Wszystko zaczęło się w czasach, gdy własny aparat fotograficzny na wsi przy skraju Puszczy Solskiej był rekwizytem z innego świata. Przed wojną Harasiuki leżały w powiecie biłgorajskim, na terenach dawnej Ordynacji Zamojskiej. To tam kierownikiem lokalnej szkoły był Teofil Jaśkiewicz – człowiek z pasją, który dokumentował codzienne życie mieszkańców, uwieczniał je na szklanych płytkach. Posługiwał się m.in. mieszkowym aparatem Kodak. W 1943 r, w obliczu pacyfikacji regionu biłgorajskiego przez niemieckich okupantów, Jaśkiewicz musiał uciekać. Przed opuszczeniem domu zapakował cenne szklane klisze w tekturowe pudełka i ukrył je pod podłogą domu. Po II wojnie osiadł w Błażowej koło Rzeszowa, gdzie przepracował w szkolnictwie łącznie 55 lat. Choć po latach wracał do Harasiuk i odwiedzał dawnych znajomych, o ukrytym archiwum fotograficznym nikomu nie wspomniał. Zmarł w 2000 r. w wieku 96 lat, zabierając tajemnicę do grobu.
Dlaczego milczał?
To pytanie do dziś pozostaje bez odpowiedzi.Niezwykłe znalezisko ujrzało światło dzienne w 2005 r. – dokładnie pięć lat po śmierci autora. Podczas remontu domu prowadzonego przez rodzinę Węglińskich, zaledwie 10 centymetrów pod posadzką, natrafiono na zniszczone pudełka wypełnione szklanymi płytkami. Część z nich niestety uległa stłuczeniu przy wydobywaniu, ale przetrwało blisko tysiąc kadrów. Właścicielka budynku prawie dekadę temu przekazała znalezisko Adamowi Gąsianowskiemu, właścicielowi Muzeum Starej Fotografii w Zamościu i współpracownikowi „Kroniki Tygodnia”.
- Mieszkanka Harasiuk przyjechała do mnie i mówi: »Robiłam remont domu i pod podłogą znalazłam ponad 1000 szklanych negatywów«” – wspomina Adam Gąsianowski. - Wreszcie przywiozła je w pudełeczkach. Razem z kolegą z redakcji Kroniki Tygodnia pojechaliśmy do Harasiuk. Znaleźliśmy ludzi, którzy zaczęli nam opowiadać historię Teofila Jaśkiewicza.
Przywracanie twarzy i historii
Przez ostatnie lata szklany skarb nie leżał bezczynnie. Płytki poddano renowacji i obróbce cyfrowej na pulpicie retuszerskim w Muzeum Starej Fotografii w Zamościu. Rozpoczęło się także śledztwo historyczne, w które zaangażowali się sami mieszkańcy Harasiuk oraz dziennikarze. Anna Rudy, autorka tekstów do katalogu załączonego do otwartej w minioną sobotę wystawy, a także podpisów pod zdjęciami podjęła się niezwykle trudnego zadania identyfikacji osób uwiecznionych na fotografiach. Wiele osób z tamtych lat już nie żyło lub wyjechały bez śladu, ale dzięki pomocy lokalnej społeczności – m.in. Krystyny Owczarek, Jakuba Zabłotniego czy Janiny Kołodziej – udało się rozwikłać liczne tajemnice, a nawet połączyć po latach żyjących krewnych.
Dziś w Harasiukach niemal każdy szuka na tych odbitkach rysów swoich przodków. Dla wielu to jedyna szansa na ujrzenie twarzy dziadków czy pradziadków. Muzeum Starej Fotografii w Zamościu zaprasza na niezwykłą wystawę. W tamtejszej Galerii zorganizowano plenerową wystawę odbitek odrestaurowanych fotografii, połączoną z prezentacją albumu przygotowanego przez Fundację „Obywatelski Wschód”. Dla tych, którzy nie mogą zobaczyć ekspozycji na żywo, mamy dobrą wiadomość – cyfrowe wersje fotografii wraz z opisami zostały udostępnione w sieci na portalu Centrum Archiwistyki Społecznej.
!["Skarb z Harasiuk” odkrywa swoje kolejne tajemnice [VIDEO] "Skarb z Harasiuk” odkrywa swoje kolejne tajemnice [VIDEO]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/xl-skarb-z-harasiuk-odkrywa-swoje-kolejne-tajemnice-1790516875.jpg)

Napisz komentarz
Komentarze