Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 7 września 2026 20:00
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Historia z 1901 roku

Oddał Bogu ducha. Tragiczna śmierć 3-latka w folwarku pod Horodłem

Jesienią 1901 roku w folwarku Ciołków pod Horodłem doszło do tragedii – trzyletni chłopiec zginął w trybach młocarni. Ta poruszająca historia z Gazety Świątecznej odsłania dramatyczną codzienność dzieci na wsi, które od najmłodszych lat towarzyszyły rodzicom w pracy.
Na przełomie XIX i XX wieku dzieci były częścią siły roboczej na wsi. Już kilkulatki pasły gęsi i krowy, starsze dzieci pomagały przy żniwach, nosiły wodę, karmiły zwierzęta.
Na przełomie XIX i XX wieku dzieci były częścią siły roboczej na wsi. Już kilkulatki pasły gęsi i krowy, starsze dzieci pomagały przy żniwach, nosiły wodę, karmiły zwierzęta.

Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe; zdjęcie podglądowe, 1932 r.

W cyklu Wieści z minionej niedzieli wracamy dziś do wydarzeń sprzed ponad 120 lat. Gazeta Świąteczna z 13 października 1901 roku przyniosła poruszający list z guberni lubelskiej. Tragedia dziecka, które wpadło w tryby młocarni, nie była odosobniona. Na przełomie XIX i XX wieku mechanizacja wsi niosła ze sobą nie tylko postęp, lecz także nowe zagrożenia. Szczególnie narażone były dzieci, które od najmłodszych lat angażowano w prace w gospodarstwie. Wiele z tych problemów – choć w innych realiach – pozostaje aktualnych do dziś.

Gazeta Świąteczna, 13 października 1901 r., str. 5

Oddał Bogu ducha

Gumienny folwarku Ciołków pod Horodłem, w gubernji lubelskiéj, idąc w dniu 1-ym października rano do roboty, zabrał ze sobą trzyletniego synka. W stodole młócono na młocarni. Dziecko zaczęło ciekawie przyglądać się kręcącym się kołom. Po chwili ojcu wypadło wyjść po coś ze stodoły.

Chłopczyk zbliżył się pocichu do młocarni i widząc, że nikt nie zwraca nań uwagi, wsadził rączkę pomiędzy tryby, które mu ją w okamgnieniu urwały. Posłano zaraz po doktora, ale tymczasem biedne dziecko cierpiało straszny ból i krwią broczyło. Doktor zrobił opatrunek, choć widział, że to się już na nic nie przyda. Jakoż nazajutrz chłopaczek w ciężkich cierpieniach oddał Bogu ducha. Oboje rodzice z żalu i rozpaczy pomdleli tak, że ledwie ich się docucono.

Mechanizacja i ryzyko

Tragedia wydarzyła się w Ciołkowie – wówczas folwarku należącym do parafii Horodło, dziś wsi w gminie Horodło, powiecie hrubieszowskim, województwie lubelskim. Był to region typowo rolniczy, z przewagą dużych majątków ziemskich i niewielkich wsi chłopskich. Horodło, do którego parafii należał Ciołków, miało swoje miejsce w historii – to tu w 1413 roku zawarto unię polsko-litewską. Jednak na przełomie XIX i XX wieku była to zwykła miejscowość rolnicza, w której modernizacja postępowała powoli. Mechanizacja – jak młocarnie – docierała głównie do folwarków, nie do chłopskich gospodarstw.

Pod koniec XIX wieku na ziemiach Królestwa Polskiego wprowadzano coraz więcej maszyn rolniczych. Najbardziej powszechne były młocarnie, sieczkarnie, kieraty czy lokomobile parowe. Wcześniej zboże młócono tradycyjnie cepami, co było żmudne i powolne. Młocarnia potrafiła przyspieszyć pracę kilkanaście razy – w folwarku, gdzie zatrudniano kilkudziesięciu robotników, pozwalała szybko przygotować ziarno na sprzedaż i siew.

