Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 9 kwietnia 2026 13:49
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Lekkoatletyka

Król polskiego sprintu właśnie przeżywa drugą sportową młodość. "Trenuję mocniej niż wcześniej"

W marcu Dominik Kopeć skończył 31 lat. W przypadku sprinterów szczyt formy mija zwykle w wieku około 28 lat, ale ten problem nie dotyczy zawodnika Agrosu Zamość. „Król polskiego sprintu” właśnie przeżywa drugą sportową młodość. Wciąż błyszczy formą. Wciąż swoimi występami dostarcza nam mnóstwo pozytywnych wrażeń. Wciąż plasuje się na krajowym szczycie. I z optymizmem wyczekuje najważniejszych startów w sezonie letnim.
Dominik Kopeć
Dominik Kopeć

Autor: Łukasz Szeląg (PZLA)

– Sam się zastanawiam, jak to się dzieje, że w wieku 31 lat jestem w tak dobrej dyspozycji. Nie czuję, że mam już tyle lat. O dziwo, czuję się znacznie lepiej niż trzy, cztery lata temu. Myślę, że dużo dobrego dała mi zmiana trenera. Trenuję mocniej niż wcześniej, ale za to mam więcej czasu na regenerację sił. Inna sprawa, że bardziej dbam o swoje ciało i formę, bo wiem, że już nie jestem nastolatkiem. 

W moim wieku wysiłek sportowy trzeba rozsądnie i racjonalnie dawkować, by nie przedobrzyć. Zajęcia szkoleniowe muszą być tak dopasowane do mojego wieku, żebym nie musiał po nich dochodzić do siebie tydzień, tylko żebym za dwa dni był gotowy do szybkiego biegania. I to wspólnie z trenerem Piotrem Maruszewskim udaje mi się realizować. 

Zdarza mi się nie wyspać, bo moja mała córeczka daje mi niekiedy w nocy „popalić”. Może to negatywnie wpływać na moją dyspozycję. Fajnie, że żonka zwykle bierze na siebie większość obowiązków wychowaczych. Mam wtedy spokojniejszą głowę. Narodziny dziecka były jednym z powodów mojej rezygnacji ze startów w sezonie halowym na początku 2025 r. Mistrzostwa Polski zaplanowane były tydzień po narodzinach córeczki. Wiedziałem, że ciężko byłoby mi biegać ze względu na nowe emocje i wrażenia. Przed tegorocznymi mistrzostwami świata żonka sama zajmowała się dzieckiem. Mogłem swobodnie przygotowywać się do zawodów – mówi nam Dominik Kopeć (ur. 5 marca 1995 w Łuszczaczu, w gm. Susiec).

Wychowanek trenera Andrzeja Gdańskiego udanie rozpoczął starty „Outdoor” w tym sezonie. W środę, 1 kwietnia na stadionie lekkoatletycznym MOSiR Bystrzyca w Lublinie poprowadził reprezentacyjną sztafetę mix 4 razy 100 m do niemal pewnego awansu na festiwal sztafet w Botswanie – World Athletics Relays (2, 3 maja). Tam sztafety będą walczyć o kwalifikację do najważniejszych imprez w 2026 i 2027 r. – supermistrzostw World Athletics Ultimate Championships w Budapeszcie i mistrzostwach świata w Pekinie.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sprinterka Agrosu Zamość zakończyła lekkoatletyczną karierę. Zadecydowały o tym względy finansowe

W Lublinie polska sztefeta w składzie Oliwer Wdowik (Resovia Rzeszów), Magdalena Niemczyk (UKS Tiki Taka Kolbuszowa), Dominik Kopeć i Magdalena Stefanowicz (AZS AWF Katowice) uzyskała rewelacyjny czas 41.62. To najlepszy w tym sezonie wynik w Europie, dający Polakom czternaste miejsce w rankingu World Athletics Road to Gaborone (kwalifikacje do majowego festiwalu sztafet w Botswanie). 

