Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 22 października 2026 11:03
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Karawana zrabowanych dzieci

Ta ponura sprawa obrosła legendą. 24 marca 1831 r. car Mikołaj I wydał ukaz, na podstawie którego dzieci oficerów i żołnierzy biorących udział w powstaniu listopadowym porywano do tzw. szkół kantonistów (jedna z nich istniała w Zamościu). Potem stawali się zawodowymi, rosyjskimi żołnierzami. 24 marca 1832 r. wydano kolejne, carskie zarządzenie. Tym razem zabierano m.in. sieroty i dzieci biedaków. Ci chłopcy mieli od 7 do 16 lat.
Karawana zrabowanych dzieci

Już od kilku dni czas był nadzwyczaj słotny i chłodny, a dnia tego (17 maja) padał deszcz ulewny; żywej duszy nie było na ulicy, wtem około godz. 1-szej z południa daje się słyszeć turkot nadzwyczajny, tętent koni i krzykliwe płacze niewieście – czytamy w jednym z "Pamiętników Emigracji" (broszurę wydano w lipcu 1832 r., opis dotyczy Warszawy). "Była to karawana zrabowanych dzieci, idąca do koszar aleksandryjskimi ulicami: Nowe Miasto, Podwale, Krakowskim Przedmieściem, na ulicę Bednarską do mostu". 

Mieszkańcy stolicy naszego kraju zareagowali na ten widok wyjątkowo spontanicznie. 
 

Płacz powszechny
"Kto tylko co miał w domu z żywności, odzienia, pieniędzy itp., posyła lub wynosi, składa na wozy lub podaje niewinnym istotom, które na zawsze tracą rodzice i ojczyzna" – czytamy dalej w relacji z 1832 r. "Goniące za swymi dziećmi matki, rzucają się pod wozy, chcąc je zatrzymać, inne niewiasty podzielają ich boleść, stąd płacz powszechny, głośne przekleństwa, ale na ten czas nadaremne...".   

Łapanki dzieci uważano za szczególnie brutalny akt represji. Nie prowadzono ich tylko w Królestwa Polskim, ale także na Litwie, Białorusi, Ukrainie czy Podolu. Jednak to w Warszawie sprawa rabowanych dzieci najbardziej poruszyła opinię publiczną. Nie bez powodu. 

"Porywanie to dzieci najgorliwiej dokonywane było w Warszawie, trwało w Polsce przez trzy lata" – notował Agaton Giller, naoczny świadek tamtych wydarzeń. I podawał przykłady represji: "Kilkaset sierot szpitala Dzieciątka Jezus w szarych, wojskowych płaszczach zapędzono na dziedziniec Brylowskiego pałacu. Tam obejrzał je gubernator, powsadzać kazał na kibitki i odwieźć na wygnanie. Za sierotami wywieziono uczniów szkółki dla synów żołnierskich od lat kilkunastu istniejącej w stolicy. Prócz tego łapano chłopców sprzedających piasek wiślany, wyrywano z rąk ubogim matkom synów i wywożono na zatracenie w strony nieznane". 

Uważano, że te dzieci były gnane na Syberię po to, żeby umarły po drodze z głodu lub wyczerpania (trupy synów powstańców listopadowych były podobno widywane na prowadzącym tam szlaku). Taką opinię podzielało wielu pisarzy, poetów i historyków (nie tylko polskich). 

"Widziałem ich: za każdym z bagnetem szły warty. Małe chłopcy, znędzniałe, wszyscy jak rekruci. Z golonymi głowami – na nogach okuci" – czytamy w III części "Dziadów" Adama Mickiewicza. "Biedne chłopcy! – Najmłodszy, dziesięć lat, niebożę, skarżył się, że łańcucha podźwignąć nie może. I pokazywał nogę skrwawioną i nagą. Policmajster przejeżdża, pyta czego żądał: Policmajster człek ludzki, sam łańcuch oglądał: dziesięć funtów, zgadza się z przepisaną wagą". 
Mickiewicz opisywał m.in. zgromadzonych wokół owej "karawany" ludzi, którzy płakali, patrząc na skutych łańcuchami chłopców. 
Jak ów proceder porywania dzieci się odbywał?
 

