Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 14 maja 2026 08:18
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Rozmowa z laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga

"Wiem, skąd mi nogi wyrosły". Franciszka Ogonowska, poeta z Dobużka, w rozmowie o życiu i pisaniu

To rozmowa o życiu, o tym, jak wyrasta miłość do ziemi ojczystej i powstaje poezja z serca. To przyczynek do biografii twórczyni z Dobużka – Franciszki Ogonowskiej – pełnej ciepła, radości i pokory poetki i pisarki, która w tym roku została za swój dorobek nagrodzona najwyższymi laurami. Sięgnęła po Nagrodę Oskara Kolberga i Lubelski Laur Dziedzictwa Kulturowego.
W tym roku po raz kolejny przyznano „Lubelskie Laury Dziedzictwa Kulturowego” osobom wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej oraz ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego województwa lubelskiego. Laureatką została Franciszka Ogonowska z Dobużka.
W tym roku po raz kolejny przyznano „Lubelskie Laury Dziedzictwa Kulturowego” osobom wyróżniającym się w dziedzinie twórczości artystycznej, działalności kulturalnej oraz ochrony dóbr kultury i dziedzictwa narodowego województwa lubelskiego. Laureatką została Franciszka Ogonowska z Dobużka (na zdjęciu w środku).

Autor: Maciej Kozłowski (WBP Lublin)

Rozbrajająco szczerze, z uśmiechem na ustach mówi, że sama zastanawia się, za co dostała nagrody.

PRZECZYTAJ TEŻ: Lubelski Laur Dziedzictwa Kulturowego dla Franciszki Ogonowskiej z gm. Łaszczów

– Bo ja pisałam wszystko, co czułam i co widziałam – przyznaje Franciszka Ogonowska. – Wiele razy doprowadziłam swoimi wierszami ludzi do łez. I to, to jest moja nagroda – dodaje po chwili.

Pytam o początek. Odpowiada, że zaczynała od pisania pamiętników do popularnych gazet. Wymienia „Przyjaciółkę”, choć dodaje, że niektórzy uważają to za mało ważny epizod. Jej samej chyba jednak dodał skrzydeł, bo powtarza, że na 1400 osób to jej praca zajęła miejsce w drugiej dziesiątce. To było na 20-lecie „Przyjaciółki”.

Pamiętniki były o wszystkim, co się dookoła działo.

– Bo przecież każdy człowiek żyje w jakimś miejscu, w jakimś czasie. Chyba wszystkie były wydawane pod pseudonimem Karolina Teterycz. To było imię i nazwisko panieńskie mojej babci. No bo wiadomo, jeżeli pisze się o wszystkim, co się dookoła dzieje, to wiadomo... – mówi.

– Potem, w osiemdziesiątym czwartym roku (1984 r.) wzięłam udział w konkursie „Łączy nas ziemia” ogłoszonym przez „Gromadę”, no i wyróżnienie, wręczenie nagród w Polskiej Akademii Nauk z rąk profesora Jana Szczepańskiego. Od tego się zaczęło. A wiersze? Wiersze zaczęłam tak naprawdę pisać, jak już byłam przyjęta do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, a więc dużo później, a wcześniej pisałam jakieś rymowanki okazjonalne, ale to nie były jeszcze poezje... – wspomina.

Matka, ojciec, wujek

– Dopiero teraz skończyłam osiemdziesiąt lat, zaczynam następną dziewiątkę i odbieram laury. Mam stos dyplomów, stos podziękowań. No tak, taka byłam aktywna. Ale ja nie uważam, że coś zrobiłam. Ale jeżeli ktoś to docenia, to się cieszę – mówi.

– Zawsze miałam łatwość pisania, jeszcze w szkole. Miałam takiego sąsiada-wujka – nazywał się Antoni Kiełbasa, który przynosił do nas do domu w Dobużku książki, a ja urodziłam się w czterdziestym piątym roku. Wtedy, po wojnie, o książki było trudno. U nas w domu była tak jakby czytelnia – moja mama Genowefa i ten sąsiad głośno czytali jeszcze przy lampie naftowej, bo niektórzy sąsiedzi w ogóle nie umieli czytać. Zanim nauczyłam się czytać, znałam już wszystkie dzieła Sienkiewicza – opowiada pani Franciszka. – Więc to było we mnie – kwituje.

