Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 29 września 2026 18:52
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Kto jeszcze kolęduje na Wielkanoc?

Lubelszczyzna: Od Popielca do Zielonych Świątek. Magia wielkanocnych obrzędów

Południowe Podlasie i Lubelszczyzna to regiony niezwykle bogate w zwyczaje wielkanocne. Znaczna część obrzędów związanych z celebrowaniem świąt okresu wiosennego ma swoje źródła w czasach przedchrześcijańskich. Przenikają się tu rytuały, ceremonie, obrzędy chrześcijańskie z elementami ludowego celebrowania nadejścia wiosny i zapewnienia płodności zarówno roślinom, zwierzętom, jak i ludziom. Część z tych zwyczajów powoli zanika, choć ich ślad pozostaje w publikacjach etnograficznych.
Kartka pocztowa z ok. 1905 roku. W Wielką Sobotę święcono wodę, którą później wlewano do studni, by pozbyć się robactwa.
Kartka pocztowa z ok. 1905 roku. W Wielką Sobotę święcono wodę, którą później wlewano do studni, by pozbyć się robactwa.

Autor: Biblioteka Narodowa

Wielkanoc w województwie lubelskim, jak i w innych miejscach o tradycjach chrześcijańskich, jest najważniejszym świętem dorocznym, a co za tym idzie – najuroczyściej celebrowanym w całym wiosennym cyklu świątecznym. Cykl obejmuje okres od Środy Popielcowej, otwierającej Wielki Post, do święta Zesłania Ducha Świętego – zwanego powszechnie Zielonymi Świątkami.

Wschodnią wiosną

Marzec rozpoczynał Wielki Post. Jego pierwszym dniem był Popielec. W tak zwaną wstępną środę w kościele ksiądz posypywał głowy wiernych popiołem, wymawiając przy tym formułę: „Pamiętaj człowiecze, żeś jest proch i w proch się obrócisz”. Później chłopcy i dziewczęta – np. z okolic Łosic i Białej Podlaskiej – przygotowywali bałwana z grochowin. Ubierano go w codzienną odzież i wkładano do wózka o dwóch kółkach. Sami zaś przebierali się za Cyganów lub żebraków. Niektórzy nieśli garnki z popiołem, a inni długie kije zakończone pończochą wypełnioną popiołem. Tak chodzili od chaty do chaty i zbierali podarki. Jeśli nic nie otrzymali, rozbijali w izbie dzban z popiołem. Tych hojnych dotykali po głowie swoim specjalnym kijem. Po obejściu całej wsi rozbierano bałwana. Czasem go topiono lub palono. Z otrzymanych darów przygotowywano wspólną ucztę.

PRZECZYTAJ TEŻ: Bełżec: Wreszcie jest gdzie targować. Handlujący i mieszkańcy są zadowoleni [ZDJĘCIA]

Tego dnia praktykowano także zwyczaj popłuczyn – należało napić się wódki, żeby „ostatecznie spłukać zbytki zapustne”. Na obszarach wschodnich – chociażby w Sawinie i Chełmie – w pierwszy dzień Wielkiego Postu, zwany tamże wstępnym poniedziałkiem (stupnyk, stupny ponediłek) dorośli mężczyźni przynosili do karczmy ogromny kloc drzewa i grozili karczmarzowi, że jeśli nie poczęstuje ich wódką, to owe drewno podpalą. Ten częstował ich, żeby przepłukali gardła po mięsopustach, czyli końcu karnawału w tradycji ludowej. Za to karczmarz otrzymywał przyniesiony kloc.

Wielki Post obejmował 46 dni kalendarzowych. Przez 40 dni powszednich i 6 niedziel jedzono żur, kapuśniak z chlebem, kaszę gryczaną i jęczmienna na oleju, słoduchę, kisiel z owsa, lak (czyli rosół ze śledzi), groch, prażony len, barszcz grzybowy, kartofle z Inem czy przypiekane na kuchni. W każdy piątek w kościele odprawiano drogę krzyżową, a w niedzielę po południu gorzkie żale. Nie wolno było w tym czasie organizować zabaw i śpiewać wesołych pieśni. Wyjątkiem był 19 marca, czyli Świętego Józefa. Wtedy rozpoczynano prace polowe. Śpiewać wesoło można było 12 marca, w gregorianki. Dawniej w tym dniu małe grupy żaków zbierały jajka dla nauczycieli, czemu towarzyszył specjalne pieśni.

W połowie postu (śródpoście lub przebijanie postu) chłopcy płatali rozmaite figle. Łobuzowali szczególnie tam, gdzie mieszkały młode dziewczyny. Wrzucali do izby garnek z popiołem zwany hładyszką, wpuszczano wróbla do domu, rozbierano wozy i wciągano je na dach, malowano okna słoniną, bielono płoty. Współcześnie, np. na Południowym Podlasiu maluje się przystanki PKS-u, stodoły lub umieszcza napis „Środopoście”. Pannom, które nie wyszły za mąż w karnawale, chłopcy malowali okna wapnem, podrzucali pod drzwi garnek z żurem lub popiołem, przyczepiali na spódnicy wydmuszki z jajek lub kartki z napisem „Szukam męża”.

