Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 7 października 2026 03:21
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Książki za opowieść: Gwiazdka ze stryjkiem Witoldem

O wigilijnych tradycjach w swojej rodzinie opowiada Alina Kniaź z Krynic.
Książki za opowieść: Gwiazdka ze stryjkiem Witoldem

Dla obcych był panem doktorem, znanym w Zamościu stomatologiem. Dla pani Aliny ukochanym stryjkiem Witoldem. To właśnie z nim wiąże swoje najpiękniejsze świąteczne wspomnienia. Zdecydowała się nimi z nami podzielić.

– Jak daleko sięgnę pamięcią, wigilia miała stale powtarzający się schemat. Babcia, zaraz popołudniu zalecała dzieciom wypatrzenie pierwszej gwiazdki na niebie, która wyznaczała czas zasiadania do uroczystej wieczerzy. Każde z nas trojga co chwilę spoglądało przez okno, choć czasem trzeba było wcześniej "wychuchać" przeręblę w tafli szkła malowanego mrozem. Prawda natomiast była taka, że równie często jak w niebo, spoglądaliśmy w stronę ulicy – do drogi. Pierwsza gwiazdka, to bajkowa wspaniałość, ale rzeczywistość i pewność kto do nas przybędzie wprawiała nas w napięcie i powodowała szybsze bicie serca.

 

 Rodzina w komplecie

Mieszkaliśmy w Dąbrowie w wielkim drewnianym "szalowanym" domu, który tato Eugeniusz postawił, będąc jeszcze kawalerem. Wtedy to często odbywały się tam zabawy taneczne z prawdziwą orkiestrą zwaną muzykantami. Już z samego tego faktu wynika, że rodzice taty (babcia Stasia i dziadzio Józef) byli wyrozumiali i pogodni. Jedyny brat tata-stryj Witold, lekarz dentysta mieszkał i pracował w Zamościu. Odwiedzał nas dość często, a na święta obowiązkowo. To właśnie jego wypatrywaliśmy z taką dziecięcą niecierpliwością. W momencie, gdy uśmiechnięty wchodził zdecydowanym krokiem do domu wiadomo było, że JUŻ SĄ ŚWIĘTA. Zawsze przywoził prezenty dla wszystkich. Pamiętam łagodne spojrzenie niebieskich babcinych oczu z westchnieniem dziękczynnym do Boga, że oto rodzina jest cała w komplecie oraz nieodłączne "ależ nie trzeba", gdy stryjek całując babcię w rękę, podawał jej równocześnie chustkę szalinówkę doskonałego gatunku. Dziadzio miał w zwyczaju pochrząkiwać, aby zatuszować radość z zagranicznych cygar lub nowych okularów. Pamiętam, że mama dostała kiedyś broszkę perłową, a innym razem bransoletkę z turkusami, tatuś krawat i cieplutki szalik. Dla nas dzieci przywoził owoce: pomarańcze, cytryny, a nawet banany i daktyle oraz obowiązkowo słodycze. Wszystko było wyjątkowe, bo takich rarytasów w sklepach nie było. Nie, stryjkowi prezentów nie kupowaliśmy. Dostawał "gościńca", gdy wracał po świętach do swojego domu.

 

Witold, ty byś się ożenił  

Wigilia była naprzemiennie raz u nas, raz u brata dziadzia – Kazimierza, który mieszkał w sąsiedztwie wraz ze swoją rodziną. Pomimo wcześniejszego oficjalnego zaproszenia z domu, w którym akurat przypadała Wigilia w danym roku, szedł ktoś wydelegowany, aby przyprowadzić gości. Słynne było głośne "tupanie w sieni, tak, aby podłoga chodziła jak klawisze fisharmonii" i tradycyjne życzenia "Na szczęście, na zdrowie z Wigilią Bożego Narodzenia" i odpowiedź "Daj nam Panie Boże szczęśliwie ten rok spędzić i następnego doczekać". Mroźne powietrze wpadało do domu szeroko otwartymi drzwiami, ukazując gwieździste już zupełnie w międzyczasie niebo. We wszystkich kaflowych piecach napalone było maksymalnie. Wieczerzę poprzedzała modlitwa i dzielenie się opłatkiem. Stryjek pilnował, aby życzenia nie były banalne. Potem oczywiście dwanaście postnych potraw i obowiązkowo kompot z suszu. Jednym cichym słowem "spokój" potrafił zapanować nad wesołością dzieci, doradzając przysłuchiwanie się rozmowom starszych, często zahaczającym o czasy wojny. Mówił, że to prawdziwa historia. Rzecz, która nas niezmiennie bawiła to fakt, że dziadzio Józef zawsze zgadzał się ze swoim bratem Kazimierzem. Do dzisiaj powtarzane jest z sentymentalnym uśmiechem "tak Józiu, tak Kaziu...". Pamiętam też jak babcia mówiła (nie w formie rozkazu czy prośby), ale tak jakby wypowiadała swoje marzenie "Witold, ty byś się ożenił...".

