Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 17 czerwca 2026 10:52
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość

Mroczna zbrodnia nad brzegiem Huczwy

Była mroźna, ale pogodna grudniowa noc 1897 roku. Światło księżyca odbijające się w śniegu oświetlało całą okolicę. Do brzegu zamarzniętej Huczwy szybko zbliżał się jakiś człowiek. Jego kroki odmierzał skrzypiący pod ciężkimi butami śnieg.
Ostatecznie całą zbrodniczą trójkę pogrążyły zeznania jednej z mieszkanek Werbkowic.
Ostatecznie całą zbrodniczą trójkę pogrążyły zeznania jednej z mieszkanek Werbkowic.

Wędrowcem tym był Antoni Mazurek, palacz w pobliskiej gorzelni. Mężczyzna mieszkał w Werbkowicach. Wracał z nocnej zmiany, po ciężkiej, wielogodzinnej pracy. Przechodząc zamarzniętą rzekę, chciał skrócić drogę do domu, w którym czekała na niego młoda żona, Tatjana. Nigdy jednak nie dotarł do ciepłej izby i swojej ukochanej. Zamarznięte na kość ciało Mazurka mieszkańcy Werbkowic znaleźli dwa dni później w rzece.

Śledczy, którzy przyjechali na miejsce szybko zakończyli swoje dochodzenie. Uznali, że śmierć palacza była następstwem nieszczęśliwego wypadku. W protokole zapisali, że Mazurek najwyraźniej przez nieostrożność wpadł do przerębli. Na tym postępowanie zakończono.

Wszyscy wiedzieli…

Sprawa śmierci Antoniego Mazurka odżyła pięć lat później. Wtedy to do Werbkowic przybył strażnik ziemski nazwiskiem Martyniewicz. Był to doświadczony człowiek, z otwartą głową i łatwo nawiązujący kontakty z ludźmi.

Podczas jednej z rozmów w karczmie dowiedział się od miejscowych o sprawie Mazurka. Mieszkańcy Werbkowic, w przeciwieństwie do śledczych, wcale nie byli tacy pewni, że młody palacz zginął przez swoją nieostrożność. Ich zdaniem Antoni Mazurek mógł paść ofiarą wyrafinowanej zbrodni, ale o tym we wsi jedynie szeptano po kątach.

Martyniewicz zaczął drążyć sprawę i wyciągnął od mieszkańców informację, że w rok po tragicznej śmierci Mazurka wdowa po nim, młoda Tatjana wyszła ponownie za mąż. Wybrankiem kobiety był Teodor Radź. Miejscowi szeptali, że owego Radzia Tatjana darzyła względami jeszcze za życia męża. W okolicy krążyła również plotka, że Teodor wspólnie ze swoim bliskim przyjacielem – Stefanem Szczeciną – tej mroźnej, grudniowej nocy sprzed pięciu lat przemocą wrzucili Mazurka do przerębli.

Ratujcie, kto w Boga wierzy!

Martyniewicz dzięki swoim prywatnym znajomościom we władzach policyjnych doprowadził do wznowienia dochodzenia. Tym razem śledczy potraktowali sprawę poważnie. Zespół, który zjawił się w Werbkowicach rozpoczął przesłuchania mieszkańców wioski. Z rozmów wynikało, że pożycie Mazurków wcale nie układało się sielankowo. Powodem tego miało być zdaniem mieszkańców Werbkowic „lekkomyślne postępowanie zbyt zalotnej Tatjany”.

Żandarmom udało się też szybko ustalić, że owej grudniowej nocy, kiedy zginął młody palacz, ludzie słyszeli rozpaczliwe krzyki Mazurka dobiegające od strony rzeki: „Ratujcie kto w Boga wierzy!”.

Wkrótce potem ktoś widział wracających stamtąd Radzia i Szczecinę uzbrojonych w tęgie kije. Śledztwo nabierało rozmachu, a poszlak dowodzących zabójstwa było coraz więcej. O uszy świadków obiła się również rozmowa, jaką prowadzili pewnego wieczoru małżonkowie Radziowie: „Przez ciebie zgubiłem człowieka – twierdził Radź – a teraz włóczyć mnie będą po sądach; nim mnie jednak zabiorą, wprzódy ciebie zabiję.” Na to Tatjana miała odrzec: „Czy byłeś obowiązany robić, to co ci mówiłam? Zgubiłeś pierwszego mojego męża, a teraz i mnie chcesz zgubić?”

Sprawa stawała się coraz bardziej oczywista. Dalsze rozeznanie wśród miejscowej ludności przyniosło nowe informacje. Otóż okazało się, że Szczecina żywił do Mazurka głęboką i nie skrywaną nienawiść. Obaj ubiegali się o możliwość dzierżawy przedsiębiorstwa pozyskiwania torfu i stanowisko palacza w gorzelni, jednak zakład zaufaniem obdarzył właśnie Mazurka. Traf chciał, że Szczecina po śmierci Mazurka przejął po zmarłym przedsiębiorstwo i został zatrudniony jako palacz w gorzelni.