PRZECZYTAJ TEŻ: Rusza Festiwal Kultury i Sztuki „Zacznij od Bacha” 2026. Finał odbędzie się w Łaszczowie

A czytać, mówi, umiała już w wieku 5 lat, bo nauczył ją tata Kazimierz Wojciechowski.

– Tylko ja miałam i mam brzydki charakter pisma – przyznaje.

W szkole nauczycielka zawsze o pół stopnia zaniżała jej ocenę za kaligrafię.

– Wie pani co? Jestem totalną bałaganiarą. To mogę powiedzieć. Ja sprzątam na przykład jeden dzień, a w godzinę potrafię taki armagedon zrobić... – śmieje się.

Po chwili wraca do ojca i opowiada, jak skończył trzy klasy w jednym roku.

– Bo jego z kolei czytać nauczył w domu wujek, który uczył się na księdza. Kiedy poszedł do szkoły w dwudziestym pierwszym roku, mówił, że byli już tacy chłopcy, co mieli naście lat. A ojciec już umiał dobrze czytać i przeszkadzał jak dziecko. Nauczycielka, a była jedna na trzy klasy, przesadziła go po prostu do drugiej klasy. Ale ponieważ pierwsza i druga klasa były łączone, więc małe Wojciechowskie było znowu przemądre. I przesadziła go do trzeciej klasy, bo trzecia już osobno się uczyła. No i więcej klas tam nie było – rozwija opowieść o ojcu.

Pani Franciszka dodaje, że sąsiad Antoni był kościelnym i miał dostęp do biblioteki u księdza. Lubił klasykę i często przynosił książki tego gatunku do domu Wojciechowskich. Można było tam też usłyszeć przegląd prasy. To sąsiadowi Antoniemu pani Frania zadedykowała tegoroczną Nagrodę im. Oskara Kolberga, bo – jak mówi – miał na jej twórczość największy wpływ.

Mówi o sobie „chłopka”

– Skończyłam sześć klas podstawówki, bo potem zostawili mnie na gospodarstwie, a dopiero później kończyłam szkołę zaocznie. Miałam już ponad trzydzieści lat, gdy zdobyłam świadectwo technikum – mówi, po czym dodaje, że jest absolwentką Technikum Rolniczego w Lubyczy Królewskiej.

– Ja jestem chłopka z chłopów [śmiech], z wykształcenia rolniczka i z zawodu także byłam rolnikiem. Kilkanaście hektarów ziemi obsianej pszenicą, obsadzonej burakami i fasolą. Wtedy mówiło się, że najlepsza maszyna to Kaśka i Maryna [śmiech], widły i motyka – opowiada poetka.

Jej pierwszy mąż, Stanisław Paluch, zmarł 10 lat po ślubie. Została z trójką dzieci. Później wyszła za mąż drugi raz za Józefa Ogonowskiego.

– Z drugim mężem przeżyłam czterdzieści siedem lat. I teraz COVID-19 go zabrał – mówi.

Rodzina, choć duża, jest rozrzucona po Europie.

– A pani nie chciała nigdy wyjechać z Dobużka? – pytam.

– Byłam dwa lata temu u syna pięć miesięcy, ale strasznie tęsknię. Tu jest moje. Ja mówię, jak jestem tutaj, wychodzę z mieszkania, to od ziemi aż do nieba jest moje. Póki jeszcze chodzę i trochę widzę – zamyśla się.

Poezja nie powstaje na zamówienie

– To coś jest w środku. I na przykład: pisałam, ręka nie nadążała za myśleniem, ale jeżeli już mi się to skończyło, co w głowie, to nie było siły, żeby coś tam próbować nakłaniać, bo to już nie miało wartości. Nie lubiłam, gdy ktoś mnie prosił o napisanie wiersza. Jak nie mam przekonania, to nic mi nie wyjdzie. Nie ma co się męczyć – stwierdza.