PRZECZYTAJ TEŻ: Zamość: Żaden „Anioł Śmierci”. Pacjentka szpitala „papieskiego” zmarła śmiercią naturalną

Nowoczesność niosła jednak zagrożenie. Maszyny nie miały żadnych osłon czy zabezpieczeń, a ruchome tryby były łatwo dostępne. W prasie z przełomu XIX i XX wieku, np. w Gazecie Świątecznej i Kurierze Warszawskim, regularnie pojawiały się doniesienia o wypadkach: dzieci traciły ręce w sieczkarniach, kobiety wciągały do trybów spódnice, mężczyźni ginęli w młocarniach. Statystyki policyjne z guberni siedleckiej wskazują, że pożary i wypadki w czasie żniw były dwiema najczęstszymi przyczynami nieszczęść na wsi.

Chłopczyk zbliżył się pocichu do młocarni i widząc, że nikt nie zwraca nań uwagi, wsadził rączkę pomiędzy tryby, które mu ją w okamgnieniu urwały” – donosiła Gazeta Świąteczna

Dzieci w gospodarstwie

Wypadek w Ciołkowie pokazuje także, jak powszechne było zabieranie dzieci do pracy. Choć ten trzylatek nie wykonywał czynności roboczych, towarzyszył ojcu w stodole – i to wystarczyło, by doszło do tragedii. Na przełomie XIX i XX wieku dzieci były częścią siły roboczej na wsi. Już kilkulatki pasły gęsi i krowy, starsze dzieci pomagały przy żniwach, nosiły wodę, karmiły zwierzęta. Badania historyków (m.in. Andrzeja Wyczańskiego i Józefa Chałasińskiego) pokazują, że w gospodarstwach chłopskich praca dzieci była koniecznością ekonomiczną. Edukacja szkolna często schodziła na drugi plan – w niektórych wsiach połowa dzieci opuszczała zajęcia w okresie letnim, aby pomagać rodzicom w polu. Nie było też świadomości zagrożeń: dla rodziców naturalne było, że dziecko „uczy się życia” od najmłodszych lat, obserwując dorosłych w pracy.

PRZECZYTAJ TEŻ: Ziemia zabrała dzieci. Od tragedii w Gorajcu-Zastawiu minęło właśnie 60 lat

W realiach wsi przełomu XIX i XX wieku dzieci od najmłodszych lat uczestniczyły w pracach gospodarskich – często jeszcze zanim nauczyły się dobrze mówić czy pisać. Najmłodsze, kilkuletnie dzieci wysyłano na „pasionkę”, czyli do pilnowania gęsi, kaczek czy bydła. Jak pisała Joanna Kuciel-Frydryszak w książce „Chłopki – opowieść o naszych babkach”, już pięcio- czy sześciolatki bywały pełnoprawnymi pracownikami w gospodarstwie – odpowiedzialnymi za całodzienne wypasanie zwierząt, niezależnie od pogody Dla wielu rodzin była to konieczność ekonomiczna: każde dodatkowe ręce do pracy oznaczały większe szanse na utrzymanie się z ziemi.

Starsze dzieci pomagały przy żniwach, kopaniu ziemniaków, karmieniu zwierząt czy porządkach w obejściu. Z czasem wciągano je również do cięższych prac, takich jak młócenie, przenoszenie siana czy obsługa prostych narzędzi rolniczych. Nie brakowało wypadków – maszyny rolnicze, wówczas coraz częściej używane, stanowiły szczególne zagrożenie. Obciążanie dzieci pracą w gospodarstwie odbywało się kosztem edukacji. Wielu z nich nie uczęszczało regularnie do szkoły – rodziny wolały, by pomagały w domu lub pasły bydło. W efekcie analfabetyzm jeszcze długo pozostawał na polskiej wsi zjawiskiem powszechnym.