I przyszedł dzień, kiedy stryjek przedstawił swoją wybrankę. Babcia i dziadzio byli szczęśliwi, oto ich marzenia się spełniają. Niespodziewanie w szpitalu zmarł tato. Rozpacz. To była pierwsza śmierć w najbliższej rodzinie. Babcia modląc się, mówiła "Panie Boże to nie po kolei", a stryjek "dwoje dzieci, jeden brat to stanowczo za mało – zostałem sam". Ślub stryja odłożono na za rok. A za rok i trochę zmarł dziadzio Józef. Stryj śmierci swoich bliskich nie mógł przyjąć za nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Uznał, że to jest jakiś znak. Weselne plany rozwiały się.

 

Miejsce przy stole

Z licznej niegdyś gromady przy wigilijnym stole ubywały kolejne osoby. Pusty talerz i miejsce przy stole pozostawiamy niezmiennie dla tych, którzy byli z nami kiedyś lub będą. W święta zawsze stryjek opowiadał jaki był dumny ze swojego brata. Opowiadał o biednych latach powojennych, gdy studiował w Warszawie, jak przechodził koło sklepowej wystawy i widział piękny garnitur w paseczki. Natenczas odwiedził go tato i wszedł do tego sklepu i kupił dwa garnitury dla stryja i dla siebie. Wspominał, że pierwszy raz to tato zabrał go na zabawę w Komarowie i że orkiestra grała im marsza na wejście itd. Przez te opowieści stwarzał niepowtarzalną więź. Stryjek był naszym autorytetem. Świetnie znał życie i posiadał rozległą wiedzę na każdy temat. Darzyliśmy go pełnym zaufaniem i czuliśmy wielką życzliwość.

Nadszedł czas, gdy przedstawiłam swojego narzeczonego. Stwierdził, że "chłopak jest w porządku i nie widzi przeszkód dla mojej decyzji". Siostry narzeczony też zyskał "akcept wyroczni". Do ślubu wiózł nas oczywiście stryjek swoim pięknym Mercedesem i pamiętam jak włączył z kasety mój ulubiony utwór "Santa Maryja" (i o tym pamiętał). Robił zdjęcia, a były to czasy, gdy zakup kliszy do aparatu był wyczynem nie lada. Rodziły się dzieci, zaczynały mówić... Na zapytanie jak powinny zwracać się do naszego stryjka, usłyszeliśmy "oczywiście stryjek". Był podporą w każdej sytuacji i wydawało się, że był najzdrowszy z nas wszystkich. Zawsze służył życzliwą doradą. Kładł stanowczy nacisk na naukę języków obcych (sponsorował prywatne lekcje dzieciom). Dzięki niemu w latach osiemdziesiątych każde z nas było w USA "na dorobku", a przelicznik był wtedy wyjątkowo dobry. Tam też spędziliśmy jedną wspólną wigilię...

 

 Pocztówka z Wiednia

Brat nie przedstawił swojej narzeczonej. Potem był ślub, potem rozwód. Dom rodzinny w Dąbrowie tracił swoją wyjątkowość. Nie było już tam uroczystych wspólnych wigilii. Tradycję przeniosłam do mojego nowego domu i z siostrą, jak kiedyś dziadek Józef ze swoim bratem Kazimierzem, urządzamy wigilie naprzemiennie.

