Wichura przeszła nad Zamościem pod koniec kwietnia. Strażacy mieli pełne ręce roboty: byli wzywani do usuwania powalonych drzew, interweniowali przy uszkodzonych dachach, a ponadto wyjeżdżali do zabezpieczenia oderwanej od podłoża wiaty przystankowej oraz zerwanej linii światłowodu.
Najdłuższa akcja miała miejsce na parkingu przy ul. Koszary 53 w Zamościu. Tam strażacy przez ponad dwie godziny – przy wykorzystaniu drabiny mechanicznej – usuwali złamany konar, który spadając, uszkodził dwa samochody osobowe.
Od Annasza do Kajfasza
Oba pojazdy należały do mieszkanki osiedla, mieszkającej w sąsiedztwie parkingu. – Kilka lat temu wnioskowaliśmy do miasta o wycięcie drzewa, bo podczas wiatru trzeszczało, ale dostaliśmy odmowę z uzasadnieniem, że jest zdrowe – relacjonuje matka właścicielki uszkodzonych samochodów.
PRZECZYTAJ TEŻ: Zielone płuca Zamościa. Nad rzeką Łabuńką posadzono 60 drzew
Jak poinformowano nas w zamojskim magistracie, kilkudziesięcioletni klon rósł na terenie zarządzanym przez wspólnotę mieszkaniową, a więc „niebędącym w administrowaniu miasta”.
Rzecznik prasowy prezydenta Zamościa, Jacek Bełz, przyznaje, że w 2019 r. zarząd wspólnoty mieszkaniowej wystąpił z wnioskiem o zezwolenie na wycinkę drzewa przy ul. Koszary 53, ale ich wniosek – zgodnie z właściwością – przekazany został do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków ze względu na wpis zespołu Koszar do rejestru zabytków.
– Wydział Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Zamość nie wydawał decyzji odmownej w przedmiotowym zakresie – zapewnia rzecznik prezydenta Zamościa.
W delegaturze Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Zamościu dowiedzieliśmy się, że w 2019 r. urząd konserwatorski nie rozpatrywał wniosków w sprawie usunięcia drzew z terenu układu urbanistycznego dawnych koszar z uwagi na to, że „trwało postępowanie w sprawie wpisu koszar do rejestru zabytków i do czasu uprawomocnienia się decyzji o wpisie urząd konserwatorski nie miał mocy prawnej do wydawania decyzji” (układ urbanistyczny dawnych zamojskich koszar został wpisany do rejestru zabytków województwa lubelskiego w 2021 r. – przyp. red.).
PRZECZYTAJ: Na ulicę runęła ściana synagogi w Łaszczowie! Gmina ma pilny problem i kosztowny dylemat [ZDJĘCIA]
Faktem jest, że we wrześniu 2019 r. miasto przesłało do WUOZ wniosek wspólnoty mieszkaniowej w sprawie wydania zezwolenia na usunięcie w sumie sześciu drzew z terenu nieruchomości przy ul. Koszary 53, bo było przekonane, że właściwym organem do jego rozpatrzenia jest urząd konserwatorski. Innego zdania był WUOZ. Coś zawiodło. Decyzji nikt nie wydał, drzewa oszczędzono.
Kto za to zapłaci?
Jak przekazał nam Jacek Bełz, miasto nie monitoruje stanu zdrowotnego drzew na terenach prywatnych oraz administrowanych przez wspólnoty czy spółdzielnie mieszkaniowe, tylko na zarządzanych przez siebie. Odbywa się to zarówno podczas bieżącego monitorowania przez Zakład Usług Komunalnych w ramach umowy na utrzymanie terenów zielonych, jak i poprzez firmy zewnętrzne w formie zleconych inwentaryzacji oraz przeglądów pod kątem bezpieczeństwa i określenia stopnia zagrożenia.
PRZECZYTAJ: Parkingowy impas na Koszarach. Czy Zamość stać na wielopoziomowy „model z Lublińca”?
W przypadku drzew potencjalnie zagrażających wykonywane są dodatkowe badania (testy obciążeniowe, tomografie). Szczególną uwagę poświęca się przy tym drzewom objętym ochroną pomnikową.
A co ze złamanym konarem, który zniszczył dwa samochody?
„Urząd konserwatorski przeprowadził w 2026 r. postępowanie administracyjne w sprawie drzewa rosnącego na terenie nieruchomości przy ul. Koszary 53 w Zamościu, na wniosek Wspólnoty Mieszkaniowej, które zakończyło się wydaniem zezwolenia na usunięcie klonu uszkodzonego w wyniku silnych wiatrów” – czytamy w odpowiedzi z zamojskiej delegatury WUOZ.
Poszkodowana liczy na odszkodowanie, tylko nie ma przekonania, kto powinien je wypłacić. – Szkoda samochodów, ale z drugiej strony to tylko „blacha na kółkach”. Co by było, gdyby taki konar spadł na dziecko? – pyta jedna z mieszkanek osiedla.
Przypomnijmy, że trzy lata temu na Rynku Wodnym w Zamościu konar kasztanowca białego spadł na namiot letniej czytelni. Poszkodowanych zostało siedem osób.

Napisz komentarz
Komentarze