– Chyba dwa razy napisałam takie wiersze na prośbę. Jeden o pani Kazimierze Wiśniewskiej z Hrubieszowa. Pan Donat Niewiadomski mnie poprosił i ja odmówiłam, bo ona wydawała mi się jak święta i że jeżeli coś napiszę, to będzie świętokradztwo. Ale potem, jak przeczytałam jej biografię i wiersze, napisałam bardzo dobry wiersz. Drugi był o wprowadzeniu obrazu Matki Boskiej Szkaplerznej z Tyszowiec do sanktuarium w Nabrożu. Na prośbę księdza też początkowo odmówiłam, ale później napisałam – dopowiada.

Czy ma ulubiony wiersz?

– Nie mogę powiedzieć, że ulubione, bo moje wiersze to tak jak moje dzieci, a nie można wyróżniać – stwierdza. I zaczyna opowiadać:

– Kiedyś na spotkaniu poetów w Dzierążni rozmawialiśmy, że taki był rok, że czerwone maki kwitły wszędzie. Po spotkaniu, chyba czekałam na sklep objazdowy, łagodne słońce świeciło, a maki rosły przy drodze. Ułożyłam wiersz, za który dostałam później od księdza wieczne pióro. Czy potrafię go teraz powtórzyć? – waha się chwilę. „Na ołtarzu zakwitły maki” – zaczyna spokojnie. „Monstrancja słońce rozsiewa blask. Skowronki, dzwonki do mszy dzwonią. Z pól kadzidłami bije tak. Przymykam oczy i jest mi błogo. Tu zapominam, co żal, co ból. Dzięki Ci, Boże za cud ołtarza, który stworzyłeś pośród pól” – recytuje z pamięci.

PRZECZYTAJ TEŻ: Do Zagrody Mniszek zjechali miłośnicy poezji. To tam odbył się festiwal Spod Strzechy Cichych Poetów

– Czasami to jest chwila. Kiedyś rozładowywaliśmy zboże z przyczepy. W południe słońce przeświecało. Usiedliśmy na chwilę odpocząć. Lubiłam wkładać dłonie w ziarno zboża. Pszenica była dorodna. I tak ziarna posypały mi się po ręce. Pomyślałam: Boże! Bajka? Nie bajka? Później napisałam: „Latem zanurzam dłonie w złocie ziaren pszenicy i czuję, jak tysiące maleńkich serc bije na nowe życie”. Przecież to ziarno jest żywe i ma w środku maleńkie serduszko! I poczułam, że one mówiły do mnie „Zasiej nas. Damy nowe życie”. To jest taka poezja. W duszy. No i tak. Czasami chwila jakaś.

„Wiem, skąd mi nogi wyrosły”

– Rodziły się dzieci, chodziły do szkoły, żeniły się, komunia, chrzciny. Pisałam po nocach, kiedy nie mogłam spać. Nieraz spałam tylko godzinę na dobę. Zasypiałam w powietrzu [śmiech], ale... jakoś dałam radę – zastanawia się, jak na wszystko wystarczały jej siły.

Gospodarstwo ze zwierzętami: sześć krów, świnie, ptactwo. Do tego angażowała się w życie społeczne szkoły, pomagała przy organizacji choinek, dni dziecka i innych wydarzeń. Prawie przez 30 lat chodziła na wywiadówki, bo między jej dziećmi jest duża różnica wiekowa. Gdy na wsi odbywały się kursy gotowania, pieczenia czy masarskie – nigdy bez niej. Jeździła też na zebrania w Gminnej Spółdzielni, należała do miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich i kółka różańcowego. Zawsze pomagała przy dożynkach, współpracowała z gminą i domem kultury, śpiewała w zespole Dobużanki, choć śmieje się, że fałszowała.

