Warunek jest jeden: konkretny produkt musi wcześniej dostać zielone światło od MON.
Żołnierz będzie mógł dokupić sobie wybrany produkt
10 października zacznie obowiązywać decyzja Ministerstwa Obrony Narodowej uruchamiająca tzw. Zieloną Listę. To rozwiązanie, które ma dać żołnierzom znacznie większą swobodę w wyborze osobistego wyposażenia.
Wojsko nadal będzie wydawało mundury, wyposażenie ochronne i pozostały sprzęt przewidziany dla żołnierza. Nowość polega na tym, że żołnierz będzie mógł dokupić sobie wybrany przez siebie produkt i korzystać z niego w czasie służby.
Nie będzie jednak mógł wejść do sklepu i wybrać dowolnego sprzętu. Konkretny model musi znaleźć się wcześniej na Zielonej Liście MON.
Rękawiczki, okulary, buty i drony
Katalog będzie tworzony stopniowo. Resort wskazuje, że mogą znaleźć się w nim m.in. okulary taktyczne i balistyczne, rękawiczki, ochraniacze, obuwie taktyczne czy pasy. Szczególną uwagę na tej liście zakupowej zwracają małe drony obserwacyjne].
To efekt doświadczeń współczesnych konfliktów, w których nowe technologie pojawiają się dużo szybciej, niż wojsko jest w stanie zrealizować tradycyjne zakupy. Zielona Lista ma tę drogę skrócić.
CZYTAJ TEŻ: Paliwo ma stanieć nawet o 1,30 zł na litrze. Rząd podał termin
MON nie zamierza jednak dopuszczać produktów wyłącznie na podstawie deklaracji producenta. Wojskowe zespoły problemowe mają określać wymagania dla poszczególnych kategorii sprzętu. W wykazie znajdą się konkretne produkty wraz z parametrami technicznymi, informacją o producencie oraz wymaganymi certyfikatami i dokumentami.
Nie wszystko będzie można kupić w tym trybie. Z mechanizmu wyłączono m.in. hełmy oraz kamizelki z ochroną balistyczną. One nadal będą podlegały odrębnym zasadom zaopatrywania wojska.
MON pozwoli, ale nie zapłaci
Dla samych żołnierzy szczególnie ważna jest jeszcze jedna zasada. Zakupy z Zielonej Listy nie będą refundowane przez MON. Jeżeli wojskowy uzna, że zamiast wydanych mu rękawiczek czy okularów chce korzystać z innego zatwierdzonego modelu, zapłaci za niego już z własnej kieszeni.
CZYTAJ: Amerykańskie miasteczko dla 5 tys. żołnierzy. Rząd szykuje specustawę
Paweł „Naval” Mateńczuk, pełnomocnik MON ds. warunków służby wojskowej, nie wykluczał jednak, że rozwiązanie może w przyszłości ewoluować. Jedną z możliwości byłoby wprowadzenie ekwiwalentu za wyposażenie kupowane samodzielnie zamiast sprzętu pobieranego z wojskowego magazynu. Na razie takiego mechanizmu nie ma.
Zielona Lista ma być publicznie dostępna. MON przygotowuje również elektroniczny system zgłaszania produktów przez producentów oraz odpowiednią funkcję w aplikacji Żołnierz RP.
Resort przekonuje, że rozwiązanie jest wzorowane na praktykach stosowanych m.in. w armiach USA i Francji. Cel jest prosty: żołnierz nadal dostaje od państwa pełne podstawowe wyposażenie, ale jeśli chce korzystać z innego, sprawdzonego sprzętu, wojsko nie będzie mu tego zabraniać.


Napisz komentarz
Komentarze