– Byliśmy zaskoczeni tym wynikiem, który raczej zapewnił nam start w „rilejsach”. Nie mieliśmy okazji razem dłużej potrenować, by dobrze przygotować się do tego startu, a „wykręciliśmy” taki czas. Przyjechaliśmy do Lublina trochę przemęczeni i znużeni sezonem halowym. Pogoda nas nie rozpieszczała. Od rana padał deszcz, było bardzo zimno, więc nie przystępowaliśmy do startu w bojowym nastroju. Szczerze mówiąc, nawet nie chciało nam się wychodzić na bieżnię w takich warunkach. Zakładaliśmy czas poniżej 42.20, a wypadliśmy znacznie lepiej. Myślę, że to nie był przypadek. I że osiągniemy jeszcze lepsze wyniki – mówi Dominik Kopeć.

Gdyby Dominik Kopeć wcielił się w rolę nauczyciela, mającego wpisać do szkolnego dziennika ocenę za swoje starty w sezonie halowym, to – jak sam mówi – wystawiłby sobie czwórkę z plusem. 

CZYTAJ: Liwia Włoszczyk o przygotowaniach do sezonu letniego. "Muszę osiągnąć klasę mistrzowską międzynarodową"

– Początek sezonu halowego miałem bardzo słaby. Tak naprawdę wyszedł mi tylko jeden start, z którego byłem w pełni zadowolony – podczas mityngu w Dortmundzie, w Niemczech. Tam w biegu na 60 m uzyskałem czas 6.57. W mistrzostwach Polski w Toruniu dobrze wypadłem tylko w eliminacjach. Pobiegłem w czasie 6.63. To był najlepszy czas kwalifikacji. W finale byłem szybszy zaledwie o jedną setną sekundy. 

Nie był to mój dobry start. Popełniłem najgorszy z możliwych błędów, przez co nieco spowolniłem swój bieg. Zamiast biec „swoje”, wdałem się w ściganie z Oliwerem Wdowikiem. Zamiast skupić się na swoim starcie, niepotrzebnie zwracałem uwagę na rywala. To mnie najwyraźniej rozpraszało. A byłem w stanie uzyskać zdecydowanie lepszy czas.

 Poziom tego biegu był wysoki. Rok temu czas 6.68 zapewnił Oliwerowi złoty medal, w tym roku taki wynik nie starczał nawet do zdobycia brązowego medalu. W półfinale mistrzostw świata biegłem na ósmym torze. Na siódmym startował Francuz. W pewnym momencie zderzyliśmy się barkami. To wybiło mnie z rytmu biegu. Kontynuowałem start w drugim tempie. Wynik 6.60 był niezły, ale jednak oczekiwałem lepszego. Chciałem pobiec tak, żeby nie mieć podstaw do zarzucenia sobie czegokolwiek. Tak, żebym mógł powiedzieć, że zrobiłem wszystko, co mogłem. Po sezonie halowym odczuwałem niedosyt – mówi Dominik Kopeć.

Ważniejszy będzie sezon letni. Sprinter zamojskiego Agrosu ma sprecyzowane plany na tegoroczne starty. 

– Chciałbym biegać szybciej niż rok temu. Mam nadzieję, że osiągnę wynik lepszy niż 10.15. Liczę na to, ze ustabilizuję swoje starty na poziomie nie gorszym niż 10.20 – zdradza nam swoje ambicje Dominik Kopeć.

Imprezą numer jeden dla sportowca Agrosu Zamość będą mistrzostwa Europy w Birmingham (10-16 sierpnia). Wskaźnik kwalifikacyjny PZLA na mistrzostwa Europy w biegu na 100 m wynosi 10.20, ale nawet jeśli Dominik Kopeć nie osiągnie tego minimum, to uzyska prawo do startu na podstawie rankingu europejskiego, w którym zajmuje wysoką pozycję. W Birmingham zawodnik rodem z Łuszczacza będzie mógł się wykazać także w dwóch sztafetach „krótkich” – męskiej i mieszanej. Ciekawie zapowiadają się też mistrzostwa Polski w Białymstoku (24-26 lipca). 

