Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 13:22
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Jak zaplanować podróż po świecie bez biura podrózy?

Jedzenie szczurów, palenie zwłok i zabieranie duszy. Jerzy był w niemal 150 krajach

Dla większości ludzi podróżowanie to kadr z pocztówki: wygładzony, pozbawiony rys, bezpiecznie zamknięty w granicach kurortowego hotelu z opcją all inclusive. Dla Jerzego Koprianiuka, pasjonata z podróży i obywatela świata z Kożanówki w gminie Rossosz przygoda zaczyna się tam, gdzie znika schemat, a zaczyna prawdziwe życie.
Podróże są jego największą pasją. Jerzy Koprianiuk zwiedził niemal 150 krajów
Podróże są jego największą pasją. Jerzy Koprianiuk zwiedził niemal 150 krajów

Źródło: ze zbiorów J. Koprianiuka

 

Jerzemu na drodze stawali nie tylko życzliwi ludzie, ale i niebezpieczne zwierzęta. Fot. ze zbiorów J. Koprianiuka

Jerzy odwiedził blisko 150 państw, ma za sobą dziesiątki tysięcy przemierzonych kilometrów, noclegi w wieloosobowych hostelach, dzikie przejazdy lokalnymi autobusami oraz setki spotkań z ludźmi z najdalszych zakątków ziemi. Oto opowieść o człowieku, który udowadnia, że świat nie jest obcy ani groźny – wystarczy chcieć go naprawdę poznać, zrozumieć i dotknąć na własnych zasadach.

Mapa samochodowa zamiast Internetu

Wszystko zaczęło się w latach 70. W czasach, gdy o Google Maps nikt jeszcze nie słyszał, a świat za żelazną kurtyną wydawał się nieosiągalną odległością. Młody Jerzy spędzał godziny nad atlasami geograficznymi i papierowymi mapami. Zamiast czekać na wycieczki, chłonął wiedzę, analizując układy dróg, strefy klimatyczne i granice państw.

- Od małego u mnie ta geografia była. Każdemu to mówię: ja mogę jako dziecko dyskutować z profesorem z UJ z Krakowa. Geografia u mnie była od małego, tak jak niebo nad moją głową. Nauczyciele dopytywali, skąd ja w tym temacie wiem więcej. A ja miałem mapy i je studiowałem. Pamiętam, że w szkole podstawowej miałem mapę samochodową.  Już w wieku 15 lat znałem wszystkie stolice świata – wspomina mężczyzna.

Przełom w jego życiu przyniósł rok 1989 i upadek ustroju komunistycznego w Polsce. Otwarcie granic i swobodny dostęp do paszportów były niczym zielone światło dla kogoś, kto od lat nosił w głowie gotową mapę świata. - Pierwszy raz udałem się w podróż w 1993 roku, po przemianach, jak już można było paszport wyrobić na spokojnie. Zacząłem od naszych kresów: Białoruś, Ukraina, Litwa. A pierwszy raz w odważniejszą podróż samemu wyruszyłem, obierając kierunek: Grecja, Turcja, Albania, Kosowo – bez znajomości ani jednego słowa obcego. Nie mam pojęcia, jak sobie poradziłem – śmieje się Jerzy.

Ola z powiatu biłgorajskiego, towarzyszka podróży. Madagaskar. Fot. ze zbiorów J. Koprianiuka

Sztuka logistyki 

Jerzy Koprianiuk nie korzystał z usług biur podróży. Zamiast gotowych wycieczek i przewodników z tabliczką wybiera pełną niezależność. Sam układa trasy, wylicza czasy przesiadek i analizuje rozkłady jazdy lokalnych przewoźników. Dla niego logistyka to nie przykry obowiązek, lecz istotna część podróżniczej pasji. 

