Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 1 maja 2026 23:03
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Dziecko z bólu nie mogło jeść i pić, straciło część ucha

Oblewała córkę żrącą substancją i zbierała na jej leczenie. Dramat dziewczynki spod Łukowa

Koszmar 10-letniej Julii ze wsi pod Łukowem trwał latami. Matka aplikowała na jej twarz żrące substancje, po czym z lubością publikowała w sieci zdjęcia poranionej dziewczynki, opisywała objawy wymyślonej choroby i prosiła o pieniądze na leczenie. Była aktywna w internecie, prasie i telewizji. Prokuratura w Lublinie postawiła Monice B. zarzuty dotyczące wieloletniego znęcania się fizycznego i psychicznego nad swoim dzieckiem.
Twarz dziewczynki toczyły rozległe pęcherze, które pękały, tworząc palące rany. Wchłaniały się i pojawiały nowe, nie gojąc się nigdy do końca. Na brodzie pozostały po nich grube bliznowce, na policzkach głębokie szramy
Twarz dziewczynki toczyły rozległe pęcherze, które pękały, tworząc palące rany. Wchłaniały się i pojawiały nowe, nie gojąc się nigdy do końca. Na brodzie pozostały po nich grube bliznowce, na policzkach głębokie szramy

Źródło: zdjęcia udostepbniane w nediach społecznościowych przez Monikę B.

Monika B. od ponad roku przebywa w areszcie. W tym czasie w jej sprawie toczyło się śledztwo. Postępowanie zostało zainicjowane po zawiadomieniu dyrektorki Uniwersyteckiego Szpitalu Klinicznego Nr 1 w Lublinie, gdzie leczono i diagnozowano córkę kobiety, Julię. Lekarka miała wątpliwości co do pochodzenia wykwitów skórnych na twarzy dziecka.

– Zawiadamiająca wskazała, iż obraz kliniczny oraz przebieg choroby małoletniej nie odpowiadał żadnej znanej naukowo i empirycznie jednostce chorobowej, co więcej, morfologia i ewolucja wykwitów skórnych na twarzy dziecka nie miały charakteru naturalnego, a okoliczności ich powstania należało wyjaśnić – poinformowała prok. Jolanta Dębiec.

Monika B. miała znęcać się nad swoją córką fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem; źródło: Policja Lubelska
 

23 kwietnia 2025 r. Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała do Sądu Okręgowego w Siedlcach akt oskarżenia przeciwko 45-letniej Monice B. Czytamy w nim, że od końca lutego 2017 r. do 15 stycznia 2024 r. miała znęcać się fizycznie i psychicznie ze szczególnym okrucieństwem nad dziewczynką.

Oskarżona „doprowadzała do kontaktu skóry dziecka w obrębie twarzy i karku z bliżej nieustaloną płynną substancją toksyczną o cechach drażniących/żrących, powodując rozległe zmiany skórne w różnych fazach rozwoju od rumienia i stanów zapalnych poprzez blizny aż do nieodwracalnych ubytków tkanek w wyniku martwicy niezakaźnej, w szczególności ubytek części dolno-brzeżnej prawej małżowiny usznej na granicy obrąbka i płatka usznego”. 

Z bólu nie jadła i nie piła
 

Julia jest późnym dzieckiem swoich rodziców. Gdy przyszła na świat przez cesarskie cięcie, jej mama miała 35 lat, a tata, 50. Dziewczynka była drobna, ale zdawało się, że zdrowa jak ryba, bo z dziesięcioma punktami w skali Apgar. W domu w Sięciaszce Drugiej na siostrę czekała dwójka rodzeństwa – starszego o 11 i 14 lat.

Niedługo później rozpoczął się kilkuletni horror dziecka. Pierwszym objawem miała być wysoka gorączka i biegunki z krwią – tak przynajmniej twierdziła Monika B. Później twarz dziewczynki zaczęły toczyć rozległe pęcherze, które pękały, tworząc palące rany. Wchłaniały się i pojawiały nowe, nie gojąc się nigdy do końca. Na brodzie pozostały po nich grube bliznowce, na policzkach głębokie, długie szramy – jakby na drodze, którą spływała stróżka cieczy.

