Sejmik Województwa Lubelskiego może zerwać trwającą od ponad 20 lat współpracę z obwodem lwowskim. Powodem jest decyzja ukraińskich radnych o ustanowieniu 2027 roku rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii i jej dowódcy Romana Szuchewycza, współodpowiedzialnego za ludobójstwo Polaków na Wołyniu, oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.
„Uważam, że powinniśmy zejść na ziemię, skończyć z apelami, stanowiskami, tylko przejść do konkretnych działań. Uchwalenie przez Lwowską Radę Obwodową roku 2027 rokiem Romana Szuchewycza, mordercy i architekta ludobójczej zbrodni na Wołyniu, dokonanej na Polakach, jest powodem do tego, aby zerwać umowę partnerską z obwodem lwowskim” – napisał w mediach społecznościowych radny Sejmiku Województwa Lubelskiego Michał Mulawa.
„Haniebna decyzja”
Uchwałę ukraińscy radni przyjęli 20 października. W przyszłym roku na terenie obwodu lwowskiego mają odbywać się wydarzenia historyczne, edukacyjne i kulturalne poświęcone UPA, jej dowódcy Romanowi Szuchewyczowi oraz działaczowi OUN Ołehowi Olżyczowi. Władze obwodu wskazywały m. in. na 120. rocznicę urodzin Szuchewycza i 85. rocznicę powstania UPA.
W Polsce decyzja spotkała się ze stanowczą krytyką. Premier Donald Tusk stwierdził, że takie działanie jest niemądre, irytujące i sprzeczne z interesami Ukrainy. Instytut Pamięci Narodowej określił ją jako „cios wymierzony w pamięć o ofiarach”, a wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz wezwał władze Ukrainy do odcięcia się od stanowiska lwowskich radnych.
Równolegle minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wystąpił o wpisanie na listę osób niepożądanych w Polsce Swiatosława Szeremety, radnego obwodu lwowskiego i autora pomysłu ustanowienia 2027 roku rokiem UPA i Szuchewycza. Szeremeta jest deputowanym do Lwowskiej Rady Obwodowej z ramienia partii Europejska Solidarność byłego prezydenta Petra Poroszenki. Jest jednocześnie sekretarzem ukraińskiej międzyresortowej komisji ds. upamiętnień.
W tej roli obecny był podczas wszystkich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, prowadzonych w ostatnim czasie przez stronę polską w Ukrainie. Sam kieruje przedsiębiorstwem komunalnym Lwowskiej Rady Obwodowej „Dola”, które formalnie prowadziło po stronie ukraińskiej poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w Ugłach na Wołyniu.
Ukraińskie MSZ przyznało, że uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej przynosi skutki odwrotne do zamierzonych i utrudnia działania na rzecz porozumienia z Polską. Resort podkreślił jednocześnie znaczenie rozwijania strategicznego partnerstwa, dialogu historycznego oraz prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych.
Konsekwencje mogą być szczególnie odczuwalne na Lubelszczyźnie. Wicemarszałek Piotr Breś poinformował na konferencji prasowej, że województwo chce wstrzymać obowiązującą od 2004 r. umowę o współpracy gospodarczej, naukowej i kulturalnej, a następnie ją zerwać, jeśli strona ukraińska do poniedziałku (26 października) nie wycofa się z uchwały, którą nazwano „haniebną”.
Mordercy na pomnikach
W Polsce zbrodnie ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej są uznawane za ludobójstwo, a pamięć o pomordowanych Polakach – jak podkreśla radny Michał Mulawa – nie podlega negocjacjom. Założona w 1929 r. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów odpowiadała za zamachy terrorystyczne w Polsce w latach trzydziestych ub. wieku.
Po zabójstwie ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego przywódca OUN Stepan Bandera został skazany na karę śmierci, zamienioną na dożywotnie więzienie, które opuścił po napaści Niemiec na Polskę. Po okresie współpracy z hitlerowcami trafił do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. W tym czasie dowodzona przez Romana Szuchewycza („Tarasa Czuprynkę”) UPA, czyli zbrojne ramię OUN, dokonywała mordów na ludności polskiej.