Zamojski etap
Zadanie realizowały komisje oraz urzędnicy magistraccy lub gminni. Gdy uznano, iż jakiś chłopiec nadaje się do "wyekspediowania", przekazywano go do lokalnego komisarza obwodowego. Stamtąd mali więźniowie trafiali do ośrodków wojewódzkich np. w Lublinie (stolicy guberni). Kierowano ich także do zamojskiej twierdzy. Według carskich wymogów, dzieci miały być podczas takiego transportu ubrane w jednolite mundurki, za które płaciły np. "komisje wojewódzkie". Na wyżywienie każdego z nich przeznaczono dziennie 17 groszy (o 3 grosze mniej niż wydawano na więźnia).

Wiadomo, że np. w 1837 r. zakłady dla takich porwanych chłopców funkcjonowały w Zamościu i Modlinie. "Istniały wówczas w Królestwie Polskim dwa główne zakłady kantonistów" – zapewnia Marek Rutkowski (na stronie www.salon24.pl). "Także i w roku 1838 oddziały kantonistów funkcjonowały na terenie (tych) twierdz (...). Odsyłano do nich synów posiadających niższe stopnie, byłych wojskowych polskich, a także chłopców-sieroty".   

Nie wiemy jak dokładnie wyglądał zakład w Zamościu (jego istnienie potwierdzają także inni historycy) oraz ile porwanych dzieci do niego podczas owych "łapanek" trafiło. Car Aleksander I odwiedził to miasto jeszcze w 1823 r. (sześć lat później przybył tutaj także jego następca: Mikołaj I). Twierdza została wówczas obsadzona silnym garnizonem. Spełniała m.in. funkcję ciężkiego więzienia przeznaczonego głównie dla skazańców politycznych. Panował tam surowy rygor. W ostatnich latach przed wybuchem powstania listopadowego dbał o to komendant twierdzy gen. Józef Hurtig. Był to człowiek znienawidzony przez więźniów i polskich żołnierzy wchodzących w skład m.in. zamojskiego garnizonu. 

Po upadku powstania listopadowego (Zamość wsławił się jako jego "ostatni bastion") mury twierdzy znowu rozbrzmiewały dźwiękiem kajdan. W twierdzy funkcjonowała wówczas poprawcza kompania aresztancka nr 45. Trafiali do niej ludzie skazani na ciężkie więzienie. Wśród nich byli polscy spiskowcy, ale nie brakowało również pospolitych przestępców: podpalaczy, przemytników, złodziei i różnych recydywistów. W sumie kompania składała się zwykle od 100 do 225 więźniów. Kierowało nią 4 oficerów i 16 podoficerów. 

Paulina Wilkońska, warszawska literatka i pamiętnikarka, odwiedziła zamojską twierdzę w 1849 r. (był tam więziony jej mąż August). Z jej relacji wiemy, iż więźniów dzielono w Zamościu na trzy kategorie. W Bramie Szczebrzeskiej osadzano tych najmniej krępowanych (czyli mających najmniejsze wyroki), a w tzw. "kawalerze" (czyli nadszańcu) przebywali więźniowie "średniej kategorii" (byli oni "szczelnie zamykani"). W kazamatach ratuszowych umieszczono natomiast tzw. kajdaniarzy. 

Jak pisze historyk Władysław Ćwik, była to "najbardziej upośledzona kasta". Do katorżniczej, wielogodzinnej pracy, np. przy kopani rowów pędzono ich już o godz. 3 rano (tylko tych ludzi Wilkońska nazywa rotą aresztancką). Kajdaniarze budzili każdego ranka mieszkańców miasta... dźwiękami wydawanymi przez swoje kajdany. Słychać je było także wieczorami, kiedy owi nieszczęśnicy wracali do swoich cel. 

"Nawet i ptastwo po ogrodach, świergocąc szczęk ten naśladuje: to jego pozytywka" – pisała o atmosferze panującej w ówczesnym Zamościu Paulina Wilkońska.       
 

Nagroda za okradzenie cara
Możemy sobie wyobrazić jak czuły się w tym strasznym miejscu porwane dzieci. Nie wiemy jednak ile dokładnie ich do Zamościa trafiło i w jakim miejscu były przetrzymywane. Nie wiadomo także czy jakieś dzieci zmarły.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze i e-wydaniu Kronika Tygodnia



