Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 10 lutego 2026 20:15
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama
Szkoła jest bezradna?

Uczniowie transmitują lekcje na TikToku bez wiedzy nauczycieli

Uczniowie transmitują lekcje na TikToku bez wiedzy nauczycieli. Dyskusja w sieci pokazuje skalę zjawiska i bezradność szkoły wobec technologii.
Transmisje na żywo z lekcji, prowadzone ukradkiem przez uczniów na TikToku, przestały być ciekawostką z Internetu.
Transmisje na żywo z lekcji, prowadzone ukradkiem przez uczniów na TikToku, przestały być ciekawostką z Internetu.

Autor: Freepik

Źródło: Freepik

Transmisje na żywo z lekcji, prowadzone ukradkiem przez uczniów na TikToku, przestały być ciekawostką z Internetu. Po opublikowaniu wpisu „ON AIR” przez profil „Protest z Wykrzyknikiem” temat eksplodował w mediach społecznościowych – nie tylko jako problem naruszenia prywatności nauczycieli, ale też jako symptom szerszego kryzysu: braku narzędzi w szkołach, braku kontroli nad platformami i rosnącej bezradności dorosłych wobec cyfrowej codzienności dzieci.

Wpis uruchomił lawinę komentarzy

Autorzy wpisu opisali własną obserwację relacji „live” emitowanych w godzinach porannych – z wielu przedmiotów i różnych typów szkół. W tle słychać nauczycieli prowadzących lekcje, na ekranie widać uczniów albo fragmenty klasy. 

Telefony bywają ukryte pod ławką lub maskowane tak, żeby osoba prowadząca zajęcia niczego nie zauważyła. Zwrócono uwagę, że to nie pojedyncze przypadki, a zjawisko, które powtarza się regularnie.

Wpis uruchomił lawinę komentarzy. Wiele z nich pokazuje, że problem – choć dotyczy szkoły – szybko wychodzi poza szkolne mury.

„Załóżmy kamery w klasach”, a potem… spór o konsekwencje

Jedna z mocniej wybrzmiewających propozycji w dyskusji to pomysł montowania kamer w salach lekcyjnych i udostępnienia podglądu rodzicom. Zwolennicy argumentują, że nauczyciele nie mają się czego obawiać – codziennie „występują na scenie” przed kilkudziesięcioma uczniami – a rejestracja mogłaby działać jak hamulec bezpieczeństwa i dowód w razie nękania.

PRZECZYTAJ TEŻ: Łaszczów: Miliony przepadają, radni blokują inwestycje, a przewodniczący RM składa mandat

Szybko pojawiły się jednak kontrargumenty. Część komentujących podkreśla, że rodzice nie będą w stanie śledzić lekcji „na żywo”, bo pracują, a kamery mogłyby stać się narzędziem kontroli nauczyciela, a nie zachowania uczniów. Inni wskazywali praktyczne i etyczne miny: co z zajęciami wychowania fizycznego, wychowawczymi czy przygotowaniem do życia w rodzinie? Kto miałby to nadzorować i jak chronić prywatność dzieci?

Wśród wypowiedzi pojawił się też głos z organizacji społecznej, która twierdzi, że w ich szkole kamery w klasach już działają i skala problemów z nagrywaniem jest niewielka. Tyle że to raczej wyjątek niż reguła, a sama obecność kamer nie rozwiązuje kwestii transmisji z ukrycia – zwłaszcza gdy telefon można schować praktycznie wszędzie.

„To nie szkoła jest chora, tylko rodziny” – temat odpowiedzialności rodziców dzieli

Duża część dyskusji zeszła na odpowiedzialność dorosłych w domu. Padają argumenty, że dzieci mają nowoczesne smartfony, dostęp do Wi-Fi i często włączone media społecznościowe, a mimo to rodzice rzadko korzystają z narzędzi typu kontrola rodzicielska, limity czasu czy blokady treści. W tej narracji źródłem problemu nie jest sam telefon, tylko brak zainteresowania i brak konsekwencji.

PRZECZYTAJ: 9-latek z Gdańska ułożył kostkę Rubika w rekordowym czasie

W ostrzejszych wypowiedziach pojawiają się postulaty sankcji wobec rodziców – od kar administracyjnych po uderzanie w świadczenia społeczne w sytuacjach, gdy dziecko notorycznie łamie zasady lub dopuszcza się agresji wobec nauczyciela. Ten wątek jest wyraźnie spolaryzowany: jedni widzą w nim jedyny język, który „działa”, inni – ryzykowną drogę do karania całych rodzin zamiast rozwiązywania przyczyn.

