Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 marca 2026 09:59
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama

Bliźnięta z Kalinówki

– Na wystawie rozpoznałem mojego ojca Jana, moją mamę Teodozję oraz dwóch braci bliźniaków Bogusława i Mariana. Byłem tym zdumiony! – opowiada Ryszard Pardus z Zamościa. – Jedno ze zdjęć zaprezentowanych na ekspozycji znam: mamy je w rodzinnych zbiorach. Inne widzę po raz pierwszy. To niespodzianka dokumentująca ważną część dziejów naszej rodziny.
Bliźnięta z Kalinówki
Ryszard Pardus (pierwszy z lewej) i Bogusław Pardus.

O archiwalnych zdjęciach Teodozji Drobik (z domu Podolak) i Wincentego Podolaka pisaliśmy wielokrotnie. W 2016 r. ten unikatowy zbiór ponad dwóch tysięcy fotografii (głównie z czasów ostatniej wojny) trafił do Muzeum Fotografii w Zamościu. Na ten temat w "Kronice Tygodnia" powstało kilka tekstów. W lipcu ub. roku została natomiast zorganizowana wystawa. Można ją było oglądać w korytarzu jednej z zamojskich, staromiejskich kamienic przy Rynku Wielkim (potem ekspozycję zaprezentowano w Gminnym Ośrodku Kultury w Skierbieszowie). Ludzie, którzy zostali uwiecznieni na tych archiwalnych fotografiach są przeważnie anonimowi. 
Na szczęście nie wszyscy. 

Tułaczka i wojenne zdjęcia
Teodozja Pardus z domu Sobczuk (jej rodzina pochodzi z miejscowości Wysokie) obchodzi właśnie 100-lecie swoich urodzin. Jubileuszową uroczystość zorganizowano w niedzielę (24 marca) w sitanieckiej świetlicy. Także z tej okazji Ryszard Pardus zaprosił nas na spotkanie w mieszkaniu swojego brata: Bogusława. Obaj opowiedzieli nam o wojennych dziejach swojej rodziny (w takich, jubileuszowych, chwilach są one szczególnie ważne i bliskie).

– Ojciec był przed wojną żołnierzem piechoty w Sarnach. A mieszkali wraz z mamą w Huszczce Dużej (gm. Skierbieszów). Mieli tam dom oraz pięciohektarowe gospodarstwo. Ich pierwsza córka Halina urodziła się jeszcze w czasie wojny – opowiada Bogusław Pardus. – Potem przyszły nieszczęścia. 6 listopada 1941 r. mieszkańcy Huszczki Dużej i Huszczki Małej zostali przez Niemców wygnani z domów (w ramach tzw. "próby wysiedleń" taki los spotkał ok. 3 tys. osób: byli to także mieszkańcy Wysokiego, Białobrzegów, Bortatycz i Podhuszczki – przyp. red.). Trafili najpierw do zamojskiego kawalera (to część starych fortyfikacji Zamościa, w których przetrzymywano wysiedlonych), a potem pognano ich do Teptiukowa. 

Była to niewielka miejscowość w gminie Hrubieszów. – Tam funkcjonował niemiecki obóz przejściowy. Ludzi, których w tym miejscu przetrzymywano planowano przewieźć na wschód. Nasza rodzina przebywała tam ok. pół roku. W tej miejscowości umarła Halinka. Miała zaledwie kilka miesięcy... – opowiada Ryszard Pardus. – Ojciec działał wówczas w podziemiu, w AK. Udało mu się w końcu wraz z mamą z Teptiukowa wydostać. Mama była wówczas w ciąży. Rodzice trafili do Kalinówki (gm. Skierbieszów). Tam udzielił im schronienia ks. Stasiak (miał na imię Jan – przyp. red.). Przez blisko rok rodzice mieszkali u niego: na plebani w tej miejscowości. 

Teodozja i Jan Pardus nie mogli w tym czasie wrócić do swojego domu, bo ich gospodarstwo zajęli niemieccy koloniści. To w tym czasie zdjęcia wykonała im Teodozja Podolak. Uwieczniła na nich także dwójkę ich nowo narodzonych dzieci. Jak doszło do spotkania z fotografką? Przed wysiedleniami Teodozja Podolak (pisaliśmy o niej obszernie w 2016 roku) mieszkała wraz z rodziną w Huszczce Małej w gm. Skierbieszów. Jej wojenna historia jest w sumie podobna do dziejów rodziny Pardusów. 

