Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 5 września 2026 07:49
Reklama
Reklama

Nasi lotnicy bronili nieba nad Anglią

Choć to pochodzący z Wereszyna Franciszek Kornicki stał się ostatnio twarzą Royal Air Force (Królewskich Sił Powietrznych), to w Polskich Siłach Powietrznych w Wielkiej Brytanii walczyło więcej lotników związanych z Zamojszczyzną. Z dumą siedzieli za sterami myśliwców czy bombowców. Wielu oddało życie.
Nasi lotnicy bronili nieba nad Anglią

W Polskich Siłach Powietrznych w czasie II wojny światowej walczyło blisko 17 tysięcy lotników. Jednym z nich był urodzony w 1918 r. Henryk Kwiatkowski, syn kolejarza z Zamościa. Kwiatkowski lotnictwem zainteresował się jeszcze, jako uczeń szkoły powszechnej w Zamościu. Pasję kontynuował w Szkole Technicznej w Brześciu nad Bugiem, gdzie latał na szybowcach, m.in. w słynnym ośrodku na Bezmiechowej Górze pod Lwowem. Ukończył też kurs pilotażu na samolotach RWD-8 w Świdniku. W kampanii wrześniowej nie wziął udziału jako żołnierz. Z ziemi obserwował bombardowanie Zamościa przez 12 niemieckich dornierów. Na początku marca 1940 roku, przez zieloną granicą, po ciężkim marszu przez Karpaty, w trakcie którego odmroził stopy, przedostał się do Węgier, potem przez Jugosławię dotarł do Francji, a następnie ewakuowany został do Anglii. W bazie Blackpool, gdzie skoszarowano polskich lotników, otrzymał swój pierwszy mundur Królewskich Sił Lotniczych (RAF) z naszywkami "Poland".

"Tak jak inni młodzi piloci, marzyłem o karierze pilota myśliwca" – wspominał potem w swojej książce "Bomby poszły".

Przełożeni zdecydowali jednak, że Kwiatkowski zostanie pilotem bombowca. Jako pilot 305 Dywizjonu Bombowego "Ziemi Wielkopolskiej" uczestniczył w 32 misjach bojowych, m.in. w nalotach dywanowych na Zagłębie Ruhry. Później latał na czterosilnikowych Halifaksach do okupowanych krajów. W kwietniu 1944 r. rozpoczął niezwykle niebezpieczną służbę w 1586 Eskadrze Specjalnego Przeznaczenia, która stacjonowała we Włoszech. Dokonywał m.in. zrzutów nad Puszczą Solską dla walczących tam partyzantów (w Puszczy Solskiej walczył jego brat Jan, który zginął pod Osuchami). Łącznie Kwiatkowski odbył 74 loty bojowe i nie odniósł żadnej rany. Nad terytorium wroga spędził blisko pół tysiąca godzin. Wynik bardzo rzadki, nie tylko w Polskich Siłach Zbrojnych, ale i w RAF. Zrzucił ponad 300 ton bomb nad państwami wroga, wiele cennego sprzętu dla partyzantów. Za służbę w Polskich Siłach Powietrznych Henryk Kwiatkowski wyróżniony został najwyższymi odznaczeniami: Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych, Polowym Znakiem Pilota i brytyjskim Distinguished Flying Medal oraz szeregiem innych odznaczeń. Wojnę zakończył w polskim stopniu kapitana i brytyjskim Flying Officera.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Seb 19.02.2018 17:27
Powojenne losy pana Kwiatkowskiego są jeszcze bardziej dramatyczne, warto o nich też opowiedzieć. Przy okazji, jak wybieramy patronów do nazw ulic, to warto i tego pana wziąć pod uwagę.

Z 15.02.2018 00:24
Bezmiechowa znajduje się nie pod Lwowem, a koło Leska. Natomiast podlwowskie szybowisko to góra Czarny Kamień w pobliżu miejscowości Mierzwica.

szybownik 16.02.2018 10:13
Polska Szkoła Szybownictwa w Bezmiechowej przed wojną była zawsze kojarzona z Lwowem. Utworzono ją dzięki staraniom studentów Politechniki Lwowskiej, jej użytkownikiem był Areoklub Lwowski. Choć prawdą jest że geograficznie bliżej jej do Leska niż do Lwowa

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Dariusz Treść komentarza: prawdziwe rozwiązanie to przesunąć 5-8m rondo w góre w kierunku Peowiaków i wtedy to przejście będzie naturalnie wyprowadzało się w dobrym miejscu. Wcześniej pewien projektant zawalił przy projektowaniu tego ronda a teraz wszyscy się z tym męczą. Data dodania komentarza: 4.09.2026, 20:59 Źródło komentarza: Zamość: Niebezpieczne przejście na Sadowej będzie przebudowane, ale nie zniknie Autor komentarza: Z Laszczowa. Treść komentarza: NiePISmienny chce Ci tylko powiedziec Seba miał sluszna racje bo stałeś sie sekta tych ludzi . Pochodze z tych stron i wstydze sie takimi ludźmi błaznami a do nich sie zaliczasz . Zal mi tylko Ciebie! Data dodania komentarza: 4.09.2026, 19:04 Źródło komentarza: Można budować MOP-y na obwodnicy Tomaszowa Lubelskiego. Wojewoda wydał decyzję Autor komentarza: BARBARA Treść komentarza: HAŃBA Data dodania komentarza: 4.09.2026, 18:21 Źródło komentarza: Prezydent Zamościa z podwyżką. Rafał Zwolak zarobi ponad 3 tys. zł więcej Autor komentarza: MYŚLĄCY Treść komentarza: Gorszego rozwiązania być nie może SKANDAL NAJLEPSZE PRZENIEŚĆ DALEJ Data dodania komentarza: 4.09.2026, 18:16 Źródło komentarza: Zamość: Niebezpieczne przejście na Sadowej będzie przebudowane, ale nie zniknie Autor komentarza: . Treść komentarza: Seba , ty tak robisz ? Ale z Ciebie Wariat , Praktykant , chyba Cię znam z widzenia , mijaliśmy się dziś na mieście ! PO smrodzie i gófnie na głowie Cię rozpoznałem !!! Data dodania komentarza: 4.09.2026, 14:29 Źródło komentarza: Można budować MOP-y na obwodnicy Tomaszowa Lubelskiego. Wojewoda wydał decyzję Autor komentarza: Zamojski prawnik Treść komentarza: Czyli zamiast przesunąć nieznacznie przejście (nie mówię o 50m ale o kilku) i rozwiązać sprawę to wolą komplikować sytuację. Czasem sobie tak myślę, że nie o bezpieczeństwo uczestników ruchu tutaj chodzi tylko o coś innego... Data dodania komentarza: 4.09.2026, 14:22 Źródło komentarza: Zamość: Niebezpieczne przejście na Sadowej będzie przebudowane, ale nie zniknie
Reklama
Reklama
Reklama