Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 marca 2026 06:37
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość

Rocznica wysiedleń Zamojszczyzny. Wspomnienia Kazimiery Krasnopolskiej ze Skierbieszowa

– Wojna to coś strasznego. Gdyby teraz do niej doszło nie byłabym chyba w stanie takiego ogromu ludzkiego cierpienia przeżyć, znowu wytrzymać. Wtedy było ono niewyobrażalne – mówi Kazimiera Krasnopolska ze Skierbieszowa-Kolonii (gm. Skierbieszów). Kobieta opowiedziała nam o wysiedleniu miejscowości, w której się urodziła, obozie przejściowym w Zamościu oraz tragedii miejscowych Żydów.
Rocznica wysiedleń Zamojszczyzny. Wspomnienia Kazimiery Krasnopolskiej ze Skierbieszowa

Kazimiera Krasnopolska urodziła się w Skierbieszowie w 1933 r. Jej rodzice – Marianna i Stanisław Putkowie – mieli w tej miejscowości niewielkie gospodarstwo i, jak wylicza kobieta, dwa konie, dwie krowy, kilka świń oraz pół domu odkupionego od jednej z miejscowych, żydowskich rodzin. Wszystko stracili. Cudem ocalili jednak życie. 

Mężczyzna na dwukółce 
– Nasz dom zbudowano z drewna i pokryto strzechą. Gdy byłam mała, tak w Skierbieszowie wyglądały prawie wszystkie budynki. Mieliśmy wieś jak inne... – wspomina pani Kazimiera. – Urodziłam się jako szóste dziecko. Nie było nas jednak w domu tak dużo, bo dwoje rodzeństwa w dzieciństwie zmarło. Zostały same dziewczyny... Co ciekawe, moi dziadkowie nazywali się Putkowscy. Jednak ktoś w gminie czy parafii skrócił w dokumentach nasze nazwisko i tak potomkowie Putkowskich stali się Putkami. To nie był kłopot. Mama mówiła: Mam same dziewczyny, to one i tak nazwiska wezmą po mężach. I tak się stało. 

W latach 20. ub. wieku w Skierbieszowie stało 151 domów. W 1937 r. wybuchł we wsi potężny pożar (podobno od uderzenia pioruna), który strawił blisko jedną trzecią chat. Ile z nich udało się przed wojną postawić na nowo? Trudno to dzisiaj ustalić. 

Według spisu powszechnego z 1921 r. w Skierbieszowie żyło ponad 1,1 tys. osób (blisko 130 mieszkało w folwarku), z czego 20 było Ukraińcami, a dokładnie 106 miało pochodzenie żydowskie.

–    Wojna zmieniła wszystko. W Skierbieszowie zapanował strach, wszyscy czuli się niepewnie – wspomina pani Kazimiera. – Co pamiętam? Nasz dom stał niedaleko kościoła. Pewnego dnia mama kazała mi iść do sklepu we wsi. Zobaczyłam wówczas niedaleko naszego mostu jakiegoś Żyda, który jechał na wózku-dwukółce. Wiózł tam trochę ziemniaków, które zebrał po chłopskich wykopkach, na okolicznych polach. Nagle podbiegł do niego Niemiec. Zrzucił Żyda z wózka i zaczął go kopać, okładać. Boże, co on z nim wyprawiał! – mówi pani Kazimiera. – Tego człowieka krew zalała, a on go dalej katował i katował! Potem wywrócił wózek, z którego wysypały się ziemniaki. Nie wiem czy ten skatowany człowiek wówczas przeżył, bo stamtąd z płaczem uciekłam.
W maju 1942 niemieccy oprawcy (w źródłach możemy przeczytać, że był to oddział SS) rozstrzelali żydowskich mieszkańców Skierbieszowa. Panią Kazimierę omal nie spotkał ten sam los. 

Dzieci jednego Boga
– Nie wiem ile dokładnie tych żydowkich rodzin było w Skierbieszowie, ale na pewno sporo. Niektórych z nich znałam – wspomina. – Często bawiłam się z taką małą dziewczynką, Żydóweczką. Była fajna, miła, pogodna. Pamiętam też jej mamę. Spotkał je straszny los. Bo pewnego dnia Niemcy otoczyli domy w których mieszkali Żydzi. Kazano ludziom wychodzić. Wszystkich spędzili na plac przy budynku gminy, tam gdzie teraz jest pomnik. Naszą rodzinę też zabrali, bo mieszkaliśmy w domu, którego drugą połowę zajmowali Żydzi.