CZYTAJ: Awans Hetmana Zamość do III ligi jest na wyciągnięcie ręki

– Od tego startu będą zależały powołania na imprezy międzynarodowe. Trzeba będzie dać z siebie wszystko. Jestem spokojny. Wiem, na co mnie stać. Wyrósł mi poważny konkurent w walce o złoty medal – Oliwer Wdowik. Zapowiada się kolejna ciekawa rywalizacja między nami. Oliwer naprawdę świetnie „kręci nogą”. Wszedł na bardzo wysoki poziom. Jeśli tylko nadarzą się sprzyjające warunki pogodowe, to będziemy w stanie pobiec bardzo szybko – zapowiada Dominik Kopeć.

Na pierwszy zagraniczny obóz szkoleniowy sprinter Agrosu miał się udać w niedzielę wielkanocną (5 kwietnia). Tego dnia miał wylecieć do Republiki Południowej Afryki (ten numer „Kroniki Tygodnia” oddaliśmy do druku w piątek). Tam kadra narodowa sprinterów będzie trenowała przez miesiąc.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Z Lublina.Treść komentarza: Niejeden jacht przeżarły ludzie PiSuaru ciemnoto ktory ich dzisiaj popierasz. Na covdzie, elektrowni Ostrołęka byczyli sie na kazdym kroku . Stałeś sie ich sekta blaznie i przydupasie . Tylko tyle o Tobie moge powiedziec.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 13:11Źródło komentarza: Orle Gniazdo. W gminie Komarów-Osada powstanie pierwsza wieża widokowaAutor komentarza: Miejscowy.Treść komentarza: Widac po Tobie kim jestes blaznie ze słoma w butach i wszystko opisujesz prawdzie o sobie ochlaptusie z pod budki z alkoholem cuchnący na odległość . ( do Koń z MW)Data dodania komentarza: 9.04.2026, 12:32Źródło komentarza: Orle Gniazdo. W gminie Komarów-Osada powstanie pierwsza wieża widokowaAutor komentarza: POwrótTreść komentarza: TOTALNEJ KOMUNY radzieckiego NEO marszałkaData dodania komentarza: 9.04.2026, 12:20Źródło komentarza: Hrubieszów, Horodło: Tysiące złotych na walkę z niedożywieniemAutor komentarza: Z tych stron.Treść komentarza: Bezszczelnosc sekty tutejszej z pranym mózgiem przez patologiczna oszustow mafie jaka rzadzila nie zna granic . Ludzie żyjący na codzien zakłamana propaganda jaka glosza im w tv. Republika i w Polsce 24 na ktora wpłacają ostatnie pieniadze . Pochodze z tych stron i nie moge patrzec na to blazenstwo nawet rodzine. Oślepiła ich bezpłatna kaszanka ktora mieli na festynach z huczna potancowa do białego rana prze wyborami w każde wykendy. Teraz tej sekcie im brakuje obżarstwa nie patrzac ile nakradli przy tym . Bylo bezprawie nie patrzac ze masło w sklepie kosztowało nie 2-zł tylko 9 nawet 10 zł.Data dodania komentarza: 9.04.2026, 12:03Źródło komentarza: Przychodnia w Hrubieszowie przechodzi w prywatne ręce. Kto będzie czerpał zyski?Autor komentarza: ZTreść komentarza: A osoba sprawująca PREZYDENTURĘ to jakie prawa sobie uzurpuje?Data dodania komentarza: 9.04.2026, 11:50Źródło komentarza: Hrubieszów, Horodło: Tysiące złotych na walkę z niedożywieniemAutor komentarza: Tutejszy.Treść komentarza: A nie widziałeś ile to dranstwo patologi kradło i jak pastwili sie nasza kasa! Przyznaj ze dales sie sprzedac za miskę ryzu i popierasz tych złodziei . Nawet na tego czlowieka co glosowales na glowe panstwa co stwarza pośmiechowisko swoim blazenstwem . Na tego czlowieka juz nawet nie mozna patrzec co wyprawia . Bezszczelnosc fałszywym uśmiechem .Data dodania komentarza: 9.04.2026, 11:44Źródło komentarza: Przychodnia w Hrubieszowie przechodzi w prywatne ręce. Kto będzie czerpał zyski?
Reklama
Reklama
Reklama