Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 5 czerwca 2026 13:34
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Takie grudnie już tylko we wspomnieniach

Kupił Syrenkę i czekał na roztopy, żeby dojechać do Hrubieszowa. Ale za to były bale! [ZDJĘCIA]

Opowieści hrubieszowian o tym, jak przed laty w mieście bawiono się podczas karnawałowych balów, stały się częścią wspomnień mieszkańców Hrubieszowa o grudniach z poprzednich dekad. Jak obecnie się zdaje, postępujące zmiany klimatyczne znacząco ograniczyły organizowanie kuligów, trudniej również o zabawy śnieżkami. A kiedyś zimy były takie, że jeden z hrubieszowian po zakupie auta w motoryzacyjnym salonie w Lublinie musiał czekać do wiosennych roztopów, aby móc swoją „Syrenką” przyjechać do Hrubieszowa.
Bitwa na śnieżki – to jedna z zimowych zabaw licealistów z Hrubieszowa (arch. Elżbiety Lenard).
Bitwa na śnieżki – to jedna z zimowych zabaw licealistów z Hrubieszowa (arch. Elżbiety Lenard).

„Hrubieszów – dzielimy się wspomnieniami” to cykl comiesięcznych spotkań, które są okazją do zaprezentowania fotografii i fragmentów nagrań z zasobu Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej. To ostatnie, grudniowe spotkanie było usłane wspomnieniami o prawdziwych zimach, śnieżnych zaspach, a także o uroku przedwojennych kartek świątecznych i zakładowych choinkach, Mikołajach oraz innych tradycjach bożonarodzeniowych i karnawałowych.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ani jednej minuty słońca! Grudzień wyjątkowo ponury na wschodzie Polski

– Uczestnikom tego grudniowego spotkania zaprezentowałam świąteczne i noworoczne kartki z kolekcji Jerzego Krzyżewskiego, byłego prezesa Towarzystwa Regionalnego Hrubieszowskiego – relacjonuje Katarzyna Suchecka z Miejskiej Biblioteki Publicznej – Hrubieszowskiego Centrum Dziedzictwa. 

– W zaprezentowanych zbiorach były także fotografie przypominające śnieżne zimy, zabawy na śniegu, świątecznie przystrojone mieszkania. Nie zabrakło także pamiątkowych fotografii zrobionych przy domowej choince lub z Mikołajem, który odwiedzał dzieci w przedszkolu albo podczas zakładowej choinki. Przy okazji można było zajrzeć do trzymanych przez dzieci paczek. W niektórych były nawet pomarańcze, które w czasach PRL-u były smakowitym luksusem.

 Zaprezentowaliśmy również fotografie z karnawałowych zabaw, tańców i biesiad. Wielokrotnie odbywały się one przy dość skromnie zastawionych stołach, na których najczęściej pojawiała się sałatka jarzynowa, śledzie, galareta, a czasem tylko kanapki. Często widać było także popielniczkę, bo kiedyś przy stole palono papierosy. Obecnie palacze raczej wychodzą na zewnątrz, gdy nałóg ich szczególnie przyciśnie – opowiada Katarzyna Suchecka.

Sylwestrowy wieczór w Hrubieszowie. Stoły nie uginały się od różnego rodzaju jadła, ale to nie przeszkadzało w szampańskiej zabawie (arch. Łucji Watras).

Już nie ma prawdziwych zim...

Podczas wspomnieniowego popołudnia największe emocje wśród uczestników wzbudziły fotografie z zimowych krajobrazów Hrubieszowa i okolic. Najwięcej wspomnień przytoczono o tzw. zimie stulecia, czyli o wielkich opadach śniegu, jakie wystąpiły zimą na przełomie roku 1978 i 1979. Uczestnicy opowiadali, że nie mogli dotrzeć do różnych miejsc z powodu ogromnych zasp śnieżnych. Wielu sylwestrowych gości nie dotarło wtedy na zabawę sylwestrowo-noworoczną. 