– Moje pisanie nie było wysiłkiem ani przymusem. To była moja ucieczka od ciężkich chwil w życiu. Może dlatego – myśli, po czym dodaje: – Woda sodowa nigdy mi nie uderzyła do głowy. Wiem, skąd mi nogi wyrosły. Jestem prostą wiejską kobietą – podsumowuje i mówi:

– Przebiłam się przez Warszawę do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. I widzi pani, jak jestem na ekranie, to jestem pani. A jak mieszkam wśród pól – baba.

– Rodzinna ziemia dla mnie jest wszystkim. Wszystkim. Te opisy ziemi są piękne, ale jedna zwrotka doprowadza ludzi do łez: „Tylko czasem łza zalśni się w oku. I tak serce zaboli, mój Panie, że gdy przyjdzie pora stąd odejść, nikt tu z moich już nie zostanie” – mówi Franciszka Ogonowska.

– W mojej rodzinie taki był patriotyzm i ja to też pisałam, że możemy chodzić w połatanych butach, połatanych spodniach, ale mieć swój honor i nie dać się bić po twarzy – ani tym ze Wschodu, ani tym z Zachodu. Kiedyś ktoś powiedział mi, że jestem naiwna, bo wierzę w dobro i ludzi, chociaż różne przygody miałam i różni ludzie są... Mój ojciec mówił, że kto nie ma własnej ojczyzny, wiecznym sierotą zostanie. Przeżył pierwszą wojnę jako dziecko, drugą jako żołnierz frontowy. W rodzinie były takie treści patriotyczne, takich wierszyków mnie uczył.

Co lubi robić teraz, gdy wolnego czasu jest więcej?

– Oj, ja to jestem wariatka! Ja, ja jestem pracoholik! Ja robię przetwory do słoików, kompoty. Nie wiem na co, bo stoi tego tyle jeszcze sprzed kilku lat. Najgorsze są noce, jak nie mogę spać. No i nie mogę pisać. No to już wystarczy mi tego wolnego czasu. Wracam nawet do tych lat, co miałam trzy lata. Coś mi się przypomina – mówi.

