Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 marca 2026 13:18
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość

Do you speak po chachłacku?

Je ojciec w domu? – Je. – A co robi? – Ji... Jedni odbiorą tę wymianę zdań za przedni dowcip, inni, gdy na spokojnie kilka razy przeczytają tę konwersację, to z pewnością przypomną sobie, że podobnie mówili ich rodzice albo dziadkowie, a być może sami w okolicy Mircza, Tyszowiec albo Komarowa posługiwali się taką gadką, gdy byli dziećmi. Na sto procent nie pamiętam, czy nasz sąsiad używał terminu "jest" czy "je". Na pewno na ojca mówił baćko.
Do you speak po chachłacku?

To było pozawczoraj. Na pastwisku za lochem bawili się bachory. Chlapali się w takiej badonii, gdzie pełno żaborynia było, katulali a to harbuza, a to przetak, hojdali się na gałęzi. Matka bieliła chałupę i kiedy nie kiedy naglądała, ojciec pojechał na buchtę. Buraki dziabała czeladź. Nikt się nie haił. Jak raz od strony hreczki nagnał się parę lat starszy myszygin i najsamprzód zaczął wyrywać i w te bachory kidać bodaki, a w końcu bierze się do bitki. No to go tak zleli wodą, że poszedł cały mokry, a oni się mu jeszcze pokrzywiali. W końcu im to nadojadło, na dodatek zaczął padać deszcz i to tak cabanił, że aż bulki stawali w bajurach. Uciekli do chałupy. Matka parkotała. Ojciec wrócił ze spędu i się z nią poprzemawiał, choć był z niego mormyło. Jak już na noc poligali te bachory, to tak zaczęli po tym wszystkim ryhać, że aż chałupa stękała.

Ta wymyślona naprędce historia na pewno jest zrozumiała dla większości naszych Czytelników. Tych, którzy mają trudności z jej rozszyfrowaniem, odsyłamy do słownika.

Baby jedli, konie rżeli

Takim językiem posługiwali się mieszkańcy Wakijowa w gm. Tyszowce, a także wielu innych miejscowości w powiatach tomaszowskim i hrubieszowskim. Oprócz wyrazów gwarowych, w tym pochodzących z gwar ukraińskich (patrz: słownik jaki?), na uwagę w obrębie fonetyki zasługuje np. przejście "e" w "i", np. chlib, bida, przejście nieakcentowanego "o" w "u", np. , kubita, puborca, a także zanik samogłosek nosowych w wygłosie, np. ido drogo.

Na uwagę zasługuje też ujednolicenie formy orzeczeń w czasie przeszłym. Nie tylko chłopy jedli. Baby jedli i dzieci jedli. Konie natomiast rżeli, a krzaki rośli. W czasie przeszłym zarówno oni, jak i one wodę leli, ogród sieli albo w słońcu się grzeli. Zawsze występuje więc końcówka -eli zamiast -ali. Pod Hrubieszowem, Tyszowcami czy Łaszczowem pokolenie, które urodziło się przed II wojną światową, rozróżniało w wymowie "h" i "ch" (pierwsza spółgłoska wymawiana była dźwięcznie, druga – bezdźwięcznie), dlatego nie miało problemów z pisownią, bo inaczej brzmiała "hreczka" (gryka), a inaczej "chudoba" (bydło).

Kazimierz Nitsch gwary wschodniolubelskie umieszczał w obrębie dialektów pogranicznych, mieszanych i przejściowych. Podkreślał ich pozostawanie w kontakcie z gwarami ukraińskimi, utrzymującymi się w pasie przygranicznym. Jerzy Bartmiński Jan Mazur, autorzy "Tekstów gwarowych z Lubelszczyzny" nazywają obszar dzisiejszej Zamojszczyzny pasem gwar przejściowych i wymieniają cechy wschodnie, jakie tu występują. Teren rozciągający się od Hrubieszowa po Tomaszów Lubelski określają Pobużem.

Szczo pytajesz?

"W seredu pojedu do Tyszoweć" – można było usłyszeć jeszcze w latach 90. we wspomnianym Wakijowie.

I wszyscy wiedzieli, że nasz rozmówca wybiera się w środę do Tyszowiec na targ. Po "jakiemu" mówił? Na pewno nie po polsku. Po ukraińsku? Też nie. Był Polakiem i katolikiem, ale – jak wielu innych – posługiwał się mową chachłacką. Trzeba dodać, że bez problemu przestawiał się na język polski. Charakteryzował go bilingwizm, a więc dwujęzyczność, będąca następstwem długotrwałego współistnienia na tym terenie dwóch zbiorowości etnicznych – polskiej i ukraińskiej. Tak w latach 90. ub. wieku opowiadał nam jeden z najstarszych mieszkańców Wakijowa:

"Przychodzę raz do kuzynki. Przyszedł też poborca z sołtysem: – Tu mieszka Katarzyna Sasko? To była Ukrainka. – Tu pane. – A Leon Sasko? To syn. – A Maria Sasko? To niewiastka. – Ho, ho, ho, tyle ziemi zbieracie, ale podatków nie oddajecie. A syn oparł się o belek, bo mieszkanie było niziutkie, i mówi: O dobre pane, u nas baćko mołdo zmer, to nas mało i tośmo bohatyji".