Palma bije, nie ja biję

Wielki Tydzień to kulminacyjny czas obchodów męki i zmartwychwstania Chrystusa. W wierzeniach ludowych był też okresem, w którym ludzie narażeni byli na działanie złych mocy. Rozpoczynał się od Kwietnej, Wierzbnej lub – jak kto woli – Palmowej Niedzieli. W tym dniu wszyscy szli do kościoła, aby poświęcić palmy wielkanocne. Przygotowywano je z gałęzi wierzbowych, leszczynowych, trzciny wodnej, barwinka, widlaka, bukszpanu, a czasami dodawano też gałązki porzeczki czy wiśni. W niektórych regionach palmy przyozdabiano suszonymi kwiatkami i wstążkami. 

Tworzono też tzw. gaiki. Były to ozdobione młode gałęzie z obrazkiem, np. Matki Boskiej. Później, z gaikiem-maikiem, zwanym także zielonym gaikiem czy nowym łatkiem, kolędowały dziewczęta. Pieśni gaikowe miały charakter świecki i witały wiosnę. Zwyczaj chodzenia z gaikiem ma tradycję jeszcze przedchrześcijańską. Dawniej na jej wierzchołku przywiązywano lalkę, która miała oznaczać wiosnę.

PRZECZYTAJ: Przygotowania do Wielkanocy. Poseł Zieliński wędzi kiełbasę, wójt Pawluk czeka na lany poniedziałek

Wierzono, że poświęcone palmy mają magiczną moc. Była symbolem płodności, urodzaju, strzegła domostwa przed ogniem i piorunami. Bazie z niej dodawano do ziarna siewnego i do ziemniaków przygotowanych do sadzenia. Wierzono również, że połknięcie kotka wierzbowego przynosi zdrowie i zapobiega bólom gardła. W Wielką Sobotę kawałki palmy zatykano w oziminę, by zapewnić sobie dobre plony. Części z nich używano do okadzania chorych. Palmy przechowywano w domu zwykle zatknięte za obrazami świętych, z nadejściem zimy, albo Wielkanocy w roku następnym, rzucano je w płomień.

We wsiach w okolicach Włodawy przy pierwszych siewach wiosennych układano na polu krzyż z gałązek palmowych, aby chroniły zboże przed gradem. W Chełmskiem, w obawie przed piorunami, wrzucano kawałek palmy do ogniska. Uderzano nią też bydło podczas pierwszego wypasu, aby dobrze się chowało. Gospodynie kładły palmę pod progiem obory, aby zwierzęta przez nią przeszły, co miało uchronić je przed chorobami i zapewnić, że będą się dobrze pasły. 

Mieszkańcy okolic Białej Podlaskiej, Chełma, Parczewa i Włodawy, kiedy wracali z poświęconymi palmami do domu, uderzali się nimi po plecach. Stosowanie tej praktyki miało zapewnić zdrowie i bogactwo. Mówiono przy tym: „Palma (lub wierzba) bije, nie ja biję”; „Za tydzień Wielki Dzień” lub „Oczert, łozina, za tydzień słonina”.

Czekając na Zmartwychwstanie

W Wielki Poniedziałek w okolicach Bełżca i we wsiach nieopodal Tomaszowa Lubelskiego bawiono się w tak zwane chachułki. W tańcach oraz śpiewach uczestniczyły kobiety, młode dziewczyny i kawalerowie. Wszyscy pochodzenia polskiego i ukraińskiego. Zabawa miała charakter zalotny i ludyczny. W Wielki Poniedziałek i Wielki Wtorek robiono porządki w chałupach i w obejściu. Bielono ściany, myto okna, odkurzano obrazy, szorowano podłogi. W największej izbie wieszano u sufitu nowego pająka. Wykonywany był on w czasie zimowych wieczorów, a symbolizował obecność w rodzinie młodej panny. Rano, na pograniczu Lubelszczyzny i Podlasia chłopcy chodzili z racyjką. Śpiewali pieśni religijne i otrzymywali za to jajka lub pierogi, którymi dzielili się z resztą wsi podczas odwiedzana chałup.

Z kolei Wielka Środa miała charakter zaduszkowy. W kościele uroczyście otwierano drzwi do nawy głównej. W Wielki Czwartek milkły dzwony, które według wierzeń ludowych odpędzały demony i pioruny. Zastępowały je kołatki, z którymi biegali po wsi mali chłopcy. Od tego dnia przez sześć kolejnych dni nie można było prać kijanką, bo – jak wierzono w powiecie włodawskim – pioruny będą biły. Nie wolno było też rąbać drzewa, młóci i prząść. Mogło to sprowadzić takie nieszczęścia jak burze, grady czy posuchę. W wielu wsiach obowiązywał w tym czasie także zakaz tkania na warsztacie czy używania kierata. Prace te należało zakończyć do Wielkiej Środy wieczorem. Zasad ściśle przestrzegano. 

PRZECZYTAJ TEŻ: Najlepsze dania i ciasta na wielkanocny stół z przepisów od KGW z gminy Susiec

W Wielki Czwartek i Piątek do obór zakradały się czarownice, aby odebrać krowom mleko. Chodziły one także po miedzach i skrzyżowaniach dróg, zbierając rosę do swych tajemnych praktyk.

We wsiach w okolicach Włodawy i Białej Podlaskiej, jeszcze w okresie międzywojennym, w Wielki Czwartek praktykowany był zwyczaj przygotowywania uroczystej postnej biesiady. Zwyczaj ten ma swój rodowód w przedchrześcijańskich ucztach zaduszkowych. Na tę kolację pieczono pszenny chleb i smażono rybę. Musiało do niej zasiąść dwanaście osób. Jeżeli rodzina nie była liczna, wówczas zapraszano osoby samotne bądź inne, ubogie rodziny. 

