Tablica przygraniczna z czasu zaborów przeleżała w ziemi swoje, ale historia w końcu postanowiła o nią upomnieć. W Lipinie (gmina Dołhobyczów) pracownicy Gospodarstwa Rolnego Suflidowo (Oddział w Lipinie) ruszyli w teren, by przygotować do pracy nowo nabyte grunta. Kiedy jeden z lemieszy czy łopat natrafił na twardy opór, nikt nie spodziewał się, że pod warstwą gleby kryje się historyczna sensacja.
Czytaj też: Całodobowy mróz i śnieg? IMGW pokazuje scenariusze na zimę
Gdy z ziemi odkopano blisko trzymetrowy, metalowy trzon z żeliwną tablicą na szczycie, szybko zorientowano się, że nie jest to zwykły złom. O odkryciu powiadomiono Urząd Gminy w Dołhobyczowie, a sygnał o historycznym znalezisku błyskawicznie trafił do zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.
Błyskawiczna akcja i wizja w terenie
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. 16 września, na miejscu zorganizowano wizję lokalną. Do Lipiny wybrał się dyrektor Muzeum im. ks. Stanisława Staszica w Hrubieszowie, Bartłomiej Bartecki. Na miejscu punkt odkopania zabytku wskazał kierownik gospodarstwa, Bartłomiej Kawka.
Czytaj również: Kwalifikacja wojskowa 2027. Te roczniki i kobiety staną przed komisją
– Zabytek leżał tuż obok drogi gruntowej, wzdłuż której przed wiekami biegła dawna linia podziału politycznego – wskazują regionaliści. To właśnie położenie obok starego szlaku stało się istotną wskazówką do rozwiązania zagadki pochodzenia słupa.
Złowrogi orzeł i tajemnicza inskrypcja „nr 460”
Obecnie artefakt został zabezpieczony na terenie gospodarstwa. Choć ma już swoje lata, zachował się w zaskakująco dobrym stanie. To masywna, metalowa konstrukcja przypominająca rurę o długości około trzech metrów. Na jej szczycie zamontowano prostokątną, żeliwną tablicę z nieznacznym uszkodzeniem w lewym dolnym rogu.
Największe wrażenie robi jednak to, co na niej wyryto. Na pierwszym planie jest widoczny dwugłowy orzeł Cesarstwa Austriackiego w zamkniętej koronie – symbol dawnej potęgi Habsburgów. Pod godłem, mimo upływu ponad dwóch stuleci, nadal wciąż bez trudu można odczytać wyrazistą inskrypcję: „C.K. OESTERR GRENZE DES KÓNIGER GALIZIEN nr 460” (C.K. Austriacka Granica Królestwa Galicji nr 460).
Czytaj także Syreny wyją, pacjenci patrzą na lekarza. „Co mamy robić? Nikt nam tego nie powiedział”
Której granicy strzegł ten słup?
Historycy zabrali się do analiz i przeglądania map. Ważne okazało się ustalenie, z jakiego okresu pochodzi ten miedziano-żelazny strażnik granic.
Pierwszy rozbiór Polski z 1772 roku? Odpada. Wtedy granica biegła znacznie dalej na północ – od Sandomierza, przez tereny na północ od Zamościa, aż po sam Hrubieszów. Trzeci rozbiór z 1795 roku również nie pasuje do tej układanki – sięgał wszak pod samą Warszawę, a dalej opierał się na Narwi i Bugu.
Wszystkie puzzle idealnie składają się w jedną całość przy dacie 1809 roku – po zwycięskiej dla Polaków wojnie Księstwa Warszawskiego z Austrią. Wówczas polskie terytorium znacznie się powiększyło, wchłaniając m.in. Lublin, Zamość, Kraków i Sandomierz. Granica z zaborcą austriackim została przesunięta na południe. Biegła tuż pod Luchowem, Tarnogrodem, Obszą, Suścem, Tomaszowem Lubelskim, Telatynem i Dołhobyczowem – zmierzając prosto do linii Bugu.
Czytaj też: Na wsi ubywa lekarzy rodzinnych. Znikają małe przychodnie
To właśnie na tej historycznej rubieży stanął słup z numerem 460. Ten układ terytorialny przypieczętowano w 1815 roku na słynnym Kongresie Wiedeńskim. Po drugiej stronie tej linii wyrosło Królestwo Polskie pod panowaniem carskiej Rosji.
Niezwykła pamiątka trafi pod dach muzeum
Tego typu zabytki na naszej ziemi to absolutna rzadkość – większość z nich została zniszczona, przetopiona lub po prostu pożarta przez rdzę i zapomnienie. Tymczasem słup z Lipiny przetrwał i już niebawem zmieni „adres zameldowania”.
Zostanie oficjalnie przekazany do zbiorów Muzeum w Hrubieszowie, gdzie po niezbędnych zabiegach konserwatorskich i opisaniu stanie się jedną z największych atrakcji ekspozycji poświęconej historii regionalnej i dawnych granic. To bezcenny dowód na to, jak wielka historia i burzliwe losy Europy dzieją się tuż za naszym progiem – dosłownie pod warstwą wiejskiej gleby.


Napisz komentarz
Komentarze