Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 października 2026 06:23
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Rocznica wysiedleń Zamojszczyzny. Wspomnienia Kazimiery Krasnopolskiej ze Skierbieszowa

– Wojna to coś strasznego. Gdyby teraz do niej doszło nie byłabym chyba w stanie takiego ogromu ludzkiego cierpienia przeżyć, znowu wytrzymać. Wtedy było ono niewyobrażalne – mówi Kazimiera Krasnopolska ze Skierbieszowa-Kolonii (gm. Skierbieszów). Kobieta opowiedziała nam o wysiedleniu miejscowości, w której się urodziła, obozie przejściowym w Zamościu oraz tragedii miejscowych Żydów.
Rocznica wysiedleń Zamojszczyzny. Wspomnienia Kazimiery Krasnopolskiej ze Skierbieszowa

Kazimiera Krasnopolska urodziła się w Skierbieszowie w 1933 r. Jej rodzice – Marianna i Stanisław Putkowie – mieli w tej miejscowości niewielkie gospodarstwo i, jak wylicza kobieta, dwa konie, dwie krowy, kilka świń oraz pół domu odkupionego od jednej z miejscowych, żydowskich rodzin. Wszystko stracili. Cudem ocalili jednak życie. 

Mężczyzna na dwukółce 
– Nasz dom zbudowano z drewna i pokryto strzechą. Gdy byłam mała, tak w Skierbieszowie wyglądały prawie wszystkie budynki. Mieliśmy wieś jak inne... – wspomina pani Kazimiera. – Urodziłam się jako szóste dziecko. Nie było nas jednak w domu tak dużo, bo dwoje rodzeństwa w dzieciństwie zmarło. Zostały same dziewczyny... Co ciekawe, moi dziadkowie nazywali się Putkowscy. Jednak ktoś w gminie czy parafii skrócił w dokumentach nasze nazwisko i tak potomkowie Putkowskich stali się Putkami. To nie był kłopot. Mama mówiła: Mam same dziewczyny, to one i tak nazwiska wezmą po mężach. I tak się stało. 

W latach 20. ub. wieku w Skierbieszowie stało 151 domów. W 1937 r. wybuchł we wsi potężny pożar (podobno od uderzenia pioruna), który strawił blisko jedną trzecią chat. Ile z nich udało się przed wojną postawić na nowo? Trudno to dzisiaj ustalić. 

Według spisu powszechnego z 1921 r. w Skierbieszowie żyło ponad 1,1 tys. osób (blisko 130 mieszkało w folwarku), z czego 20 było Ukraińcami, a dokładnie 106 miało pochodzenie żydowskie.

–    Wojna zmieniła wszystko. W Skierbieszowie zapanował strach, wszyscy czuli się niepewnie – wspomina pani Kazimiera. – Co pamiętam? Nasz dom stał niedaleko kościoła. Pewnego dnia mama kazała mi iść do sklepu we wsi. Zobaczyłam wówczas niedaleko naszego mostu jakiegoś Żyda, który jechał na wózku-dwukółce. Wiózł tam trochę ziemniaków, które zebrał po chłopskich wykopkach, na okolicznych polach. Nagle podbiegł do niego Niemiec. Zrzucił Żyda z wózka i zaczął go kopać, okładać. Boże, co on z nim wyprawiał! – mówi pani Kazimiera. – Tego człowieka krew zalała, a on go dalej katował i katował! Potem wywrócił wózek, z którego wysypały się ziemniaki. Nie wiem czy ten skatowany człowiek wówczas przeżył, bo stamtąd z płaczem uciekłam.
W maju 1942 niemieccy oprawcy (w źródłach możemy przeczytać, że był to oddział SS) rozstrzelali żydowskich mieszkańców Skierbieszowa. Panią Kazimierę omal nie spotkał ten sam los. 

Dzieci jednego Boga
– Nie wiem ile dokładnie tych żydowkich rodzin było w Skierbieszowie, ale na pewno sporo. Niektórych z nich znałam – wspomina. – Często bawiłam się z taką małą dziewczynką, Żydóweczką. Była fajna, miła, pogodna. Pamiętam też jej mamę. Spotkał je straszny los. Bo pewnego dnia Niemcy otoczyli domy w których mieszkali Żydzi. Kazano ludziom wychodzić. Wszystkich spędzili na plac przy budynku gminy, tam gdzie teraz jest pomnik. Naszą rodzinę też zabrali, bo mieszkaliśmy w domu, którego drugą połowę zajmowali Żydzi.

