Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 22 marca 2026 00:42
Przeczytaj!
Reklama
Reklama

Historia: Na Uciekinierce. Poruszająca opowieść Emilii Bardegi ze Szczepiatyna

Pani Emilia Bardega uciekła z rodziną przed nacjonalistami ukraińskimi w marcu 1944 r., a do Szczepiatyna z uciekinierki – jak nazywa czas spędzony poza rodzinną ziemią – wróciła dopiero pod koniec 1947 r., gdy banderowcy przestali mordować Polaków. Oto jej historia.
Emilia Bardega.
Emilia Bardega.

Autor: Fot. Leszek Wójtowicz

– Urodziłam się w 1931 roku w Szczepiatynie – zaczyna swoją opowieść pani Emilia Bardega. – Dzisiaj to gmina Ulhówek, powiat Tomaszów Lubelski, województwo lubelskie, ale przed wojną Szczepiatyn leżał w gminie Tarnoszyn, powiat Rawa Ruska, województwo lwowskie. Moimi rodzicami byli Katarzyna i Jan Mielnik. Mama była z domu Bońciuń i pochodziła ze Staj. Tato był ze Szczepiatyna. Pobrali się w 1928 r. Tato w trzech kawałeczkach kupił pole, a później postawił dom. Szybko się dorobili.

Czytaj też: Bandyta strzelał, Pan Bóg kule nosił… Rocznica zagłady Tarnoszyna

W wiosce przed wojną

było ponad 180 numerów, z czego większość stanowili Ukraińcy. Polskich rodzin było 35, a 8 żydowskich. Wszyscy żyli w zgodzie, zdarzały się małżeństwa mieszane – Polak z Ukrainką albo Ukrainiec z Polką się żenił. Przed wojną postawiono w Szczepiatynie świetlicę, moja mama była szefową koła gospodyń i bardzo dobrą krawcową.

Mieliśmy szkołę, w której uczyła pani Irena Terkiewicz. Z Sokala pochodziła. Jak Niemcy przyszli, to Ukraińcy wygnali ją ze szkoły. Ale ona po ludziach chodziła. Siadaliśmy wtedy u tego czy innego Polaka w chałupie po 4 dzieci do stołu, a ona uczyła nas czytać z gazet, bo nie było książki. Była u nas do uciekinierki.

W Szczepiatynie Niemcy utworzyli posterunek ukraińskiej policji. I Niemcy, i Ukraińcy Polaków gładzili. Banderowcy chodzili w nocy pod oknami. Ze strachu miałam pogryziony język, tak zębami szczękałam.

Przed Tarnoszynem banderowcy napadli w Szczepiatynie na Jana Kochana. Kochan wszedł po drabinie na strych, przerwał snopek na pokryciu chałupy i przez ten otwór zaczął krzyczeć: „Matko Boska Częstochowska, ratuj!”. Drabinę wciągnął za sobą na strych, więc banderowcy nie mogli za nim wejść, dodatkowo mieszkający po sąsiedzku brat Kochana wypuścił na podwórko dużego byka, który ryczał i biegał jak oszalały. Banderowcy odeszli. Nikt wtedy nie zginął. Ale za parę dni napadli na zamieszkały w większości przez Polaków Tarnoszyn (do tego napadu doszło w nocy z 17 na 18 marca 1944 r. – przyp. red.). Wymordowali dużo ludzi, spalili domostwa. Kilka dni później wyłapali tych, którzy przeżyli napad, przyprowadzili do Szczepiatyna i razem z kilkoma Polakami ze Szczepiatyna zamordowali.

Przeczytaj: Niesamowite znalezisko w Tarnoszynie! Odkryli historię sprzed wieków

Po napadzie na Tarnoszyn

mój tato pojechał pociągiem za Jarosław, znalazł dla nas dom, ale do Szczepiatyna nie wracał, tylko dojechał do oddalonego od nas o 4 km Korczowa, gdzie była stacja, i przekazał przez kogoś, żeby mama ze mną i bratem przyjechała.

