Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 4 lutego 2026 13:36
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama

Do 3 razy sztuka! Z podzamojskich Bortatycz dopłynął kajakiem do Warszawy

Łabuńką, Wieprzem i na koniec królową polskich rzek – Wisłą. Po pokonaniu ponad 400 km pan Janusz z Łabuniek Pierwszych dotarł kajakiem z Zamościa do Warszawy. Na mecie – na Plaży Romantycznej przy moście południowym – czekali na niego najbliżsi. Z dyplomem, który sami wymyślili.
Pan Janusz wyruszył w drogę 29 maja z Bortatycz. Płynął do Warszawy etapami – Łabuńką, Wieprzem, a na koniec Wisłą.
Pan Janusz wyruszył w drogę 29 maja z Bortatycz. Płynął do Warszawy etapami – Łabuńką, Wieprzem, a na koniec Wisłą.

W Warszawie zameldował się 8 lipca. – Przy moście południowym czekał już na mnie komitet powitalny – śmieje się pan Janusz z Łabuniek Pierwszych k. Zamościa, który za trzecim razem pokonał kajakiem wymyśloną przez siebie trasę z Zamościa do Warszawy.

To byli najbliżsi 67-latka, którzy dzielnemu kajakarzowi, gdy już wyszedł na brzeg, wręczyli dyplom za zajęcie – oczywista oczywistość – pierwszego miejsca.

Miejscem akcji była stołeczna Plaża Romantyczna.

Kajak po liftingu

O jego pasji pisaliśmy rok temu. Przypomnijmy, że używany kajak kupił ponad trzy dekady temu w Krasnobrodzie, bo ktoś likwidował wypożyczalnię. Przez te wszystkie lata kajak leżał i czekał na „wodowanie”. Gdy trzy lata temu nasz rozmówca przeszedł na emeryturę, zaczął go przerabiać. Po bokach – na całej długości – umieścił dwie rury PCV. Dzięki temu kajak jest stabilny na wodzie i nie przewróci się na przeszkodzie. Na wyposażeniu jest też koło od roweru, które w razie potrzeby można założyć, aby przetoczyć ważący prawie 80 kg kajak z miejsca na miejsce. Dodatkowo kajak ma dwa krzesła z oparciami i można doczepić do niego beczkę, w której mieszczą się namiot, śpiwory, kilka butelek wody i lekka kuchenka.

Do trzech razy sztuka

Pan Janusz pierwszy raz wybrał się w podróż dwa lata temu, ale do stolicy nie dopłynął. Meta była w Dęblinie. W zeszłym roku wyprawa zakończyła się w Kozienicach. W tym roku zacisnął zęby i 29 maja – z nurtem Łabuńki – wyruszył z Bortatycz przed siebie. – Dziennie mogę zrobić do 40 km, sporadycznie do 60 km, bo na tyle wystarcza sił – opowiada.

Dopłynął do Ruskich Piask, gdzie Łabuńka wpada do Wieprza, a następnie Wieprzem – do Izbicy. Później był Krasnystaw, Stężyca Nadwieprzańska i Borowica, za którą jest kanał Wieprz-Krzna. Kolejny przystanek to Jaszczów, za nim Kijany, Wólka Rokicka, Leszkowice, Jeziorzany i Kośmin, za którym Wieprz wpada do Wisły. Pierwszym większym miastem na Wiśle był Dęblin. Z Zamościa do Dęblina „zrobił” około 300 km.

W kierunku stolicy wypłynął z Dęblina 5 lipca. Do pokonania miał ponad 100 km. – Na progu spiętrzającym w Kozienicach jest bardzo niebezpiecznie i można stracić życie – opowiada pan Janusz. – Panowie z elektrowni pomogli mi przetransportować kajak poza przeszkodę, dzięki czemu udało mi się pokonać ten odcinek.

Do stolicy było coraz bliżej.

Sam sobie sterem

Przy niesprzyjającej pogodzie kajak zostawiał u poznanych ludzi, a sam busem albo pociągiem wracał do domu. Przy sprzyjających wiatrach rozbijał namiot nad brzegiem rzeki albo na „bezludnych wyspach” na Wiśle. – Odkąd jestem na emeryturze, nigdzie mi się nie spieszy, a poza tym, jak chyba każdy, lubię czasem pobyć sam – mówi. – Piękne są poranki nad wodą, śpiew słowików, unoszące się mgły. Poza tym fajnie jest mieć świadomość, że jest się skazanym tylko na siebie. Ta wyprawa była inna niż poprzednie, bo w przeciwieństwie do wcześniejszych, gdy na niektórych etapach towarzyszył mi ktoś z rodziny, prawie całą tegoroczną trasę pokonałem sam.

Stolica została zdobyta. To może za rok pan Janusz wyruszy z Warszawy na północ? Kierunek Gdańsk? – Na razie spełniłem swoje marzenie i nic nie planuję, ale zarzekać się nie będę – śmieje się kajakarz.

Na pewno przygotowany przez rodzinę dyplom słusznie mu się należał. Najbliżsi są dumni z wyczynu pana Janusza.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Aren 08.08.2023 13:46
Wspaniały człowiek. To jest prawdziwy gosc.

Były mieszkaniec Łęcznej z nad Wieprza. 03.08.2023 07:53
A przez Łęczną Pan Janusz nie płynął?

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: AntoniTreść komentarza: Skąd macie informacje, ze przyczepa stała w odosobnionym miejscu? Otóż nie, owa przyczepa stoi na terenie prywatnego zakładu, właściciel dokładnie wiedział co sie tam dzieje i w jakich warunkach Ci ludzie bytują. Okoliczni mieszkańcy również to wiedzieli. Dobrze, ze ktos zareagowałData dodania komentarza: 4.02.2026, 11:45Źródło komentarza: Powiat hrubieszowski: Troje uratowanych przed zamarznięciem. Na suficie przyczepy był lód [ZDJĘCIA]Autor komentarza: tak takTreść komentarza: lokalny kałowiec się odezwałData dodania komentarza: 4.02.2026, 11:41Źródło komentarza: Minister Żurek i… przejście dla pieszych. Będzie mandatAutor komentarza: dygresjaTreść komentarza: pójdźmy dalej dla LPG też osobne wagony zróbcie. a najlepiej tych co przeszkadzają to usypiać przed podróżą i problem z głowy, cisza spokójData dodania komentarza: 4.02.2026, 11:38Źródło komentarza: Polacy podzieleni w sprawie stref bez dzieci w pociągachAutor komentarza: hahaTreść komentarza: Komuna to dyskryminacja i wykluczenia rasizm ideologicznyData dodania komentarza: 4.02.2026, 11:24Źródło komentarza: Polacy podzieleni w sprawie stref bez dzieci w pociągachAutor komentarza: BrawoTreść komentarza: Skoro teraz mężczyźni mają rodzić dzieci wg doktor żukowskiej prof środy to kobiety mają robić chłoPOm dzieci czy chłopy chłoPOm a może jest jakaś trzecia drogaData dodania komentarza: 4.02.2026, 11:21Źródło komentarza: Dyrekcja powiatowych szpitali szykuje się na strajk przed Ministerstwem ZdrowiaAutor komentarza: myślenie nie boliTreść komentarza: W zimie trzaskają rury a latem pożary, i planeta płonie.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 10:26Źródło komentarza: Pogoda w lutym. Nadchodzi chwila oddechu od mrozu. Na kilka dni
Reklama
Reklama
Reklama