Gm. Uchanie: Nadzieja odchodzi ostatnia

  • 26.12.2020, 06:45
  • Mariusz Parol
Gm. Uchanie: Nadzieja odchodzi ostatnia Mirkowi pomogli m.in. zespoły muzyczne “Riders” i “Orion”, Przemysław Daszuk, Wojciech Lecko, Jan Łatka, Agnieszka i Mariusz Dworzańscy, Beata Kucharczuk, sołectwo Pielaki, zespół “Zorza” i wielu wielu innych
To był nieszczęśliwy wypadek. Mirosław Ponieważ kupił chrześniakowi w prezencie drona. Chciał sprawdzić jak działa. Podczas pierwszego przelotu dron wpadł w koronę orzecha. 50-latek wspiął się na drzewo, aby zdjąć go z konarów. I wtedy stało się. Spadł na ziemię. Kręgosłup nie wytrzymał.

Mirosław Ponieważ ma 50 lat. Pochodzi z Tyszowiec. Od 20 lat mieszka w gminie Uchanie. Gdy jeszcze mieszkał w Tyszowcach, pracował u znajomego na stacji paliw. A kiedy dwie dekady temu ów znajomy otworzył stację paliw w Uchaniach, przeniósł się tam do pracy. Bardzo mu się spodobały Uchanie i okolice. Coraz częściej zastanawiał się nad tym, aby zamieszkać tu na stałe.

Mężczyzna najpierw mieszkał na piętrze budynku, w którym mieściła się stacja paliw. W 2004 roku uznał, że pójdzie "na własne". Kupił stary, parterowy drewniany dom w Wysokiem. Wprowadził się tam i w miarę swoich możliwości finansowych i umiejętności budowlanych zaczął go remontować własnymi rękami. Udało mu się jakoś trochę urządzić, uporządkować dom wewnątrz, wykonać elewację zewnętrzną i wymienić okna. Wziął również niewielki kredyt na remont domu. Miał plany.

W czerwcu 2017 r. w Boże Ciało – jak mówi – przez jedną chwilę nieostrożności zawalił mu się cały świat.

 

Chwila nieuwagi

 – Kupiłem drona w prezencie chrześniakowi. Coś mnie podkusiło, żeby wypróbować jak działa, jakie są jego możliwości. Wziąłem drona i poszedłem z nim na łąkę. Udało się uruchomić urządzenie. Około 5 minut sterowałem dronem, aż wpadł na pobliskiego kilkumetrowego orzecha. Zaplątał się w gałęziach. Wspiąłem się po pniu. Poruszyłem gałęziami, a dron spadł na ziemię. Schodząc z orzecha, poślizgnąłem się na pniu i spadłem z około 2 metrów. Tak nieszczęśliwie, że upadłem plecami na jakiś korzeń czy kamień, co spowodowało ostry ból, a potem straciłem czucie w nogach – opowiada Mirosław Ponieważ.

Mężczyzna nie mógł się ruszyć. Krzyczał "Ratunku, pomocy!". Ale nikt go nie słyszał. Był świąteczny dzień, ruch w Wysokiem niewielki. Późny wieczór. A sąsiada pana Mirosława nie było w domu. Telefon komórkowy został w domu. Mężczyzna nie mógł sam wezwać pogotowia ratunkowego. Próbował podczołgać się bliżej ulicy. Ból był niemiłosierny. Stracił przytomność. Bez czucia przeleżał całą noc na zimnej ziemi.

Ocknął się dopiero rankiem. Widząc jadący samochód, zaczął machać rękami, by ktoś go zauważył. Zatrzymały się kobiety, znajome, które jechały do pracy. Wezwały pogotowie ratunkowe. Karetka zabrała go do szpitala w Hrubieszowie, a potem helikopterem przetransportowano go na operację do szpitala w Lublinie. Diagnoza: uszkodzony kręg piersiowy TH12.

Nie będę chodził

 – Tuż po operacji dowiedziałem się od lekarzy, że niestety nie będę już chodził. Gdyby po upadku z drzewa przewieziono mnie do szpitala znacznie wcześniej, byłyby szanse na odzyskanie władzy w nogach. Niestety, od wypadku poruszam się na wózku – tłumaczy pan Mirosław. 

Dla aktywnego do tej pory mężczyzny, sytuacja, w której się teraz znalazł, była traumą. Po powrocie ze szpitala Mirosław Ponieważ trafił do Domu Pomocy Społecznej w Tyszowcach. To był chyba najcięższy okres w jego życiu. Tak bardzo chciał zamieszkać w swoim domu w Wysokiem, ale bez kapitalnego remontu było to niemożliwe. Ma on jedynie siostrę, nikogo więcej. Tragiczna sytuacja potwierdziła powiedzenie "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie".

 – To dzięki znajomym i życzliwym panu Mirkowi ludziom udało się wyremontować jego dom na tyle, aby mógł tam zamieszkać. Na pomysł akcji charytatywnej dla Mirka Ponieważa wpadliśmy w grudniu 2018 r. Sami nie wiedzieliśmy, jak duże będzie to przedsięwzięcie, ile napotkamy trudności i czy cała akcja nas nie przerośnie. Mimo wszystko udało się. Od 1 października tego roku Mirek mieszka w swoim domu. Radość miesza się ze wzruszeniem, że mogliśmy dołożyć małą cegiełkę i mu pomóc – opowiada Jolanta Jasińska z Uchań, jedna z organizatorek akcji "Pomóżmy Mirkowi wrócić do domu".    

Ludzie dobrej woli

W remont domu pana Mirosława zaangażowało się wiele osób i instytucji. Dom trzeba jeszcze dostosować do potrzeb osoby niepełnosprawnej, a to kosztuje (Mirek Ponieważ ma jedynie niewielką rentę inwalidzką). Trzeba było usunąć wszelkie bariery uniemożliwiające poruszanie się na wózku inwalidzkim. Wyrównać poziomy posadzek i podłóg w pomieszczeniach, zlikwidować schody i progi. W listopadzie udało się wykonać barierkę na pochylni, aby mężczyzna mógł poruszać się bezpiecznie. Wciąż potrzeba drzwi wejściowych z wiatrołapem.

 – Nasza akcja dobiega końca, ale to nie oznacza, że już wszystko jest gotowe. Jeszcze wiele pracy przed nami. Pozostało także rozliczyć zbiórkę i uiścić płatności. Niestety brakuje nam funduszy na zapłacenie kilku faktur. Jesteśmy zmuszeni kolejny raz gorąco prosić o wsparcie. Każda złotówka się liczy – podkreśla Jolanta Jasińska.  

Zbiórkę za pośrednictwem platformy pomagam.pl/dlamirka prowadzi Gminny Ośrodek Kultury w Uchaniach. Wsparło ją już 103 darczyńców na kwotę 5 785 zł. Potrzeba ok. 20 tys. zł.

To tylko jeden z bardzo wielu artykułów, które ukazały się w świątecznym wydaniu Kroniki Tygodnia. Wciąż możecie je kupić w formie e-wydania.

Mariusz Parol

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz Regulamin serwisu Kronika Tygodnia. Grupa Wydawnicza SŁOWO sp z o.o. z siedzibą w mieście stołecznym Warszawa (ul. Chocimska 3A, 00-791 Warszawa) jest administratorem twoich danych osobowych, dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne. Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe