– Ten bolesny dla nas wynik nie odzwierciedla tego, co działo się na boisku, ale bierzemy go na klatę, przyjmujemy z pokorą. Sokół skrzętnie wykorzystał nasze rażące błędy. Takich błędów zespół ze Zwierzyńca nie popełnił – komentuje Tomasz Goździuk.
Rezultat meczu został ustalony w 52 minucie, gdy stoper Sparty Adrian Wójcicki posłał piłkę do własnej bramki pod naciskiem napastnika Sokoła Jurija Perina. Wcześniej prowadzenie dla gości uzyskał Dawid Olech, a następnie dwa razy wynik podwyższał Stanisław Niewiński. Podopieczni trenera Goździuka przełączyli się na tryb ofensywny dopiero wtedy, gdy już nie mieli nic do stracenia.
– Z powodu spraw rodzinnych nie mógł grać Mikulski, a kontuzje wykluczyły z gry Palikota i Pilipczuka. Straciliśmy rdzeń zespołu, więc ciężko nam było o punkty. Po stracie trzeciej bramki chcieliśmy odwrócić oblicze meczu. To nam się nie udało, mimo naszej ambitnej postawy i chęci walki. Stworzyliśmy kilka sytuacji, jednak przed bramką rywala brakowało nam spokoju, jakości i precyzji. W naszych poczynaniach było zbyt dużo nerwowości. Podejmowaliśmy pochopne decyzje. Rywale dokładnie „czytali” nasze zamiary, więc na wiele nam nie pozwalali, a gdy już oddaliśmy strzał na bramkę, to dobrze interweniował bramkarz Charkot – mówi Tomasz Goździuk.
W 61 minucie zawodów trener Sergiej Sawczuk zaczął wymianę ogniw w swojej brygadzie. Wykorzystał wszystkie siedem zmian w składzie. W końcówce, gdy miejscowi całkiem się otworzyli, by zdobyć chociaż jedną bramkę, rezerwowi gracze Sokoła oddali dwa mocne strzały, które mogły przynieść piąte trafienie. Kamil Podolak posłał bombę w słupek, zaś Adrian Romaszko – w poprzeczkę.
CZYTAJ TEŻ: Sparta Wożuczyn awansowała do klasy A, ale sezon kończy blamażem
– Uważam, że wynik meczu oddaje naszą przewagę na boisku. Początki rundy mieliśmy trudne, bo latem przebudowaliśmy skład zespołu. Potrzebowaliśmy czasu, żeby się zgrać. Gołym okiem widać, że z każdym kolejnym meczem nasza gra wygląda coraz lepiej. Na boisku w Łabuniach dobrze się rozumieliśmy także po zmianach w składzie. Każdemu trenerowi życzę, by miał taki sam ból głowy, jaki ja mam, gdy muszę wybrać wyjściową jedenastkę na mecz – mówi Sergiej Sawczuk.
W środę oba zespoły spotkają się ponownie – tym razem na historycznym boisku przy ul. Wachniewskiej w Zwierzyńcu. Zagrają ze sobą w ćwierćfinale okręgowego Pucharu Polski.
– W środę będziemy żądni rewanżu. Limit błędów w obronie już wyczerpaliśmy. Wyciągniemy stosowne wnioski. Mam nadzieję, że tym razem piłka będzie po naszej stronie – zapowiada Tomasz Goździuk.
PRZECZYTAJ TEŻ: Wysoki lot Sokoła Zwierzyniec. Trener Sawczuk: To było niezłe spotkanie, jak na klasę okręgową
Sparta Łabunie – Sokół Zwierzyniec 0:4 (0:2)
Gole: 0:1 Olech 13, 0:2 Niewiński 18, 0:3 Niewiński 48, 0:4 Wójcicki 52 (samobójczy).
Sparta: Ochal – Sobań (74 Marczyk), Wójcicki, Dobromilski, Grymuza (46 Buczak) – Zając, Luterek, Sapij (64 Kowalski), D. Goździuk (81 Dudek), Stec – Nowak (88 Karwina); trener T. Goździuk.
Sokół: Charkot – Kapuśniak, Borowiński, Piskor, Gieleta (84 Romaszko) – Olech (61 Podolak), Niewiński (81 Grygiel), Michalak (74 Misiarz), Szafraniec (61 Woć), Wołkodaw (61 Spólnik) – Perin (74 Sztejmer); trener Sawczuk.
Żółte kartki: Grymuza, Marczyk, D. Goździuk (Sparta). Sędziował: Ostrowski (Zamość).

Napisz komentarz
Komentarze