powiadomiono policję. Jak relacjonował burmistrz Szczebrzeszyna Rafał Kowalik, sytuacja była wyjątkowo trudna, ponieważ osuwisko zaczęło się zapadać, co groziło wywróceniem drzew, stwarzając dodatkowe zagrożenie. Dlatego w celu zabezpieczenia terenu i stabilizacji osuwiska na miejsce wezwano straż pożarną.
PRZECZYTAJ TEŻ: Gm. Szczebrzeszyn: 14-latka cała i zdrowa wróciła do domu. Szukała ją rodzina, znajomi i policja
Strażakom pomagali pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej w Szczebrzeszynie. Działania związane z oględzinami i zabezpieczeniem dowodów koordynował prokurator. Do badań zabezpieczono fragmenty szkieletu kostnego co najmniej trzech osób. Choć wstępnie wykluczono udział osób trzecich, to Prokuratura Rejonowa w Zamościu wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Specjaliści Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie, do których trafiły szczątki, ustalili, że to kości co najmniej trzech mężczyzn w podeszłym wieku – nie udało się jednak ustalić, co było przyczyną ich śmierci. Zdaniem biegłych, kości przebywały w ziemi przez kilkadziesiąt lat (świadczył o tym zarówno brak tkanek miękkich przy zabezpieczonych kościach, jak i fragmentów ubrań).
– Wobec braku znamion czynu zabronionego śledztwo zostało umorzone – powiedział nam Jerzy Piechnik, szef Prokuratury Rejonowej w Zamościu.
W związku z tym, że miejsce odnalezienia kości dzieli od szczebrzeszyńskiego cmentarza około 40 m, nie można wykluczyć, że odnaleziono stary pochówek.


Napisz komentarz
Komentarze