– Niemcy zabrali wszystkich i popędzili w stronę Zamościa – wspominała dwa lata temu Teodozja Drobik z domu Podolak. – Tak stało się także z moją rodziną, chociaż mnie udało się jakoś uciec... Pognano ich do tzw. kawalera, a potem popędzono dalej w okolice Teptiukowa. Taka to była tułaczka. Potem moja rodzina wróciła do Zamościa. Ja do niej wówczas dołączyłam. I wtedy Niemcy powiedzieli nam, że wysiedleńcy mogą wyjechać dokąd chcą, aby tylko nie wracali do rodzinnych wsi. 
 

Tajemnica przy gruszy
W Wigilię 1941 r. Podolakowie przyjechali do Kalinówki i schronili się w jednym z gospodarstw na tzw. górce. Ta miejscowość była wówczas oddalona zaledwie kilka kilometrów od Huszczki Małej i Huszczki Dużej. 

– Kalinówka nie była wówczas wysiedlona. Jednak w niej także żyło się bardzo ciężko. Właściwie od tego czasu to głównie ja fotografowałam, bo brat (Wincenty) przekazał mi sprzęt fotograficzny, który udało mu się ocalić. Z tego próbowaliśmy żyć. 

Wówczas pani Teodozja wykonała kilka zdjęć rodziny Pardusów. Wszystkie są bardzo piękne (można je oglądać w zamojskim Muzeum Fotografii). Na jednym ze zdjęć widać bliźnięta i ich rodziców: maleńkiego Mariana trzyma na rękach ojciec – Jan Pardus, drugie, płaczące dziecko (to Bogusław) podnosi do góry jego mama. 
– Tak jak na tym zdjęciu, zawsze trzymałem się blisko mamy. Byłem trochę mniejszy od brata – śmieje się Bogusław Pardus, patrząc na zdjęcia. – Co ciekawe byliśmy bliźniakami, ale w dokumentach mieliśmy wpisane różne daty urodzenia: ja 19 stycznia, a brat 18 stycznia 1943 r. (zmarł w 2000 roku w Szklarskiej Porębie – przyp. red.). 
– Nie wiemy w jakim celu zostały wykonane te fotografie. Zapewne po prostu na pamiątkę (Teodozja Podolak nie pamiętała okoliczności ich zrobienia – przyp. red.) – zastanawia się Ryszard Pardus. 

Po wyzwoleniu rodzina Pardusów wróciła do swojego domu w Huszczce Dużej. Życie toczyło się dalej... W 1949 r. Teodozji i Janowi urodził się jeszcze jeden syn: Ryszard.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kroniki Tygodnia



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaBaner reklamowy firmy Replika
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PopaTreść komentarza: To po co ja składkę płacę??? Niech mi zwrócą koszty za badania.Data dodania komentarza: 23.03.2026, 05:24Źródło komentarza: NFZ nie zamrozi płac, ale uderzy w pacjentów. Limity na badania i wizyty u specjalistówAutor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Brawo PGK. Brawo służby. Dziękujemy za działanie.Data dodania komentarza: 22.03.2026, 22:20Źródło komentarza: Zamość: Awaria wodociągu na Peowiaków sparaliżowała miasto. Utrudnienia i beczkowozy [ZDJĘCIA]Autor komentarza: AlicjaTreść komentarza: W niektórych miastach wszystkie przychodnie są zprywatyzowane Ludzie nie wiedzą o tym.Sa zadowoleni.Placi za to NFZ.Skoro to tak dobrze działa to nalezy sprywatyzować całą służbę zdrowiaData dodania komentarza: 22.03.2026, 17:14Źródło komentarza: NFZ nie zamrozi płac, ale uderzy w pacjentów. Limity na badania i wizyty u specjalistówAutor komentarza: papaTreść komentarza: Najgorszy sąd jest w Zamościu.Data dodania komentarza: 22.03.2026, 16:25Źródło komentarza: Nawet gdy wszyscy wiedzą, kto jest ojcem – i tak potrzebny jest wyrok. Sprawdziliśmy, jak wygląda to w regionieAutor komentarza: ruszaj sięTreść komentarza: Sport w szkołach to super zabawa, np. wyścigi na wrotkach ( bo nie każdy umie jeździć na rolkach ), np. skakanie parami przez skakankę, albo gra w zbijaka itd. nie rozumiem czemu młodzi tak się boją WFu,Data dodania komentarza: 22.03.2026, 16:23Źródło komentarza: Alarmujące dane. Jedna trzecia dzieci w ogóle się nie ruszaAutor komentarza: popularneTreść komentarza: A skąd oni mają "snusy" , to można kupić w każdym sklepie?Data dodania komentarza: 22.03.2026, 16:20Źródło komentarza: Młodzi mieszają leki i opioidy Najmłodszy pacjent miał 9 lat
Reklama
Reklama
Reklama