Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 3 maja 2026 06:56
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Książki za opowieść: Gwiazdka ze stryjkiem Witoldem

O wigilijnych tradycjach w swojej rodzinie opowiada Alina Kniaź z Krynic.
Książki za opowieść: Gwiazdka ze stryjkiem Witoldem

Dla obcych był panem doktorem, znanym w Zamościu stomatologiem. Dla pani Aliny ukochanym stryjkiem Witoldem. To właśnie z nim wiąże swoje najpiękniejsze świąteczne wspomnienia. Zdecydowała się nimi z nami podzielić.

– Jak daleko sięgnę pamięcią, wigilia miała stale powtarzający się schemat. Babcia, zaraz popołudniu zalecała dzieciom wypatrzenie pierwszej gwiazdki na niebie, która wyznaczała czas zasiadania do uroczystej wieczerzy. Każde z nas trojga co chwilę spoglądało przez okno, choć czasem trzeba było wcześniej "wychuchać" przeręblę w tafli szkła malowanego mrozem. Prawda natomiast była taka, że równie często jak w niebo, spoglądaliśmy w stronę ulicy – do drogi. Pierwsza gwiazdka, to bajkowa wspaniałość, ale rzeczywistość i pewność kto do nas przybędzie wprawiała nas w napięcie i powodowała szybsze bicie serca.

 

 Rodzina w komplecie

Mieszkaliśmy w Dąbrowie w wielkim drewnianym "szalowanym" domu, który tato Eugeniusz postawił, będąc jeszcze kawalerem. Wtedy to często odbywały się tam zabawy taneczne z prawdziwą orkiestrą zwaną muzykantami. Już z samego tego faktu wynika, że rodzice taty (babcia Stasia i dziadzio Józef) byli wyrozumiali i pogodni. Jedyny brat tata-stryj Witold, lekarz dentysta mieszkał i pracował w Zamościu. Odwiedzał nas dość często, a na święta obowiązkowo. To właśnie jego wypatrywaliśmy z taką dziecięcą niecierpliwością. W momencie, gdy uśmiechnięty wchodził zdecydowanym krokiem do domu wiadomo było, że JUŻ SĄ ŚWIĘTA. Zawsze przywoził prezenty dla wszystkich. Pamiętam łagodne spojrzenie niebieskich babcinych oczu z westchnieniem dziękczynnym do Boga, że oto rodzina jest cała w komplecie oraz nieodłączne "ależ nie trzeba", gdy stryjek całując babcię w rękę, podawał jej równocześnie chustkę szalinówkę doskonałego gatunku. Dziadzio miał w zwyczaju pochrząkiwać, aby zatuszować radość z zagranicznych cygar lub nowych okularów. Pamiętam, że mama dostała kiedyś broszkę perłową, a innym razem bransoletkę z turkusami, tatuś krawat i cieplutki szalik. Dla nas dzieci przywoził owoce: pomarańcze, cytryny, a nawet banany i daktyle oraz obowiązkowo słodycze. Wszystko było wyjątkowe, bo takich rarytasów w sklepach nie było. Nie, stryjkowi prezentów nie kupowaliśmy. Dostawał "gościńca", gdy wracał po świętach do swojego domu.

 