Niemcy zachowywali się jak bandyci. – Męczyli Żydów na tym placu, poniewierali ich, poniżali, a potem pognali wszystkich w miejsce zwane "wywozem" na naszej górze. Miejscowi wiedzą gdzie to jest... I naszą rodzinę popędzono wraz z nimi! To był strach, panika. Wymęczeni ludzie aż słaniali się na nogach, a Niemcy ciągle tylko wrzeszczeli! – opowiada pani Kazimiera. – I wtedy, na tej ścieżce prowadzącej na górę, naszą rodzinę z kolumny odłączono... Jak to się stało? Niemcy chyba wiedzieli, że nie jesteśmy żydowską rodziną. 
Putkowie zostali zwolnieni do domu. O tym, co się stało później, pani Kazimiera dowiedziała się od sióstr, które miały na tyle odwagi, że inną drogą pobiegły w okolicę miejsca egzekucji i z ukrycia ją obserwowały. 

– Niemcy kazali się wszystkim Żydom położyć i po kolei do nich strzelano. Gdy się jakiś Niemiec zmęczył tym zabijaniem, zabijał inny. Tak zginęli wszyscy Żydzi, w tym moja koleżanka i jej rodzice – opowiada ze smutkiem pani Kazimiera. – Potem zapędzono przyprowadzonych wcześniej ludzi (zapewne Polaków z okolicznych wsi – przyp. red.) do zabrania ciał pomordowanych. Wrzucono je do rowów i zakopano. Żydzi tam nadal leżą... Po ich mogiłach nie ma nawet śladu, upamiętnienia, nic. Ludzie o naszych Żydach zapomnieli, ale na pewno pamięta o nich Pan Bóg. Bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga. 

Obóz w Zamościu
Gdy Niemcy rozprawili się z Żydami, rozpoczęli masowe prześladowania polskich mieszkańców Skierbieszowa. W nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. okupanci otoczyli tę miejscowość. Mieszkańcy wsi musieli natychmiast się ze swoich domów wynosić (ich miejsce mieli zająć niemieccy koloniści). Wysiedlonych pognano najpierw do punktu zbornego obok szkoły w Skierbieszowie, a potem do obozu przejściowego w Zamościu. Niebawem wysiedlono także mieszkańców m.in. pobliskiej miejscowości Suchodębie i Sady. 

–    Przed wysiedleniem mówiło się u nas, że wieś może spotkać taki los. Kto mógł, skrył się. Ale my nie mieliśmy dokąd uciekać – opowiada Kazimiera Krasnopolska. – Pamiętam, że tego ponurego, listopadowego poranka sąsiad nas zbudził i powiedział: uciekajcie, bo Niemcy jadą. Ale nie było jak, bo oni już stali na naszym moście. Mama tylko trochę mąki zgarnęła w chustkę i tak nas Niemcy wypędzili z domu. Trafiliśmy do obozu przejściowego w Zamościu. Więziono nas tam miesiąc. 

Pani Kazimiera wspomina, że w obozie przenoszono ją do różnych baraków (w sumie do czterech). Rodziny jednak (jak wynika z opowieści) nie rozłączono, co nie było chyba regułą. 

–    Ostatni barak przypominał stodołę z wielkimi dziurami w ścianach. Wcześniej przetrzymywano tam ponoć jeńców sowieckich  – wspomina kobieta. – Nie było w tym budynku podłogi, a wszy łaziły po wszystkich ścianach. Byliśmy stale głodni... Dawano nam tylko po kilka gram chleba dziennie i brukiew. Pamiętam też obozowe apele. Nie miałam wówczas butów, więc mama owijała mi stopy i nogi szmatami. Ale była zima, nie mogłam tak długo w szmatach na ziemi stać. Dlatego kto mógł, trzymał mnie całymi godzinami na rękach: mama, tato, pomagała też siostra. Naprawdę nie było to łatwe, bo byłam już rosłą dziewczynką.

