Wybitny profesor językoznawca Kazimierz Nitsch gwary wschodniolubelskie umieszczał w obrębie dialektów pogranicznych, mieszanych i przejściowych. Podkreślał ich pozostawanie w kontakcie z gwarami ukraińskimi, utrzymującymi się w pasie przygranicznym.
Współcześnie obserwujemy zanikanie lokalnych gwar i dialektów. Odchodzą one wraz ze starszym pokoleniem. Ale w powiatach hrubieszowskim czy tomaszowskim kałuża to dalej bajura, na kuchni stoją baniaki (garnki), a na polu rosną bodaki (osty). W użyciu są także inne gwarowe wyrazy, jak np. balia (wanna), chochla (drewniana łyżka), harbuz (dynia), kidać (rzucać), najsampierw (najpierw), uzuć (nałożyć buty) czy oberemek (naręcze).
CZYTAJ TEŻ: Nie „bambik”, nie „delulu”, ale… Młodzieżowe Słowo Roku 2024
Warto zbierać tego typu słownictwo, które świadczy o językowym bogactwie wielokulturowego pogranicza. Na pewno będzie do tego zachęcała na zaplanowanym spotkaniu prof. dr hab. Halina Pelc, która jest językoznawcą, dialektologiem, socjolingwistą, regionalistą i autorką książek, w tym 12 tomów „Słownika gwar Lubelszczyzny”. Organizatorem spotkania, które 13 grudnia o godz. 13 rozpocznie się w Czytelni Biblioteki Pedagogicznej przy ul. Sienkiewicza 5, są Biblioteka Pedagogiczna w Zamościu oraz Księgarnia-Kawiarnia im. Bolesława Leśmiana w Zamościu.
Zapisy: tel. 84 638 49 39 wew. 25.

Napisz komentarz
Komentarze