TikTok, algorytmy i „to nie wypadnie” – lęk przed nieodwracalnością obiegu

W komentarzach często wraca też problem samej platformy: tego, że raz opublikowany materiał może krążyć w nieskończoność, być pobierany, udostępniany dalej i wykorzystywany poza kontrolą autora. Użytkownicy podkreślają, że w praktyce ochrona wizerunku w takich przypadkach bywa iluzoryczna, a kontakt z platformami – trudny lub pozorny.

To ważny kontekst, bo „live” z lekcji nie jest już tylko „chwilą”. Nawet transmisję da się nagrać ekranem i zachować. Pojawia się więc pytanie: czy młodzi ludzie rozumieją, że nie transmitują „dla klasy”, tylko dla nieograniczonej publiczności – również dorosłych, anonimowych, potencjalnie niebezpiecznych?

Zakazy czy edukacja? Spór, który powraca jak bumerang

Część komentujących domaga się twardych zakazów: od ograniczenia smartfonów w szkołach po blokowanie TikToka systemowo. Argument jest prosty: problemu nie da się opanować miękkimi metodami, bo technologia i tak wygra.

Z drugiej strony pojawia się krytyka „moralnej paniki” i ostrzeżenie przed myleniem wrażeń z danych. Jeden z komentarzy zwraca uwagę, że obejrzenie kilkudziesięciu transmisji nie mówi jeszcze o skali w całym kraju. W tej perspektywie kluczowa jest edukacja cyfrowa: uczenie konsekwencji, prawa do wizerunku, bezpieczeństwa, trwałości internetu i mechanizmów algorytmów – zamiast dokręcania śruby.

Ten spór nie jest czarno-biały. Nawet komentujący sceptyczni wobec zakazów przyznają, że same lekcje o „higienie cyfrowej” nie wystarczą, jeśli platformy zarabiają na czasie spędzanym w aplikacji i nie mają interesu w skutecznym ograniczaniu zasięgów treści tworzonych przez nieletnich.

Weryfikacja wieku: fikcja, o której wszyscy wiedzą

Jednym z najczęściej powtarzanych wątków jest kwestia wieku. Formalnie nieletni nie powinni nadawać „live’ów”, ale w praktyce wiek można zadeklarować dowolnie, a konto założyć dzięki e-mailowi, starszemu rodzeństwu czy pomocy dorosłych. W dyskusji przywoływano też przykład zagranicznych prób ograniczeń – z komentarzami, że młodzież i tak je obchodzi.

Wniosek, który przewija się w wielu wypowiedziach, jest spójny: bez realnej weryfikacji wieku po stronie platform, a nie tylko deklaracji użytkownika, przepisy mogą pozostać papierowe.

Kolejny krok: AI i deepfake’i

Dyskusja nie zatrzymała się na „live’ach”. Pojawiły się ostrzeżenia, że część młodzieży wykorzystuje narzędzia AI do przerabiania zdjęć nauczycieli i tworzenia kompromitujących materiałów. To już inna półka ryzyka: nie tylko nagranie bez zgody, ale produkowanie fałszywych treści, które mogą niszczyć reputację.

To pokazuje, że problem cyfrowej przemocy w szkołach zaczyna mieć coraz więcej warstw – i coraz trudniej go zatrzymać prostym „zakazem telefonu”.

Wspólny mianownik: bezradność nauczycieli i brak jasnych narzędzi

Choć komentarze różnią się w diagnozach i receptach, w jednym są zaskakująco zgodne: nauczyciele często nie mają realnych narzędzi reagowania. W debacie przewijają się obawy, że każda próba interwencji może skończyć się konfliktem, oskarżeniami o „nękanie ucznia”, skargami rodziców lub postępowaniami wyjaśniającymi. Jedni widzą w tym efekt „nadmuchanych praw ucznia”, inni – kryzysu zaufania i rozmycia odpowiedzialności.

A w tle pozostaje pytanie podstawowe: co ma zrobić nauczyciel, który dowiaduje się, że jego lekcja stała się elementem internetowego show?