Niemcy zachowywali się jak bandyci. – Męczyli Żydów na tym placu, poniewierali ich, poniżali, a potem pognali wszystkich w miejsce zwane "wywozem" na naszej górze. Miejscowi wiedzą gdzie to jest... I naszą rodzinę popędzono wraz z nimi! To był strach, panika. Wymęczeni ludzie aż słaniali się na nogach, a Niemcy ciągle tylko wrzeszczeli! – opowiada pani Kazimiera. – I wtedy, na tej ścieżce prowadzącej na górę, naszą rodzinę z kolumny odłączono... Jak to się stało? Niemcy chyba wiedzieli, że nie jesteśmy żydowską rodziną. 
Putkowie zostali zwolnieni do domu. O tym, co się stało później, pani Kazimiera dowiedziała się od sióstr, które miały na tyle odwagi, że inną drogą pobiegły w okolicę miejsca egzekucji i z ukrycia ją obserwowały. 

– Niemcy kazali się wszystkim Żydom położyć i po kolei do nich strzelano. Gdy się jakiś Niemiec zmęczył tym zabijaniem, zabijał inny. Tak zginęli wszyscy Żydzi, w tym moja koleżanka i jej rodzice – opowiada ze smutkiem pani Kazimiera. – Potem zapędzono przyprowadzonych wcześniej ludzi (zapewne Polaków z okolicznych wsi – przyp. red.) do zabrania ciał pomordowanych. Wrzucono je do rowów i zakopano. Żydzi tam nadal leżą... Po ich mogiłach nie ma nawet śladu, upamiętnienia, nic. Ludzie o naszych Żydach zapomnieli, ale na pewno pamięta o nich Pan Bóg. Bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga. 

Obóz w Zamościu
Gdy Niemcy rozprawili się z Żydami, rozpoczęli masowe prześladowania polskich mieszkańców Skierbieszowa. W nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. okupanci otoczyli tę miejscowość. Mieszkańcy wsi musieli natychmiast się ze swoich domów wynosić (ich miejsce mieli zająć niemieccy koloniści). Wysiedlonych pognano najpierw do punktu zbornego obok szkoły w Skierbieszowie, a potem do obozu przejściowego w Zamościu. Niebawem wysiedlono także mieszkańców m.in. pobliskiej miejscowości Suchodębie i Sady. 

–    Przed wysiedleniem mówiło się u nas, że wieś może spotkać taki los. Kto mógł, skrył się. Ale my nie mieliśmy dokąd uciekać – opowiada Kazimiera Krasnopolska. – Pamiętam, że tego ponurego, listopadowego poranka sąsiad nas zbudził i powiedział: uciekajcie, bo Niemcy jadą. Ale nie było jak, bo oni już stali na naszym moście. Mama tylko trochę mąki zgarnęła w chustkę i tak nas Niemcy wypędzili z domu. Trafiliśmy do obozu przejściowego w Zamościu. Więziono nas tam miesiąc. 

Pani Kazimiera wspomina, że w obozie przenoszono ją do różnych baraków (w sumie do czterech). Rodziny jednak (jak wynika z opowieści) nie rozłączono, co nie było chyba regułą. 

–    Ostatni barak przypominał stodołę z wielkimi dziurami w ścianach. Wcześniej przetrzymywano tam ponoć jeńców sowieckich  – wspomina kobieta. – Nie było w tym budynku podłogi, a wszy łaziły po wszystkich ścianach. Byliśmy stale głodni... Dawano nam tylko po kilka gram chleba dziennie i brukiew. Pamiętam też obozowe apele. Nie miałam wówczas butów, więc mama owijała mi stopy i nogi szmatami. Ale była zima, nie mogłam tak długo w szmatach na ziemi stać. Dlatego kto mógł, trzymał mnie całymi godzinami na rękach: mama, tato, pomagała też siostra. Naprawdę nie było to łatwe, bo byłam już rosłą dziewczynką.