Rany powstawały trzy, cztery razy w miesiącu. Przez uszkodzoną skórę do krwiobiegu dziewczynki dostał się gronkowiec, co dodatkowo osłabiło pozostający w ciągłym stanie zapalnym organizm. Gdy bąble pojawiały się w jamie ustnej, z bólu nie jadła i nie piła. Wtedy jedynym ratunkiem były kroplówki.

Tajemnicza choroba zaczęła atakować także powieki. Bolesne zmiany uniemożliwiały dziewczynce otwieranie oczu. W wyniku martwicy niezakaźnej pojawiły się nieodwracalne ubytki tkanek. Dziewczynka straciła m.in. część prawego ucha.

PRZECZYTAJ: Hrubieszów. Śledczy nie mają wątpliwości: ojciec molestował 4-letnią córkę. Jest akt oskarżenia

Lekarze rozkładali ręce i polecali konsultacje w klinice w Niemczech. Julia była pod opieką m.in. chirurga, dermatologa, immunologa, logopedy, nefrologa, neurologa, reumatologa i specjalisty od chorób metabolicznych. Przyjmowała antybiotyki, czopki przeciwbólowe, leki od padaczki, sterydy. Buzię musiała zawsze mieć wysmarowaną specjalną maścią. Jako 4-latka miała już za sobą kilka biopsji.

Najpierw podejrzewano zapalenie skórno-wielomięśniowe, później rzadkie pęcherzowe oddzielanie się naskórka lub pęcherzycę, ale żadne badania nie były w stanie jednoznacznie wskazać przyczynę cierpienia dziewczynki. Zlecono szczegółową analizę kilkunastu genów, które warunkują wszystkie poznane do tej pory dziedziczne postacie tych chorób.

Pieniądze za cierpienie
 

„Ataki” – jak rodzice określali moment pojawiania się nowych poparzeń – sprawiały, że dziecko piszczało z bólu.

– Jak córka ma atak, nie możemy zapalić światła, siedzimy po ciemku, bo w oczy ją razi i boli. Wyłączone jest wszystko, nie może nawet radio grać – mówił ojciec Julii w TVN-ie.

Reportaż programu „Uwaga” opowiadał o niezidentyfikowanej chorobie wówczas już 5-latki oraz trudnej sytuacji jej rodziców. Monika B. wcześniej zgłaszała się do lokalnych mediów, by nagłośnić zbiórki pieniędzy. W 2019 r. opisała sytuację swojej rodziny na łamach Radia Biper. Mówiła wtedy, że szuka funduszy na leczenie córki oraz wyremontowanie starego domu, który odziedziczyli po rodzicach Mariana.

Monika B. publikowała w internecie zdjęcia swojej córki i prosiła internautów o pomoc pieniężną na jej leczenie

Monika B. zrezygnowała z pracy, by – jak mówiła – opiekować się Julią i szukać dla niej pomocy. Żyli ze świadczeń na dzieci i skromnej renty inwalidzkiej Mariana. Przepuklina kręgosłupa i dyskopatia nie pozwalały mu pracować, choć robił, co mógł, by dorobić. Zadłużenia spłacali wyprzedając skromny majątek. Miesięczne koszty leczenia dziewczynki wynosiły kilka tysięcy złotych. Potrzebne były opatrunki, maści i lekarstwa. Dużą część wydatków pochłaniały koszty dojazdów do specjalistów.

Caritas Diecezji Siedleckiej otworzyła specjalne subkonto, na którym zbierane były środki na leczenie i rehabilitację Julii. Na jej rzecz można było przekazać najpierw jeden, później półtora procent podatku. Wolontariusze rozdawali ulotki z informacją o sytuacji dziewczynki i sposobach pomocy. Wielu indywidualnie kupowało rodzinie najpotrzebniejsze rzeczy. Powstał także internetowy bazarek, gdzie chętni niesienia pomocy sprzedawali swoje rzeczy, rękodzieło czy ciasta. Pieniądze ze sprzedaży zasilały konto bankowe rodziny B.

