Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 11 lipca 2026 08:47
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Reklama
Emerytowany globtroter z Zadębiec

Jan Żebrowski ma 72 lata, raka płuc i potrzebę podróżowania. Ukochał Indie i wciąż tam wraca [ZDJĘCIA]

Ma 72 lata i raka płuc. Ale Jan Żebrowski nie ma czasu na chorowanie. Właśnie pakuje walizki, by znów wyruszyć w świat. Człowiek, który w wojskach rakietowych celował w niebo nad Kazachstanem, przez dekadę pracował dla wojska, a także łamał szyby w gabinetach dyrektorów, po przejściu na emeryturę osiadł w Zadębcach (gmina Trzeszczany). Ale tylko na chwilę – dopóki nie wywoła zdjęć i ponownie nie zatęskni za indyjskim słońcem.
Jan Żebrowski nie ma czasu na chorowanie. Właśnie pakuje walizki, by znów wyruszyć w świat.
Jan Żebrowski nie ma czasu na chorowanie. Właśnie pakuje walizki, by znów wyruszyć w świat.

Autor: Jan Żebrowski

Do Zadębiec w gminie Trzeszczany Jan Żebrowski trafił siedem lat temu. Uciekł z Grodziska Mazowieckiego, które nazywa wprost „warszawską noclegownią”. Szukał miejsca, gdzie ziemia nie jest płaska jak stół i gdzie „splunięcie nie leci kilometr z wiatrem”. 

W Zadębcach Jan Żebrowski kupił stary dom, który sam remontuje we własnym tempie i udoskonala, ponieważ posiada wiedzę teoretyczną oraz praktyczne umiejętności tzw. złotej rączki.

W Zadębcach znalazł Górę Ślimaka, ciszę i krajobraz, który w przeciwieństwie do Mazowsza stawia opór, a jednocześnie przynosi spokój i ukojenie. Tutaj kupił stary dom i sam go remontuje we własnym tempie oraz udoskonala, bo ma wiedzę teoretyczną i praktyczne umiejętności tzw. złotej rączki.

Pranie w Gangesie - Varanasi. Fot. Jan Żebrowski

– Chcę aktywnie żyć na emeryturze, póki jeszcze żyję – podkreśla Jan Żebrowski.

Jego azyl to dom, gdzie sąsiedzi zaglądają przez krzaki, a jego pies czujnie obserwuje pszczoły, sprawdzając, „czy go coś nie gryzie w zadek”. Ale ten spokój to tylko jedna z wielu warstw życia Jana Żebrowskiego – życia, którym można by obdzielić kilka innych żywotów.

Rakiety nad Kazachstanem i „pęknięta szyba”

Zanim Jan Żebrowski został globtroterem, był technikiem od zadań specjalnych. W czasach PRL-u, dzięki koneksjom ojca w kole łowieckim, w którym polował sam wicemarszałek Sejmu Stanisław Gucwa, pozwolenie na broń dostał zaledwie trzy dni po odebraniu dowodu osobistego. Potem była służba w Trzeciej Łużyckiej Dywizji Artylerii.

Varanasi - kobieta przy kuchence opalanej krowimi plackami, ale z telefonem komórkowym przy uchu. Fot. Jan Żebrowski

– Strzelaliśmy rakietami do celów. Jeździliśmy na poligony na Wybrzeżu, ale też do Kazachstanu – wspomina.

Jego kariera zawodowa to pasmo buntu i geniuszu. W Centrum Badawczo-Konstrukcyjnym Obrabiarek w Pruszkowie, jako młody technik, zawstydzał inżynierów wiedzą o cyfrowych układach logicznych. Był również niepokorny. Gdy w zakładach farmaceutycznych składał wymówienie, uderzył nim o biurko tak mocno, że pękła szklana płyta na blacie.

Transport materiałów budowlanych w Varanasi. Fot. Jan Żebrowski

– Musiałem za nią zapłacić, ale nie żałowałem – śmieje się Jan Żebrowski.

Był także cywilnym pracownikiem wojska. Trafił tam przez przypadek, szukając pracy w dobie blokady etatów. Przeszedł mordercze przeszkolenie, uczył się obsługi wozów pancernych i oddał dwa skoki spadochronowe. Trzeciego nie zdążył – zmiana przepisów sprawiła, że musiał odejść z jednostki i zająć się czym innym na potrzeby wojska polskiego.

CZYTAJ TEŻ: Szczebrzeszyn: 50 lat w poszukiwaniu skarbów. Historia życia małżeństwa z Roztocza [ZDJĘCIA]

„Jak raz zobaczysz Indie, to wsiąkniesz”

W latach 90. Jan Żebrowski znalazł się w samym sercu technologicznego przełomu. W prywatnej firmie budował urządzenia, które pozwalały starym komputerom „Odra” widzieć nowoczesne dyski magnetyczne. Zarabiał krocie – za „otwarcie drzwi” dostawał więcej niż wynosiła jego miesięczna odprawa z wojska.

