Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 23 lipca 2026 03:37
Przeczytaj!
Reklama baner reklamowy
Reklama

Gm. Radecznica: Kraina grajków i śpiewaków

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z unikatowego dziedzictwa naszego regionu. Na szczęście są ludzie, którzy to zmieniają. Niedawno ukazała się książka pt. "Przy onej dolinie. Zaburze, Radecznica, Roztocze Szczebrzeszyńskie". To niezwykła opowieść o muzyce tradycyjnej wykonywanej w tych okolicach, jej wykonawcach oraz miejscowych zwyczajach.
Gm. Radecznica: Kraina grajków i śpiewaków

Trudno tę książkę przecenić. Została opracowana przez Krzysztofa Gorczycę z Towarzystwa dla Natury i Człowieka (współpracowały z nim Agata Turczyn i Agnieszka Szokaluk-Gorczyca), a wydało ją Gminne Centrum Kultury w Radecznicy, m.in. dzięki wsparciu finansowemu Narodowego Centrum Kultury (w ramach programu Kultura –Interwencje 2017). 
Publikacja jest właściwie przewodnikiem po zapomnianej, lokalnej historii muzycznej. Na podstawie archiwalnych dokumentów i nagrań oraz badań przeprowadzonych w 2017 r. (chodzi m.in. o rozmowy z muzykami i śpiewakami oraz ich potomkami) opowiada też o kilku generacjach artystów. 
Niektórych grajków i śpiewaków można zresztą usłyszeć, bo do książki dołączono dwie płyty: z archiwalnymi nagraniami oraz pieśniami wykonanymi przez zespoły z Zaburza i Mokregolipia. 
 

Miejsce, gdzie klękają sosny  
Co tych utalentowanych śpiewaków i grajków łączy? Żyli na terenie historycznej (istniejącej od 1403 r.) parafii w Mokrymlipiu lub w jej sąsiedztwie. Nie bez znaczenia jest również ich związek ze sławnym Sanktuarium św. Antoniego w Radecznicy. Także dzięki jego wpływowi powstał – jak określili autorzy – "muzyczny mikrokosmos". 

Jego unikatowość doceniali już XIX-wieczni badacze. "Radecznica v. Rodecznica (to) wieś ordynacyi Zamojskich (pisownia oryginalna – przyp. red.) z klasztorem i kościołem Bernardynów, w którym obraz św. Antoniego, słynny cudami. Przy klasztorze jest lasek samych krzywoszów (sosen), o których twierdzi miejscowa legenda, że się popaczyły klękając w czasie jednego zjawienia się św. Antoniego (...)" – pisał w 1883 r. Oskar Kolberg. "Lud tłumnie tu się gromadzi w dniu 2 sierpnia, zwiedza kapliczki wśród lasu rozrzucone lub tłoczy się u zdroju przez świętego Patrona poświęconego i czerpie świętą wodę w naczynia jako cudowne lekarstwo na wszelkie niemoce".

Piękne, religijne pieśni śpiewane w klasztorze musiały wpłynąć na miejscową kulturę. Kształtowały też światopogląd i estetykę miejscowych muzykantów. Nie tylko. Znaczenie miała także wielokulturowość dawnej Zamojszczyzny. Kolberg opisał np. kilka wesel odbywających się w Radecznicy i m.in. w Turobinie (był to zapis wypraw, które odbywał w latach 1848-1868). W jego zapiskach znalazły się nuty i bezcenne teksty pieśni obrzędowych. Pisał także o włościanach i ich zwyczajach. 

"W Radecznicy lud jest mazurski i obrządku łacińskiego. Mimo to pieśni obrzędowe, osobliwie weselne, mają wiele cech wspólnych z ruskiemi (...), z temi, które słyszeliśmy nucone przez unitów (chodzi o grekokatolików) np. we wsi Krupe pod Krasnymstawem, jak i w kilku wsiach pod Zamościem" – pisał w 1867 r. Oskar Kolberg. A w przypisach tego tekstu czytamy: "Gdy (weselnicy) jadą do kościoła do ślubu, śpiewają także między innemi piosenkami i o tem, jakoby jechali na ucztę do domu bożego, gdzie stoły najobficiej zastawione, bo tam: Najświętsza Panna gospodyni, całemu światu dobrze czyni. A Pan Jezus gospodarz, zastawił dla nas swój ołtarz".
 

