Pani Bożena Lewicka od lat jest wolontariuszką zamojskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami (obecnie Zamojska Fundacja dla Zwierząt i Środowiska). Od wiosny na terenach zielonych osiedla ustawia poidła dla ptaków i bezdomnych zwierząt.
– Jest gorąco, a zwierzęta także potrzebują wody. Nie robię nic złego, ale nie wszystkim to się podoba – mówi pani Bożena.
Sąsiedzki problem
– Pierwszy raz pojemniki na wodę zniszczono pod koniec kwietnia. Kilku mężczyzn z mojego osiedla przez okna obserwowało, kiedy je ustawiam. A potem specjalnie przechodzili na drugą stronę i przebijali pojemniki. Nie pomagały prośby i rozmowy – żali się pani Bożena.
– Pani Bożena ustawia pojemniki z wodą dla zwierząt już od wielu lat. Nie toleruje tego część mieszkańców, ale ustaliliśmy, żeby w okolicy bloków stawiała je dyskretnie. A co do pojemników ustawianych na terenach miejskich, rozmawiałem o tym z mieszkańcami i to jedyne, co mogę zrobić – wyjaśnia Bogdan Kruk, administrator osiedla Planty.
– Dolewam wodę kilka razy dziennie i nie robię nikomu krzywdy. A od jednego z mężczyzn którym się to nie podoba usłyszałam, że mam się wstydzić. Czego? Że pomagam zwierzętom? – zastanawia się pani Bożena.
Więcej o sprawie przeczytają Państwo w najnowszym numerze Kroniki Tygodnia i e-wydaniu,

Napisz komentarz
Komentarze