Oblodzona ulica Partyzantów w Hrubieszowie (przy Cechu Rzemiosł Różnych) (zb. fot. Zygmunta Drewnika).

Ogromne śnieżne zaspy uniemożliwiły przyjazd do Hrubieszowa „Syrence” zakupionej w salonie motoryzacyjnym w Lublinie. Samochód musiał poczekać w salonie. Z powodu zasypanych dróg nie dało się tym autem przyjechać do Hrubieszowa. O takich zimach pełnych zabaw na śniegu, objeżdżaniu Hrubieszowa na łyżwach po zamarzniętej Huczwie, a także o łapaniu ryb w przeręblu na zamarzniętej Huczwie można było posłuchać dzięki nagraniu wspomnień Janusza Jędrzejewskiego – mówią uczestnicy spotkania „Hrubieszów – dzielimy się wspomnieniami”.

Śnieg był kiedyś synonimem zimy, a zwłaszcza zasypane nim drogi i trudności z ich przejezdnością. Na archiwalnych zdjęciach przeważają ludzie ubrani w baranie kożuchy, z naturalnymi baranimi czapami na głowach i grubymi rękawicami na dłoniach. Bardzo ciepłe okrycia odeszły już do lamusa.

– Obecnie nie są potrzebne – nie ma już trzaskających mrozów jak przed laty. To również jest symbol zachodzących zmian. Obecnie częściej spotyka się temperatury powyżej zera – tłumaczą hrubieszowianie uczestniczący w spotkaniu.

Zimą dawniej ludzie bardzo dużo poruszali się na piechotę albo czekali na przystankach na autobus. Dzisiaj raczej już tego nie ma, jest nam dużo cieplej, a samochody jeżdżą bez problemów komunikacyjnych.

– Dawniej, gdy śnieg zasypał wieś, nie było z tym żadnej tragedii. W gospodarstwach trzymano co najmniej po jednej krowie, było więc mleko, trzymano też kury, które znosiły jajka. Ostatnio, podczas pandemii, była taka zima, że helikopterem dostarczano chleb do miejscowości odciętych od świata. Ale to było spowodowane wirusem, a nie przez śnieżne zaspy. 

Obecnie tego problemu już nie ma. Mieszkańcy wsi kiedyś byli samowystarczalni, mieli zapasy – każdy miał w spiżarni przetwory, krowę sobie wydoił, a jajko wbił na patelnię. Teraz po wszystko trzeba iść do sklepu. Poza tym w wielu wsiach nie ma już dawnych wiejskich sklepów, gdzieniegdzie ich rolę pełnią sklepy objazdowe – mówi Katarzyna Suchecka, opiekująca się zbiorami Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej przy Miejskiej Bibliotece Publicznej w Hrubieszowie.

Dawniej śniegi utrzymywały się przez wiele tygodni, a nawet do początku wiosny. Arch. Agnieszki Kudyk.

Podczas grudniowego spotkania wspominano także zakładowe Mikołaje i pracownicze choinki. Dla części ówczesnych dzieci były one sporą traumą.

– Na niektórych archiwalnych zdjęciach widać przestraszone dzieci, które płaczą i mają wylęknione miny. Na niektórych z tych fotografii widać, co znajdowało się w paczce od św. Mikołaja lub Dziadka Mroza. Jeżeli zakład pracy był bogaty, od razu było widać paczkę przygotowaną dla dzieci pracowników za pieniądze z funduszu socjalnego. 

Na przykład paczki w telekomunikacji w Hrubieszowie zawierały takie ówczesne rarytasy, jak delicje, które były luksusem już w latach 80. Inni uczestnicy wspominali dużo skromniejsze prezenty na zakładowych choinkach – mówi uczestniczka grudniowego spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Hrubieszowie.

Na łyżwach Huczwą wokół Hrubieszowa

W ciągu lat zmieniły się również zimowe zabawy. Kiedyś łyżwy, narty i sanki były na wyposażeniu większości domów.