Na jednej ze stron internetowych przeznaczonych do gromadzenia funduszy na cele charytatywne, od 14 października 2020 r. na rzecz Julii wpłaciło 5397 osób. Zbiórka została zamknięta 1 lipca 2021 r. z kwotą 208 tys. 606 zł. Fundacja, do której należy platforma, zapewniała, że „zrzutka” została zweryfikowana na podstawie wiarygodnej dokumentacji medycznej. „Dotychczasowe wydatkowanie środków było przeznaczone na opiekę medyczną” – poinformowali.

Chora z bólu
 

W sieci Monika B. szczegółowo i nad wyraz plastycznie opisywała stan swojej córki. Pisała o jednostronnym niedosłuchu, problemach z układem moczowym, autyzmie, o ranach przyklejających się do ubrań, zakrwawionej pościeli.

„Kolejny płat skóry odchodzi z jej pięknej twarzy, a ja nie posiadam sensu w byciu mamą, bo nie potrafię tego zatrzymać” – relacjonowała. Wiele było też o niej samej – o tym, jak co noc biegnie do Julii, gdy ta rozpaczliwie krzyczy z bólu, o heroicznej walce o jej zdrowie i opiece przez 24 godziny na dobę. Pod swoim „selfie” napisała, że tak właśnie wygląda mama chorej córki, która nie śpi.

„Kilometry bandaży, litry maści, kilogramy opatrunków. Rany owijamy bandażami, które muszą być zmieniane kilka razy dziennie. Były czasy, że Julka tylko płakała, teraz płacze i odchodzi od zmysłów, wyrzucając swoje emocje gdzie się da” – opisywała podkreślając, że ból fizyczny jej dziecka, dla niej jest równie silnym cierpieniem psychicznym. Ubolewała też nad niemożliwością przytulenia córki, bo – jak opowiadała na łamach portalu Łuków24 – „boli ją każdy, nawet delikatny dotyk”. W wywiadzie z łzami w oczach mówiła, że boi się, że obejmując ją, zrobi jej krzywdę i sprawi jeszcze więcej cierpienia.

PRZECZYTAJ TEŻ: Szok. Matka wykorzystywała swojego syna i sprzedawała filmy w sieci

W swoich internetowych wpisach narzekała też o rzekome obarczanie ją winą za stan zdrowia córki oraz brak wyrozumiałości ze strony społeczeństwa. „Widzą okaleczone dziecko i nie szczędzą mi okropnych słów, ponieważ nie rozumieją, że taka jest choroba mojego dziecka” – pisała i apelowała, by każda mama była specjalnie chroniona, bo jest superbohaterką. „Ja nie mam jak uchronić własnej córki przed cierpieniem” – broniła się.

Wspominała też o swojej bezradności i pękającym sercu, gdy Julia pyta: „mamusiu, kiedy przestanie mnie boleć?”. Dziewczynka wstydziła się swojego wyglądu. Obawiała się wyśmiania, ludzkich spojrzeń i pytań. Płakała, gdy wiedziała, że znów muszą ruszać w Polskę, po kolejne diagnozy i bolesne badania.

W 2020 r. po konsultacjach w poradni psychologiczno-pedagogicznej, uznano, że Julia przejawia opóźnianie w rozwoju psychoruchowym i nie będzie mogła pójść jeszcze do szkoły. Zdaniem matki, jej wciąż moczyła się w nocy. Indywidualny tok nauczania i trwająca pandemia COVID nie pomagały w tęsknocie 5-latki za rówieśnikami. Dziecko musiało unikać kontaktów z innymi, bo – jak tłumaczyła dziennikarzom TVN-u jej Monika B. – „jak gdzieś pojedzie, to albo pojawia się jej coś na buzi, albo pojawia się infekcja, która przeradza się w chorobę. Mamy unikać kontaktów, tym bardziej w pandemii”. Dziewczynka czas spędzała głównie z Moniką B. W tym czasie ojciec próbował łatać rodzinny budżet.