W obozie działy się nieludzkie rzeczy. – Było tam kilku niemieckich zwyrodnialców. Oni znęcali się nad ludźmi w różny sposób. Dochodziło do zabójstw – mówi pani Kazimiera. – Pamiętam jedno z nich. Za latrynę w obozie służyły takie wielkie doły. Jeden z Niemców złapał małe, trzyletnie dziecko, wrzucił je tam i utopił. To dziecko pochodziło podobno z Łabuń lub Łabuniek.... Bałam się wtedy bardzo... W tym obozowym baraku-stodole mieszkaliśmy tylko kilka dni. Niemcy wyznaczyli mojego ojca do obozu w Oświęcimiu, a mama miała jechać gdzieś w okolicę Warszawy. Tak się nie stało. Bo zostaliśmy zza drutów wyciągnięci. Zrobił to szef skierbieszowskiego folwarku oraz nasz wujek: Franciszek Dobrowolski. Wraz z nami udało się uwolnić trzy inne rodziny. 

Więcej wspomnień pani Kazimiery w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz Cena: 16000 PLN Syndyk masy upadłości Barbary Rogowskiej , osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej zaprasza do składania pisemnych ofert w konkursie na sprzedaż wchodzącego w skład masy upadłości prawa własności nieruchomości gruntowej niezabudowanej obejmującej działkę ewidencyjną nr 1055 oraz działkę ewidencyjną nr 1665 o łącznej powierzchni 1,427 ha, położonej w miejscowości Siemierz, gminie Rachanie, powiecie tomaszowskim, dla której Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, IV Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą numer ZA1T/00070216/0. Sprzedaż dokonywana jest w postępowaniu upadłościowym prowadzonym w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie VIII Wydział Gospodarczy dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych pod sygn. akt: KR1S/GUp-s/834/2025 przez syndyka z wolnej ręki. Podstawą prawną sprzedaży nieruchomości jest art. 311 ust. 1, w zw. z art. 49111a ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe oraz inne właściwe przepisy prawa. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi 16.000,00 zł (słownie: szesnaście tysięcy złotych i zero groszy). Termin składania pisemnych ofert do kancelarii syndyka oraz wpłacania przez oferentów wadium w kwocie 1.600,00 zł na rachunek bankowy masy upadłości podany w szczegółowych warunkach konkursu, pod rygorem odrzucenia oferty, upływa w dniu 23 listopada 2026 r. (decyduje data wpływu wadium na rachunek bankowy masy oraz wpływu oferty do Kancelarii Syndyka), natomiast otwarcie ofert, przeprowadzenie konkursu oraz ewentualnej licytacji nastąpią w dniu 24 listopada 2026 r. o godzinie 1000 w Kancelarii Syndyka Pauliny Duwer przy ul. św. Marka 7-9/2 w Krakowie. Osoby zainteresowane udziałem w rozstrzygnięciu konkursu ofert mogą uczestniczyć osobiście albo za pośrednictwem wideokonferencji przy wykorzystaniu platformy Zoom zgłaszając syndykowi chęć udziału w trybie zdalnym najpóźniej do dnia składania pisemnych ofert. Wadium wpłacone przez oferenta, którego oferta zostanie przyjęta, podlega zaliczeniu na poczet ceny nabycia, a pozostałym uczestnikom konkursu zostanie niezwłocznie zwrócone w terminie do siedmiu dni od daty rozstrzygnięcia konkursu. Syndyk zachowa wpłacone wadium, jeżeli oferent, którego oferta została przyjęta, nie dokona wpłaty całej ceny lub uchyli się od zawarcia umowy w terminie do trzech miesięcy od daty rozstrzygnięcia konkursu. Szczegółowe informacje o przedmiocie sprzedaży oraz o szczegółowych warunkach konkursu ofert, w tym wymogach formalnych oferty, sposobie wpłacania wadium, sposobu dokonania zgłoszenia chęci uczestnictwa w rozstrzygnięciu konkursu w formie zdalnej, czy innych warunkach sprzedaży można uzyskać w godzinach 900 - 1500 osobiście w Kancelarii