– Potrzebujemy dwóch zwycięstw w czterech ostatnich meczach – mówi trener Grafa Bohdan Bławacki.
Chodywańce to najmniej zaludniona miejscowość, w której działa klub, uczestniczący w rozgrywkach zamojskiej klasy okręgowej. Wieś zamieszkuje mniej niż dwieście osób. Dumą mieszkańców jest zespół piłkarski, który w następnym sezonie może reprezentować Zamojszczyznę w IV lidze.
Trener Bławacki wspólnie z działaczami Grafa, a ze wsparciem gminnego samorządu, zbudowali drużynę, która w „najciekawszej lidze świata” bardzo dobrze radzi sobie nawet w meczach z najtrudniejszymi przeciwnikami, o czym najlepiej świadczą zwycięstwa nad BKS Bodaczów i wyjazdowa wygrana w rundzie jesiennej z Victorią Łukowa (rewanż rozegrany zostanie w czwartek, 4 czerwca o godz. 17.30 w Chodywańcach).
CZYTAJ TEŻ: Graf Chodywańce strzelił Błękitnym Obsza 8 bramek. Trener: Powinniśmy strzelić 15
– Myślę, że wiele klubów zazdrości nam tego, że w tak małej miejscowości zbudowaliśmy drużynę na miarę czołówki klasy okręgowej, z szansami na grę w barażach. Niektórzy robili nam pod górkę. Zanim Pogoń spotkała się z nami, rozegrała wszystkie trzy mecze w roli gospodarza na „sztucznym” boisku w Tomaszowie Lubelskim. Z nami zmierzyła się w Łaszczówce na murawie, które bardziej przypominało ogródek skopany przed uprawą niż boisko piłkarskie. Uważam, że był to celowy ruch, byśmy mieli utrudnione życie na tak fatalnej murawie. Trudno było nam tam wygrać. Mecz zakończył się remisem – mówi trener Bohdan Bławacki.
Szkoleniowiec Grafa żałuje, że jego „komanda” nie miała sposobności zagrać u siebie z Roztoczem. Zespół ze Szczebrzyszyna oddał ten mecz walkowerem.
– Mamy najlepszą obronę w lidze. Straciliśmy tylko piętnaście bramek – najmniej spośród wszystkich zespołów. Kilka drużyn strzeliło więcej goli niż my. Gdybyśmy mogli zagrać z Roztoczem, to nasz dorobek strzelecki byłby dużo większy niż te trzy bramki, które związek nam dopisał za walkower. Skoro Korona w meczu z Roztoczem zdobyła jedenaście bramek, Gryf dziesięć, a BKS Bodaczów dziewięć, to my też mogliśmy uzyskać „dwucyfrówkę” i tym samym polepszyć swój bilans. Brak możliwości zagrania z Roztoczem, uważam za niesprawiedliwość – wzdycha trener Bławacki.
Pan Bohdan zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt. Chodzi o sędziowanie, które – jego zdaniem – w „najciekawszej lidze świata” jest na fatalnym poziomie.
– Gdy po zwycięstwie nad BKS podszedłem do naszych kibiców, by im podziękować, to ironicznie powiedziałem, że najlepszy na boisku był sędzia Sidor. Nam dawał kartki, a naszym rywalom za takie same przewinienia – nie. Zbyt często reagował na krzyk zawodników z Bodaczowa. To było tendencyjne i niesprawiedliwe. Wstyd było na to patrzeć. Jeśli zdaniem sędziego Brazylijczyk Marcos zasłużył na dwie żółte kartki, to konsekwentnie taka kara powinna spotkań któregoś z piłkarzy BKS. Uważam, że związek powinien jakoś rozwiązać problem sędziowania meczów.
Sędziowie przyjechali z piętnastominutowym opóźnieniem. Mieliśmy z tego powodu zakłóconą rozgrzewkę. Zrobiliśmy ją zbyt wcześnie, a później musieliśmy stać. A to było dla nas bardzo ważne, bo może jeszcze nie jesteśmy profesjonalnym zespołem, ale zmierzamy ku profesjonalizmowi. Zewsząd słyszmy opinie, że gramy ładnie, szybko i kreatywnie w ofensywie. Że jesteśmy „poukładanym” zespołem – tłumaczy trener Bławacki.
W sobotnim meczu pierwszą bramkę dla Grafa po indywidualnej akcji w pierwszej części zawodów zdobył Marcos Vinicius Ribeiro Do Prado. Wynik podwyższył po przerwie Marcin Żurawski.
PRZECZYTAJ: Żurek w Zamościu o reformie sądów i sprawie Ziobry. Minister spotkał się z mieszkańcami regionu [ZDJĘCIA]
– Znacznie więcej oczekiwałem od zespołu z Bodaczowa. Spodziewałem się trudniejszego meczu. BKS słabo wyglądał pod względem motorycznym. Żurawski ma 42 lata, a wyglądał lepiej niż każdy młody zawodnik z Bodaczowa. Ograł trzech rywali, zanim zdobył bramkę. Zanim objęliśmy prowadzenie, to BKS miał dwie „setki”. W obu sytuacjach świetnie interweniował Waśkiewicz. Więcej okazji do zmiany wyniku nasi rywale nie mieli. Liczyłem na to, że zagrają o niebo lepiej. Byłem rozczarowany ich postawą. Gryf, Andoria a nawet Korona w meczu z nami, w porównaniu do BKS były lepsze o głowę. Mieliśmy sporo okazji strzeleckich, żeby „dobić” drużynę z Bodaczowa kilkoma bramkami. Nawet gdy na boisku było nas dziesięciu, to i tak prezentowaliśmy się lepiej niż jedenastu rywali – twierdzi trener Bławacki.
Środkowy obrońca BKS Mateusz Zwolak przyznaje, że Graf był zdecydowanie lepszym zespołem. – Zasłużenie wygrał zespół lepszy, to nie podlega dyskusji, ale przy odrobinie szczęścia mogliśmy się pokusić o lepszy wynik. Na początku meczu Chodacki nie wykorzystał sytuacji „sam na sam” z Waśkiewiczem. Później bramkarz Grafa wybronił kolejną „setkę”. Gdybyśmy objęli prowadzenie, to może przebieg meczu byłby zupełnie inny – mówi Mateusz Zwolak.
CZYTAJ: Piłkarska 4 liga: Pasja, praca i pokora. Hetman Zamość idzie do III ligi jak po sznurku
Graf Chodywańce – BKS Bodaczów 2:0 (1:0)
Gole: 1:0 Marcos Vinicius 29, 2:0 Żurawski 72.
Graf: Waśkiewicz – Ligęza, Bartecki, Smoliński – Żurawski, Surmacz (90 Frykowski), Krosman (80 Korzeniewski), Dżus (66 Tyrka), Ciećko – Bobyliak (73 Murjas), Marcos Vinicius; trener Bławacki.
BKS: Lembryk – A. Cymerman (65 J. Baran), Zwolak, D. Kurzawa, P. Cymerman – Mazur (55 Dołba), Chodacki, Hałas, S. Kurzawa, Woźniak – Wróbel; trener Hadło.
Żółte kartki: Marcos Vinicius – dwie, Bobyliak, Ligęza (Graf), Zwolak, Hałas (BKS). Czerwona kartka: Marcos Vinicius 68 (Graf). Sędziował: Sidor (Zamość).

Napisz komentarz
Komentarze