Witold, ty byś się ożenił  

Wigilia była naprzemiennie raz u nas, raz u brata dziadzia – Kazimierza, który mieszkał w sąsiedztwie wraz ze swoją rodziną. Pomimo wcześniejszego oficjalnego zaproszenia z domu, w którym akurat przypadała Wigilia w danym roku, szedł ktoś wydelegowany, aby przyprowadzić gości. Słynne było głośne "tupanie w sieni, tak, aby podłoga chodziła jak klawisze fisharmonii" i tradycyjne życzenia "Na szczęście, na zdrowie z Wigilią Bożego Narodzenia" i odpowiedź "Daj nam Panie Boże szczęśliwie ten rok spędzić i następnego doczekać". Mroźne powietrze wpadało do domu szeroko otwartymi drzwiami, ukazując gwieździste już zupełnie w międzyczasie niebo. We wszystkich kaflowych piecach napalone było maksymalnie. Wieczerzę poprzedzała modlitwa i dzielenie się opłatkiem. Stryjek pilnował, aby życzenia nie były banalne. Potem oczywiście dwanaście postnych potraw i obowiązkowo kompot z suszu. Jednym cichym słowem "spokój" potrafił zapanować nad wesołością dzieci, doradzając przysłuchiwanie się rozmowom starszych, często zahaczającym o czasy wojny. Mówił, że to prawdziwa historia. Rzecz, która nas niezmiennie bawiła to fakt, że dziadzio Józef zawsze zgadzał się ze swoim bratem Kazimierzem. Do dzisiaj powtarzane jest z sentymentalnym uśmiechem "tak Józiu, tak Kaziu...". Pamiętam też jak babcia mówiła (nie w formie rozkazu czy prośby), ale tak jakby wypowiadała swoje marzenie "Witold, ty byś się ożenił...".

I przyszedł dzień, kiedy stryjek przedstawił swoją wybrankę. Babcia i dziadzio byli szczęśliwi, oto ich marzenia się spełniają. Niespodziewanie w szpitalu zmarł tato. Rozpacz. To była pierwsza śmierć w najbliższej rodzinie. Babcia modląc się, mówiła "Panie Boże to nie po kolei", a stryjek "dwoje dzieci, jeden brat to stanowczo za mało – zostałem sam". Ślub stryja odłożono na za rok. A za rok i trochę zmarł dziadzio Józef. Stryj śmierci swoich bliskich nie mógł przyjąć za nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Uznał, że to jest jakiś znak. Weselne plany rozwiały się.

 

Miejsce przy stole

Z licznej niegdyś gromady przy wigilijnym stole ubywały kolejne osoby. Pusty talerz i miejsce przy stole pozostawiamy niezmiennie dla tych, którzy byli z nami kiedyś lub będą. W święta zawsze stryjek opowiadał jaki był dumny ze swojego brata. Opowiadał o biednych latach powojennych, gdy studiował w Warszawie, jak przechodził koło sklepowej wystawy i widział piękny garnitur w paseczki. Natenczas odwiedził go tato i wszedł do tego sklepu i kupił dwa garnitury dla stryja i dla siebie. Wspominał, że pierwszy raz to tato zabrał go na zabawę w Komarowie i że orkiestra grała im marsza na wejście itd. Przez te opowieści stwarzał niepowtarzalną więź. Stryjek był naszym autorytetem. Świetnie znał życie i posiadał rozległą wiedzę na każdy temat. Darzyliśmy go pełnym zaufaniem i czuliśmy wielką życzliwość.

Nadszedł czas, gdy przedstawiłam swojego narzeczonego. Stwierdził, że "chłopak jest w porządku i nie widzi przeszkód dla mojej decyzji". Siostry narzeczony też zyskał "akcept wyroczni". Do ślubu wiózł nas oczywiście stryjek swoim pięknym Mercedesem i pamiętam jak włączył z kasety mój ulubiony utwór "Santa Maryja" (i o tym pamiętał). Robił zdjęcia, a były to czasy, gdy zakup kliszy do aparatu był wyczynem nie lada. Rodziły się dzieci, zaczynały mówić... Na zapytanie jak powinny zwracać się do naszego stryjka, usłyszeliśmy "oczywiście stryjek". Był podporą w każdej sytuacji i wydawało się, że był najzdrowszy z nas wszystkich. Zawsze służył życzliwą doradą. Kładł stanowczy nacisk na naukę języków obcych (sponsorował prywatne lekcje dzieciom). Dzięki niemu w latach osiemdziesiątych każde z nas było w USA "na dorobku", a przelicznik był wtedy wyjątkowo dobry. Tam też spędziliśmy jedną wspólną wigilię...

 

 Pocztówka z Wiednia

Brat nie przedstawił swojej narzeczonej. Potem był ślub, potem rozwód. Dom rodzinny w Dąbrowie tracił swoją wyjątkowość. Nie było już tam uroczystych wspólnych wigilii. Tradycję przeniosłam do mojego nowego domu i z siostrą, jak kiedyś dziadek Józef ze swoim bratem Kazimierzem, urządzamy wigilie naprzemiennie.