Najmłodsze, kilkuletnie dzieci wysyłano na „pasionkę”, czyli do pilnowania gęsi, kaczek czy bydła; źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe; okolice Drawska Pomorskiego, 1964 r.

Dzieci na wsi wczoraj i dziś

Problem pracy dzieci w gospodarstwach rolnych nie zniknął całkowicie. Już w XIX i na początku XX wieku dzieci stanowiły nieodłączną część wiejskiej siły roboczej – pasły bydło, nosiły wodę, pomagały przy młócce czy zbiorach. Badania Joanny Kuciel-Frydryszak („Chłopki”) pokazują, że od najmłodszych lat obowiązki dzieci na wsi były traktowane jako naturalne, a wypadki – od pogryzień przez zwierzęta po urazy w stodołach – stanowiły ponury element codzienności.

PRZECZYTAJ: Tyszowce: Czy w bufecie u Kalmuka będzie muzeum? Historyczny budynek ma szansę na nowe życie

Również w okresie powojennym problem pozostawał istotny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z lat 70. XX wieku nawet 60% dzieci na wsi w wieku szkolnym pomagało w gospodarstwach rolnych, a co piąte wykonywało prace uznawane za szczególnie niebezpieczne (np. przy zwierzętach hodowlanych czy maszynach). Dziś, mimo zakazów dotyczących zatrudniania nieletnich w pracach niebezpiecznych, sytuacja nie została całkowicie rozwiązana. Raporty Państwowej Inspekcji Pracy oraz badania Instytutu Medycyny Wsi w Lublinie wskazują, że najmłodsi nadal ulegają wypadkom podczas pracy przy zwierzętach czy maszynach rolniczych. W 2020 roku wypadki w rolnictwie stanowiły blisko 30% wszystkich zdarzeń, w których poszkodowane były dzieci.

Dane Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego pokazują poprawę, ale nie eliminację zagrożenia. W 1993 roku wskaźnik wypadkowości w rolnictwie indywidualnym wynosił 24,6 na 1000 ubezpieczonych. W 2024 roku spadł do 7,8, a liczba zgłoszonych wypadków zmniejszyła się do 9 930 – o ponad 7% mniej niż rok wcześniej. Wypłacono jednak 38 odszkodowań z tytułu śmierci wskutek pracy w gospodarstwie. Najwięcej zdarzeń ma miejsce latem, w czasie żniw, gdy dzieci częściej przebywają w obejściu i bywają angażowane do pomocy. Problemem pozostaje brak pełnych danych – KRUS od 2005 roku nie prowadzi już statystyk dotyczących liczby poszkodowanych poniżej 16. roku życia. Oznacza to, że faktyczna skala zjawiska może być większa, niż pokazują to oficjalne raporty.

 

 

