Obie drużyny wchodziły na boisko przy dźwiękach hymnu Chamions League, ale na tym porównania z wielkim piłkarskim światem się skończyły. Tuż po gwizdku rozpoczęła się walka, w której tyle było piłkarskiej jakości, ile jest swobód obywatelskich w Korei Północnej. Jacek Szczyrba nie mógł skorzystać z Jakuba Bubiłka i Krystiana Szury, do gry w przodzie desygnował więc Dawida Wurszta, który sprawiał defensywie miejscowych mnóstwo kłopotów. Jako pierwsi środek boiska opuścili miejscowi, ale główka Romana Blonki przeleciała obok słupka. W 30 min Roztocze powinno było objąć prowadzenie. Karol Misiarz ładnie złamał akcję do środka, po czym idealnie wyłożył piłkę Łukaszowi Wróblowi. Prawy pomocnik gości uderzył jednak z dziesięciu metrów tuż obok dalszego słupka bramki Patryka Dobromilskiego. W odpowiedzi Gryf zdobył bramkę "z niczego". Do piłki wrzuconej na aferę wystartował Tomasz Goździuk, jakimś cudem przedarł się między stoperami gości i mimo że nie trafił czysto w piłkę, ta wturlała się do bramki. W 41 min Blonka dośrodkował z wolnego na dalszy słupek, obrońcy Roztocza nie potrafili wybić futbolówki, a byłych kolegów ukarał z bliska Przemysław Gałka.
– Zdobywamy dużo bramek ze stałych fragmentów gry. Mamy kilka schematów i zazwyczaj któryś z nich się sprawdza – przyznał grający trener Gryfa.
Po zmianie stron kibice nadal oglądali wyrównany mecz.
Gryf Gmina Zamość – Roztocze Szczebrzeszyn 2:1 (2:0)
Bramki: Goździuk 28, Gałka 34 – Wróbel 65.
Gryf: P. Dobromilski – Burak, Blonka, D. Dobromilski, Wolski – Flaga, Tomaszewski – Gromek (70 Kaczmarczyk), Ząbczyk – Goździuk (75 Popko) – Gałka.
Roztocze: Ryń – Szatała, Pawlak, J. Strenciwilk, Zajączkowski – Maciąg, Latawiec, Mazur, Misiarz – Wróbel, Wurszt.
Sędziował: Tomasz Lenard.
Cały artykuł przeczytasz w wydaniu papierowym i e-wydaniu.


Napisz komentarz
Komentarze