Nadal wszyscy tego najważniejszego dnia w roku wyglądaliśmy pierwszej gwiazdki i nieodmiennie stryjka. Był honorowym gościem zasiadającym u szczytu stołu. Nadal spotykaliśmy się dość często. Pamiętam, jak w Boże Ciało 18 czerwca 2006 roku było u nas przyjęcie. Stryjek uskarżał się na niesprawność swojej nogi, martwił się. Mówił, że tylko kawałek przeszedł z procesją po starówce, gdyż wszyscy go wyprzedzali, a jego noga nie chciała go słuchać. Po obiedzie goście pojechali na cmentarz na grób taty i dziadków, a my domownicy, przygotowaliśmy stół do deserów i ustawiliśmy słodkości. Goście po powrocie stwierdzili, że jest tak ciepło i przyjemnie (pierwszy gorący dzień w tamtym roku), że wyszliśmy do ogrodu. Robiliśmy zdjęcia, rozmawialiśmy. Stryjek usiadł na ławce huśtawki w cieniu świerka. Usiadłam obok. Wspominał lata swojej młodości, wspominał naszego tatę, a potem powiedział, że w zasadzie zwiedził cały świat, ale na Wiedeń patrzył tylko przejazdem i oto trafia się wycieczka organizowana przez stomatologów. Jako emeryt zdecydował się spełnić swoje marzenia. Wszyscy mieliśmy wątpliwości, czy da radę dorównać towarzystwu w spacerach po planowanych miejscach, ale kto by śmiał tak prosto w oczy coś podobnego powiedzieć... Przysłał jak zwykle pocztówkę. Po powrocie jeszcze zadzwonił do nas...

Wiele dałabym, aby zmienić to, co stało się później.

 

 Kadry z życia

Szpital, operacja, dwa tygodnie szarpanej nadziei i śmierć. A przecież gorliwie modliliśmy się o cud zdrowia i wierzyliśmy, że Boga wzruszymy i nas musi wysłuchać, bo to był Człowiek, który do końca nas umiłował, który całe życie nam poświęcił. Lekarz powiedział "jak czekista czekiście: on umrze", ale ja wiedziałam, że Bóg istnieje i cuda się zdarzają, o jakich lekarze nie mają możliwości wcześniej wiedzieć! Cudu nie dostąpiliśmy... Zmarł 12 lipca 2006 roku. 

Za życia nie chciał, aby rozmawiać na Jego temat. Uczulał, że prywatność należy szanować oraz, że nawet najlepsza opinia czasami szkodzi! (tutaj przewrotnie chodziło o długie lata pracy w tzw. ubezpieczalni tj. przychodni przy ulicy Partyzantów, gdzie na zapytanie: "Kto z państwa do doktora Sagana?", wszyscy się podrywali z ławek). Nadal przed oczyma pojawiają się kadry z życia, w których był najważniejszy, ale to już niestety historia...

 


Dla czytelników mamy kilkadziesiąt zestawów książek. W każdym na pewno znajdzie się książka Krzysztofa Czubary pt. "Kennedy z Zamościa" wydana w 2007 r. i książka niespodzianka. Takie zestawy rozdamy czytelnikom "Kroniki Tygodnia". Ale nie za darmo! Będzie je można dostać jedynie za... opowieści.

Do 10 stycznia czekaliśmy na spisane, krótkie historie związane z obchodami świąt Bożego Narodzenia na Zamojszczyźnie, wigilijnymi i karnawałowymi tradycjami czy przeróżnymi obchodami noworocznymi. Prosiliśmy o Wasze rodzinne historie. Dziś publikujemy ostatnią taką opowieść. Ale to nie koniec naszego konkursu.

Jako że zbliża się święto dziadków i babć, poprosimy Państwa o opowieści – wspomnienia o dziadkach i babciach. Nagrodą za nie będą oczywiście książki.  

