Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 1 czerwca 2026 09:33
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Prokuratura zapowiada apelację

Szeregowy z Białej Podlaskiej uniewinniony po strzałach na granicy

Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił szeregowego Karola S. z Batalionu Zmechanizowanego w Białej Podlaskiej, który był oskarżony o przekroczenie uprawnień oraz narażenie migrantów i polskich funkcjonariuszy na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Do incydentu doszło ponad dwa lata temu podczas odpierania próby nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Prokuratura, która żądała dla mężczyzny kary ograniczenia wolności, nie zgadza się z wyrokiem i zapowiedziała wniesienie apelacji.
Bariera na granica z Białorusią
Rejon miejscowości Dubicze Cerkiewne na pograniczu polsko-białoruskim. Miejsce nielegalnych prób przekroczenia bariery oraz działań obronnych podejmowanych przez polskie patrole.

Źródło: Podlaski Oddział Straży Granicznej

Wydarzenia, które stały się podstawą aktu oskarżenia, rozegrały się w marcu 2024 r. około godziny 13:00 w rejonie miejscowości Dubicze Cerkiewne w woj. podlaskim. Grupa około dziesięciu migrantów zdołała wówczas rozgiąć przęsła stalowej bariery granicznej za pomocą lewarka samochodowego i przedostała się na stronę polską. Cudzoziemcy nieśli ze sobą drabiny, by pokonać kolejną przeszkodę – zwoje drutu ostrzowego. Na incydent natychmiast zareagowały polskie patrole, podejmując pościg i oddając strzały alarmowe w powietrze. Słysząc huk, w kierunku wyłomu pobiegł również szeregowy Karol S. wraz z innym żołnierzami.

Oddał 12 strzałów

Będąc w odległości od 164 do 210 m od miejsca nielegalnego przejścia, Karol S. oddał łącznie 12 strzałów z broni służbowej MSBS Grot wzdłuż drogi granicznej. Trzy pociski rykoszetowały od betonowego słupa, ziemi i drutu, natomiast pozostałe dziewięć przeszło obok wycofujących się migrantów oraz znajdujących się na tej samej linii dwóch strażników granicznych i dwóch polskich żołnierzy. Gdy migranci zaczęli rzucać w stronę Polaków kamieniami i konarami, mundurowi odpowiedzieli rozpyleniem gazu łzawiącego, a Karol S. oddał jeszcze cztery strzały w ziemię. Zgodnie z opiniami biegłych z zakresu badań broni i balistyki, pociski, które nie rykoszetowały, miały energię wystarczającą do spowodowania śmierci człowieka.

CZYTAJ TEŻ: Lubelskie: Rodzina bez kanalizacji, sąsiadka z wychodkiem „pod nosem”. Miasto: Czekamy na sąd...

Po powrocie do obozowiska po trzech żołnierzy z bialskiej jednostki przyjechali funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej. Kapral oraz dwóch szeregowych, w tym Karol S., zostali zakuci w kajdanki, przeprowadzeni na oczach kolegów przez całe obozowisko i rozsadzeni do osobnych pojazdów interwencyjnych, by uniemożliwić im kontakt. Choć jeden z szeregowych opuścił celę po nocy, Karol S. i kapral spędzili w areszcie znacznie więcej czasu. Żołnierz nie przyznał się do winy, tłumacząc, że przed użyciem broni krzyczał: „Wojsko Polskie, stój, bo strzelam!”, a ogień prowadził pod lekkim kątem w powietrze i w dół, realizując procedury alarmowe.

Żołnierze zostali zawieszeni w czynnościach służbowych i potrącono im uposażenie w wysokości 50 proc. Wojsko Polskie nie zapewniło im wsparcia prawnego, ponieważ nie istniały przepisy pozwalające przełożonym na opłacenie adwokata. Wobec braku reakcji dowództwa, bialscy wojskowi zorganizowali oddolną zbiórkę pieniędzy na prawników dla swoich kolegów. Ostatecznie kapral został uniewinniony jeszcze na etapie śledztwa, gdy rekonstrukcja 3D wykazała, że sam znajdował się na linii strzałów Karola S. i formalnie stał się pokrzywdzonym.