Innym reliktem słowiańskich praktyk zaduszkowych było palenie w Wielki Czwartek ognisk, które rozmieszczano zazwyczaj na granicach wsi. Wierzono bowiem, że dusze zmarłych przychodzą do tego ognia, aby się ogrzać. W niektórych rejonach województwa lubelskiego, gromada chłopców przebierała się za żołnierzy i zrobiwszy sobie Judasza ze słomy, ubranego w czarne, podarte szaty, szła z nim do kościoła. Po skończonej mszy zabierano Judasza na cmentarz, gdzie był chłostany i bity kijami wśród wrzawy i śmiechu zebranego ludu. Następnie kładziono go na taczkę i wywożono do plebanii i dworu, gdzie powtarzano widowisko. Stamtąd udawano się do gospody, aż w końcu kukłę topiono w rzece lub stawie, a jeśli się już ściemniło, palono na wzgórzu za wioską.

W Wielki Piątek obowiązywał ścisły post. W tym dniu w Biłgorajskiem (Andrzejówka, Górniki, Korytków, Wola Obszańska) nie pieczono chleba, aby nie sprowadzić suszy. Był to dzień żałoby. Dawniej mieszkańcy wsi zatrzymywali zegary, zasłaniali lustra, mówili przyciszonym głosem. Zachowania te były typowe dla sytuacji, kiedy ktoś umierał. Wierzono, że woda w ten dzień ma właściwości lecznicze. Przed wschodem słońca należało się umyć, aby zapewnić sobie zdrowie (np. brak wrzodów) i bogactwo przez cały rok. Towarzyszyło temu odmawianie modlitw do ran Chrystusa. Dopuszczalne było też mycie się w misce, do której wrzucano monety. Kobiety przemywały oczy rosą, aby ustrzec je przed chorobami. Nie wolno było nic pożyczać, żeby nie zabrało to szczęścia z domu. Z Wielkim Piątkiem związane są też przepowiednie pogody i urodzaju na cały rok. Wierzono również, że tego dnia, kiedy Jezus jeszcze leży w grobie, po świecie kreci się najwięcej zmór, czarownic, upiorów, których nie ma kto pilnować. W wielkopiątkową noc każde zioło miało większą moc niż zwykle. W ostatnich dniach Wielkiego Tygodnia pieczono paschy, przygotowywano święconki i potrawy wielkanocne.

Nie tylko koszyczek

W Wielką Sobotę ksiądz święcił ogień, wodę oraz pokarmy. Jadło święcono zazwyczaj w chałupie najbogatszego gospodarza albo na wolnym powietrzu, np. pod przydrożnym krzyżem, gdzie wszyscy mieszkańcy wsi przynosili swoje kosze. Wkładano do nich dużo jaj, bochenek chleba, żeby go nigdy w domu nie brakowało, pęta kiełbasy, boczek, ser, masło, cały chrzan oraz sól. Dokładnie sprawdzano, czy wszystko jest. Jeśli czegoś by zabrakło, byłaby to zła wróżba.

W latach międzywojennych ozdobę święconego stanowił baranek z gliny lub cukru. Jedzenie przygotowane do święcenia było dekorowane zielonymi gałązkami borówki, barwinku, bukszpanu lub młodym zielonym owsem. Do noszenia święconki używano dużych naczyń słomianych, tzw. króbek, lub drewnianych siewnic przeznaczonych do siewu zboża, bądź specjalnie w tym celu wyplatanych koszyków wiklinowych. Noszono także w miskach glinianych zawiniętych w biały obrus lub okrywano Inianym ręcznikiem, który później służył do ochrony kapusty, aby zapewnić jej urodzaj. Zwykle do kościoła chodziły z nią gospodynie w towarzystwie dzieci. We wsiach Czułczyce, Okopy, Ochoża koło Chełma powszechny był zwyczaj, że kobieta po powrocie z kościoła obchodziła ze święconką dom. Trzy razy dookoła, aby się w nim darzyło.  

W Wielką Sobotę należało rozpocząć jakąś pracę na roli. Wróżyło to urodzaj plonów. Wieczorem rozpalano pod kościołem ogniska z gałęzi tarniny, śliwy, cierni głogowych i starych palm, by popiołem z niego posypać głowy wiernych w przyszłym roku podczas Popielca. Gdy rozchodzono się do domów, każdy zabierał ciernie, które wsadzano w strop, żeby w dom nie uderzył piorun. Na wschodzie Lubelszczyzny powszechnie budowano huśtawki i krętawki, które służyły zabawie. Po nieszporach zbierały się dziewczyny i przechodząc z jednego końca wsi na drugi, śpiewały pieśń „Jedzie, jedzie Zelman”.

Ważna rola pisanki

Pisanka z Lubelskiego. Wzory z Muzeum Etnograficznego (źródło: Biblioteka Narodowa)

Nieodłącznym elementem i symbolem Świąt Wielkanocnych są pisanki. Wykonywano je powszechnie w Wielkim Tygodniu, w niektórych jednak okolicach (Biłgorajskie, Parczewskie, Radzyńskie) od Wielkanocy do Niedzieli Przewodniej (pierwsza niedziela po Wielkanocy). Zwyczajowo w czasie świąt pisanki były dawane w prezencie gościom od gospodarzy, chrzestne matki wręczały po dwie lub cztery pisanki swoim chrześniakom. Aż do czasów II wojny światowej panował zwyczaj, że dziewczęta obdarowywały nimi chłopców.

