Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku w świetlicy wiejskiej w Zadębcach. Mobilizacja była duża – 39 mieszkańców przyszło zdecydować, na co wydać pieniądze z Funduszu Sołeckiego za 2025 rok. Wynik głosowania był niemal miażdżący: 37 osób opowiedziało się za zakupem tablic adresowych i informacyjnych. Kwota? 2 tys. zł.
Cel wydawał się oczywisty: ułatwienie pracy kurierom, pomoc zagubionym kierowcom, a przede wszystkim – skrócenie czasu dojazdu służb ratunkowych, dla których każda minuta szukania numeru domu jest na wagę złota. Tablice zostały zakupione, ale zamiast trafić na płoty i skrzyżowania w Zadębcach, wylądowały... w magazynie Urzędu Gminy w Trzeszczanach. I leżą tam do dziś.
CZYTAJ TEŻ: Strzyżów: Starosta hrubieszowski uniewinniony. Śledczy z Zamościa zapowiedzieli apelację
„Niech nam pani odda te tablice!”
Sołtys Zadębiec i jednocześnie radny gminny, Krzysztof Mroczkowski, nie kryje irytacji. Jak twierdzi, od pół roku próbuje doprosić się o wydanie towaru, za który zapłacili mieszkańcy.
– Po to zostały zakupione, żeby oznakować Zadębce, a wioska żeby się rozwijała. Wójt Karpiuk zasłania się brakiem słupków, na których trzeba je zamontować. Ale skoro jest to tak „trudny” problem, to niech nam je odda, a my sami sobie poradzimy – sugeruje sołtys Mroczkowski.
Według sołtysa, tablice leżą zafoliowane i bezużyteczne, a argument o braku słupków jest jedynie wymówką maskującą brak dobrej woli.
CZYTAJ: Wójt gminy Trzeszczany skazana za fałszowanie dokumentów. "To jest sprawa polityczna"
– Co najmniej od pół roku tablice leżą bezużytecznie w magazynie. Po to zostały zakupione, żeby przyjezdnym i kurierom firm spedycyjnych łatwiej było trafić do poszczególnych domów. Gdyby te tablice nie były potrzebne, to byśmy nie zdecydowali się na ich zakup. Nasza wioska jako pierwsza w gminie pomyślała o tych tablicach, bo w innych miejscowościach takich tablic jeszcze nie ma – mówi sołtys sołectwa Zadębce i radny Gminy Trzeszczany.
Od wspólnego komitetu do otwartej wojny
Sprawa tablic ma jednak drugie, polityczne dno. Krzysztof Mroczkowski i obecna wójt, Aneta Karpiuk, startowali w wyborach z tego samego komitetu wyborczego. Sukces wyborczy szybko jednak został przesłonięty przez „powyborczą prozę życia”. Dawni sojusznicy dziś stoją po dwóch stronach barykady, a rozdźwięki w funkcjonowaniu samorządu stają się coraz głośniejsze.
Wydaje się, że tablice w Zadębcach mogły stać się odpryskiem tego konfliktu. Sołtys Mroczkowski, nie widząc szans na porozumienie przy biurku wójta, przeszedł do ofensywy formalnej.
Skarga na stole przewodniczącego i RIO
Mroczkowski nie zamierza dłużej czekać. Do Rady Gminy Trzeszczany oraz do Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO) wpłynęła oficjalna skarga. Zarzuty: niewykonanie uchwały zebrania wiejskiego, zlekceważenie zadań własnych gminy w zakresie poprawy życia mieszkańców, zagrożenie bezpieczeństwa poprzez brak właściwego oznakowania budynków.
Przewodniczący Rady Gminy, Marek Ryś, skierował już sprawę do Komisji Skarg i Wniosków. Ma ona miesiąc na zaopiniowanie skargi.
Tymczasem wójt Aneta Karpiuk pozostaje nieuchwytna. Mimo wielu prób kontaktu, nie udało się uzyskać jej komentarza – gdy próbujemy się skontaktować, w urzędzie jest nieobecna, a telefonów nie odbiera.
Czy mieszkańcy doczekają się zmian?
Mieszkańcy Zadębiec czują się zlekceważeni. Jako pierwsza miejscowość w gminie wpadli na pomysł kompleksowego oznakowania posesji, wykazując się inicjatywą i gospodarnością. Dziś zamiast wzorem dla innych, są przykładem na to, jak biurokracja i personalne animozje potrafią zablokować nawet najprostszą inwestycję.
Czy interwencja RIO i Komisji Skarg zmusi urząd do wydania „zafoliowanych skarbów” z magazynu? Do tematu będziemy wracać.

Napisz komentarz
Komentarze