O sprawie szczegółowo pisaliśmy tutaj: Strzelał na granicy. Jest akt oskarżenia wobec żołnierza z Białej Podlaskiej

Wojna na argumenty

Sprawa wywołała ogromne poruszenie społeczne, gdy ujrzała światło dzienne w czerwcu 2024 r., stając się zarzewiem debaty politycznej o prawach mundurowych do obrony granic. Atmosferę podgrzał fakt, że informacja o zatrzymaniu wyszła na jaw dzień przed tragiczną śmiercią 21-letniego sierżanta Mateusza Sitka, który zmarł po ugodzeniu nożem przez migranta w tej samej okolicy. Oburzenia sposobem traktowania żołnierzy przez Żandarmerię nie krył wówczas minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, co doprowadziło do późniejszej nowelizacji przepisów i rozszerzenia ochrony prawnej dla żołnierzy używających broni.

Proces Karola S. ruszył we wrześniu 2025 r. przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Lublinie. Podczas rozprawy końcowej prokurator Piotr Smoliński opierał się na kompilacji nagrań z kamer perymetrycznych oraz rekonstrukcji toru lotu pocisków 3D. Uznał on wyjaśnienia Karola S. za niewiarygodną linię obrony i zażądał kary sześciu miesięcy ograniczenia wolności, publicznego odczytania wyroku na zbiórce brygady w Wesołej oraz zasądzenia po 500 zł nawiązki na rzecz każdej z osób wymienionych jako poszkodowane. W akcie oskarżenia prokuratura wskazała łącznie aż 14 pokrzywdzonych: dziesięciu nieznanych z tożsamości migrantów, dwóch funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz dwóch żołnierzy Wojska Polskiego.

Obrona konsekwentnie domagała się uniewinnienia, argumentując, że sprawę próbowano sztucznie rozdmuchać, podczas gdy nadawała się ona co najwyżej na rozmowę dyscyplinarną. Adwokat Krzysztof Rogalski podkreślał, że oskarżony działał w granicach prawa i pod wpływem gigantycznego stresu wywołanego agresją migrantów. Z kolei mecenas Edyta Skwira ujawniła kluczowy fakt: przesłuchani w sprawie polscy strażnicy graniczni i żołnierze jednoznacznie zeznali, że w żadnym momencie nie czuli się zagrożeni działaniami Karola S. Obrona podkreśliła, że oskarżony od dziecka kształcił się na żołnierza i kochał swój zawód, jednak z powodu traumatycznych doświadczeń związanych z procesem i traktowaniem przez państwo, zdecydował się złożyć wypowiedzenie i opuścić armię.

PRZECZYTAJ: Prezydent przed sądem. Mieszkanka Zamościa poczuła się zniesławiona i poniżona

Prawo nie ustąpi przed bezprawiem

27 maja przewodniczący składu orzekającego ppłk Radosław Hunek ogłosił wyrok w pełni oczyszczający 25-latka z zarzutów, argumentując, że w zachowaniu szeregowego sąd nie stwierdził żadnych znamion czynu zabronionego. Sędzia podkreślił, że podstawowym, konstytucyjnym zadaniem żołnierza wysłanego na granicę jest obrona jej nienaruszalności i to właśnie Karol S. czynił w obliczu realnego zagrożenia.

– Trzeba sobie powiedzieć to, co oskarżony: co by było, gdyby nie zaczął strzelać? Zamiast jedenastu, przekroczyłoby tę granicę trzydziestu pięciu, a koło nich stanęłoby tych sześciu: czterech żołnierzy i dwóch funkcjonariuszy. Jaka byłaby ich szansa na przeżycie? Należy powiedzieć to jednoznacznie, że prawo nie może ustępować przed bezprawiem. Nie jest tak, że człowiek broniący swojego kraju ma w takiej sytuacji salwować się ucieczką – uzasadniał sędzia ppłk Radosław Hunek, krytycznie oceniając wnioski prokuratury.