Pojechaliśmy. Wioska nazywała się Cieszacin Wielki i leżała 9 km za Jarosławiem. Od nas było tam chyba 9 rodzin. Byliśmy pod Jarosławiem do jesieni. Na jesieni, jak przeszedł front, wróciliśmy. Ale nie do Szczepiatyna, bo tam dalej mordowali, tylko do Jarczowa. W jednej chałupie mieszkały trzy rodziny, człowiek na człowieku, ale każdy chciał przetrwać. Dopiero pod koniec 1947 r. opuściliśmy Jarczów.

Na uciekinierce umarł mój brat Bolcio, z którym opuszczaliśmy Szczepiatyn. Nie miał jeszcze roku, a wiadro wody potrafił podnieść. Ludzie mówili, że będzie z niego siłacz nad siłaczami. Zmarł w szpitalu w Jarosławiu. Mama przy nim była. Może przy tych ucieczkach się przeziębił? Drugi brat też urodził się na uciekinierce, ale już bliżej domu – w Jarczowie. Marian miał na imię, ale żył tylko trzy tygodnie. Rodzice go ochrzcili w Uhnowie.

Jak wróciliśmy do Szczepiatyna po prawie 4 latach uciekinierki, to wszystko było spalone. Rodzice znowu musieli zaczynać wszystko od początku. Tato kupił w Tomaszowie stodołę i postawił z niej pierwszą po wojnie chałupę w wiosce. W Szczepiatnie po uciekinierce urodziła się moja siostra Janina. Ja miałam wtedy 17 lat. Siostra była pielęgniarką. Mieszka ze swoją rodziną na Śląsku.

Na trzy tygodnie

przed Wszystkimi Świętymi 1948 r. mojej stryjecznej siostrze przyśnił się dziadzio, który powiedział we śnie: „Zabierzcie nas, gdzie prawo nasze!”. Bo dziadek z babcią zostali w Szczepiatynie (nie uciekali – przyp. red.) i zamordowali ich na początku maja 1944 r. August Mielnik miał 83 lata, a jego żona Agnieszka – 78. Przed śmiercią mieszkająca po drugiej stronie chałupy Ukrainka z Rzeplina powiedziała, żeby się dobrze wykąpali, bo do synów ich zawiozą. Dziadek miał poderżnięte gardło, babcię Ukraińcy zadeptali na śmierć. Na koniec wszystko rozszabrowali.

Nikt nie wiedział, gdzie ich zakopali. Niektórzy mówili, że na grobli. Szukaliśmy, ale nie znaleźliśmy, bo grobla szeroka. Ale we śnie moja siostra stryjeczna Aniela Rybińska zapytała, gdzie leżą dziadkowie, a wtedy dziadek odpowiedział, że tam, gdzie szukaliście. Jeszcze raz poszli na groblę i wykopali dziadków. Leżeli głęboko. Pochowaliśmy ich na cmentarzu w Szczepiatynie, tak jak dziadek chciał.

Z mojej rodziny

zginął jeszcze starszy brat babci, który mieszkał w Stajach. Siekierą został zabity. Mego teścia brat uciekł z rodziną tak jak my, ale wrócili na chwilę, żeby coś jeszcze zabrać. Wtedy zostali zatrzymani i zabici.

Podobnie było z rodziną Rudyków. Ukraińcy zamordowali ojca i pięcioro dzieci w wieku od 3 do 15 lat. Przeżyła tylko matka, która powiedziała, że musi z najmłodszym dzieckiem za potrzebą wyjść na dwór. Tylko jej udało się uciec. Mówili, że jej męża i dzieci banderowcy skrępowali drutem kolczastym i wrzucili do studni.