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Nowoczesny nowy dom pod Zamościem Cena: 1700000 PLN Luksus, nowatorska technologia i przestrzeń zaprojektowana z myślą o najwyższym komforcie życia.Ten nowoczesny dom, 162 m2, zachwyca elegancją, funkcjonalnością oraz bezkompromisowym standardem wykończenia.Strefa Dzienna i Wypoczynkowa (Parter):·        Otwarta przestrzeń: Jasna kuchnia połączona z reprezentacyjnym salonem i bezpośrednim wyjściem na taras.·        Klimatyczny akcent: Elegancki kominek marki Defro rozgrzewający chłodniejsze wieczory.·        Komfort cieplny: Ogrzewanie podłogowe na całej powierzchni, wykończone wysokiej jakości płytkami i panelami.·        Sypialnie: 3 ustawne, doskonale doświetlone pokoje.·        Łazienki: 2 luksusowe łazienki – obie z prysznicami, a jedna dodatkowo z relaksującą wanną.Poddasze – Prywatna Strefa Rozrywki:·        Powierzchnia stworzona do relaksu i spotkań z przyjaciółmi: duży salon rozrywki, stylowy barek, osobna łazienka oraz komfortowy pokój gościnny.Technologia i Wygoda:·        Garaż: Pojemny, dwustanowiskowy w bryle budynku.·        Klimat i Zdrowie: Rekuperacja z nawilżaczem powietrza, uzdatniacz do wody oraz instalacja przygotowana pod klimatyzację.·        Ogrzewanie: Niezawodny i ekonomiczny piec gazowy Buderus + ogrzewanie podłogowe.Dom, w którym luksus spotyka się z funkcjonalnością na każdym kroku!Cena: 1 700 000 zł (do negocjacji)Zadzwoń i umów się na prezentację, bo takie domy to towar deficytowy na rynku!Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3 Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Oferta została przygotowana przy użyciu narzędzi sztucznej inteligencji. Data dodania ogłoszenia: 03.09.2026 Nowoczesny nowy dom pod Zamościem
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Zenada . Treść komentarza: Ciemnota tutejsza zachowywali sie jak błazny i przydupasy w gronie patologi jaka sie pastwi w tych stronach robiac im na codzien pranie mozgu aby tylko im przyklaskiwać bo za rok wybory ! Data dodania komentarza: 7.09.2026, 19:08 Źródło komentarza: Zasłużeni dla rolnictwa z odznakami, KGW docenione za wieńce. Dożynki powiatu tomaszowskiego [ZDJĘCIA] Autor komentarza: Bez wstydu. Treść komentarza: Tak zachowuje sie bezwstydny typ i oszust złodziei ktorzy nawet mieli układy z oszustami krypto- walut zeby mogli wygrac wybory czlowiek z fałszywym paszportem na glowe panstwa ze snusem w mordzie ! Bezwstydnicy jak ROMA ! Data dodania komentarza: 7.09.2026, 18:50 Źródło komentarza: Z ostatniej chwili: Wojsko poderwało śmigłowiec. Radary wykryły... stado ptaków Autor komentarza: Tyle. Treść komentarza: Kacap to Twoj kolega za ktorym tęsknisz patologio Brauna i oszustow ktorzy uciekli jak szczury za granice jak Ziobro i Romanowski i wielu innych . Data dodania komentarza: 7.09.2026, 18:41 Źródło komentarza: Z ostatniej chwili: Wojsko poderwało śmigłowiec. Radary wykryły... stado ptaków Autor komentarza: Nieporozumienie . Treść komentarza: Co za śmieszna kara grozi człowiekowi ktory jechał tak potężnym pojazdem na cpaniu grozi do 5-lat odsiadki za zabicie mozna powiedzic celowe 8-miu młodych ojców i synów na autostradzie A-1 to smieszne . Bandyta drogowy Sebastian zabił cała rodzine wracająca z wczasów chodzi na wolności i sie smieje w żywe oczy ! Data dodania komentarza: 7.09.2026, 18:30 Źródło komentarza: Dwa dni ważnych zmian dla kierowców. Nowe zasady od dziś i od jutra Autor komentarza: fungicyd Treść komentarza: "Wole być ruska onucą niz banderowskim pampersem"LMilerCzy nic durnie do was nie dociera? Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:45 Źródło komentarza: "Jak można było siekierami, kosami zabijać polskiego brata?". Pogrzeb 55 ofiar zbrodni w Ostrówkach Autor komentarza: Roma Treść komentarza: POliczyliście już te drony co rok temu wleciały do Polski czy dalej liczycie ? Żeby się Wam tyko nie POmyliło z głosami z wyborów prezydenckich ! Kuń liczy , a wszyscy wiedzą że Kunie palcóf { :) } na kopytach nie mają , tylko jeden ma ! To wyjątkowy Kuń , KońStytucyjny Kuń !!! Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:17 Źródło komentarza: Z ostatniej chwili: Wojsko poderwało śmigłowiec. Radary wykryły... stado ptaków
Reklama
Reklama
Reklama