Nadal wszyscy tego najważniejszego dnia w roku wyglądaliśmy pierwszej gwiazdki i nieodmiennie stryjka. Był honorowym gościem zasiadającym u szczytu stołu. Nadal spotykaliśmy się dość często. Pamiętam, jak w Boże Ciało 18 czerwca 2006 roku było u nas przyjęcie. Stryjek uskarżał się na niesprawność swojej nogi, martwił się. Mówił, że tylko kawałek przeszedł z procesją po starówce, gdyż wszyscy go wyprzedzali, a jego noga nie chciała go słuchać. Po obiedzie goście pojechali na cmentarz na grób taty i dziadków, a my domownicy, przygotowaliśmy stół do deserów i ustawiliśmy słodkości. Goście po powrocie stwierdzili, że jest tak ciepło i przyjemnie (pierwszy gorący dzień w tamtym roku), że wyszliśmy do ogrodu. Robiliśmy zdjęcia, rozmawialiśmy. Stryjek usiadł na ławce huśtawki w cieniu świerka. Usiadłam obok. Wspominał lata swojej młodości, wspominał naszego tatę, a potem powiedział, że w zasadzie zwiedził cały świat, ale na Wiedeń patrzył tylko przejazdem i oto trafia się wycieczka organizowana przez stomatologów. Jako emeryt zdecydował się spełnić swoje marzenia. Wszyscy mieliśmy wątpliwości, czy da radę dorównać towarzystwu w spacerach po planowanych miejscach, ale kto by śmiał tak prosto w oczy coś podobnego powiedzieć... Przysłał jak zwykle pocztówkę. Po powrocie jeszcze zadzwonił do nas...

Wiele dałabym, aby zmienić to, co stało się później.

 

 Kadry z życia

Szpital, operacja, dwa tygodnie szarpanej nadziei i śmierć. A przecież gorliwie modliliśmy się o cud zdrowia i wierzyliśmy, że Boga wzruszymy i nas musi wysłuchać, bo to był Człowiek, który do końca nas umiłował, który całe życie nam poświęcił. Lekarz powiedział "jak czekista czekiście: on umrze", ale ja wiedziałam, że Bóg istnieje i cuda się zdarzają, o jakich lekarze nie mają możliwości wcześniej wiedzieć! Cudu nie dostąpiliśmy... Zmarł 12 lipca 2006 roku. 

Za życia nie chciał, aby rozmawiać na Jego temat. Uczulał, że prywatność należy szanować oraz, że nawet najlepsza opinia czasami szkodzi! (tutaj przewrotnie chodziło o długie lata pracy w tzw. ubezpieczalni tj. przychodni przy ulicy Partyzantów, gdzie na zapytanie: "Kto z państwa do doktora Sagana?", wszyscy się podrywali z ławek). Nadal przed oczyma pojawiają się kadry z życia, w których był najważniejszy, ale to już niestety historia...

 


Dla czytelników mamy kilkadziesiąt zestawów książek. W każdym na pewno znajdzie się książka Krzysztofa Czubary pt. "Kennedy z Zamościa" wydana w 2007 r. i książka niespodzianka. Takie zestawy rozdamy czytelnikom "Kroniki Tygodnia". Ale nie za darmo! Będzie je można dostać jedynie za... opowieści.

Do 10 stycznia czekaliśmy na spisane, krótkie historie związane z obchodami świąt Bożego Narodzenia na Zamojszczyźnie, wigilijnymi i karnawałowymi tradycjami czy przeróżnymi obchodami noworocznymi. Prosiliśmy o Wasze rodzinne historie. Dziś publikujemy ostatnią taką opowieść. Ale to nie koniec naszego konkursu.

Jako że zbliża się święto dziadków i babć, poprosimy Państwa o opowieści – wspomnienia o dziadkach i babciach. Nagrodą za nie będą oczywiście książki.  

Opowieści należy przynieść lub przesłać do redakcji KT pocztą tradycyjną na adres: ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość, mejlem: [email protected] lub wysyłając wiadomość poprzez facebookową stronę "Kroniki Tygodnia".


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Basia 18.01.2020 21:54
"Szanujmy wspomnienia Smakujmy ich treść Nauczmy się je cenić Szanujmy wspomnienia, Bo warto coś mieć...... Wspomnienia są zawsze bez wad" Skaldowie: Szanujmy wspomnienia Fajnie czyta sie te wspomnienia...

Kronika Tygodnia

Chcesz częściej widzieć nasze newsy?

Dodaj Kronikę Tygodnia do preferowanych źródeł w Google i bądź bliżej najważniejszych spraw z regionu.