 Planowałem podróże i sam jeździłem, w ogóle bez biura. A wie Pani, ja mogę godzinami  patrzeć na mapę. Niektórzy nie lubią planowania podróży, a ja sobie robię rozpiskę: tu mam pół godziny, tu wiem, że mam następny autobus, patrzę jak jeżdżą autobusy... I tak po kolei przechodzę z punktu do punktu. Abym mógł zwiedzić np. Wietnam, Laos, Kambodżę w dwa tygodnie, to logistyka musi być idealna – opowiada.

Podróżowanie w wydaniu Jerzego wymaga też odpowiedniego nastawienia i kondycji fizycznej. Luksus i wylegiwanie się na plaży to dla niego marnowanie czasu. Liczy się ruch, zwiedzanie i stały kontakt z miejscem, w którym się znajduje.

 - I każdy się dziwi, jak ten podróżnik z Kożanówki tak piechotą i transportem podróżuje. Pobyt w kurorcie przez 2 tygodnie? To nie dla mnie. Cały czas muszę być w ruchu! Plaża dla mnie to maksymalnie godzina. Tylko raz kąpałem się w morzu w Wietnamie. Miałem akurat trochę czasu między autobusami, to poświęciłem czas na plażę. A tak, muszę cały czas jeździć i zwiedzać – zaznacza.

CZYTAJ TEŻ: Tomaszów Lubelski pożegnał lekarzy, nauczycieli i samorządowców. Lista zmarłych w 2026 roku

O oszczędnościach i logistyce decyduje również wybór noclegów. Zamiast luksusowych hoteli wybiera proste warunki, stawiając cel wyprawy ponad osobisty komfort: 

- Jeśli pytają mnie o noclegi, odpowiadam: hostele. To nie jest bardzo przyjemne, na przykład w Norwegii nocowałem w pokoju na 20 osób, ale za to tanio, za 105 złotych za dobę. W Szwecji pokój na 28 osób. Staram się wybierać jak najtańsze noclegi, żeby jak największą część czasu i pieniędzy poświęcić na zwiedzanie.

Wyspa Wielkanocna. Fot. ze biorów J. Koprianiuka

Od Gangesu po białe noce

Przemierzając świat, Jerzy z bliska przyglądał się niezwykłym, a często wręcz szokującym z perspektywy Europejczyka rytuałom i obyczajom. Widział rzeczy, o których większość słyszy jedynie w filmach dokumentalnych. W Indiach trafił nad brzeg Gangesu – rzeki uznawanej przez wyznawców hinduizmu za świętą, gdzie zmarli łączą się z żywiołami.

- W Indiach nad Gangesem widziałem palenie zwłok. Tylko bogaty człowiek może się spalić. Tutejsi zwożą nad brzeg rzeki stosy drewna, układają na nich zwłoki i palą je ok. godziny. Później resztki wrzucają do Gangesu. A tam obok ludzie się kąpielą, piją wodę... A te zwłoki przepływają. To jest szokujący widok – opowiada mieszkaniec Kożanówki.

Inne podejście do życia i śmierci zaprowadziło go także do Kolumbii, gdzie trafił do miejsc kojarzonych z najmroczniejszą historią przestępczości. 

CZYTAJ TEŻ: Zamość wspomina zmarłych. Odeszli wybitni nauczyciele, społecznicy i artyści

- Byłem w takich miejscach jak grób Pabla Escobara w Medellín. Bardzo skromny, bardzo prosty grób, a ludzie tam podchodzą, jakby to był ktoś wielki. Pieniądze miał gigantyczne, a grób nadzwyczaj skromny – komentuje podróżnik.

Pieczone szczury i żaby

W kulturze orientalnej zderzył się również z odmiennymi tradycjami kulinarnymi. Podróż po Azji południowo-wschodniej była okazją do spróbowania potraw, które dla Polaka mogą brzmieć egzotycznie lub wręcz ekstremalnie.

- W Tajlandii jada się różne pająki. Moja znajoma próbowała żabki – twierdziła, że nawet smaczna, smakuje trochę jak sucha ryba. A w Laosie jechałem całą dobę autobusem, zatrzymaliśmy się i pytam policjanta, co to za mięso sprzedają. A on na to: „Szczury! Szczury wodne, to najlepsze danie!”. Dwóch chłopaków z Polski poszło i zjadło tego szczura, bo jakby odmówili, to gospodarze, którzy ich zaprosili, by się pogniewali – opowiada Jerzy.