Franciszka Ogonowska (z domu Wojciechowska) urodziła się 29 września 1945 roku w Dobużku w gminie Łaszczów (powiat tomaszowski) i mieszka tam do dziś. Od dzieciństwa pracowała na roli, skończyła Technikum Rolnicze w Lubyczy Królewskiej. Jej pierwsze publikacje pojawiały się od 1984 roku, pod pseudonimem Karolina Teterycz. Ogonowska pisze wiersze, anegdoty, opowiadania, legendy, podania i teksty publicystyczne dokumentujące codzienność i obrzędowość regionu. Kocha naturę, interesuje się historią, jest osobą aktywną lokalnie. Od 1997 roku należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Drukowała w pismach ludowych, wydała dwa tomiki wierszy, ale wiele jej utworów jest też w antologiach. Była wielokrotnie nagradzana i wyróżniona za swoją twórczość. W 2025 r. została laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga w kategorii Pisarze i poeci ludowi. W dowód uznania również w 2025 r. otrzymała prestiżowe wyróżnienie, jakim jest Lubelski Laur Dziedzictwa Kulturowego.
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Dom z dużą działką 1,57 ha | Prehoryłe Cena: 399000 PLNJeśli szukasz miejsca, gdzie możesz żyć spokojniej, mieć własną przestrzeń, ogród, sad lub prowadzić niewielkie gospodarstwo — tanieruchomość daje ogromne możliwości. Spokojna okolica, asfaltowy dojazd oraz duża przestrzeń wokół nieruchomości dają poczucie swobody i prywatności, którego coraz trudniej szukać w bardziej zurbanizowanych lokalizacjach.Na sprzedaż dom murowany położony w miejscowości Prehoryłe, gmina Mircze, usytuowany na dużej działce rolno-siedliskowej o powierzchni 1,5710 ha. To propozycja dla osób, które szukają przestrzeni, prywatności i miejsca z potencjałem do stworzenia własnego stylu życia — od spokojnego domu rodzinnego po agroturystykę czy działalność rolniczą.Podstawowe informacjePowierzchnia mieszkalna domu: 64 m²Działka rolno-siedliskowa: 1,5710 haW tym część zabudowana: około 30 arówPole uprawne: około 1,25 ha w ciągłej uprawieDom konstrukcji murowanejDojazd drogą asfaltowąFront działki ogrodzony siatkąTo miejsce daje dużą swobodę aranżacji — zarówno dla rodziny, jak i osób myślących o własnym gospodarstwie, sadzie czy działalnościagroturystycznej.Układ pomieszczeńPoziom mieszkalny – wyższy parter2 duże, ustawne pokoje po około 17,5 m²wyjście na balkon z jednego pokojukuchnia około 14,5 m²łazienka około 5,7 m²wygodny układ komunikacyjnyprzestronna klatka schodowaPomieszczenia są jasne i funkcjonalne, a dzięki regularnym kształtom łatwe do własnej aranżacji.Poddaszewejście z klatki schodowejmożliwość adaptacji na dodatkowe pokojemożliwość podniesienia dachu i stworzenia pełnowartościowej przestrzeni mieszkalnejWysokie podpiwniczeniedwa pomieszczenia gospodarcze 14 m² i 13 m²w tym jedno pomieszczenie z piecem kaflowymdodatkowa łazienkamiejsce do przechowywania, warsztatu lub pralniStan technicznydom murowany,dach kryty eternitembudynek bez elewacji i ocieplenia — możliwość wykonania według własnegogustu i potrzebnieruchomość do remontu oraz adaptacjiTo dobra baza do stworzenia domu dokładnie takiego, jakiego potrzebujesz — bez konieczności przerabiania cudzych pomysłów.Zabudowania gospodarczeNa działce znajdują się również:- drewniana stodoła- murowana obora około 100 m² - budynek daje wiele możliwości wykorzystania: duży garaż, warsztat, magazyn, zaplecze gospodarcze,przestrzeń pod działalnośćDziałka – ogromna przestrzeń i możliwościCałość to 1,5710 ha powierzchni w tym około 1,25 ha pola w ciągłej uprawie. Teren wokół domu z możliwością urządzenia ogrodu, sadu, warzywnika, miejsca rekreacyjnego lub dodatkowych budynków.Pole można nadal uprawiać, wydzierżawić lub sprzedać. To również świetna opcja dla osób planujących:własne gospodarstwo rolneuprawy warzywnesadownictwohodowlęagroturystykęMediaprąd, woda, światłowódAtuty lokalizacjiPrehoryłe to spokojna, przygraniczna miejscowość położona w malowniczej części gminy Mircze, w pobliżu rzeki Bug. To wyjątkowe miejsce dla osób, które cenią ciszę, naturę i przestrzeń z dala od miejskiego zgiełku. Bliskość Bugu sprawia, że okolica jest szczególnie atrakcyjna dlawędkarzy, miłośników przyrody, osób szukających miejsca do odpoczynku i rekreacji, fanów wycieczek rowerowych oraz spacerów.Rzeka Bug i otaczające ją tereny zielone tworzą wyjątkowy klimat tej okolicy — idealny zarówno do codziennego życia, jak i weekendowegowypoczynku. To miejsce z potencjałem na stworzenie agroturystyki, siedliska lub spokojnego domu dla osób marzących o życiu bliżej natury.Wygodny dojazd do:Mircza - 10 minDołhobyczowa - 10 minHrubieszowa - 25 minOkolica sprzyja spokojnemu życiu, rekreacji oraz prowadzeniu działalności związanej z rolnictwem czy wypoczynkiem.To miejsce, które najlepiej poczuć na żywo — przestrzeń działki, spokojna okolica i potencjał tej nieruchomości robią dużo większewrażenie podczas prezentacji.Zapraszam do kontaktu i obejrzenia nieruchomości.