Co prawda następca Piotra Stadnickiego zaczął ponowną pracę w Huczwie od porażki 1:4 (1:1) z Grafem Chodywańce, ale gdyby wtedy do Tyszowiec przyjechał trochę słabszy team, to być może opuściłby tę miejscowość bez jakiejkolwiek zdobyczy.
– Jestem przekonany, że gdybyśmy grali z innym zespołem, tobyśmy wygrali – twierdzi Przemysław Sioma.
Kolejnym rywalem Huczwy także był zespół z „górnej półki”, czyli zdegradowana z IV ligi Tanew Majdan Stary. Spadkowicz nie przywykł tracić punktów na własnym stadionie, ale tym razem – choć był murowanym kandydatem do zwycięstwa – musiał zadowolić się remisem 2:2 (1:2). Zespół z gminy Księżpol dominował na boisku od początku do końca zawodów, ale – ku zaskoczeniu wszystkich – bramkarz Łukasz Szawara został pokonany dwa razy.
– Tanew zaczęła ten mecz dosyć sennie, a my to wykorzystaliśmy, strzelając dwa gole – mówi Przemysław Sioma.
Najpierw piłkę do siatki Tanwi posłał Artur Mac, a później Oliwier Stadnicki.
– Huczwa trzy razy weszła na nasze pole karne, oddała trzy strzały, a zdobyła dwie bramki. W pierwszej połowie meczu długo utrzymywaliśmy się przy piłce. Nie mieliśmy jednak zbyt wielu okazji do zmiany wyniku. Stwarzaliśmy groźne sytuacje, ale zespół z Tyszowiec zablokował nam światło swojej bramki. Nasze strzały zostały zastopowane – mówi trener Tanwi Andrzej Wachowicz.
Miejscowi złapali z przyjezdnymi kontakt bramkowy pod koniec pierwszej połowy spotkania. Karol Tucki sfaulował na polu karnym Jakuba Paćkowskiego, a Arkadiusz Kusiak skutecznie wykonał „jedenastkę”.
CZYTAJ: Tanew Majdan Stary rozbiła Kryształ Werbkowice 4:0. Dublet Skubisa!
– Gdyby nie ten karny, to łatwiej by nam było w drugiej części meczu – twierdzi trener Sioma.
Po przerwie Tanew przeprowadziła szturm na bramkę Huczwy, ale zdołała jedynie doprowadzić do remisu. Bramkę zdobył Paćkowski.
– Przeważaliśmy, a przeciwnik sporadycznie próbował kontratakować. W końcu dochodziliśmy do wybornych okazji strzeleckich, ale Krystian Krupa wyczyniał cuda. Bramkarz Huczwy miał „dzień konia”. Niby kontrolowaliśmy to, co dzieje się na boisku, ale nie mogliśmy strzelić zwycięskiego gola – wzdycha trener Wachowicz.
Na boisku w Majdanie Starym Huczwa wywalczyła pierwszy punkt w sezonie.
– Mierzyliśmy się z bardzo silnym zespołem, złożonym z zawodników o dużych umiejętnościach taktycznych i technicznych, dobrych pod względem motorycznym. Ciężko nam było rywalizować z tak wymagającym przeciwnikiem, a jednak mu się postawiliśmy. Cieszę się z tego jednego punktu, który zdobyliśmy tam, skąd bardzo ciężko wywieźć jakąkolwiek zdobycz. W naszej sytuacji ten jeden punkt jest na wagę złota – tłumaczy trener Sioma.
CZYTAJ TEŻ: Grzech nieskuteczności. Huczwa Tyszowce: trudna sytuacja kadrowa i dwa transfery last minute
Tanew Majdan Stary – Huczwa Tyszowce 2:2 (1:2)
Gole: 0:1 A. Mac 19, 0:2 Stadnicki 40, 1:2 A. Kusiak 44 (z karnego), 2:2 Paćkowski 68.
Tanew: Szawara – Gajór, Ł. Kusiak, Konopka, Nawrocki (46 Kaproń) – Paćkowski, Pawluk, Birut, Maciocha (46 Kubik), Micyk (46 Skubis) – A. Kusiak; trener Wachowicz.
Huczwa: Krupa – M. Okalski (74 Nagaj), Tucki, Waszczuk, D. Okalski – Stadnicki, Małecki, Kudłaj, Dworak, Ziółkowski (57 Gacki) – A. Mac (77 P. Mac); trener Sioma.
Żółte kartki: Nawrocki, A. Kusiak, Paćkowski (Tanew), D. Okalski, M. Okalski, Gacki, P. Mac (Huczwa). Sędziował: Wróbel (Zwierzyniec).

Napisz komentarz
Komentarze