Sąd w pełni podzielił argumentację obrony, a w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia bezpośrednio przywołał słowa samego oskarżonego. Wskazał, że Karol S. jest żołnierzem doskonale wyszkolonym w strzelaniu i dał wiarę jego wcześniejszym deklaracjom, w których mundurowy zapewniał: „gdyby chciał, żeby ktoś zginął, toby zginął”. Tezę tę podczas procesu mocno akcentowała również mec. Edyta Skwira, dowodząc, że gdyby jej klient rzeczywiście zamierzał kogoś zabić lub zranić, z całą pewnością by to zrobił, podczas gdy jego intencją było wyłącznie zaalarmowanie sąsiednich jednostek. Sędzia przypomniał, że po strzałach oddanych przez oskarżonego w ziemię, agresorzy ostatecznie się wycofali, co zapobiegło eskalacji niebezpieczeństwa.

Do tej argumentacji nie zamierza się jednak stosować oskarżyciel publiczny. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator Piotr Skiba, poinformował o skierowaniu zapowiedzi apelacji. Prokuratura stoi na stanowisku, że uniewinnienie jest niezasadne, ponieważ Karol S. strzelał wzdłuż linii granicznej w stronę grupy, która w tamtym momencie rzekomo już się cofała, co w ocenie śledczych stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia osób postronnych.

Czytaj też: Przez „zieloną granicę” przemycali migrantów z Afryki i Azji. Właśnie zapadł wyrok

Kontrowersyjna koszulka

Poza salą sądową sprawa zyskała drugi wymiar. W mediach społecznościowych wybuchła burza, gdy zauważono, że Karol S. stawił się na ogłoszenie wyroku w koszulce z logotypem zespołu Honor oraz tytułem utworu „Krew za krew”. Formacja ta w powszechnie dostępnych opracowaniach jest jednoznacznie klasyfikowana jako zespół neonazistowski, otwarcie propagujący rasizm, białą supremację oraz uwielbienie dla Adolfa Hitlera. Dodatkowe kontrowersje wzbudził widoczny na ramieniu mężczyzny tatuaż przedstawiający tzw. kołowrót, przez część internautów utożsamiany z symbolami ekstremistycznymi.

Do zarzutów o promowanie radykalnych ideologii Karol S. odniósł się bezpośrednio w wywiadzie na antenie Kanału Zero. Tłumaczył, że dobór ubrania był zbiegiem okoliczności i przejawem braku refleksji, a nie świadomym manifestem politycznym czy formą protestu.

– Sytuacja była dość prozaiczna. Wziąłem pierwszą lepszą koszulkę, bo byłem wtedy jeszcze w pracy. Śpieszyłem się na autobus, na który ledwo zdążyłem. Miałem ze sobą mundur, tylko że autobus był opóźniony i wydawało się, że rozprawa zacznie się beze mnie. Mimo że to było już tylko ogłoszenie wyroku, lepiej było tam być. Po prostu nie zdążyłem się przebrać i tak naprawdę nawet za bardzo nie zwróciłem uwagi, że to jest ta nieszczęsna koszulka. Jeśli ktoś się poczuł urażony, to jestem skłonny przeprosić. Nie chcę być utożsamiany z nazistą czy rasistą – tłumaczył żołnierz.

W trakcie tej samej rozmowy Karol S. odniósł się także do krytyki swojego tatuażu. – To jest słowiański kołowrót, symbol słońca. Ja jestem Słowianinem, jestem z tego dumny i cieszę się, że jestem Polakiem, a to jest symbol, który przynosi mi szczęście. Jeżeli ktoś go porównuje do jakichś zakazanych znaków, to proponuję wrócić do szkoły – skwitował.