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Kawalerka po remoncie 35 m² z balkonem – centrum Hrubieszowa Cena: 310000 PLN Na sprzedaż funkcjonalna kawalerka o powierzchni 35 m², położone na parterze bloku przy ul. Piłsudskiego w Hrubieszowie.Lokal jest po remoncie, dzięki czemu nowy właściciel może wprowadzić się bez konieczności ponoszenia dużych nakładów na start.Dużym atutem mieszkania jest balkon, który zwiększa komfort codziennego użytkowania, a położenie na parterze będzie szczególnie wygodne dla seniorów, rodzin z małym dzieckiem czy osób, które nie chcą korzystać ze schodów.Do mieszkania przynależy również piwnica o powierzchni 2,85 m², zapewniająca dodatkowe miejsce do przechowywania.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 35 m²partermieszkanie po remonciebalkonpiwnica: 2,85 m²lokalizacja: Hrubieszów, ul. Piłsudskiegobezpośrednie sąsiedztwo dworca autobusowegobardzo dobra lokalizacja w centrum miejskiej infrastrukturyNieruchomość znajduje się w miejscu zapewniającym wygodny dostęp do najważniejszych punktów miasta. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, komunikacja, placówki medyczne oraz inne elementy codziennej infrastruktury.To dobra propozycja zarówno dla osoby poszukującej mieszkania dla siebie, jak również pod wynajem — centralna lokalizacja i niewielki metraż mogą być dużym atutem inwestycyjnym.Cena: 310 000 złZapraszam do kontaktu i umówienia prezentacji mieszkania.Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3 Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Oferta została przygotowana przy użyciu narzędzi sztucznej inteligencji. Data dodania ogłoszenia: 17.10.2026 Kawalerka po remoncie 35 m² z balkonem – centrum Hrubieszowa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Młoda POLKA Treść komentarza: P. Gromadzka z PO Tusk obiecywał Paliwo za 5, 19 czy pani zapomniała Data dodania komentarza: 22.10.2026, 10:35 Źródło komentarza: 48 kilometrowa kolejka do granicy w Hrebennem. Trzeba czekać 25 godzin, na miejscu jest policja Autor komentarza: Popieram . Treść komentarza: Bardzo sluszna i prawdziwa wypowiedz i racja. Dzieki KOSMITA . Data dodania komentarza: 22.10.2026, 10:17 Źródło komentarza: Pełny bak nawet 16 zł taniej. Nowe ceny paliw od 20 października Autor komentarza: Obserwator . Treść komentarza: Dlaczego tak bezczelnie obrazasz patologio . Tyle Ci tylko moge powiedziec ze jestes najgorszym człowiekiem o nazwie blazen patologiczny , poniewaz inaczej Ciebie określić nie mozna . Zemścisz sie na kazdym poniewaz jestes z tych ludzi ktorym teraz na codzien brakuje wypasionego po brzegi koryta , to bylo widac na kazdym kroku jak były trwonione pieniadze waszymi brudnymi i smirdzacymi łapami jeszcze do tej pory nosicie je za paznokciami ! Gdybys miał troche honor i ambicje to bys sie w ten sposób nie wypowiadał . Przypomnij sobie kim byliście i co robiliście . Zyjesz jeden z drugim nienawiscia codzienna jak czlowiek przez fałszerstwo wygrał wybory na prezydenta i bezczelnie zachowuje sie na codzien . Data dodania komentarza: 22.10.2026, 09:58 Źródło komentarza: Zmasowana akcja służb - natychmiastowa deportacja z Hrubieszowa Autor komentarza: Z Treść komentarza: Warto dodać, że dzięki przejściu części Polaków na stronę Haitańczyków, Polacy na Haiti przez długie lata cieszyli się pewnymi przywilejami, co trwało aż do 1974 roku. Niestety, po WM 74 (Polska - Haiti 7:0), te przywileje zostały odebrane. Data dodania komentarza: 22.10.2026, 09:56 Źródło komentarza: Pełny bak nawet 16 zł taniej. Nowe ceny paliw od 20 października Autor komentarza: Brawo Treść komentarza: Tu narodziny a NEO rzund uchwały aborcyjne gdzie tu sens KOMUNY Data dodania komentarza: 22.10.2026, 08:01 Źródło komentarza: Porodówka z Hrubieszowa najlepsza na Lubelszczyźnie. Tak uważają matki Autor komentarza: kibic Treść komentarza: aj szkoda :( ,można by było jezdzic i kibicować na mecze w Zawadzie np: SuchowiczTeam czy innych druzyn, ktore by tam grały Data dodania komentarza: 21.10.2026, 23:28 Źródło komentarza: MZK nie pojedzie do Szczebrzeszyna. Radni wstrzymali linię przez koszty samorządu
Reklama
Reklama
Reklama