Zaklinacz węży w Varanasi nad Gangesem.  Fot. Jan Żebrowski

Pieniądze pozwoliły mu na pasję: fotografię i podróże. Zaczęło się w Danii, gdzie pracując dla firmy Danfoss, mieszkał w domkach nad fiordami i dokumentował świat starym, analogowym Kodakiem Retina. Potem przyszedł czas na Azję.

– Zafascynowały mnie dwa kierunki: Indie i Wietnam. W Radżastanie pytałem Hindusa, który z ich dwóch milionów bogów jest najważniejszy. Odpowiedział: „Ten, do którego się właśnie modlisz”. To jest prawda o tamtym świecie: jak raz zobaczysz, to wsiąkniesz – opowiada podróżnik.

400 winyli i bilet do Hanoi

W domu w Zadębcach Jan zgromadził skarby: kolekcję sprzętu audio marki Sansui, około 400 winyli i około tysiąca płyt CD. Ale to tylko przystanek między wyprawami. Pan Jan nie uznaje biur podróży. Leci do Wietnamu, a gdy ląduje w Hanoi, to „coś się wymyśli”. Tak trafił do Sapy – dawnej letniej stolicy Francuzów w północnym Wietnamie. Z plecakiem łaził po górach, a nawet... nielegalnie przeszedł granicę z Laosem, dogadując się ze strażnikiem „na słowo”.

Pierwsza wyprawa do Indii. Kilka dni pieszo. Kobiety napełniają wodą naczynia w drodze do Sikar-u. Fot. Jan Żebrowski

Choć walczy z rakiem i skutkami zawału, już planuje kolejny wylot do Indii. Nienawidzi upałów i wilgoci, ale kocha tamtejszą życzliwość i góry. Jego angielski jest „jego własny”, ale dogada się z każdym – od duńskiego inżyniera po wietnamskiego rolnika.

Jan Żebrowski to człowiek, który udowadnia, że emerytura to nie czekanie na koniec, ale czas na realizację scenariusza, którego nie powstydziłby się Hollywood. Zamojszczyzna daje mu oddech, ale to świat daje mu życie.

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Drosed
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: MARIA Treść komentarza: Bo olbrzymie koszty wypłat dla lekarzy pielęgniarek na leczenie chorych zostaje niewiele OTO POLSKA Data dodania komentarza: 10.07.2026, 13:43 Źródło komentarza: Dlaczego szpitale bankrutują? Lekarz ujawnia, co nie działa w polskiej ochronie zdrowia Autor komentarza: Ocena . Treść komentarza: Chociaz jedno słowo wyszukałem w słowniku ! Data dodania komentarza: 10.07.2026, 13:32 Źródło komentarza: Jakie są szanse na bazę NATO w Hrubieszowie? Burmistrz wysłała śmiałą ofertę do BBN Autor komentarza: Ludzie hańby . Treść komentarza: Tak nieudacznicy i ludzie poprzedniej patologi za premiera Pinokia nawet potrafili swoich oszustow obsadzać na wysokich stanowiskach w szpitalach gdzie istniała studnia bez dna zadłużając na niespotykana skale . Gdyby nie młody oszust z ze szpitala południowego w Warszawie to ta mafia koryciarzy istniała by dalej. Bezszczelnosc tych ludzi nie miała granic i sumienia. Nie mieli wstydu za grosz nawet Obajtek wypasiony oszust okradał swojego stryja kiedy był u niego zatrudniony jako magazynier . Data dodania komentarza: 10.07.2026, 13:15 Źródło komentarza: Kilkuminutowe zabiegi, milionowe rachunki. NFZ i CBA zajęło się grupą neurochirurgów Autor komentarza: cyk fotka POszła na fejsa Treść komentarza: Ten tłuścioch od kasy działeczkę tanio wyszarpał a sklepowa dalej będzie POzować i focić się na wiejskich festynach ! Ludzie pogońcie tych nierobów , najlepiej do innej gminy !!! Data dodania komentarza: 10.07.2026, 13:07 Źródło komentarza: Wójt Tomaszowa Lubelskiego bez absolutorium. Kolejny rok opozycja jest na „nie” Autor komentarza: Darek_zmc Treść komentarza: W zamościu cisza.... , Pan prezydent i całe Duchowieństwo zaspało... dobranoc Data dodania komentarza: 10.07.2026, 12:28 Źródło komentarza: 83. rocznica „krwawej niedzieli”. W regionie odbędą się uroczystości pamięci o ofiarach Autor komentarza: as Treść komentarza: "Mam talent". Tak się rozwalić na takiej drodze... Wchodząc w artykuł zastanawiałem się tylko czy Audi czy BMW. Data dodania komentarza: 10.07.2026, 11:50 Źródło komentarza: Śmiertelny wypadek na obwodnicy Tomaszowa. Nie żyje 35-letni kierowca BMW
Reklama
Reklama
Reklama