Opowieści należy przynieść lub przesłać do redakcji KT pocztą tradycyjną na adres: ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość, mejlem: [email protected] lub wysyłając wiadomość poprzez facebookową stronę "Kroniki Tygodnia".


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Basia 18.01.2020 21:54
"Szanujmy wspomnienia Smakujmy ich treść Nauczmy się je cenić Szanujmy wspomnienia, Bo warto coś mieć...... Wspomnienia są zawsze bez wad" Skaldowie: Szanujmy wspomnienia Fajnie czyta sie te wspomnienia...

Reklama
Przytulne mieszkanie | Wożuczyn -Cukrownia | 51m2 Cena: 160000 PLNSzukasz gotowego do zamieszkania lokum w spokojnej okolicy, które łączy nowoczesny styl z domowym ciepłem? To mieszkanie w miejscowości Wożuczyn-Cukrownia czeka właśnie na Ciebie!Kluczowe informacje:Powierzchnia: 51,33 m²Piętro: 1. piętroCena: 160 000 zł do negocjacjiUkład pomieszczeń:Mieszkanie zostało zaprojektowane z myślą o maksymalnej funkcjonalności i przestrzeni:Kuchnia z jadalnią: Serce domu, idealne na wspólne posiłki.Salon: Przestronny i jasny, idealny do odpoczynku.Pokój: Ustawna sypialnia lub pokój dla dziecka.Duża łazienka: Komfortowa przestrzeń, która pomieści wszystko, czego potrzebujesz.Przedpokój: Komunikacja łącząca pomieszczenia.Standard wykończenia:Mieszkanie po remoncie, dzięki czemu prezentuje się bardzo świeżo i nowocześnie:Sufity: Efektowne, nowoczesne sufity podwieszane, które nadają wnętrzu charakteru.Podłogi: Praktyczne połączenie paneli (w pokojach) oraz płytek (w kuchni i łazience).Okna: Nowoczesne okna PCV (plastikowe), zapewniające dobrą izolację cieplną.Ogrzewanie: Dwa niezależne źródła ciepła – wydajny piec na ekogroszek oraz klimatyczny kominek, który stworzy wyjątkowy nastrój w zimowe wieczory.Media i udogodnienia:Mieszkanie jest w pełni uzbrojone i gotowe do eksploatacji:Wodociąg miejskiKanalizacjaInstalacja elektrycznaDlaczego warto?Miejscowość Wożuczyn-Cukrownia to lokalizacja dla osób ceniących spokój, a jednocześnie wymagających pełnej infrastruktury technicznej. Niskie piętro (1.) jest ogromnym atutem dla rodzin z dziećmi oraz osób starszych. Mieszkanie nie wymaga nakładów finansowych na start – wchodzisz i mieszkasz!Cena: 160 000 zł do negocjacjiZapraszam do kontaktu i na prezentację mieszkania!Monika Hart723 771 [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 3Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Data dodania ogłoszenia: 29.04.2026Przytulne mieszkanie | Wożuczyn -Cukrownia | 51m2
Dom z 7 oddzielnymi apartamentami wysokiej klasy Cena: 2600000 PLNGotowy biznes inwestycyjny w sercu Roztocza – KrasnobródCena - 2 600 000 zł brutto (w tym 23% Vat)Na sprzedaż dochodowa nieruchomość położona w atrakcyjnej turystycznie miejscowości Krasnobród, w regionie Roztocze. To idealna propozycja dla inwestora szukającego gotowego biznesu pod wynajem krótkoterminowy.Najważniejsze atuty nieruchomości:dom w konstrukcji szkieletowej, wybudowany przez właściciela – specjalistę w tej dziedziniewykonanie w wysokim standardzie, z dbałością o detale i trwałośćbudynek zaprojektowany od początku jako obiekt pod wynajem (odkurzacz centralny, oddzielna pralnia)7 niezależnych apartamentów o zróżnicowanej powierzchnikażdy apartament wyposażony w aneks kuchenny i prywatną łazienkęsprzedaż obejmuje pełne, wysokiej klasy wyposażenienieruchomość gotowa do generowania dochodu od pierwszego dniaUdogodnienia dla gości:przestronna, zadbana działkaaltana wypoczynkowaboisko do siatkówkistoły i ławki zewnętrzneklimatyczny leśny zakątekhamaki i strefy relaksuDodatkowy potencjał inwestycyjny:możliwość dokupienia ok. 20 arów działki budowlanejopcja rozbudowy (np. dodatkowe domki pod wynajem) lub powiększenia części rekreacyjnejInformacje formalne:sprzedaż jako gotowy biznesfaktura VAT 23%To nieruchomość, która łączy świetną lokalizację, przemyślany projekt i realny potencjał dochodowy — idealna inwestycja w rozwijającym się regionie turystycznym.Działka i budynek posiadają wszystkie media.Zainteresowany? Zapraszam na prezentację, w trakcie której można zobaczyć potencjałnieruchomości.