W programie koncertu „Mierząc się z losem” repertuar jedynie pozornie był bardzo zróżnicowany: Wolfgang Amadeusz Mozart – Uwertura do opery „Cosi fan tutte” KV 588, Koncert fletowy D-dur op. 283 Carla Reinecke oraz V Symfonia c-moll op. 67 Ludwiga van Beethovena.
W sumie była to dynamiczna opowieść o różnorodności ludzkich emocji – od beztroskiej lekkości, przez romantyczną refleksję, aż po dramatyczną walkę z przeznaczeniem. W. A. Mozart to przecież klasyczna lekkość, humor i teatralność. Natomiast Koncert fletowy D-dur Carla Reinecke to śpiewność i melancholia, a także romantyczna liryka i wirtuozeria – muzyka pełna ciepła, intymności i osobistej refleksji.
PRZECZYTAJ: Zamość: Jubileusz „starego” ogólniaka. I LO kończy w tym roku 110 lat
I wreszcie Ludwig van Beethoven i skomponowana przez niego V Symfonia c-moll, która definiuje cały program. Jak to u Beethovena – galopujące emocje. Muzyka jest dramatyczna i gwałtowna, niesie niesamowite napięcie, poczucie zagrożenia i nieuchronności walki, obrazuje zmagania ciemności z nadchodzącym światłem. Niesie ze sobą ogromny ładunek energii, patosu, a także oczyszczenia.
W zeszły piątek na Muzycznej Scenie Plenerowej Akademii Zamojskiej wystąpiła, jak zwykle, znakomita Orkiestra Symfoniczna im. Karola Namysłowskiego w Zamościu. Tym razem pod batutą młodziutkiego i bardzo ekspresyjnego Szymona Makowskiego, a w roli solistki pojawiła się flecistka Inez Popko. To była bardzo dobra inauguracja plenerowego cyklu koncertowego na Muzycznej Scenie Zamojskiej Akademii Kultury przy niemal pełnej widowni melomanów i miłośników muzyki klasycznej.

Napisz komentarz
Komentarze