Poświęcona pisanka w wierzeniach ludowych odgrywała bardzo ważną rolę. Przechowywana w domu przez cały rok chroniła dom od nieszczęść, stanowiła środek leczniczy, była także symbolem pomyślności i urodzaju. Ludność zamieszkująca okolice Białej Podlaskiej, Chełma i Zamościa wyznania prawosławnego praktykowała zwyczaj składania w Wielką Niedzielę na grobach swoich bliskich pisanek i paski – bułki pszennej.

W wielu wsiach Lubelszczyzny pisanki wykonywano na Niedzielę Przewodnią. Na przykład w Sitańcu koło Zamościa w Przewody istniał zwyczaj urządzania przez młodzież tzw. pisankowych wieczornic. Do obowiązków dziewcząt należał wybór odpowiednio dużej izby i przyniesienie pisanek. Potem schodzili się chłopcy z butelką wina i harmonią. W czasie zabawy chłopcy wybierali najpiękniejszą pisankę. Nagrodą w konkursie było koronowanie: dziewczyna, której pisanka uznana została za najpiękniejszą, była przystrajana wiankiem z jedliny lub barwinku i miała prawo do tzw. honorowego miejsca wśród zebranych. Następnie wybierano pisankowego króla. Królem zostawał chłopak, który dokonał najtrafniejszego wyboru pisanki. Parze królewskiej wszyscy się kłaniali, następnie zasiadano do zjedzenia pozostałych pisanek, pozbawiając je skorupek w wymyślonych na poczekaniu grach. Grom towarzyszyły przyśpiewki.

Gusła Wielkiej Nocy

Wielkanoc rozpoczyna się mszą, połączoną z uroczystą procesją. Wracając z rezurekcji gospodarze ścigali się, by dotrzeć do domu przed innymi mieszkańcami wsi. Tego, który wrócił pierwszy do domu, miało spotkać szczęście, powodzenie i urodzaj. Zwyczaj ten był powszechny w całej Polsce. Po powrocie z kościoła gospodarz za pomocą palmy kropił wodą święconą budynki i zwierzęta. Miało to chronić przed złymi duchami. Poświęcone dzień wcześniej produkty spożywano podczas śniadania wielkanocnego. Przed rozpoczęciem posiłku gospodarz żegnał się i dzielił się jajkiem ze wszystkimi członkami rodziny. Wszyscy składali sobie życzenia. W okolicach Dobrynia Dużego, w powiecie bialskim, śniadania spozywano na stojąco.

Z jadłem wielkanocnym wiązało się wiele praktyk magicznych. Chociażby to, że po spożyciu jajka każdy musiał ugryźć kawałeczek chrzanu, aby zęby nie bolały. Przestrzegano także, aby spróbować wszystkich poświęconych pokarmów. Święconą wodę wlewano do studni, żeby woda w niej była zdrowa i bez robaków. Niewielką ilość poświęconej wody zachowywano, by użyć jej przy innych okazjach, jak np. święcenie ziarna przed siewem, kropienie bydła w dniu wypędzania pierwszy raz na wiosenny wypas, do kropienia młodej pary przy błogosławieństwie oraz kiedy ksiądz przychodził po kolędzie lub do chorego, jak i do poświęcania zwłok.

ZOBACZ: Misterium Męki Pańskiej w Zwierzyńcu poruszyło serca wiernych. Zobacz zdjęcia

Skorupki z poświęconych jaj rozrzucano w kątach izby, aby zabezpieczyć dom przed robakami. Podkładano je także pod pierwszy zwieziony do stodoły snop, żeby chroniły zboże przed myszami. Skorupki rozrzucano po polu, by niszczyły chwasty i na rozsadę kapusty, aby robaki jej nie jadły. Podkładano je kurom pod gniazda, żeby się dobrze niosły. Poświęcone niegotowane jajka dawno krowom, by miały dużo mleka. Jajko toczono też po grzbiecie krów i koni, żeby były tłuste, lśniące, zdrowe i odporne na choroby.

Poświęconą słoniną smarowano krowom chore wymiona, a ludziom ręce i nogi, żeby nie zostały pokaleczone podczas żniw. Posmarowane nią pługi miały skutecznie niszczyć chwasty. Była przez cały rok trzymana w komorze, żeby świnie się chowały.

Poświęconą tarninę zatykano w polu, aby chroniła zbiory przed gradobiciem, albo wkładano za obraz, żeby ochraniała domostwo przed piorunami i pożarem.

Kości z poświęconych żeberek zakopywano w ogrodzie, żeby odstraszały krety. Dawano je także psom, by nie chorowały na wściekliznę. Wkładano też kości pod krokiew, aby chroniły dom od piorunów. Uważano, że jeśli myszy zjedzą po święconym pokarmie, przestaną rosnąć im zęby. Trochę święconki dawano też zwierzętom gospodarskim, żeby dobrze się chowały. Kawałek kartofla zakopywano na wygonie, żeby dobrze obrodziły.

Po zachodzie słońca nie brano święconego pokarmu do ust, by nie zapaść na kurzą ślepotę. Nie można było zamiatać, bo inaczej kury będą rozgrzebywać grządki w ogrodzie. Nie wolno było spać w dzień, bo inaczej głowa będzie bolała przez cały rok albo na polu wyrośnie dużo chwastów. Nie ścielono łóżek i nie pito wody, żeby pragnienie nie męczyło przez cały rok. Nie można było również chodzić po chałupach, bo można było zanieść komuś nieszczęście. Dalekim echem dawnych wierzeń był przesąd, że tego dnia rano wschodzące słońce skacze lub trzy razy wschodzi, za każdym razem zataczając krąg na niebie, a dopiero potem wędruje swoją drogą. 