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakupnieruchomości.Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepszeoferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytaniadotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:• Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości• Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej• Rzetelne oceny wartości nieruchomości• Uzyskanie świadectwa energetycznegoNie zwlekaj – zadzwoń już dziś!Paweł WyszyńskiDoradca ds. nieruchomościtel. 781 812 827e-mail: [email protected]ółnoc Nieruchomości ZamośćData dodania ogłoszenia: 24.04.2026Dom z 7 oddzielnymi apartamentami wysokiej klasy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: JaTreść komentarza: Białoruski reżim ?W Polsce reżim Tuska!!!Data dodania komentarza: 30.04.2026, 21:00Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: Regionalny kibicTreść komentarza: No to są jaja! Sezon się kończy a kluby będą potrzebować punktów więc Pan Jacek zapewne będzie skóry do rozmów i posypią się karteczki i karneData dodania komentarza: 30.04.2026, 20:30Źródło komentarza: W III lidze występował w trzech zespołach. Dziś jest szkoleniowcem Orkana BełżecAutor komentarza: AMBER GOLDTreść komentarza: Wy tępe lemingi na prawdę myślicie że ten sopocki POdawacz płaszczów coś w sprawie pana Poczobuta zrobił ?! Tacy jesteście naiwni ??? Przecież to oszust ! Jego ten polak tyle obchodzi co oszukani ludzie w Amber Gold !!!Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:26Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: Z Hrubieszowa.Treść komentarza: Ciebie za to co napisales powinni Cie zgwałcić pała po d.pie zeby Ci mozg zboczeńcu z pranym mózgiem zebys zapamiętał do konca zycia . Oczywiscie za obrażanie stróżów prawa ! Ciemnoto PiSlamu.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 19:03Źródło komentarza: Hrubieszowska drogówka odbiera prawa jazdy jedno po drugim!Autor komentarza: Z Laszczowa.Treść komentarza: Typowy stary przydupas ludzi patologi ktora kradła gdzie tylko sie dało któremu zrobiono pranie mozgu i dał sie sprzedac za miskę ryzu . Ślepy z nienawisci i nic nie widzi jak teraz oszuści uciekli za granice na Węgry . Pochodze z tych stron i wstyd mi za Ciebie ze jestes taki naiwny .Data dodania komentarza: 30.04.2026, 18:32Źródło komentarza: Białoruski reżim wypuszcza Andrzeja PoczobutaAutor komentarza: mięso armatnieTreść komentarza: kto na koszarach nie może znaleźć miejsca parkingowego? mieszkańcy czy pracownicy wojska? wszystkie osiedla dookoła jednostki są zastawiane przez samochody pracowników wojska. wojsko to zakład pracy chronionej ? spora część pracowników ma ewidentny problem ze wzrokiem? nie widzi znaków drogowych, czy jednak ma problem ze zrozumieniem ich? badania lekarskie jakim cudem przechodzą? przecież tu ewidentnie albo wzrok albo głowa chora jest.Data dodania komentarza: 30.04.2026, 18:28Źródło komentarza: Co najbardziej irytuje kierowców w Zamościu? Lista, jaką stworzyli czytelnicy, jest długa
Reklama
Reklama
Reklama