Objawy, których nie było
 

Gdy w lutym 2024 r. pod parterowym domem w Sięciaszce Drugiej zaparkowało kilka radiowozów, Marian był przekonany, że to pomyłka. Gdy funkcjonariusze wyprowadzili jego zakutą w kajdanki żonę, poczuł, że osuwa się na ziemię. Potrzebował pilnej pomocy medycznej. Długo nie wierzył, że to Monika jest przyczyną schorzeń ich córki. Julia bezgranicznie jej ufała i kochała. Tak jak on. Widział, że córka nie boi się matki i nie patrzy na nią jak na oprawcę, wręcz szukała w jej ramionach ukojenia w cierpieniu. Jednak większość dnia nie było go z rodziną, nie wiedział więc, czy oprócz przepisanych maści, kobieta nie aplikuje na skórę dziewczynki czegoś „od siebie”.

Medycy już wcześniej podejrzewali, że przyczyna wykwitów skórnych dziecka nie ma charakteru naturalnego. Sposobom wykonywania władzy rodzicielskiej przyglądał się sąd opiekuńczy. Blisko półtora roku przed zatrzymaniem Moniki B., rodzice Julii zostali wezwani na przesłuchania do łukowskiej prokuratury. W tym czasie dziewczynka była badana przez psychologa. Po pierwszych próbach ustalenia przez wymiar sprawiedliwości, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami rodziny B., Julia musiała jeszcze dużo wycierpieć, zanim została odłączona od matki.

Po jej zatrzymaniu pytała o nią i czekała na jej powrót. Jednak Monika B. nie wróciła po 48 godzinach, jak zakładali jej bliscy. Decyzją sądu została umieszczona w zakładzie karnym na trzy miesiące. Środek zapobiegawczy jest regularnie przedłużany do dziś. W tym czasie twarz Julii zagoiła się, rany zabliźniały. Jej stan uległ znacznej poprawie także w kwestii rozwoju. Dziecko prawidłowo rozwija się poznawczo i w końcu ma kontakt z rówieśnikami, bo uczęszcza do szkoły.

Monika B. nie przyznaje się do zarzucanych jej czynów; źródło: Policja Lubelska

Jak ustalono w toku postępowania zmiany występujące u dziewczynki, do których miała doprowadzić Monika B., mają charakter urazowy i wskazywały na zewnątrzpochodną przyczynę wygenerowaną zachowaniem człowieka. Biegli z różnych gałęzi medycyny zwrócili uwagę na intencjonalne oddziaływanie na skórę substancji drażniącej, bo miejsca te przybierały formy geometryczne – kwadratów i prostokątów. Co więcej, zmiany występowały praktycznie tylko w jednej okolicy ciała. Specjaliści wykluczyli również wystąpienie u pokrzywdzonej wszystkich znanych światowej nauce i praktyce lekarskiej chorób skóry. Wykazali także, że Julia nie wykazuje żadnych cech niepełnosprawności intelektualnej, przejawów autyzmu czy nawet padaczki, co latami było sugerowane i diagnozowane przez jej matkę.

Ze szczególnym okrucieństwem

Lubelska prokuratura oceniła, że Monika B. spowodowała u swojej córki ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci trwałego zeszpecenia ciała i zaburzającego normalne społeczne funkcjonowanie, w tym spełnianie adekwatnych do kolejnych etapów życia. Za szczególne okrucieństwo uznano też przedstawianie przed służbą zdrowia i organami ochrony prawnej mechaniczne uszkodzenia ciała dziecka za zmiany chorobowe. Grozi jej do 20 lat więzienia. Nie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu. Jej proces najprawdopodobniej rozpocznie się w tym roku.

Biegli uznali, że Monika B. jest w pełni poczytalna. Jednak w ocenie psychiatrów wykazuje zaburzenia osobowości w postaci zaburzeń pozorowanych, czyli zespołu Münchhausena z przeniesienia. Zaburzenia to polega na celowym wprowadzaniu przez opiekuna objawów choroby u dziecka lub innej osoby pod jej opieką, aby wzbudzić współczucie i uwagę ze strony otoczenia, a także uzyskać z tego tytułu korzyści m.in. finansowe.