Dyngus, lejoki, lejus

Kartka pocztowa sprzed 1936 r. Polskie obchody i zwyczaje Ludowe Marzanna, procesja Bożego Ciała, dyngus-śmigus. (źródło: Biblioteka Narodowa)

Na Lubelszczyźnie popularnym zwyczajem było kolędowanie wielkanocne. W wielu wsiach wczesnym rankiem gromadki małych chłopców chodziły po wsiach po tzw. dyngusie, lejokach lub lejusie. Wygłaszali oracje, będące zlepkiem najrozmaitszych pieśni wielkopostnych lub zabawnych wierszyków, przymawiając się o dary.

Jak głosi legenda, pierwsi Żydzi obleli wodą Matkę Boską i na pamiątkę tego wydarzenia oblewamy się wszyscy. W Poniedziałek Wielkanocny lano więc wodę, ale też smagano jałowcowymi gałązkami, ciernistymi łodygami, wierzbowymi albo brzozowymi witkami. Najczęściej bito panienki, dopóki nie złożyły okupu. Oblewała się przeważnie młodzież. Czasem schwytane dziewczęta wrzucano do rzeki lub stawu. Zmoczenie stanowiło pewnego rodzaju wyróżnienie – oznaczało, że panna podoba się chłopcom. Jeśli natomiast w ten dzień pozostała sucha, nie wróżyło jej to powodzenia i szybkiego zamążpójścia.

W tradycyjnej kulturze ludowej wiosenne oblewanie miało znaczenie symboliczne. Było aktem oczyszczenia. Kontakt z wodą pobudzał i wzmagał siły płodności. W wielu okolicach kropiono wodą również ziemię i zwierzęta.

W Poniedziałek Wielkanocny we wsiach m.in. w okolicy Łukowa i Międzyrzeca Podlaskiego chłopcy obwozili na dwukołowym wózku koguta wyciętego z deski. Z przystrojonym piórami ptakiem wstępowali do domów i deklamowali wiersze o zmartwychwstaniu Chrystusa.

Drugiego dnia Wielkanocy, po południu, na wschodnich obszarach województwa lubelskiego bawiono się w tzw. żurawia. Chłopcy zbierali się przy karczmie i krzyczeli jak żurawie. Opierali ręce na biodrach sąsiada i biegli za prowadzącym. Gdy ten raptownie skręcił, wszyscy padali na ziemię. Inną zabawą tego dnia było wołoczebne. Chłopcy chodzili po chatach, zbierali jajka i polewali wodą dziewczęta. Uzbierane jajka trafiały do dworu, za co dostawali kiełbasę i placki. Tydzień później, w Przewody, dziewczęta wręczały chłopcom pisanki, za to, że nie wykorzystali oni prawa powtórnego śmigusowania, czyli kolejnego oblewania wodą. Zabawa kończyła się wspólnymi tańcami w karczmie.