Zeznania Mierowiszki

Ostatecznie całą zbrodniczą trójkę pogrążyły zeznania jednej z mieszkanek Werbkowic. Małgorzata Mierowiszka feralnej nocy 1897 roku również wracała do rodzinnej wioski. Szła z Hrubieszowa i również jak Mazurek zamierzała przejść przez zamarzniętą Huczwę.

Scena, którą ujrzała, gdy dotarła do brzegu rzeki, przeraziła ją jak nic dotąd w jej życiu. Kobieta zeznała, że widziała Antoniego Mazurka idącego przez lód. Naprzeciw wyszli Teodor Radź i Stefan Szczecina uzbrojeni w kije. Zaatakowali i uderzeniem pałki ogłuszyli młodego palacza. Nieprzytomnego zepchnęli do przerębli pod lód.

Kobieta zeznała, że ze strachu usiadła na brzegu w zaspie śniegu nie dając znaku życia. Jeden z zabójców uciekając nie zauważył ukrytej kobiety, potknął się i upadł na Mierowiszkę. To niespodziewane spotkanie mocno skomplikowało sprawę mordercom Mazurka. Postanowili pozbyć się świadka i uradzili, że kobietę również wrzucą do Huczwy. Kobieta ubłagała mężczyzn by darowali jej życie. W zamian złożyła przysięgę o dochowaniu tajemnicy do grobowej deski.

Dwa wyroki

Śledczy uznali, że zebrany materiał jest wystarczający do pociągnięcia całej trójki do odpowiedzialności sądowej. 23 maja 1903 roku zbrodniarze zasiedli na ławie oskarżonych przed lubelskim sądem okręgowym, który na posiedzenie zjechał do Zamościa.

Przed trybunałem przesłuchano 24 świadków. Oskarżeni przyznali się do winy. Sąd uznał Mazurkową (wówczas Radziową) za winną namowy do zabójstwa męża i skazał ją na 12 lat ciężkich robót. Teodor Radź usłyszał wyrok 10 lat ciężkich robót, a Stefan Szczecina – 5 lat.

To jednak nie koniec sprawy zabójstwa nad Huczwą. Skazani odwołali się do wyższej instancji. Sprawę ponownie rozpatrzyła warszawska izba sądowa. W obronie Szczeciny występował adwokat przysięgły Pepłowski, zaś w obronie małżeństwa Radziów – adwokat przysięgły Glas.

Wyrok warszawskiego trybunału był zaskakujący. Wbrew żądaniu prokuratora, który domagał się zatwierdzenia wyroku pierwszej instancji, warszawscy sędziowie uniewinnili Stefana Szczecinę, Tatjana Radziowa została skazana na rok więzienia, a jej mąż Teodor Radź na pięć lat ciężkich robót.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama Baner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: emerytka Treść komentarza: do mniam droga otwarta na ukrainę jedz i próbuj do woli Data dodania komentarza: 17.06.2026, 08:32 Źródło komentarza: Koniec z anonimowym miodem. Nowe przepisy ujawnią kraj pochodzenia Autor komentarza: HiPOkryzja Treść komentarza: ACHTUNG ACHTUNG oszuści w rządzie Data dodania komentarza: 17.06.2026, 06:20 Źródło komentarza: Zamość: Prokuratura ostrzega mieszkańców przed oszustami Autor komentarza: Haha Treść komentarza: Pinindzy jast za dużo szpitale zatrudniają NEO lekarzy WIDMA nikt ich nie widział a kasa leci Kacprzak PO 1 rok PORSCHE PANAMERA i kamienica w WAWie i mamy to, robimy nie gadamy, tłuste koty KOMUNY SB. Data dodania komentarza: 17.06.2026, 06:18 Źródło komentarza: Podwyżki są obowiązkowe, ale nie ma na nie pieniędzy. Szpitale apelują o pilną pomoc Autor komentarza: Perfidia czasu Treść komentarza: GestaPO niemieckie PObiło Polaków patriotów niosących krzyż a niemiecki rząd w POlsce milczy Data dodania komentarza: 17.06.2026, 06:10 Źródło komentarza: Biała Dacia, groźby, żądanie gotówki. Tak wyłudzają pieniądze od rolników Autor komentarza: Brawo Treść komentarza: Komuna pierze mózgowinę Data dodania komentarza: 17.06.2026, 04:36 Źródło komentarza: Koniec z anonimowym miodem. Nowe przepisy ujawnią kraj pochodzenia Autor komentarza: Klaudia 52L . Treść komentarza: Ich nic nie obraza IKAR bo tym bezwstydnym i bezszczelnym ludziom pluc w oczy a powiedza ze pada deszcz . Z niewinności uciekli jeden z drugim za granice jak szczury . Mafia patologi oszustow . Tyle o tych ludziach mozna tylko powiedziec ! Data dodania komentarza: 16.06.2026, 22:26 Źródło komentarza: Prezydent Zamościa i „zakonnice”. Czy to obraża katolików? Awantura o zdjęcie z Rajdu Koguta
Reklama
Reklama
Reklama