Fotografowanie zabiera duszę

Jednocześnie podróżnik natrafił na głęboko zakorzenione tabu kulturowe związane z fotografowaniem ludzi. W niektórych zakątkach globu aparat fotograficzny bywa traktowany z dużą nieufnością.

 - W niektórych miejscach nie wolno ludziom robić zdjęć bez pytania, bo uważają, że odbiera im się duszę. W Maroku czy innych krajach od razu się zasłaniają. Ale z kolei w Indonezji jest zupełnie inaczej. Tam dziewczynki podchodziły do mnie i krzyczały: „Foto, foto!”. Ustawiała się cała kolejka, żeby zrobić sobie ze mną zdjęcie. Byłem tym wręcz zaskoczony – przyznaje podróżnik.

Skrajności kulturowe to także różnice w klimacie i przyrodzie. Jerzy zwiedzał zarówno mroźny Spitsbergen oraz ponurą, deszczową Islandię, jak i tropikalną Azję. 

– Przykładowo w Islandii jest pięknie, ale dla mnie za głucho, ciemno i ponuro. Cały czas zimno, pada i pochmurno. A z kolei Azja – przeraża mnie ten upał. W Tajlandii o godzinie 7:00 rano jest już 35 stopni! Ale da się przetrwać. Za to najpiękniejsze miejsca? Zdecydowanie Sri Lanka – zielona wyspa, Indonezja – przepięknie! – zachwyca się mężczyzna.

Ludzie są na ogół życzliwi

Jedną z najważniejszych lekcji, jakie Jerzy wyciągnął ze swoich wypraw, jest fakt, że świat w rzeczywistości jest o wiele bezpieczniejszy i bardziej przyjazny, niż przedstawiają to nagłówki medialne. Kraje często określane mianem niebezpiecznych okazują się miejscami pełnymi ludzkiej serdeczności. 

CZYTAJ TEŻ: Z Hrubieszowa do Czestochowy: Tory, wiara i kolejarska tradycja

– Wiele krajów uważa się za bardzo niebezpieczne, a okazuje się, że są bardzo bezpieczne. Taka Abchazja – nic mi tam w ogóle nie groziło. Propaganda straszy. Nie ma co wierzyć w to, co piszą. Teraz na przykład Białoruś: nie do pomyślenia, jak tam jest czysto, jedzenie wspaniałe, naturalne, bez żadnej chemii. A ludzie niezwykle życzliwi w sklepach i na ulicach – mówi Jerzy.

Pytany o to, jaki naród okazał się najbardziej otwarty i gościnny wobec przybysza z Polski, Jerzy nie ma wątpliwości. 

- Gruzini! Niesamowicie gościnni. Tak samo dobrze wspominam podróż Koleją Transsyberyjską – 10 dni w jedną stronę, 7 z powrotem. Czas leciał momentalnie, Rosjanie w pociągu ciągle częstowali smakołykami, rozmawiali, atmosfera była świetna – wspomina.

Koniec języka za przewodnika

Podróżowanie bez biegłej znajomości wielu języków obcych również nie stanowiło dla niego przeszkody. Język rosyjski otwierał mu drzwi w całej Europie Wschodniej i Azji Środkowej, a w innych miejscach pomagała życzliwość napotkanych ludzi i uniwersalny język gestów. 

- Rosyjskim władam perfekcyjnie. We wszystkich krajach dawnego Związku Radzieckiego nie było żadnego problemu. A tak to podstawowe słowa. Jak trzeba gdzieś trafić, to pokazuję w telefonie nazwę ulicy. W Albanii czy Rumunii pytałem człowieka o drogę, to potrafił rzucić swoje sprawy i poprowadzić mnie kilkaset metrów, żeby pokazać właściwy kierunek. Ludzie na świecie są bardzo pomocni – przyznaje podróżnik.