W czwartym tygodniu po Wielkanocy wypada tzw. sucha środa. Wystrzegano się wówczas wszelkich prac przy bydle, żeby go nie okaleczyć, bo uważano, że mogłoby wtedy uschnąć. Podobne wierzenia wiązano z drzewem. W ten dzień dawny lud obchodził także tzw. dziady wiosenne. O świcie w każdej chacie jedna lub dwie kobiety szykowały się na odwiedziny dusz. Ubierały się odświętnie w białe płótno, brały resztki święconki i szły „na dziady”. Na cmentarzu, na bliskich sobie mogiłach rozkładały obrusy, jadło i flaszkę wódki. Następnie rozpoczynały rozmowę ze zmarłymi, wspominanie ich, zawodzenie, żal. Polewały gród alkoholem, jadły i opowiadały zmarłym o tym, co dzieje się we wsi. Cząstki spożywanych posiłków kładziono na mogiłę, dla dusz. Na koniec sprzątały i wracały do domów. Wieczorem pastuszkowie często odwiedzali cmentarz w poszukiwaniu resztek pokarmu i pozostawionych na grobach cenniejszych przedmiotów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz Cena: 22000 PLN Syndyk masy upadłości Barbary Rogowskiej , osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej zaprasza do składania pisemnych ofert w konkursie na sprzedaż wchodzącego w skład masy upadłości prawa własności nieruchomości gruntowej niezabudowanej obejmującej działkę ewidencyjną nr 1055 oraz działkę ewidencyjną nr 1665 o łącznej powierzchni 1,427 ha, położonej w miejscowości Siemierz, gminie Rachanie, powiecie tomaszowskim, dla której Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, IV Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą numer ZA1T/00070216/0. Sprzedaż dokonywana jest w postępowaniu upadłościowym prowadzonym w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie VIII Wydział Gospodarczy dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych pod sygn. akt: KR1S/GUp-s/834/2025 przez syndyka z wolnej ręki. Podstawą prawną sprzedaży nieruchomości jest art. 311 ust. 1, w zw. z art. 49111a ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe oraz inne właściwe przepisy prawa. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi 22.000,00 zł (słownie: dwadzieścia dwa tysiące złotych i zero groszy). Termin składania pisemnych ofert do kancelarii syndyka oraz wpłacania przez oferentów wadium w kwocie 2.200,00 zł na rachunek bankowy masy upadłości podany w szczegółowych warunkach konkursu, pod rygorem odrzucenia oferty, upływa w dniu 21 października 2026 r. (decyduje data wpływu wadium na rachunek bankowy masy oraz wpływu oferty do Kancelarii Syndyka), natomiast otwarcie ofert, przeprowadzenie konkursu oraz ewentualnej licytacji nastąpią w dniu 22 października 2026 r. o godzinie 13.00 w Kancelarii Syndyka Pauliny Duwer przy ul. św. Marka 7-9/2 w Krakowie. Osoby zainteresowane udziałem w rozstrzygnięciu konkursu ofert mogą uczestniczyć osobiście albo za pośrednictwem wideokonferencji przy wykorzystaniu platformy Zoom zgłaszając syndykowi chęć udziału w trybie zdalnym najpóźniej do dnia składania pisemnych ofert. Wadium wpłacone przez oferenta, którego oferta zostanie przyjęta, podlega zaliczeniu na poczet ceny nabycia, a pozostałym uczestnikom konkursu zostanie niezwłocznie zwrócone w terminie do siedmiu dni od daty rozstrzygnięcia konkursu. Syndyk zachowa wpłacone wadium, jeżeli oferent, którego oferta została przyjęta, nie dokona wpłaty całej ceny lub uchyli się od zawarcia umowy w terminie do trzech miesięcy od daty rozstrzygnięcia konkursu. Szczegółowe informacje o przedmiocie sprzedaży oraz o szczegółowych warunkach konkursu ofert, w tym wymogach formalnych oferty, sposobie wpłacania wadium, sposobu dokonania zgłoszenia chęci uczestnictwa w rozstrzygnięciu konkursu w formie zdalnej, czy innych warunkach sprzedaży można uzyskać w godzinach 9.00 - 15.00 osobiście w Kancelarii w Krakowie przy ul. św. Marka 7-9/2, a także pocztą elektroniczną. Zapytania proszę kierować na adres e-mail: [email protected], ewentualnie telefonicznie pod numerami (12) 623 54 21 lub +48 795 822 426. Oględziny nieruchomości możliwe są w każdym czasie (działki nie są ogrodzone). Syndyk zastrzega sobie prawo odwołania lub zamknięcia konkursu bez wybrania oferty, swobodnego wyboru oferty bez przeprowadzenia licytacji jak również unieważnienia konkursu lub licytacji bez podania przyczyny. Data dodania ogłoszenia: 29.09.2026 Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz
PRZESTRONNY DOM 220 m² | 13 ARÓW | ZAMOŚĆ, UL. GÓRNA Cena: 1290000 PLN Szukasz przestronnego domu w Zamościu, z dużą działką i miejscem dla całej rodziny? Ta nieruchomość daje znacznie więcej przestrzeni niż typowy dom miejski.Na sprzedaż wolnostojący dom o powierzchni użytkowej ok. 220 m², położony na dużej, 13-arowej działce przy ul. Górnej w Zamościu.To propozycja dla osób, które chcą mieszkać w mieście, ale jednocześnie mieć własny ogród, prywatność i przestrzeń, której trudno szukać przy współczesnej zabudowie jednorodzinnej.DOM DLA RODZINY – I NA LATAPowierzchnia około 220 mkw daje możliwość wygodnego zamieszkania większej rodzinie i zapewnia przestrzeń, której często brakuje w nowych, kompaktowych domach.Duża liczba pomieszczeń pozwala wydzielić strefę dzienną, sypialnie, gabinet czy dodatkowe pomieszczenia gospodarcze, zależnie od potrzeb przyszłych mieszkańców.Dom