Do Zadębiec w gminie Trzeszczany Jan Żebrowski trafił siedem lat temu. Uciekł z Grodziska Mazowieckiego, które nazywa wprost „warszawską noclegownią”. Szukał miejsca, gdzie ziemia nie jest płaska jak stół i gdzie „splunięcie nie leci kilometr z wiatrem”.

W Zadębcach znalazł Górę Ślimaka, ciszę i krajobraz, który w przeciwieństwie do Mazowsza stawia opór, a jednocześnie przynosi spokój i ukojenie. Tutaj kupił stary dom i sam go remontuje we własnym tempie oraz udoskonala, bo ma wiedzę teoretyczną i praktyczne umiejętności tzw. złotej rączki.

– Chcę aktywnie żyć na emeryturze, póki jeszcze żyję – podkreśla Jan Żebrowski.
Jego azyl to dom, gdzie sąsiedzi zaglądają przez krzaki, a jego pies czujnie obserwuje pszczoły, sprawdzając, „czy go coś nie gryzie w zadek”. Ale ten spokój to tylko jedna z wielu warstw życia Jana Żebrowskiego – życia, którym można by obdzielić kilka innych żywotów.
Rakiety nad Kazachstanem i „pęknięta szyba”
Zanim Jan Żebrowski został globtroterem, był technikiem od zadań specjalnych. W czasach PRL-u, dzięki koneksjom ojca w kole łowieckim, w którym polował sam wicemarszałek Sejmu Stanisław Gucwa, pozwolenie na broń dostał zaledwie trzy dni po odebraniu dowodu osobistego. Potem była służba w Trzeciej Łużyckiej Dywizji Artylerii.

– Strzelaliśmy rakietami do celów. Jeździliśmy na poligony na Wybrzeżu, ale też do Kazachstanu – wspomina.
Jego kariera zawodowa to pasmo buntu i geniuszu. W Centrum Badawczo-Konstrukcyjnym Obrabiarek w Pruszkowie, jako młody technik, zawstydzał inżynierów wiedzą o cyfrowych układach logicznych. Był również niepokorny. Gdy w zakładach farmaceutycznych składał wymówienie, uderzył nim o biurko tak mocno, że pękła szklana płyta na blacie.

– Musiałem za nią zapłacić, ale nie żałowałem – śmieje się Jan Żebrowski.
Był także cywilnym pracownikiem wojska. Trafił tam przez przypadek, szukając pracy w dobie blokady etatów. Przeszedł mordercze przeszkolenie, uczył się obsługi wozów pancernych i oddał dwa skoki spadochronowe. Trzeciego nie zdążył – zmiana przepisów sprawiła, że musiał odejść z jednostki i zająć się czym innym na potrzeby wojska polskiego.
CZYTAJ TEŻ: Szczebrzeszyn: 50 lat w poszukiwaniu skarbów. Historia życia małżeństwa z Roztocza [ZDJĘCIA]
„Jak raz zobaczysz Indie, to wsiąkniesz”
W latach 90. Jan Żebrowski znalazł się w samym sercu technologicznego przełomu. W prywatnej firmie budował urządzenia, które pozwalały starym komputerom „Odra” widzieć nowoczesne dyski magnetyczne. Zarabiał krocie – za „otwarcie drzwi” dostawał więcej niż wynosiła jego miesięczna odprawa z wojska.

Pieniądze pozwoliły mu na pasję: fotografię i podróże. Zaczęło się w Danii, gdzie pracując dla firmy Danfoss, mieszkał w domkach nad fiordami i dokumentował świat starym, analogowym Kodakiem Retina. Potem przyszedł czas na Azję.
– Zafascynowały mnie dwa kierunki: Indie i Wietnam. W Radżastanie pytałem Hindusa, który z ich dwóch milionów bogów jest najważniejszy. Odpowiedział: „Ten, do którego się właśnie modlisz”. To jest prawda o tamtym świecie: jak raz zobaczysz, to wsiąkniesz – opowiada podróżnik.
400 winyli i bilet do Hanoi
W domu w Zadębcach Jan zgromadził skarby: kolekcję sprzętu audio marki Sansui, około 400 winyli i około tysiąca płyt CD. Ale to tylko przystanek między wyprawami. Pan Jan nie uznaje biur podróży. Leci do Wietnamu, a gdy ląduje w Hanoi, to „coś się wymyśli”. Tak trafił do Sapy – dawnej letniej stolicy Francuzów w północnym Wietnamie. Z plecakiem łaził po górach, a nawet... nielegalnie przeszedł granicę z Laosem, dogadując się ze strażnikiem „na słowo”.

Choć walczy z rakiem i skutkami zawału, już planuje kolejny wylot do Indii. Nienawidzi upałów i wilgoci, ale kocha tamtejszą życzliwość i góry. Jego angielski jest „jego własny”, ale dogada się z każdym – od duńskiego inżyniera po wietnamskiego rolnika.
Jan Żebrowski to człowiek, który udowadnia, że emerytura to nie czekanie na koniec, ale czas na realizację scenariusza, którego nie powstydziłby się Hollywood. Zamojszczyzna daje mu oddech, ale to świat daje mu życie.
![Jan Żebrowski ma 72 lata, raka płuc i potrzebę podróżowania. Ukochał Indie i wciąż tam wraca [ZDJĘCIA] Jan Żebrowski nie ma czasu na chorowanie. Właśnie pakuje walizki, by znów wyruszyć w świat.](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/xl-jan-zebrowski-ma-72-lata-raka-pluc-i-potrzebe-podrozowania-ukochal-indie-i-wciaz-tam-wraca-zdjeci-1775220289-full.jpg)
![Piosenka żołnierska znów w ZDZ w Zamościu. To był festiwal pełen wzruszeń i talentów [ZDJĘCIA] Piosenka żołnierska znów w ZDZ w Zamościu. To był festiwal pełen wzruszeń i talentów [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/media/2026/04/03/sm-4x3-piosenka-zolnierska-znow-w-zdz-w-zamosciu-to-byl-festiwal-pelen-wzruszen-i-talentow-zdjecia-1775210265-8.jpg)
![Wypadek w gminie Łaszczów. Kierowcy w szpitalu [ZDJĘCIA] Wypadek w gminie Łaszczów. Kierowcy w szpitalu [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/media/2026/04/02/sm-4x3-wypadek-w-gminie-laszczow-kierowcy-w-szpitalu-zdjecia-1775120128-3.jpg)


![Jan Żebrowski ma 72 lata, raka płuc i potrzebę podróżowania. Ukochał Indie i wciąż tam wraca [ZDJĘCIA] Jan Żebrowski nie ma czasu na chorowanie. Właśnie pakuje walizki, by znów wyruszyć w świat.](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/articles/sm-4x3-jan-zebrowski-ma-72-lata-raka-pluc-i-potrzebe-podrozowania-ukochal-indie-i-wciaz-tam-wraca-zdjeci-1775220289.jpg)














Napisz komentarz
Komentarze