w Krakowie przy ul. św. Marka 7-9/2, a także pocztą elektroniczną. Zapytania proszę kierować na adres e-mail: [email protected], ewentualnie telefonicznie pod numerami (12) 623 54 21 lub +48 795 822 426. Oględziny nieruchomości możliwe są w każdym czasie (działki nie są ogrodzone). Syndyk zastrzega sobie prawo odwołania lub zamknięcia konkursu bez wybrania oferty, swobodnego wyboru oferty bez przeprowadzenia licytacji jak również unieważnienia konkursu lub licytacji bez podania przyczyny. Data dodania ogłoszenia: 30.10.2026 Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Obserwator. Treść komentarza: Kochani co moge was czytając komentarze poinformować ze prorosyjski typ w jednej osobie wypisuje błazeńskie komentarze ! Oto patologiczny czlowiek pod nazwa - Perfidia,Pokomuna ,Troll piątej kolumny, Brawo oraz Hipokryzja czlowiek bezczelności i nienawisci ktorzy dążą do rozłamu w kraju . To ludzie ktorych trzeba zapamiętać! Data dodania komentarza: 30.10.2026, 19:43 Źródło komentarza: Krzysztof Bosak przyjedzie do Zamościa. Otwarte spotkanie z mieszkańcami już 8 listopada Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: No i masz, i objawił się nam NARODOWIEC bez podstawowej znajomości historii Polski i pobytu w niej STAROTESTAMENTOCÓW. Delikatnie jeno Tobie Szanowny TAK TAK-u, wskażę do zapoznania statut kaliski i stosowne edykty Kazimierza zwanego Wielkim. Skracając sprawę do niezbędnego minimum, to jeszcze należy wspomnieć o polskich szmalcownikach i ich działaniach między 1939-1945 oraz roku 1968. Od tego czasu można już uznać, że jesteście narodem czystym genetycznie. Te promile obcych genetycznie, to są zupełnie nieistotne, prawda?. Wróć, trzeba z waszej historii wyrzucić tych okropnych Panów, takich jak Tuwim, Brzechwa i temu podobnych. Zaś ich wszystkie dokonania na polu języka polskiego, spalić a popiół wrzucić do szamba, gdzie ich miejsce i wtedy będzie GIT. Genetyczna czystość rasowa i językowa, to podstawa POLACKO-KATOLACKIEGO jestestwa każdego Ludziaka mieszkającego między Bugiem a Odrą, od Bałtyku po samiuśkie Tatry. Teraz na baczność i do hymnu! Jeszcze… Hm… Czy coś pominąłem? Tak, pewnikiem teraz będziecie się chcieli wziąć za Kosmitów, czy się mylę? Data dodania komentarza: 30.10.2026, 17:31 Źródło komentarza: Rada Miasta Zamość popiera zerwanie współpracy z obwodem lwowskim Autor komentarza: Skończyłem . Treść komentarza: Do hmm! Od Pani Wioletty patologio z pranym mózgiem z daleka . Nie dorosles jej blaznie do piet ! Data dodania komentarza: 30.10.2026, 16:36 Źródło komentarza: Starosta tomaszowski przyznał nagrody nauczycielom. Najniższe – 3 tys. zł, wyższe sięgają 8 tys. zł Autor komentarza: tak tak Treść komentarza: idąc Twoim tokiem myślenia to spokojnie można usprawiedliwić wszystko, nawet to że z Polski zrobią Polin uzurpując sobie prawo bo przecież kiedyś ktoś tam pomieszkiwał. teraz to będzie po twojemu. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 15:46 Źródło komentarza: Rada Miasta Zamość popiera zerwanie współpracy z obwodem lwowskim Autor komentarza: Spokojnie . Treść komentarza: Trolu i Świnio Putina i bezwstydny blaznie ludzi i prorosyjska analfabeto . Dlaczego tak sie uniosles ? Data dodania komentarza: 30.10.2026, 14:39 Źródło komentarza: Krzysztof Bosak przyjedzie do Zamościa. Otwarte spotkanie z mieszkańcami już 8 listopada Autor komentarza: Tyszowiak Treść komentarza: Fatalnie. Tak się nie odnawia grobów starych grobów. Data dodania komentarza: 30.10.2026, 13:42 Źródło komentarza: Dziedzic Przewala miał rozpadający się grób. Dzięki kweście to się zmieniło
Reklama
Reklama
Reklama