Reklama
Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz Cena: 22000 PLN Syndyk masy upadłości Barbary Rogowskiej , osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej zaprasza do składania pisemnych ofert w konkursie na sprzedaż wchodzącego w skład masy upadłości prawa własności nieruchomości gruntowej niezabudowanej obejmującej działkę ewidencyjną nr 1055 oraz działkę ewidencyjną nr 1665 o łącznej powierzchni 1,427 ha, położonej w miejscowości Siemierz, gminie Rachanie, powiecie tomaszowskim, dla której Sąd Rejonowy w Tomaszowie Lubelskim, IV Wydział Ksiąg Wieczystych prowadzi księgę wieczystą numer ZA1T/00070216/0. Sprzedaż dokonywana jest w postępowaniu upadłościowym prowadzonym w Sądzie Rejonowym dla Krakowa - Śródmieścia w Krakowie VIII Wydział Gospodarczy dla spraw upadłościowych i restrukturyzacyjnych pod sygn. akt: KR1S/GUp-s/834/2025 przez syndyka z wolnej ręki. Podstawą prawną sprzedaży nieruchomości jest art. 311 ust. 1, w zw. z art. 49111a ust. 1 ustawy z dnia 28 lutego 2003 r. Prawo upadłościowe oraz inne właściwe przepisy prawa. Cena wywoławcza nieruchomości wynosi 22.000,00 zł (słownie: dwadzieścia dwa tysiące złotych i zero groszy). Termin składania pisemnych ofert do kancelarii syndyka oraz wpłacania przez oferentów wadium w kwocie 2.200,00 zł na rachunek bankowy masy upadłości podany w szczegółowych warunkach konkursu, pod rygorem odrzucenia oferty, upływa w dniu 21 października 2026 r. (decyduje data wpływu wadium na rachunek bankowy masy oraz wpływu oferty do Kancelarii Syndyka), natomiast otwarcie ofert, przeprowadzenie konkursu oraz ewentualnej licytacji nastąpią w dniu 22 października 2026 r. o godzinie 13.00 w Kancelarii Syndyka Pauliny Duwer przy ul. św. Marka 7-9/2 w Krakowie. Osoby zainteresowane udziałem w rozstrzygnięciu konkursu ofert mogą uczestniczyć osobiście albo za pośrednictwem wideokonferencji przy wykorzystaniu platformy Zoom zgłaszając syndykowi chęć udziału w trybie zdalnym najpóźniej do dnia składania pisemnych ofert. Wadium wpłacone przez oferenta, którego oferta zostanie przyjęta, podlega zaliczeniu na poczet ceny nabycia, a pozostałym uczestnikom konkursu zostanie niezwłocznie zwrócone w terminie do siedmiu dni od daty rozstrzygnięcia konkursu. Syndyk zachowa wpłacone wadium, jeżeli oferent, którego oferta została przyjęta, nie dokona wpłaty całej ceny lub uchyli się od zawarcia umowy w terminie do trzech miesięcy od daty rozstrzygnięcia konkursu. Szczegółowe informacje o przedmiocie sprzedaży oraz o szczegółowych warunkach konkursu ofert, w tym wymogach formalnych oferty, sposobie wpłacania wadium, sposobu dokonania zgłoszenia chęci uczestnictwa w rozstrzygnięciu konkursu w formie zdalnej, czy innych warunkach sprzedaży można uzyskać w godzinach 9.00 - 15.00 osobiście w Kancelarii w Krakowie przy ul. św. Marka 7-9/2, a także pocztą elektroniczną. Zapytania proszę kierować na adres e-mail: [email protected], ewentualnie telefonicznie pod numerami (12) 623 54 21 lub +48 795 822 426. Oględziny nieruchomości możliwe są w każdym czasie (działki nie są ogrodzone). Syndyk zastrzega sobie prawo odwołania lub zamknięcia konkursu bez wybrania oferty, swobodnego wyboru oferty bez przeprowadzenia licytacji jak również unieważnienia konkursu lub licytacji bez podania przyczyny. Data dodania ogłoszenia: 29.09.2026 Konkurs syndyka - nieruchomość w miejscowości Siemierz