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Obywatel Monte Christo.Treść komentarza: Czytam i nie wierzę. Panie Redaktorze. Jeżeli podjął się Pan tak trudnego tematu, to proszę o jego zgłębienie i przekazywanie informacji prawdziwych. Po pierwsze to nie Wojewoda żądał zwrotu dotacji tylko Marszałek Województwa Lubelskiego. Po drugie dotacja nie była przyznana z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg tylko ze środków unijnych. Po trzecie skarga kasacyjna została złożona w 2023 r. a NSA rozpatrzył ją dopiero w lutym 2026 r. oddalając ją co spowodowało, że wyrok WSA w Lublinie wydany pod sygnatura III SA/Lu 560/22 stał się ostateczny. Po czwarte ustawa o odpowiedzialności funkcjonariuszy publicznych istotnie przewiduje ograniczenia w zakresie odpowiedzialności finansowej, ale w tym przypadku mamy do czynienia z czynem umyślnym w dodatku stanowiącym przestępstwo. Po piąte nikt nie będzie ustalał, czy Starosta dopuścił się czynu niezgodnego z prawem, bo to zostało już ustalone przez sąd karny. Zauważyć bowiem należy, że wyrok w sprawie karnej jest już prawomocny od kilku lat a w wyroku tym sąd stwierdził, że doszło do przestępstwa. Warunkowe umorzenie oznacza, że kara nie została wymierzona ale stwierdzono kategorycznie, że doszło do przestępstwa. Mamy więc do czynienia z winą umyślną co oznacza, że odpowiedzialność finansowa dotyczy całości szkody. W rozpatrywanym przypadku szkodą dla Powiatu Hrubieszowskiego bez wątpienia są odsetki w kwocie prawie 2,5 mln zł i ta kwota powinna być przez Powiat odzyskana. W obecnym stanie Rada Powiatu oraz Zarząd mają wiedzę co do okoliczności sprawy. Należy więc oczekiwać wystąpienia na drogę sądową w celu wyegzekwowania tej kwoty od Starosty. W przeciwnym razie Zarządowi Powiatu jako organu wykonawczemu grozi odpowiedzialność karna związana z niedopełnieniem obowiązków. Oczekujmy wiec dalszego rozwoju spraw lub kolejnego zawiadomienia. To oczywiście zależy od działań Zarządu Powiatu w Hrubieszowie. Na marginesie polecam Panu Staroście Kuropatwie wysłuchania wspaniałej piosenki P. Gintrowskiego - " Kwestia czasu" W przyrodzie nic nie ginie, wszak to wszystko kwestia czasu. :-)Data dodania komentarza: 10.02.2026, 14:47Źródło komentarza: Cudu nie było. Ponad 6 milionów już nie wróci do powiatu hrubieszowskiegoAutor komentarza: xx119Treść komentarza: Szukają coś na pis nic nowegoData dodania komentarza: 10.02.2026, 14:09Źródło komentarza: CBA i NIK w zamojskim Ratuszu. Stadion miejski i inwestycje drogowe pod kontroląAutor komentarza: Mieszkaniec Chelma .Treść komentarza: Ci ludzie nie powinni zajmować wysokich stanowisk . Ta pycha tego bezszczelnego dranstwa w tych stronach i ciezko to tutaj wyplenić. Ci ludzie patrza aby dla nich bylo wypasione koryto dla kolesi bezwstydnych i ich rodzin . Mozna tu wymienić dla przykładu nie spełnionych ich obietnic a dla nich milionowych korzysci a tutejsza sekta jak zwykle im tutaj przyklaskuje bo dali sie sprzedac za miskę ryzu .Data dodania komentarza: 10.02.2026, 13:22Źródło komentarza: Miliony na inwestycje i rosnące długi. Chełm liderem wydatków, Zamość ostrożny, Biała Podlaska pośrodkuAutor komentarza: qwertyTreść komentarza: Ma rację. U nas starosta płacze, że mało inwestycji, tylko chyba zapomniał, kto od trzech kadencji odpowiada za te inwestycje.Data dodania komentarza: 10.02.2026, 13:05Źródło komentarza: Miliony na inwestycje i rosnące długi. Chełm liderem wydatków, Zamość ostrożny, Biała Podlaska pośrodkuAutor komentarza: MilicjaPOTreść komentarza: Ukrup Śćiemniak mówił żeby na razie nie dzwonić na Sto12 bo wiedzą że jest w Budapeszcie !!!Data dodania komentarza: 10.02.2026, 12:33Źródło komentarza: Zaginął 40-latek z Tomaszowa Lubelskiego. Każdy sygnał jest ważny dla PolicjiAutor komentarza: wiemTreść komentarza: Kuropatwa jest z PSL u Nic mu nie grozi!Jakby to byl np pisowiec oo to by Zurek rozpętał piekło! TVPO TVN kręciliby programy o wielkiej niegospodarności Zamiota to pod dywan!Data dodania komentarza: 10.02.2026, 12:23Źródło komentarza: Cudu nie było. Ponad 6 milionów już nie wróci do powiatu hrubieszowskiego
Reklama
Reklama
Reklama