Oczywiście w trakcie tak licznych wypraw nie dało się całkowicie uniknąć trudnych sytuacji zdrowotnych czy losowych. Podczas podróży po Oceanie Spokojnym Jerzy musiał zmierzyć się z nagłą chorobą. 

- Na wyspach Tonga, w upale otarłem sobie nogę i wdarła się choroba – róża. Na szczęście to było tuż przed powrotem do Polski. Jak wracałem, było 33 stopni upału, a noga puchła. Zaraz po przylocie trafiłem do szpitala w Białej Podlaskiej, ordynator od razu zdecydował o leczeniu. Całe szczęście, że dopadło mnie to przed samym domem, a nie gdzieś w środku dżungli!.

Jerzy podróżuje m.in. z Olą. Oboje kochają podróże. Fot. ze zbiorów J. Koprianiuka

Pasja bez granic

Po ponad trzech dekadach podróżowania Jerzy Koprianiuk nie zwalnia tempa. Choć zwiedził już blisko 150 krajów, wciąż planuje kolejne trasy, analizuje połączenia lotnicze i szuka nowych wyzwań. Od pewnego czasu podróżuje z towarzyszką wypraw, Olą z powiatu biłgorajskiego, z którą dzieli trudy i radości drogi.

CZYTAJ TEŻ: Jan Żebrowski ma 72 lata, raka płuc i potrzebę podróżowania. Ukochał Indie i wciąż tam wraca [ZDJĘCIA]

Jego recepta dla młodych adeptów podróżowania jest prosta: solidna wiedza, umiejętność chłodnego planowania i szacunek do odwiedzanych miejsc.

 - Trzeba mieć bardzo dużą wiedzę geograficzną i dużo czytać, żeby wiedzieć, co po kolei zwiedzać. Nie można jechać w ciemno. Trzeba umieć zaplanować logistykę, połączenia, wiedzieć, gdzie iść. No i podstawa w podróżach to ubezpieczenie oraz podstawowe szczepienia! – radzi.

Mimo ogromnej listy odwiedzonych miejsc – od Ameryki Południowej, przez Afrykę, po kraje wyspiarskie Oceanii – jest jedno miasto, do którego Jerzy wraca z niezmiennym sentymentem i zachwytem. 

– To Rzym. Byłem tam już z 15 razy, ale mnie tam ciągle ciągnie. Pokochałem to miasto. Katedra na Lateranie, Koloseum, Plac Wenecki, Schody Hiszpańskie, Watykan... Trzeba tam jechać, iść i znowu to wszystko zobaczyć – mówi, bo pasja nie wymaga wielomilionowego budżetu ani wygód. Wystarczy ciekawość drugiego człowieka, odwaga do wyjścia poza schemat i otwarty umysł, gotowy na przyjęcie świata dokładnie takim, jaki jest.

