O pożarze murowanego domu jednorodzinnego przy ul. Miodowej w Zamościu strażacy zostali powiadomieni 6 lutego rano. Mieszkańcy czekali na nich na zewnątrz budynku. Pożarem objęte było pomieszczenie kotłowni. W trwającej ponad godzinę akcji zaangażowanych było 9 ratowników z JRG Zamość. Strażacy po akcji gaśniczej oddymili i przewietrzyli cały budynek.
PRZECZYTAJ TEŻ: Ponad setka na liczniku – 1,5 tys. mandatu i strata prawa jazdy
Częściowemu spaleniu uległ składowany węgiel w kotłowni oraz instalacja elektryczna i centralnego ogrzewania. Najprawdopodobniej do pożaru doszło od pozostawionego w kotłowni popiołu z pieca. Gdyby nie czujka, straty byłyby na pewno większe, nie mówiąc już o zdrowiu czy życiu lokatorów.
„Ta sytuacja podkreśla wartość czujki, która szczególnie w nocy czuwa nad bezpieczeństwem mieszkańców i jest w stanie wybudzić ze snu. Dlatego też zachęcamy do wyposażania domów i mieszkań w takie urządzenia” – czytamy w komunikacie zamieszczonym przez Komendę Miejską Państwowej Straży Pożarnej w Zamościu.
PRZECZYTAJ: Zamość: Leżała martwa ok. 2 tygodni. Mieszkańcy bloku skarżą się na fetor
Przypomnijmy, że trzy miesiące temu szef MSWiA Tomasz Siemoniak podpisał nowe rozporządzenie, które wprowadza obowiązek montowania czujek dymu w budynkach mieszkalnych oraz obiektach świadczących usługi hotelarskie. Jak podkreślił minister Siemoniak, czujka dymu powinna być naturalnym elementem wyposażenia każdego mieszkania i domu, tak jak lodówka, telewizor czy pralka. Zgodnie z nowymi przepisami, prowadzący obiekty hotelarskie będą musieli spełnić ten obowiązek do połowy roku. Czujki dymu w obiektach mieszkalnych mają być zamontowane w ciągu pięciu lat.

Napisz komentarz
Komentarze