W Szczepiatynie banderowcy zabili dwie siostry Andryszczyszyn, które wróciły z robót w Niemczech. Józefa Górnickiego złapali w lesie, wycięli mu przed śmiercią język, na plecach wycięli skórę w kształcie krzyża i prawdopodobnie wydłubali oczy. Juszczaka, który przyszedł do Szczepiatyna z Zawad, złapali i kazali na ognisko drzewo nosić. Gdy nanosił, rozpalili, a następnie wrzucili do ogniska i spalili. W sumie banderowcy zabili około 30 Polaków ze Szczepiatyna. Straszne rzeczy.

Pamiętam, że sąsiadka Ukrainka powiedziała do taty, że przyjdzie Niemiec i wtedy Polaków „wysieczut”, czyli wysieką. Tato się zdenerwował. To było przed wojną i nikt z Polaków nie dopuszczał, że sąsiedzi Ukraińcy będą ich mordować.

Po dziadkach zostało mi zdjęcie, które na jesieni 1943 r. zrobił ksiądz greckokatolicki.

Krwawa Niedziela

Apogeum rzezi wołyńskiej miało miejsce w niedzielę 11 lipca 1943 r. Tego dnia oddziały UPA, wspierane przez chłopów ukraińskich, zwanych siekiernikami, zaatakowały 99 polskich miejscowości na Wołyniu, w tym podczas mszy świętych w kilku kościołach, w tym w Porycku i Kisielinie. To była Krwawa Niedziela. 11 lipca obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej.

To zdjęcie na jesieni 1943 r. zrobił ksiądz greckokatolicki. Na pierwszym planie pani Emilia, która miała wtedy 12 lat, a za nią dziadek August.

Przeczytaj: Zamość: Żołnierze AK z Zamojszczyzny uhonorowani na Rotundzie. Jest pamiątkowa tablica

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaBaner reklamowy firmy Replika
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: kto czyta, nie błądziTreść komentarza: to raczej beznapletkowce... poznaj historię, i się przekonasz kto był sponsorem takich działańData dodania komentarza: 20.03.2026, 20:35Źródło komentarza: Przegląd wiadomości, 19 marca 2026. Zamość, Tomaszów Lubelski, Hrubieszów, BiłgorajAutor komentarza: styropian zamiast mózgu ?Treść komentarza: chcesz być żyrantem ***? skończ pier,dolić kocopały!Data dodania komentarza: 20.03.2026, 20:26Źródło komentarza: Drżały domy w Kryłowie i Małkowie. Rosyjski atak na Nowowołyńsk, 5 km od polskiej granicyAutor komentarza: BrawoTreść komentarza: Wywalić wszystkichData dodania komentarza: 20.03.2026, 20:21Źródło komentarza: Zmiany w rządzie jeszcze przed wakacjami. Na celowniku są te nazwiskaAutor komentarza: MonikaTreść komentarza: To nie byli biłgorajscy artyści... Gwoli wyjaśnienia.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 20:04Źródło komentarza: Diamenty Kultury w Łukowej. Przed widownią wystąpiła śmietanka biłgorajskich artystówAutor komentarza: sadaTreść komentarza: Opel jak Opel, pokażcie mi lepszego. Stan bliski fabrycznemu. Dzielnicowy niech się czepi. W ogóle to Łaszczów, więc o co ten raban? Nic się nie dzieje. Te strony lepszego Opla dotąd nie widziały.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 18:01Źródło komentarza: Gm. Łaszczów: Opel jak po wypadku. Za kierownicą 20-latek na sądowym zakazieAutor komentarza: NxjznTreść komentarza: Ja akurat nie stamtąd. Wykpiwałem tych, co we wrześniu sugerowali prowokację i inne pochodzenie dronów. Snusa nie zażywam i mam na niego alergię.Data dodania komentarza: 20.03.2026, 17:59Źródło komentarza: Drżały domy w Kryłowie i Małkowie. Rosyjski atak na Nowowołyńsk, 5 km od polskiej granicy
Reklama
Reklama
Reklama