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Mieszkanie 63 m² | 3 pokoje | Balkon | Os. Wyszyńskiego Cena: 1500 PLN Przestronne, 3-pokojowe mieszkanie z balkonem w świetnej lokalizacji! Dostępne od zaraz.Na wynajem funkcjonalne mieszkanie o powierzchni 63 m², położone na drugim piętrze w niskim bloku na osiedlu Wyszyńskiego w Zamościu.Nieruchomość wyróżnia się wygodnym układem pomieszczeń oraz doskonałą lokalizacją, zapewniającą łatwy dostęp do najważniejszych punktów miasta.UKŁAD POMIESZCZEŃMieszkanie składa się z:-trzech niezależnych pokoi,-oddzielnej kuchni,-łazienki,-osobnego WC,-przedpokoju,-balkonu.Funkcjonalny rozkład pomieszczeń zapewnia komfort codziennego życia i daje możliwość wygodnego zagospodarowania przestrzeni.DOSKONAŁA LOKALIZACJAOsiedle Wyszyńskiego to miejsce, które łączy wygodę miejskiego życia z dostępem do zieleni. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe oraz dworzec PKS. To lokalizacja idealna dla osób ceniących dobrą komunikację i dostęp do niezbędnej infrastruktury.KOSZTY NAJMUOdstępne: 1 500 zł miesięcznieCzynsz administracyjny: około 700 zł latem i 1 000 zł zimąDodatkowo: opłaty za prąd i gaz według zużycia.WARUNKI NAJMUMieszkanie dostępne od zaraz. Wymagana umowa najmu okazjonalnego.Zapraszam do kontaktu w celu uzyskania dodatkowych informacji i umówienia prezentacji nieruchomości.Ogłoszenie zostało przygotowane przy wsparciu narzędzi AI.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika SosnaTelefon: 665-752-210E-mail: [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Ul. Żeromskiego 3, 22-400 ZamośćNie zwlekaj – skontaktuj się i umów na oglądanie! Data dodania ogłoszenia: 01.11.2026 Mieszkanie 63 m² | 3 pokoje | Balkon | Os. Wyszyńskiego
Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz Cena: 16000 PLN Syndyk masy upadłości Barbary Rogowskiej , osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej zaprasza do składania pisemnych ofert w konkursie na sprzedaż wchodzącego w skład masy upadłości prawa własności nieruchomości gruntowej niezabudowanej obejmującej działkę ewidencyjną nr 1055 oraz działkę ewidencyjną nr 1665 o łącznej powierzchni 1,427 ha, położonej w miejscowości Siemierz, gminie Rachanie, powiecie tomaszowskim, dla której Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, IV Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą numer ZA1T/00070216/0. Sprzedaż dokonywana jest w postępowaniu upadłościowym prowadzonym w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie VIII Wydział Gospodarczy dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych pod sygn. akt: KR1S/GUp-s/834/2025 przez syndyka z wolnej ręki. Podstawą prawną sprzedaży nieruchomości jest art. 311 ust. 1, w zw. z art. 49111a ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe oraz inne właściwe przepisy prawa. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi 16.000,00 zł (słownie: szesnaście tysięcy złotych i zero groszy). Termin składania pisemnych ofert do kancelarii syndyka oraz wpłacania przez oferentów wadium w kwocie 1.600,00 zł na rachunek bankowy masy upadłości podany w szczegółowych warunkach konkursu, pod rygorem odrzucenia oferty, upływa w dniu 23 listopada 2026 r. (decyduje data wpływu wadium na rachunek bankowy masy oraz wpływu oferty do Kancelarii Syndyka), natomiast otwarcie ofert, przeprowadzenie konkursu oraz ewentualnej licytacji nastąpią w dniu 24 listopada 2026 r. o godzinie 1000 w Kancelarii Syndyka Pauliny Duwer przy ul. św. Marka 7-9/2 w Krakowie. Osoby zainteresowane udziałem w rozstrzygnięciu konkursu ofert mogą uczestniczyć osobiście albo za pośrednictwem wideokonferencji przy wykorzystaniu platformy Zoom zgłaszając syndykowi chęć udziału w trybie zdalnym najpóźniej do dnia składania pisemnych ofert. Wadium wpłacone przez oferenta, którego oferta zostanie przyjęta, podlega zaliczeniu na poczet ceny nabycia, a pozostałym