został wybudowany w 2002 roku i wykończony w 2003 roku. Wnętrze jest w bardzo dobrym stanie i nadaje się do użytkowania.13 ARÓW DZIAŁKI – PRAWDZIWA PRZESTRZEŃJednym z największych atutów tej nieruchomości jest działka o powierzchni 1300 m².To przestrzeń, która daje znacznie więcej możliwości niż typowa działka przy domu w mieście.Możesz stworzyć tutaj:- prywatny ogród,- miejsce do wypoczynku,- bezpieczną przestrzeń dla dzieci,- strefę rekreacyjną i miejsce na spotkania z rodziną,- ogród warzywny lub sad,- a nawet rozbudować istniejące zagospodarowanie – zgodnie z obowiązującymi przepisami.13 arów w granicach Zamościa to jeden z tych atutów, które docenia się szczególnie po zamieszkaniu.GARAŻ Dom posiada garaż w bryle budynku, co zapewnia wygodę codziennego użytkowania, szczególnie zimą.LOKALIZACJA – ZAMOŚĆ, UL. GÓRNANieruchomość położona jest w spokojnej części zabudowy jednorodzinnej, a jednocześnie w granicach miasta.To dobre rozwiązanie dla osób, które nie chcą rezygnować z wygody Zamościa, ale jednocześnie nie chcą mieszkać w zwartej zabudowie lub na niewielkiej działce.DLACZEGO WARTO ZOBACZYĆ TEN DOM?- 220 m² powierzchni użytkowej- duża 13-arowa działka- wolnostojący dom w Zamościu- garaż w bryle budynku- częściowe podpiwniczenie- przestrzeń dla większej rodziny- możliwość stopniowego unowocześnienia wnętrza- prywatny ogród i dużo miejsca wokół domu- spokojna zabudowa jednorodzinnaTO NIE JEST DOM DLA KAŻDEGO – I WŁAŚNIE W TYM TKWI JEGO POTENCJAŁJeżeli szukasz nowego domu w standardzie katalogowym, znajdziesz na rynku wiele takich ofert.Jeżeli natomiast zależy Ci na dużym, solidnym domu, dużej działce i lokalizacji w Zamościu, a jednocześnie chcesz mieć możliwość dostosowania wnętrza do własnych potrzeb, ta nieruchomość zasługuje na uwagę.Zapraszam na prezentację – najlepiej zobaczyć tę nieruchomość na żywo i samemu ocenić przestrzeń, działkę oraz możliwości, jakie daje ten dom.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠  ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠  ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠  ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Tomasz JuszczakDoradca ds. nieruchomościtel. 504 288 990e-mail: [email protected]ółnoc Nieruchomości Zamość Data dodania ogłoszenia: 23.09.2026 PRZESTRONNY DOM 220 m² | 13 ARÓW | ZAMOŚĆ, UL. GÓRNA
Nowoczesny dom o powierzchni 176 m² z zadbaną działką | Hrubieszów Cena: 890000 PLN Prezentujemy Państwu zadbany, gotowy do zamieszkania dom wolnostojący z użytkowym poddaszem, położony w Hrubieszowie przy ul. W. Jagiełły, na osiedlu Jagiellońskim.Dom o powierzchni 176 m² posadowiono na dużej, ogrodzonej i zagospodarowanej działce o powierzchni 33 arów (3300 m²).Nieruchomość łączy komfort przestronnego domu, prywatność dużej posesji i bliskość miejskiej infrastruktury. To propozycja dla osób, które szukają przestronnego domu dla rodziny, cenią sobie dużą ilość zielonej przestrzeni i możliwość wypoczynku we własnym ogrodzie, a jednocześnie chcą zachować wygodny dostęp do miasta. Funkcjonalny układ dwóch kondygnacji pozwala na komfortowe oddzielenie części wspólnej od bardziej prywatnej. Dom może być również dobrym rozwiązaniem dla rodziny wielopokoleniowej lub osób potrzebujących dodatkowej przestrzeni do pracy, nauki czy przyjmowania gości.Dużym atutem jest funkcjonalny parter przystosowany dla osób z trudnościami z poruszaniem się – zastosowano tutaj bezprogową przestrzeń oraz drzwi o szerokości 90 cm, co ułatwia swobodne przemieszczanie się po tej kondygnacji.PARAMETRY DOMUbudynek wolnostojący, murowany, podpiwniczonypowierzchnia mieszkalna domu: 176 m² (parter + użytkowe poddasze),dodatkowo 56 m² piwnicy z pomieszczeniami gospodarczymi i kotłownią,stan: gotowy do zamieszkania,własne centralne ogrzewanie - piec zasypowy na ekogroszek,ogrzewanie podłogowe,monitoringokna PCV trzyszyboweelewacja ocieplona styropianem, na zewnątrz pokryta tynkiem strukturalnym; stropodach ocieplony wełną mineralną o podwyższonych parametrach instalacje elektryczna, hydrauliczna, grzewcza i piec pochodzą z 2017 rokuDom w obecnym kształcie powstał w 2017 roku w wyniku gruntownej przebudowy, kapitalnego remontu oraz rozbudowy istniejącego, niewielkiego domu murowanego. Z pierwotnego budynku zachowano jedynie część konstrukcji murowanej – fundamenty zostały odpowiednio zaizolowane, wykonano nowe wylewki, a całość została poddana kompleksowej modernizacji i rozbudowie. W ramach inwestycji dom został powiększony o znaczną część parteru, całe poddasze i taras, dzięki czemu uzyskał zupełnie nową bryłę, funkcjonalność i standard. Zastosowano nowoczesne rozwiązania budowlane i instalacyjne, a nieruchomość została wykończona z dbałością o estetykę i detale.W praktyce jest to dom o standardzie i charakterze współczesnego budynku, który od 2017 roku funkcjonuje w obecnej formie. Jest zadbany, gustownie wykończony i gotowy do zamieszkania bez konieczności przeprowadzania dodatkowych prac remontowych.UKŁAD DOMUDom posiada przestrzeń mieszkalną na dwóch kondygnacjach. Parter stanowią pomieszczenia z . Cała kondygnacja została przystosowana do potrzeb osób z trudnościami w poruszaniu się – bezprogowa przestrzeń oraz drzwi o szerokości 90 cm zapewniają