– Byłem spokojny o to, że nie przegramy z Chełmianką, bo mecze z tym zespołem zawsze są dla nas szczególnym wydarzeniem, na które nigdy nie musimy dodatkowo się motywować. Zawsze w meczach z Chełmianką nasz mental jest na bardzo wysokim poziomie. Wiedziałem, że nie odpuścimy drużynie z Chełma. Że wyzwolimy z siebie dodatkowe pokłady energii – mówi Piotr Welcz.
Niedzielne „meczycho” w swoich skutkach wyglądało na potyczkę, z której każdy wyszedł ranny.
– Ja byłem bardzo zadowolony z postawy zespołu, z widowiska, które stworzyliśmy wraz z Chełmianką. Do pełni szczęścia zabrakło jednak zwycięstwa, które byliśmy w stanie odnieść. Jednakże zespół z Chełma też ma prawo odczuwać niedosyt z uzyskanego wyniku – twierdzi Piotr Welcz.
Mecz dostarczył kibicom wielu atrakcji i przeżyć, bo oba zespoły dążyły do zdobycia bramki już od pierwszego gwizdka sędziego. Piłkarze obu ekip wypracowały mnóstwo sytuacji podbramkowych, więc wynik mógł być zdecydowanie wyższy.
Nie minęła minuta, gdy Dominik Skiba oddał pierwszy strzał na bramkę. Odpowiedź Chełmianki była błyskawiczna. I tak do końca zawodów. Wynik po raz pierwszy zmienił się już w 5 minucie. Wtedy Leon Ziętek zagrał piłkę z rzutu wolnego, a Jakub Szymala oddał skuteczny strzał głową. Radość gospodarzy z prowdzenia trwała tylko dziesięć minut.
Tę radość odebrał im były piłkarz AMSPN Hetman Zamość, stawiający pierwsze kroki piłkarskie w Olimpii Miączyn Krystian Okoniewski. Ten 21-letni gracz pochodzący z miejscowości Świdniki (gm. Miączyn) posłał piłkę do bramki Hetmana strzałem z bliska, wykańczając przyłożeniem nogi zagranie Jakuba Kuzdry.
Emocjonująca walka nie ustawała. Hetman stwarzał sytuacje podbramkowe, a najbliższy powodzenia był Rodion Serdiuk, którego strzał obił słupek bramki Chełmianki. Ostrzał bramki rywala prowadzili też goście.
PRZECZYTAJ TEŻ: Victoria Łukowa dzielnie walczyła, ale do półfinału Pucharu Polski awansował Hetman Zamość
Od początku drugiej części meczu na boisku dominowała Chełmianka. Zamościanie mieli problemy z wyjściem z piłką z własnej połowy boiska. Swoją przewagę w czasie posiadania piłki i liczbie wypracowanych sytuacji strzeleckich goście potwierdzili zdobyciem drugiej bramki w 56 minucie. Wtedy piłkę w zamojskiej bramce ulokował Kuzdra.
Zapowiadało się na trzecią bramkę dla Chełmianki, a tymczasem niespodziewanie Hetman doprowadził do remisu. W 76 minucie najprzytomniej na polu karnym zachował się Kamil Posielski. Rezerwowy gracz zamojskiego zespołu wykorzystał nieporozumienie w szeregach gości. To szczęśliwe trafienie najwyraźniej dodało otuchy miejscowym, którzy już do końca spotkania dążyli do zdobycia zwycięskiej bramki. Niestety, czynili to bezskutecznie.
PRZECZYTAJ: Hetman Zamość wygrał w doliczonym czasie. Lepiarz dał 2:1 z Moravią
– Naszym kibicom należą się podziękowania za ogromne wsparcie, którego nam udzielili. W Zamościu czuć modę na Hetmana. Czuć wielkie zanagażowanie kibiców. Mierzyliśmy się z niepokonanym dotąd zespołem, który we wszystkich pięciu poprzednich meczach wyjazdowych nie stracił ani jednej bramki. Walczyliśmy z bezapelacyjnym liderem rozgrywek. To było widać. Mogliśmy więcej wyciągnąć z pierwszej połowy meczu. Po przerwie dobry czas miała Chełmianka.
Dzięki swojej przewadze wyszła na prowadzenie. Pokazaliśmy jednak zamojski charakter. Strzeliliśmy drugą bramkę. Potem robiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy, żeby ten mecz wygrać, ale musimy szanować ten jeden zdobyty punkt. Odczuwamy niedosyt, ale to nie ma znaczenia, bo rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie z najlepszym zespołem w lidze, a nie jesteśmy drużyną idealną – mówi szkoleniowiec Hetmana Łukasz Gieresz.
Hetman Zamość – Chełmianka 2:2 (1:1)
Gole: 1:0 Szymala 5, 1:1 Okoniewski 15, 1:2 Kuzdra 56, 2:2 Posielski 76.
Hetman: Kot – Serdiuk, Szymala, Waliś, Ziętek – Iwanek (76 Posielski), Górski (61 Sikora), Bartoś, Kraska (61 Jairo) – Lepiarz (76 Eze), Skiba; trener Gieresz.
Żółte kartki: Sikora, Bartoś, Serdiuk, Waliś, Ziętek (Hetman), Cichocki, Wójcicki, Kuzdra (Chełmianka). Sędziował: Kozieł (Kielce).


Napisz komentarz
Komentarze