Światowe granie
Dawni muzycy przygrywali jednak głównie do tańca, bo tego od nich oczekiwano. W kapelach z okolic Radecznicy muzykowano zwykle na skrzypcach (na jednym lub dwóch instrumentach) i bębenku obręczowym. Tak wyglądały najstarsze, znane składy. Na skrzypków – podobnie jak w innych rejonach kraju – patrzono z nieufnością. Podejrzewano bowiem ich o konszachty ze złymi mocami. Uważano także, że potrafią "wyczyniać" tajemnicze sztuczki. Podawano wiele takich przykładów. 
"Bohater jednej z (...) opowieści, zasłyszanej w Latyczynie, skrzypek o nazwisku (przezwisku?) Gębka, namówiony przez zazdrosnego młodzieńca miał sprawić, że dziewczynie, która tańczyła z innym chłopakiem, spadła w tańcu spódnica" – czytamy w książce "Przy onej dolinie...". "Czarodziejskie umiejętności przypisywano także trzem braciom – członkom kapeli ze Smorynia, którzy potrafili np. sprawić, by woda płynęła z pieca".    

Trudno się tym opowieściom dziwić. Muzyka zawsze miała dziwną moc, upajała tancerzy, a czasami doprowadzała ich do nieprzytomności. Dlatego postacie samych grajków budziły wielkie zainteresowanie. Najstarszym, znanym z nazwiska skrzypkiem w tej okolicy, był urodzony w 1885 r. Józef Kosz z Podlesia. W źródłach znane są także nazwiska lub przezwiska innych muzykantów. To m.in. Wawrzyniec Zaburski (Wawrzek), Oleniakowie z Zaporza, niejaki Dyndor z Gruszki Zaporskiej, Kosik i Pecyna z Chłopkowa oraz Kotyła i Cieplak z Latyczyna. Przed ostatnią wojną znana była także kapela braci Władysława, Andrzeja i Feliksa Pietrzniaków z miejscowości Źrebce oraz kapela z Mokregolipia. W jej skład wchodzili m.in.: Stanisław Maciąg i Jakub Tomaszewski. 

Znanym skrzypkiem i lutnikiem (skonstruował podobno pół setki skrzypiec) był Władysław Kucharski z Zakłodzia (żył w latach 1908-2010). W Podborzu słynni byli natomiast muzykanci z rodziny Wypychów (na skrzypcach grał tam Józef Wypych), w Dzielcach – skrzypkowie Andrzej Sykała i Stanisław Sykała, a w miejscowości Sąsiadka skrzypkowie – Stanisław Magdziarz, Andrzej Magdziarz, Andrzej Kowalski, a potem także Bronisław Magdziarz (syn Andrzeja). 
Nie brakowało także skrzypków (to ich przede wszystkim uważano za pełnoprawnych muzyków) wędrownych. Wśród nich był m.in. Paweł Wypych z Podborza. 
Opis umiejętności tych (i innych) wiejskich muzykantów, ich dokonań oraz listę miejsc, w których występowali także można znaleźć w publikacji wydanej przez GCK w Radecznicy. 

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: nauczyciel Treść komentarza: Jak na to patrzę to dochodzę do wniosku że ci ludzie traktują Polske jako żerowisko!nie tylko w Bilgoraju Data dodania komentarza: 22.07.2026, 18:08 Źródło komentarza: Zawrotne podwyżki dla władzy w Biłgoraju, choć miasto ma ponad 51 mln zł zadłużenia Autor komentarza: Ciszy nocnej nie ma!! Treść komentarza: Jaka cisza nocna gdzie??te wyjące motory i samochody po 22 I to miedzy blokami Data dodania komentarza: 22.07.2026, 13:40 Źródło komentarza: Zamość: Turystyczna wizytówka czy „miasto-sypialnia”? Starówka w ogniu sporu o ciszę nocną Autor komentarza: Brawo Treść komentarza: POdwyżki teraz nazywają nowymi cenami hiPOkryzja Data dodania komentarza: 22.07.2026, 12:02 Źródło komentarza: Hrubieszów: Nowe opłaty za śmieci i ścieki Autor komentarza: Kondolencje Treść komentarza: Takie kominy KORYTO+ też w Hrubieszowie Data dodania komentarza: 22.07.2026, 12:00 Źródło komentarza: Zawrotne podwyżki dla władzy w Biłgoraju, choć miasto ma ponad 51 mln zł zadłużenia Autor komentarza: HiPOkryzja Treść komentarza: Dyktatura Tfusska zafundowała kominy płacowe i prywatyzacyjny upadek szpitali. Szykują dla emerytów i ręcistów uchwałę by mogli przechodzić na czerwonym co zmniejszy o 90% wydatki budżetu Data dodania komentarza: 22.07.2026, 11:57 Źródło komentarza: Szokujące kulisy pracy na SOR-ach Autor komentarza: Mm Treść komentarza: Patrz w lusterka, motocykle 150km/h+ są wszędzie. Data dodania komentarza: 21.07.2026, 22:32 Źródło komentarza: Zamość: Motocyklistka uderzyła w tył audi. 33-latka trafiła do szpitala
Reklama
Reklama
Reklama