Dom 180 m² z budynkami – Tarnawatka-grunty orne(1,54ha) Cena: 285000 PLN Na sprzedaż nieruchomość położona w Tarnawatce, w powiecie tomaszowskim, zabudowana domem murowanym mieszkalnym o powierzchni około 180 m² oraz budynkami gospodarczymi. Nieruchomość znajduje się na dwóch działkach ewidencyjnych – nr 468/3 i 468/4.Dom jest przeznaczony do kapitalnego remontu, dzięki czemu przyszły właściciel może stworzyć wnętrze w pełni odpowiadające własnym potrzebom.Budynek mieszkalny oferuje:-5 pokoi,-kuchnię,-2 łazienki-podpiwniczenie,-dodatkowe pomieszczenia gospodarcze,-możliwość własnej aranżacji i przebudowy.W piwnicy znajduje się również dodatkowe pomieszczenie z możliwością wykorzystania jako kuchnia lub zaplecze gospodarcze.Na posesji znajdują się także budynki gospodarcze, które mogą zostać wykorzystane jako garaż, warsztat, magazyn lub dodatkowa przestrzeń gospodarcza.LOKALIZACJANieruchomość położona jest w Tarnawatce, w spokojnej i dobrze skomunikowanej części powiatu tomaszowskiego. W miejscowości znajduje się podstawowa infrastruktura potrzebna do codziennego życia.Dużym atutem jest dogodny dojazd do Tomaszowa Lubelskiego oraz Zamościa, co pozwala połączyć spokojne życie poza miastem z łatwym dostępem do większych ośrodków.DODATKOWO – GRUNT ROLNYIstnieje również możliwość zakupu gruntu rolnego – działki nr 468/2 o powierzchni 1,54 ha, sklasyfikowanej jako RIVa, RIVb i RV.Grunt rolny nie jest wliczony w cenę nieruchomości zabudowanej.Cena działki rolnej: 120 000 zł.Możliwość zakupu gruntu stanowi dodatkowy atut dla osób poszukujących większego areału, prowadzących gospodarstwo lub chcących posiadać dodatkową przestrzeń gruntową w bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości.Zapraszam do kontaktu i umówienia prezentacji.Ogłoszenie zostało przygotowane przy wsparciu narzędzi AI.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika SosnaTelefon: 665-752-210E-mail: [email protected]ółnoc Biuro Nieruchomości Ul. Żeromskiego 3, 22-400 Zamość Data dodania ogłoszenia: 28.09.2026 Dom 180 m² z budynkami – Tarnawatka-grunty orne(1,54ha)
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Belka Treść komentarza: Jak już to powstanie batalion zmotoryzowany podlegający pod 18.Brygade Zmotoryzowaną która podlega pod 18 Dywizję Zmechanizowaną. batalion zmechanizowany a batalion zmotoryzowany to jednak różnica. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 22:50 Źródło komentarza: To już pewne: w Biłgoraju zostanie sformowany batalion wojsk zmechanizowanych Autor komentarza: Miejscowy. Treść komentarza: Ręka rękę myje tam bylo i jest w dalszym ciagu kolesiostwo i nic sie nie zmienilo . Data dodania komentarza: 6.10.2026, 20:53 Źródło komentarza: Dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim nieprawomocnie skazany. Zapowiada apelację Autor komentarza: MIESZKANKA Treść komentarza: Nie ma świętych krów do rypać dla przykładu 5x więcej i prace społeczne Data dodania komentarza: 6.10.2026, 20:19 Źródło komentarza: Dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim nieprawomocnie skazany. Zapowiada apelację Autor komentarza: Do Janki Treść komentarza: szatnia i piwnica to bezpieczne miejsce ? gratulacje temu kto to wymyślił, bardzo ciekawa teza szczególnie w przypadku gdy taka szatnia czy piwnica ma tylko jedno wejście. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 15:48 Źródło komentarza: Alarm w środku lekcji. Gdzie mają schować się uczniowie? Nie wierzymy w szkoły Autor komentarza: Pogłos Treść komentarza: Ciekawe gdzie uciekali PO alarmie RCB uczniowie ze szkół w województwie Lubuskim ? Oni mogli myśleć że znowu niemcy nas zaatakowali jak w 1939r. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 15:38 Źródło komentarza: Alarm w środku lekcji. Gdzie mają schować się uczniowie? Nie wierzymy w szkoły Autor komentarza: do trw Treść komentarza: jaka była pogoda? Data dodania komentarza: 6.10.2026, 15:33 Źródło komentarza: Dyrektor szpitala w Tomaszowie Lubelskim nieprawomocnie skazany. Zapowiada apelację
Reklama
Reklama
Reklama