Karol S. formalnie kończył służbę w Białej Podlaskiej z końcem maja, jednak po ostatecznym uprawomocnieniu się wyroku zamierza ubiegać się o powrót do wojska, które uważa za swoje powołanie. Zapowiedział, że jeśli polskie procedury mu na to nie pozwolą, spróbuje swoich sił w Legii Cudzoziemskiej.

CZYTAJ TEŻ: 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Iga Treść komentarza: Zastanawiające jest to, dlaczego ta Pani tyle razy była ofiarą różnorakich, przestępczych działań. Wrodzony pech? Data dodania komentarza: 31.05.2026, 22:41 Źródło komentarza: Janina Gąsiorowska: Byłam aresztowana telefonicznie. "Nie traćcie głowy tak jak ja", ostrzega seniorów Autor komentarza: Jerzy Badziewiak Treść komentarza: Wieloletnie zaniedbania.... niech pan wójt sobie uświadomi ile lat siedzi na stołku i co w tym względzie zrobił. Ważniejsza była nikomu niepotrzebna fontanna wybudowana tylko po to żeby lokalne śpiewaczki miały gdzie występować w cyklu "mojemu miastu" za grube pieniądze z budżetu gminy. Brawo wójt, więcej zdjęć z paluszkiem do góry w końcu to zawalisty sukces samorządu tak samo jak likwidacja węzła drogowego na własne życzenie. Co tam ludzie najważniejsze są igrzyska i promowanie się w mediach społecznościowych. Data dodania komentarza: 31.05.2026, 11:50 Źródło komentarza: Lubycza Królewska: Woda coraz droższa, awarie coraz częstsze. ZUK wyjaśnia co jest tego powodem Autor komentarza: Michał Treść komentarza: Zesrasz się bez telefonu pajacu Data dodania komentarza: 30.05.2026, 08:07 Źródło komentarza: Płoskie: Spór o maszt 5G. Mieszkańcy i Aeroklub ZZ mówią „NIE” 52-metrowej konstrukcji przy szkole Autor komentarza: Laura 46 L. Treść komentarza: Tym wypasionym oligarchom włodarzy w Chełmie i innych okolicznych miejscowościach ktorzy rzadza i sieja propagande na codzien zawsze bedzie brakować pieniedzy ! Pierwsze musi byc wypasione koryto a pozniej ochłapy . A narod w dalszym ciagu im ufa i przyklaskuje gdzie tylko sie pokazują i przyjmuje pasibrzuchów z wypiekami ktore im wypiekają KGW przez caly tydzień . Pochodze z tych stron i nie moge patrzec jak zachowuje sie ciemnota ktora zachowuje sie jak sekta i dali sie tej patologi sprzedac za miskę ryzu a teraz narzekaja i obarczają teraźniejszy rzad . Brak slow kochani ze jeszcze wierza tym oszustom czekając do następnych sfałszowanych wyborow ! Data dodania komentarza: 29.05.2026, 21:52 Źródło komentarza: Sachajko wydał wszystko, Dąbrowskiej-Banaszek zostało najwięcej. A Romanowski? Sprawdziliśmy poselskie biura z regionu Autor komentarza: p.s. Treść komentarza: trzeba wysłać te pseudo hulajnogi w kosmos, niech tam jeżdżą jak chcą, większość to półmózgi i porypańcy Data dodania komentarza: 29.05.2026, 21:07 Źródło komentarza: Zamość: Kierujący hulajnogą potrącony na przejeździe rowerowym Autor komentarza: prącisław Treść komentarza: tak się trwoni pieniądze podatnika! zwykły przedsiębiorca utrzymuję sam swoje filie, i za swoje!! zawodowi dojarze państwa Polskiego! praca w rządzie powinna być w ramach wolontariatu!! nie osiągnąłeś nic w życiu, to się w rządzie nie sprawdzisz Data dodania komentarza: 29.05.2026, 17:30 Źródło komentarza: Sachajko wydał wszystko, Dąbrowskiej-Banaszek zostało najwięcej. A Romanowski? Sprawdziliśmy poselskie biura z regionu
Reklama
Reklama
Reklama