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Justyna ŁagodaTel. 665 750 080Północ Nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 322-400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 13.05.2026Dom z dużą działką 1,57 ha | Prehoryłe
Przedwojenna kamienica | Szczebrzeszyn Cena: 225000 PLNNa sprzedaż przedwojenna kamienica z dużym potencjałem inwestycyjnym, położona w ścisłym centrum Szczebrzeszyna – przy ul. Targowej, z drugim wejściem od Placu Kościuszki.KLUCZOWE PARAMETRY-powierzchnia: ok. 200 m²-dwa niezależne wejścia (duży potencjał podziału)-garażPOTENCJAŁ INWESTYCYJNYNieruchomość idealna pod:-podział na 2–4 mieszkania-najem długo- i  krótkoterminowy-flip (zakup – remont – sprzedaż)Układ budynku oraz dwa niezależne wejścia pozwalają na elastyczne zagospodarowanie nieruchomości.LOKALIZACJA (KLUCZ DO INWESTYCJI)-ścisłe centrum miasta-naprzeciwko urzędu-blisko komunikacji i sklepów-duży ruch pieszyTa lokalizacja sprawdzi się znakomicie pod wynajem.DODATKOWY ATUT-położenie w regionie Roztocza cenionym za turystykę, naturę i klimat-ok. 20 km do Zamość-atrakcyjna lokalizacja również pod wynajem krótkoterminowyWAŻNENieruchomość wymaga kapitalnego remontu – to oferta dla osób, które:-mają doświadczenie-lub szukają projektu inwestycyjnego z potencjałemZAINTERESOWANY?To nie jest nieruchomość dla każdego —tylko dla tych, którzy potrafią policzyć potencjał.Zapraszam do kontaktu – przedstawię możliwości zagospodarowania i warianty inwestycyjne.Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu nazakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twojązdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji –odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwościpoprawy atrakcyjności oferty.Oferujemy również:•⁠ ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠ ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠ ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ ⁠Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Monika [email protected] Nieruchomości Północul. Żeromskiego 3, 22-400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 08.05.2026Przedwojenna kamienica | Szczebrzeszyn
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: ZTreść komentarza: Zuch! Ponad 4,5 promila, i jeszcze dał radę jechać! A że całą szerokością drogi, to pewnie wina luzów w układzie kierowniczym.Data dodania komentarza: 12.05.2026, 20:59Źródło komentarza: Gm. Susiec: Rowerzysta „wydmuchał” ponad 4,5 promila alkoholu! Cała droga była jegoAutor komentarza: kockiTreść komentarza: Już to widzę ,ksiądz z Afryki w Zamościu, który się na to zgodzi, będą się bali mieszkańców tej "strefy wolnej....."Data dodania komentarza: 11.05.2026, 10:42Źródło komentarza: Polskim parafiom zabraknie księży? Ratunek może przyjść z AfrykiAutor komentarza: kto czyta nie błądziTreść komentarza: ile było wiadomości że strażacy modlą się o deszcz?Data dodania komentarza: 10.05.2026, 22:10Źródło komentarza: Strażacy gaszą Puszczę Solską. Czy trzeba robić zbiórki wody, batonów i kanapek dla nich?Autor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: Jeśli można coś podpowiedzieć, to przy drodze z Huty Tarnawackiej do Paucznego jest zbocze wyglądające na typową murawę kserotermiczną.Data dodania komentarza: 10.05.2026, 22:00Źródło komentarza: Kolejna murawa kserotermiczna uratowana. Najpierw na Białej Górze, teraz w TarnawatceAutor komentarza: AnonimTreść komentarza: W turnieju tym brał udział też drugi klub karate z Zamościa, ktory także zdobył medale.Data dodania komentarza: 10.05.2026, 21:19Źródło komentarza: Karatecy RKKT Zamość przywieźli worek medaliAutor komentarza: JANEKTreść komentarza: BRAWOData dodania komentarza: 10.05.2026, 17:58Źródło komentarza: Karatecy RKKT Zamość przywieźli worek medali
Reklama
Reklama
Reklama