W obozie działy się nieludzkie rzeczy. – Było tam kilku niemieckich zwyrodnialców. Oni znęcali się nad ludźmi w różny sposób. Dochodziło do zabójstw – mówi pani Kazimiera. – Pamiętam jedno z nich. Za latrynę w obozie służyły takie wielkie doły. Jeden z Niemców złapał małe, trzyletnie dziecko, wrzucił je tam i utopił. To dziecko pochodziło podobno z Łabuń lub Łabuniek.... Bałam się wtedy bardzo... W tym obozowym baraku-stodole mieszkaliśmy tylko kilka dni. Niemcy wyznaczyli mojego ojca do obozu w Oświęcimiu, a mama miała jechać gdzieś w okolicę Warszawy. Tak się nie stało. Bo zostaliśmy zza drutów wyciągnięci. Zrobił to szef skierbieszowskiego folwarku oraz nasz wujek: Franciszek Dobrowolski. Wraz z nami udało się uwolnić trzy inne rodziny. 

Więcej wspomnień pani Kazimiery w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: BrawoTreść komentarza: Zaślepiona KOMUNA zaciekle atakuje atakuje zatankujcie za 5.19 TfuSSka obietnice 100 bajerów dla Lemingów i frajerów.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 19:16Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: RiotTreść komentarza: Różę Pamiętamy!Data dodania komentarza: 6.03.2026, 18:12Źródło komentarza: IPN ostrzega przed "neokomunizmem" w Zamościu. Padły mocne słowa o "działaniu na rzecz Kremla"Autor komentarza: zapamietajTreść komentarza: Szanowni internauci do koryta to się pchaja i mocno trzymaja PSL owcyData dodania komentarza: 6.03.2026, 15:52Źródło komentarza: Premier z Chełma? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiSAutor komentarza: TOLEKTreść komentarza: Polaku mały włącz myślenie myślenie nie boli każdy może pisać gdzie mu się podobaData dodania komentarza: 6.03.2026, 15:43Źródło komentarza: Hetman Zamość rozbił bank, a kibice postawili na Padwę. Za nami pierwszy Bal Mistrzów Sportu Zamojszczyzny [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Miejscowy,Treść komentarza: Wlasnie naPISales o sobie dziadu kalwaryjski . Jestes pachołkiem PiSlamu. Widocznie zrozumiałeś !Data dodania komentarza: 6.03.2026, 13:46Źródło komentarza: Zamość: Konferencja poświęcona Róży Luksemburg w 155. rocznicę jej urodzin [ZDJĘCIA]Autor komentarza: ha ha haTreść komentarza: W ulotkach wyborczych Rafała Zwolaka pojawiło się dziesięć punktów (oraz mnóstwo podpunktów), które mają zdefiniować przyszłą prezydenturę. Brzmią tak: „Zamość stawia na mieszkańców – dialog jest siłą”, „Zamość miastem przemyślanych inwestycji – czas na osiedla”, „Zamość stać na rozwój gospodarczy – 1000 nowych miejsc pracy (możemy tam przeczytać o planowanej redukcji długu miasta, który obecnie wynosi 254 mln zł. oraz „tworzeniu warunków, które przyciągną kapitał, inwestorów oraz zachęcą do ulokowania w Zamościu centrów logistycznych korporacji, urzędów centralnych i regionalnych), „Zamość będzie bezpieczny – jest sporo do poprawy”, „Zazieleniamy Zamość – razem posadzimy 10 tys. drzew i krzewów” oraz m.in. „Zamość zadba o seniorów – godna i pogodna jesień życia” i „Zamość przejrzystym miastem – nie mamy nic do ukrycia”. Jak ma wyglądać realizacja tego ostatniego punktu? „Wprowadzimy pełną jawność pracy Urzędu Miasta oraz jednostek podległych, zapewnimy przejrzystość działań administracji publicznej, przywrócimy urzędnikom godność” – czytamy w zapowiedziach wyborczych Rafała Zwolaka. „Poprawimy funkcjonowanie miejskich spółek poprzez zmniejszenie kosztów utrzymania zarządów i rad nadzorczych. Dziś ich członkowie łącznie zarabiają ponad 1,5 mln zł. rocznie. Rozważamy konsolidację spółek komunalnych”.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 13:15Źródło komentarza: 42-latek z Zamościa trafił przed sąd. 4 miesiące więzienia, dożywotni zakaz kierowania i 10 tys. zł do zapłaty
Reklama
Reklama
Reklama