Julia w lutym skończyła 10 lat. Na jej skórze nie stwierdzono nowych zmian skórnych. Opiekuje się nią tata i pełnoletnie rodzeństwo. Władza rodzicielska matki została sądownie zawieszona. W internecie widnieje zbiórka pieniędzy na rzecz pomocy Julce i jej 60-letniemu ojcu, który utrzymuje się jedynie z prac dorywczych, a zarobione pieniądze w całości przeznacza na utrzymanie siebie i córki. Zbiórka ta nie jest jednak tak popularna, jak te, które prowadziła Monika B.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

grrrr 07.05.2025 21:07
kara smierci takiej po co płacic na nią pieniadze w wiezieniu

Reklama
Przytulne mieszkanie | Wożuczyn -Cukrownia | 51m2 Cena: 160000 PLNSzukasz gotowego do zamieszkania lokum w spokojnej okolicy, które łączy nowoczesny styl z domowym ciepłem? To mieszkanie w miejscowości Wożuczyn-Cukrownia czeka właśnie na Ciebie!Kluczowe informacje:Powierzchnia: 51,33 m²Piętro: 1. piętroCena: 160 000 zł do negocjacjiUkład pomieszczeń:Mieszkanie zostało zaprojektowane z myślą o maksymalnej funkcjonalności i przestrzeni:Kuchnia z jadalnią: Serce domu, idealne na wspólne posiłki.Salon: Przestronny i jasny, idealny do odpoczynku.Pokój: Ustawna sypialnia lub pokój dla dziecka.Duża łazienka: Komfortowa przestrzeń, która pomieści wszystko, czego potrzebujesz.Przedpokój: Komunikacja łącząca pomieszczenia.Standard wykończenia:Mieszkanie po remoncie, dzięki czemu prezentuje się bardzo świeżo i nowocześnie:Sufity: Efektowne, nowoczesne sufity podwieszane, które nadają wnętrzu charakteru.Podłogi: Praktyczne połączenie paneli (w pokojach) oraz płytek (w kuchni i łazience).Okna: Nowoczesne okna PCV (plastikowe), zapewniające dobrą izolację cieplną.Ogrzewanie: Dwa niezależne źródła ciepła – wydajny piec na ekogroszek oraz klimatyczny kominek, który stworzy wyjątkowy nastrój w zimowe wieczory.Media i udogodnienia:Mieszkanie jest w pełni uzbrojone i gotowe do eksploatacji:Wodociąg miejskiKanalizacjaInstalacja elektrycznaDlaczego warto?Miejscowość Wożuczyn-Cukrownia to lokalizacja dla osób ceniących spokój, a jednocześnie wymagających pełnej infrastruktury technicznej. Niskie piętro (1.) jest ogromnym atutem dla rodzin z dziećmi oraz osób starszych. Mieszkanie nie wymaga nakładów finansowych na start – wchodzisz i mieszkasz!Cena: 160 000 zł do negocjacjiZapraszam do kontaktu i na prezentację mieszkania!Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Data dodania ogłoszenia: 29.04.2026Przytulne mieszkanie | Wożuczyn -Cukrownia | 51m2
Dom z 7 oddzielnymi apartamentami wysokiej klasy Cena: 2600000 PLNGotowy biznes inwestycyjny w sercu Roztocza – KrasnobródCena - 2 600 000 zł brutto (w tym 23% Vat)Na sprzedaż dochodowa nieruchomość położona w atrakcyjnej turystycznie miejscowości Krasnobród, w regionie Roztocze. To idealna propozycja dla inwestora szukającego gotowego biznesu pod wynajem krótkoterminowy.Najważniejsze atuty nieruchomości:dom w konstrukcji szkieletowej, wybudowany przez właściciela – specjalistę w tej dziedziniewykonanie w wysokim standardzie, z dbałością o detale i trwałośćbudynek zaprojektowany od początku jako obiekt pod wynajem (odkurzacz centralny, oddzielna pralnia)7 niezależnych apartamentów o zróżnicowanej powierzchnikażdy apartament wyposażony w aneks kuchenny i prywatną łazienkęsprzedaż obejmuje pełne, wysokiej klasy wyposażenienieruchomość gotowa do generowania dochodu od pierwszego dniaUdogodnienia dla gości:przestronna, zadbana działkaaltana wypoczynkowaboisko do siatkówkistoły i ławki zewnętrzneklimatyczny leśny zakątekhamaki i strefy relaksuDodatkowy potencjał inwestycyjny:możliwość dokupienia ok. 20 arów działki budowlanejopcja rozbudowy (np. dodatkowe domki pod wynajem) lub powiększenia części rekreacyjnejInformacje formalne:sprzedaż jako gotowy biznesfaktura VAT 23%To nieruchomość, która łączy świetną lokalizację, przemyślany projekt i realny potencjał dochodowy — idealna inwestycja w rozwijającym się regionie turystycznym.Działka i budynek posiadają wszystkie media.Zainteresowany? Zapraszam na prezentację, w trakcie której można zobaczyć potencjałnieruchomości.