CZYTAJ TEŻ: Zamość: Zbiórka podpisów pod projektem. Mulawa: Propagowanie banderyzmu powinno być surowo karane
Zbrodnie, za którymi stała UPA, przerażały nawet Niemców. Polaków mordowani siekierami, kosami, piłami, palono żywcem. Nikogo nie oszczędzano. Ginęli mężczyźni, kobiety, dzieci. Nacjonaliści ukraińscy zgładzili ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej, ale też na terenie wschodniej Lubelszczyzny, ale zginęli też polscy obywatele innych narodowości, w tym Żydzi, Ormianie, Romowie, Czesi oraz Ukraińcy, którzy nie popierali banderowców albo ratowali polskich sąsiadów.
W części ukraińskiej pamięci historycznej UPA jest jednak przedstawiana jako symbol walki o niepodległość. Zarówno Bandera, jak i Szuchewycz traktowani są dziś jak bohaterowie – mają swoje pomniki, ich imionami nazywane są ulice i stadiony, kolejne miasta podejmują uchwały o nadaniu Banderze i Szuchewyczowi honorowego obywatelstwa.
– Ukraińcy nie po raz pierwszy plują nam w twarz, oddając hołd swoim bohaterom-ludobójcom – komentuje ostatnią decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej Janusz Bernach, przewodniczący Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu z siedzibą w Zamościu. – Pamięć należy się ofiarom UPA i Szuchewycza, im zaś wieczne potępienie.
Nasz rozmówca wskazuje, że banderyzm „rozlał się” już na całą Ukrainę.
Przypomnijmy, że prezydent Petro Poroszenko, rządzący Ukrainą w latach 2014-2019, uznał kult UPA za podstawę budowy tożsamości narodowej i państwowej Ukrainy. To za jego rządów Rada Najwyższa Ukrainy oficjalnie uznała członków OUN i UPA za bojowników o niepodległość Ukrainy, przyznała im uprawnienia kombatanckie oraz wprowadziła kary za publiczne znieważenie lub okazywanie lekceważenia dla członków tych organizacji.
CZYTAJ TEŻ: Zabici strzałem w plecy, pochowani w polu. Po 87 latach policjanci spoczęli godnie w Kryłowie
– Dopiero prezydent Karol Nawrocki zachował się jak trzeba, odbierając Order Orła Białego prezydentowi Zełenskiemu – mówi Janusz Bernach. – Teraz mamy kolejną sytuację i dobrze, że jest stanowcza reakcja władz państwowych i samorządowych. Lepiej późno, niż wcale.
Wokół „Bohaterów UPA”
Przypomnijmy, że w czerwcu prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że zdecydował o odebraniu Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu, który został mu przyznany w 2023 r. przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. To konsekwencja nadania przez Zełenskiego imienia „Bohaterów UPA” ukraińskiej jednostce wojskowej.
CZYTAJ: Prezydent Nawrocki odebrał Zełenskiemu Order Orła Białego. "Nie można czcić ludobójców"
Uzasadniając swoją decyzję prezydent Nawrocki stwierdził, że relacje polsko-ukraińskie psuje „wzmacnianie pamięci zatrutej zbrodnią”. Z tego powodu – jak wyjaśnił – decyzja o odebraniu Orderu Orła Białego ma charakter „nie tylko symboliczny, jest również sygnałem ostrzegawczym”.
– Są granice, których w relacjach polsko-ukraińskich przekraczać nie wolno – powiedział.
Wskazał, że w polskiej przestrzeni publicznej nie ma miejsca dla czerwono-czarnych banderowskich flag i nie ma przyzwolenia na zrównywanie UPA z AK czy żołnierzami niezłomnymi. Dodał, że odebranie Orderu to także apel do Ukraińców.
– Wróćcie na drogę prawdy i wzajemnego szacunku – wezwał Karol Nawrocki.
UPA i związani z nią nacjonaliści na czele z „Tarasem Czuprynką” są odpowiedzialni za zbrodnie na polskiej ludności cywilnej, szczególnie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Dla rodzin ofiar i ich potomków honorowanie tej organizacji godzi w pamięć ofiar i podważa fundamenty pojednania polsko-ukraińskiego.
CZYTAJ: Zamość: Wniosek o Order Orła Białego dla ks. Isakowicza-Zaleskiego trafił do Prezydenta RP
Czy radni Sejmiku Województwa Lubelskiego zerwą współpracę z obwodem lwowskim? Gdy w poniedziałek (26 października) zamykaliśmy ten numer „Kroniki Tygodnia”, sesja jeszcze się nie rozpoczęła. Nie dotarły do nas też sygnały, aby strona ukraińska wycofała się ze swojej kontrowersyjnej uchwały.


Napisz komentarz
Komentarze