– Obecnie człowiek zastanawia się, czy kupować dziecku łyżwy albo sanki i czy taki zakup ma sens. Mam dorosłe dziecko, myślałam o nartach dla niego, ale obecnie zimy trwają najwyżej dwa tygodnie. Kiedyś naturalne było, że narty zwykle były w domu, a sanki wręcz obowiązkowe – zauważa prowadząca spotkanie „Hrubieszów – dzielimy się wspomnieniami”.

 – Obecnie coraz częściej w miastach są sztuczne lodowiska i sztuczne zjeżdżalnie dla narciarzy. Na nagraniu pana Janusza Januszewskiego sprzed lat wspomina, że miał narty i łyżwy. Można było na nich objechać zamarzniętą Huczwą kółko wokół Hrubieszowa. Dzisiaj wielu rodziców zastanawia się: „po co mojemu dziecku sanki, narty lub łyżwy?” – podkreśla uczestniczka spotkania.

W nagraniu dla Cyfrowego Archiwum Tradycji Lokalnej relację ma także Józefa Kuźmińska, urodzona w 1917 r., która opowiada, jak Żydzi z Hrubieszowa nauczyli ją przed II wojną światową przyrządzać karpia po żydowsku. Hrubieszowianka dokładnie opisuje w tej relacji, jakie składniki były potrzebne do tej potrawy oraz jak ją przygotować. Uczestnicy grudniowego spotkania wyszli z hrubieszowskiej biblioteki z gotowym przepisem na świąteczną, sprawdzoną przed laty potrawę z karpia.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy CKZiU
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Taka prawda. Treść komentarza: Jaka jest różnica czlowieku ! Nie wiesz juz teraz ile bys jeden z drugim chciał na tym interesie zarobić! Co moze nie pryskasz przed chwastami bo Ci sie nie chce schylic i wyplenić ręcznie chwasty . Data dodania komentarza: 5.06.2026, 12:12 Źródło komentarza: Setki tysięcy martwych pszczół w gm. Tyszowce i Łaszczów. Pszczelarz podejrzewa opryski, policja bada zgłoszenia Autor komentarza: Mieszkaniec 46 L. Treść komentarza: PiSlamu atak w m. Zamosc . Patologia chce byc góra zażarcie . Ludzie bez ambicji w tych stronach ! Data dodania komentarza: 5.06.2026, 11:31 Źródło komentarza: Zamość: Skandal w oświacie i dymisja wiceprezydenta miasta Marka Kudeli Autor komentarza: Zdrowa żywność . Treść komentarza: Nie maja kwiatów ale spojrz jak sie leje raz w tygodnie tego świństwa na porost i wydajność i tego na codzien wpierniczasz az Ci sie pozniej pieni w gebie ! Data dodania komentarza: 5.06.2026, 10:51 Źródło komentarza: Setki tysięcy martwych pszczół w gm. Tyszowce i Łaszczów. Pszczelarz podejrzewa opryski, policja bada zgłoszenia Autor komentarza: Ocena . Treść komentarza: Zagłosuj na bezszczelna konfederacje i Brauna dobrze wtedy Ci zrobi ! Data dodania komentarza: 5.06.2026, 10:30 Źródło komentarza: Sachajko wydał wszystko, Dąbrowskiej-Banaszek zostało najwięcej. A Romanowski? Sprawdziliśmy poselskie biura z regionu Autor komentarza: Dzieci Treść komentarza: No ale Dzień Dziecka to ładny zrobił,na bogato , brawo , a gmina daleko w tyle byle jak . Data dodania komentarza: 5.06.2026, 10:09 Źródło komentarza: Wojna o tablice adresowe w Zadębcach. Dlaczego inwestycja z Funduszu Sołeckiego obrasta kurzem? Autor komentarza: Yfs Treść komentarza: Likwidacja cerkwi w okresie międzywojnia. Ot, taka tam polska niewinność. Data dodania komentarza: 5.06.2026, 09:45 Źródło komentarza: Historyczny dzwon odkryty podczas budowy drogi w Hostynnem. Może to ślad po cerkwi
Reklama
Reklama
Reklama