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakupnieruchomości.Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepszeoferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytaniadotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:• Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości• Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej• Rzetelne oceny wartości nieruchomości• Uzyskanie świadectwa energetycznegoNie zwlekaj – zadzwoń już dziś!Paweł WyszyńskiDoradca ds. nieruchomościtel. 781 812 827e-mail: [email protected]ółnoc Nieruchomości ZamośćData dodania ogłoszenia: 24.04.2026Dom z 7 oddzielnymi apartamentami wysokiej klasy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JaTreść komentarza: Białoruski reżim ?W Polsce reżim Tuska!!!Data dodania komentarza: 30.04.2026, 21:00Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: Regionalny kibicTreść komentarza: No to są jaja! Sezon się kończy a kluby będą potrzebować punktów więc Pan Jacek zapewne będzie skóry do rozmów i posypią się karteczki i karneData dodania komentarza: 30.04.2026, 20:30Źródło komentarza: W III lidze występował w trzech zespołach. Dziś jest szkoleniowcem Orkana BełżecAutor komentarza: AMBER GOLDTreść komentarza: Wy tępe lemingi na prawdę myślicie że ten sopocki POdawacz płaszczów coś w sprawie pana Poczobuta zrobił ?! Tacy jesteście naiwni ??? Przecież to oszust ! Jego ten polak tyle obchodzi co oszukani ludzie w Amber Gold !!!Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:26Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: Z Hrubieszowa.Treść komentarza: Ciebie za to co napisales powinni Cie zgwałcić pała po d.pie zeby Ci mozg zboczeńcu z pranym mózgiem zebys zapamiętał do konca zycia . Oczywiscie za obrażanie stróżów prawa ! Ciemnoto PiSlamu.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:03Źródło komentarza: Hrubieszowska drogówka odbiera prawa jazdy jedno po drugim!Autor komentarza: Z Laszczowa.Treść komentarza: Typowy stary przydupas ludzi patologi ktora kradła gdzie tylko sie dało któremu zrobiono pranie mozgu i dał sie sprzedac za miskę ryzu . Ślepy z nienawisci i nic nie widzi jak teraz oszuści uciekli za granice na Węgry . Pochodze z tych stron i wstyd mi za Ciebie ze jestes taki naiwny .Data dodania komentarza: 30.04.2026, 18:32Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: mięso armatnieTreść komentarza: kto na koszarach nie może znaleźć miejsca parkingowego? mieszkańcy czy pracownicy wojska? wszystkie osiedla dookoła jednostki są zastawiane przez samochody pracowników wojska. wojsko to zakład pracy chronionej ? spora część pracowników ma ewidentny problem ze wzrokiem? nie widzi znaków drogowych, czy jednak ma problem ze zrozumieniem ich? badania lekarskie jakim cudem przechodzą? przecież tu ewidentnie albo wzrok albo głowa chora jest.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 18:28Źródło komentarza: Co najbardziej irytuje kierowców w Zamościu? Lista, jaką stworzyli czytelnicy, jest długa
Reklama
Reklama
Reklama