Jednak sama znajomość gwary ukraińskiej nie była u wszystkich osób z tamtego pokolenia taka sama. Większość pamiętała ją jednak na tyle, że posługiwała się nią dość swobodnie, nawet na co dzień podczas kontaktów między sobą. Zamiast powiedzieć" Nie pytaj, tylko bij", mówili "Szczo pytajesz? Bej!"

Słowniczek gwary i więcej w e-wydaniu i papierowym wydaniu Kroniki Tygodnia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Asia 18.07.2023 11:41
Ja pamiętam jak mówiono u Babci w Pienianach kukurudza, szawary, loszek, sztory, i psa się spuskało. Miłe wspomnienia🙂

PiP 09.12.2020 07:16
Włączcie sobie sesję hrubieszowskiej rady powiatu. Niektórzy radni do dziś posługują się mową chachłacką. Nadaje to swoistego kolorytu obradom.

kw 09.12.2020 06:44
tak wakijów kotlice tyszowce super tereny i mowa polso-ukrainska

Ulka 28.12.2016 23:23
No i jeszcze coś. Na kolację był często chlib i mliko. A "nie haj mnie" oznaczało: Nie spowolniaj mojej roboty. "Ryhanie" to kaszel. "Loch" to dół wykopany na przechowanie kartofli z usypanym wierzchem ze wzmocnionym dachem i wejściem. Do lochu wchodziło się drzwiczkami.Wyrazy "niewiastka" (synowa) czy "hreczka" (gryka) funkcjonowały jeszcze w latach 70-tych. Pamiętam też, że jak przyjeżdżałam do babci w Kotlicach, to nigdy nie musiałam martwić się, że zastanę zamkniętą chałupę. Do wszystkich domów był łatwy dostęp. Drzwi były zamykane na zwykłe skoble. Wystarczyło wyjąć skobel i już było się w środku. Oczywiście wchodzili tak "swoi", a dla obcych zatknięty skobel oznaczał po prostu, że nikogo nie ma w domu.

Ulka 28.12.2016 23:02
A jeszcze niedawno w Kotlicach mówiono: "A ta ło, coś sie mnie przyczepił"

Michał Szewczuk 28.12.2016 20:19
Miłe dla ucha. Pochodzę z Wronowic, od 1978 poza regionem, od 1980 na Mazurach.

Starej daty. 28.12.2016 01:21
Mówią też "ladnyj labendź" zamiast ładny łabędź... Pozdrawiam z dawnego Kijowa...

soltyska z wakijowa 27.12.2016 20:05
Jeszcze mowia.tamaj czyli tam. Hyczka czyli kiszonka. Hutawa czyli drugie siano.gryf czyli kultywator i wiele innych wyrazow ktore tylko tutaj sa uzywane.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: BrawoTreść komentarza: Ceny w sklepach żywności w górę POnad 50% a TFuSSk wyłączył żywność z koszyka inflacyjnego a to jest POdstawą bytu oszukańczo daje 5,3% wyrównania inflacyjnego zakłamanie hiPOkryzja a pamiętamy jak krzyczeli NEO POlitycy o praworządności.Data dodania komentarza: 5.03.2026, 11:49Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: MieszkankaTreść komentarza: Coraz wyższe podatki i opłaty w mieście, to przeżyć ciężko. Zadłużenie spłacane do ok. 2040r. Wnuki będą obciążone, z czego większość nie zdaje sobie sprawyData dodania komentarza: 5.03.2026, 11:35Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: Pamiętający wojnęTreść komentarza: Zbrodniczy napad Stanów Zjednoczonych i Izraela na IRAN giną dzieci kobiety HAŃBA TYCH co popierają ataki mają krew na rękach niewinnych kobiet dzieciData dodania komentarza: 5.03.2026, 10:43Źródło komentarza: Nowa strefa ograniczeń lotów nad wschodnią PolskąAutor komentarza: NiestetyTreść komentarza: Trudno się dziwić, jak koszty utrzymania w mieście rosną: podatki, opłaty, czynsz, prąd, ogrzewanie. Czy myślą o tym władze i radni, gdy podejmują decyzję o kolejnych podwyżkach?Data dodania komentarza: 5.03.2026, 10:43Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: ktoTreść komentarza: Bąkiewicz z Januszem Kowalskim się nie załapali ?Data dodania komentarza: 5.03.2026, 10:43Źródło komentarza: Z wojska do miejskiej spółki. Jakub Garbowski-Narkiewicz nowym prezesem ZUK w ZamościuAutor komentarza: AnnaTreść komentarza: Po pierwsze: wypadki drogowe zdarzają się z różnych przyczyn, te z udziałem zwierząt są w znikomym stopniu. Ale jeśli się taki wypadek zdarzył, to trzeba to nagłośnić, wyolbrzymić do potęgi n-tej, aby mieć kolejny argument i pretekst do wybicia wszystkiego co żyje. Po drugie: jadąc, trzeba być uważnym na drodze, przestrzegać dozwolonej prędkości i znaków drogowych informujących o zwierzynie dzikiej, a nie pędzić z zawrotną prędkością, bywa, że pod wpływem alkoholu, czy innych środków odurzających. Jeżdżąc, nie widzę łosi, innych zwierząt też, gdzie one są... ?Data dodania komentarza: 5.03.2026, 10:11Źródło komentarza: Mobilizacja przeciwko ASF. Wojewoda lubelski nakazuje odstrzał 234 dzików [MAPA]
Reklama
Reklama
Reklama