wygodną komunikację.Na parterze znajdują się:3 pokoje, w tym jeden z wyjściem na balkon,kuchnia,korytarz,łazienka.Użytkowe poddasze stanowi dodatkową, niezależną strefę domu, którą można wykorzystać jako część prywatną, pokoje dla dzieci, gabinet lub przestrzeń dla gości. Na poddaszu znajdują się:3 pokoje,garderoba,łazienka,hol.Obie kondygnacje łączy gustowna klatka schodowa ze schodami wykończonymi naturalnym drewnem, stanowiąca elegancki element wnętrza.Przestrzeń do wypoczynkuBezpośrednio przy domu znajduje się wyjątkowy, 50 metrowy zadaszony taras, który tworzy naturalne przedłużenie przestrzeni mieszkalnej i pozwala komfortowo spędzać czas na świeżym powietrzu.Na terenie posesji znajduje się również:wybrukowane teren przygotowany pod wolnostojący basen,miejsce na ognisko lub grilla,plac zabaw – idealny dla dzieci,część rekreacyjna,liczne nasadzenia, krzewy ozdobne i drzewa owocowe.Całość otoczona jest zielenią i kwiatami, dzięki czemu posesja zapewnia przyjemną atmosferę, prywatność i możliwość wypoczynku w spokojnym otoczeniu.DZIAŁKA I MEDIApowierzchnia działki: 33 ary / 3300 m²działka jest ogrodzona i zagospodarowanana posesję prowadzi zautomatyzowana brama, furtka wyposażona jest w domofonpodjazd i ciągi piesze przy domu wyłożone są kostką brukową, podjazd i miejsca postojowe utwardzonedziałka jest monitorowana nowoczesnym systemem kamerenergia elektryczna: z sieciwoda: z sieci miejskiej oraz na potrzeby gospodarcze własna studniakanalizacja: szamboDuża powierzchnia działki daje wiele możliwości wykorzystania – od rodzinnego wypoczynku i rekreacji, przez ogród, aż po stworzenie własnej, prywatnej przestrzeni do spędzania czasu na świeżym powietrzu. Dojrzała zieleń, drzewa owocowe, nasadzenia i ogrodzenie sprawiają, że posesja jest już zagospodarowana i nie wymaga tworzenia ogrodu od podstaw.LOKALIZACJADom położony jest przy ul. W. Jagiełły, na osiedlu Jagiellońskim w Hrubieszowie, na spokojnych obrzeżach miasta. Otoczenie zieleni i drzew pozwala cieszyć się spokojem oraz prywatnością. Jednocześnie, dojazd do centrum Hrubieszowa zajmuje kilka minut samochodem, dzięki czemu mieszkańcy mogą wygodnie korzystać ze sklepów, szkół, usług i pozostałych punktów infrastruktury miejskiej.Ta nieruchomość będzie odpowiednia dla rodziny lub osób szukających stworzenia własnego miejsca do pracy, z wykorzystaniem dostępnej przestrzeni zarówno domu jak i działki.Dom jest zadbany i nowoczesny, nie wymaga pilnych nakładów. Dużemy metraż pozwoli wygodnie mieszkać tu nawet większej rodzinie, oferując przestronne i funkcjonalne wnętrza. Co ważne, dom charakteryzuje się też niskimi kosztami utrzymania a własne ogrzewanie gwarantuje niezależność. To idealne miejsce dla osób ceniących spokój, przestrzeń i bliskość natury.Zapraszam na prezentację, to miejsce zasługuje by zobaczyć je na żywo.Justyna Łagoda 665 750 080Północ Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 322- 400 ZamośćPomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości.Nasz doradca kredytowy bezpłatnie pomoże Ci sprawdzić zdolność kredytową i przedstawi najkorzystniejszą ofertę z ponad 10 banków!Posiadasz podobną nieruchomość? Zadzwoń i skorzystaj z bezpłatnej konsultacji, gdzie odpowiem na pytania dotyczące Twojej nieruchomości, jej ceny oraz procesu sprzedaży.. Data dodania ogłoszenia: 18.09.2026 Nowoczesny dom o powierzchni 176 m²  z zadbaną działką | Hrubieszów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: AA Treść komentarza: A Ty masz od swojego herr paliwo za 5, 19. Uśmiechaj się - tamci przez 8 lat kradli a ci przez 3 już sie nażarli razem z tymi pslu Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:45 Źródło komentarza: Kampania cukrownicza w Werbkowicach wchodzi na pełne obroty. Jakość nadrabia stratę w tonażu Autor komentarza: BRONEK. Treść komentarza: Trzeba uciekać tam gdzie pieprz rośnie ! Data dodania komentarza: 29.09.2026, 16:28 Źródło komentarza: Co robić podczas ataku z powietrza? Jest instrukcja, MSWiA zaczyna ją rozpowszechniać Autor komentarza: Sekta . Treść komentarza: No i dobrze Józkowi z Hrubieszowa! Nie bedzie chlał gorzale a pozniej farmazony wciskał . Data dodania komentarza: 29.09.2026, 16:23 Źródło komentarza: Kampania cukrownicza w Werbkowicach wchodzi na pełne obroty. Jakość nadrabia stratę w tonażu Autor komentarza: Tepota . Treść komentarza: Tylko ze chory umysłowo czlowiek tego nie zrozumie i zachowuja sie jak sekta i dlatego tak sie zachowuje Haha . To widac po nim i samym nagłówku . Data dodania komentarza: 29.09.2026, 15:18 Źródło komentarza: Polskie myśliwce poderwane. Dron znów rozbił się przy granicy Autor komentarza: MATKA Treść komentarza: jakie będą wyroki ile chorych przez takie praktyki pogłębiło się w chorobie dalej nie chcę pisać Data dodania komentarza: 29.09.2026, 15:04 Źródło komentarza: 100 proc. leku znikało z apteki. Pacjent nie dostawał nic. GIF ujawnia skalę procederu Autor komentarza: saszetka Treść komentarza: Wypłakuj się do rękawa Nawrockiego, jeszcze nie dotarło do ciebie, że Nawrocki już zapowiada WETO NA TAŃSZE PALIWO ??????? Data dodania komentarza: 29.09.2026, 10:42 Źródło komentarza: Polskie myśliwce poderwane. Dron znów rozbił się przy granicy
Reklama
Reklama
Reklama