uczestnikom konkursu zostanie niezwłocznie zwrócone w terminie do siedmiu dni od daty rozstrzygnięcia konkursu. Syndyk zachowa wpłacone wadium, jeżeli oferent, którego oferta została przyjęta, nie dokona wpłaty całej ceny lub uchyli się od zawarcia umowy w terminie do trzech miesięcy od daty rozstrzygnięcia konkursu. Szczegółowe informacje o przedmiocie sprzedaży oraz o szczegółowych warunkach konkursu ofert, w tym wymogach formalnych oferty, sposobie wpłacania wadium, sposobu dokonania zgłoszenia chęci uczestnictwa w rozstrzygnięciu konkursu w formie zdalnej, czy innych warunkach sprzedaży można uzyskać w godzinach 900 - 1500 osobiście w Kancelarii w Krakowie przy ul. św. Marka 7-9/2, a także pocztą elektroniczną. Zapytania proszę kierować na adres e-mail: [email protected], ewentualnie telefonicznie pod numerami (12) 623 54 21 lub +48 795 822 426. Oględziny nieruchomości możliwe są w każdym czasie (działki nie są ogrodzone). Syndyk zastrzega sobie prawo odwołania lub zamknięcia konkursu bez wybrania oferty, swobodnego wyboru oferty bez przeprowadzenia licytacji jak również unieważnienia konkursu lub licytacji bez podania przyczyny. Data dodania ogłoszenia: 30.10.2026 Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: 👴🏼 Treść komentarza: Osioł to z Ciebie prorosyjski patolu ! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 13:06 Źródło komentarza: Zamojski poseł Sachajko z prompterem na nosie. Inteligentne okulary wyświetlają mu tekst Autor komentarza: do trolla z piątej kolumny Treść komentarza: zapomniałeś kto wyleczył europe z covidu? tak byś dalej w kagańcu na ryju chodził i przyjmował kolejne dawki! ciemniaku nie wiesz że onucy się nie zakłada? tylko owija! fachowiec od stosunków miedzy narodowych się znalazł, na zasadzie, nie wiem, ale się wypowiem! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 13:05 Źródło komentarza: Wykonawca S17 między Zamościem a Tomaszowem Lub. nie będzie budował. Droga miała być gotowa w 2028 r. Autor komentarza: Z Lublina Treść komentarza: No takiego głupca i błazna przydupasa mlaskacza z Żoliborza i sutenera Nawrockiego nikt jeszcze takiego nie widział . Fałszerz i bukiet skaczący jak żaba ropucha z partii na partię z Kukiza az do PiSlamu . Nie ma wstydu ten czlowiek za grosz . Co ten czlowiek chce pokazać i promować chinszczyzne ? Obśliniony jęzor ! Data dodania komentarza: 3.11.2026, 11:40 Źródło komentarza: Zamojski poseł Sachajko z prompterem na nosie. Inteligentne okulary wyświetlają mu tekst Autor komentarza: Z Treść komentarza: Nic, tylko zamykanie da jakaś szansę na ograniczenie tego zjawiska. A zamykanie nie może oznaczać siedzenia w ciepełku, tylko ma być połączone z wykonywaniem prac społecznie użytecznych. Właśnie prace typu "grabienie liści" mogą skutecznie przemówić do rozumu Pana Posła, Pana Prezesa, Pana Dyrektora, Pana Komendanta, Pani Sędzi, Księdza Proboszcza/Wikarego, Pani Urzędniczki... Data dodania komentarza: 3.11.2026, 11:37 Źródło komentarza: Zamość: Dzień po kontroli usłyszał wyrok: 4 miesiące więzienia, dożywotni zakaz prowadzenia i 10 tys. zł na świadczenie Autor komentarza: Z Treść komentarza: Może i nie słychać o burdach, ale kiedyś w Słupsku, pod koniec ubiegłego wieku, w burdach wywołanych przez kibiców koszykówki stracił życie, pobity przez policjanta, 13-letni chłopak. Z kolei ćwierć wieku temu było widać, jak kibole, którzy ściągnęli pod Wielką Krokiew, obrzucali Hannavalda śnieżnymi gałkami. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 11:23 Źródło komentarza: Skandal po meczu dzieci w Tomaszowie Lubelskim. Raca zniszczyła murawę, sprawą zajęła się policja Autor komentarza: Brawo Treść komentarza: Uczciwością i pracą Kacprzyki się bogacą. Data dodania komentarza: 3.11.2026, 11:14 Źródło komentarza: NFZ prześwietli lekarzy godzina po godzinie. Skończy się praca w dwóch szpitalach naraz?
Reklama
Reklama
Reklama