Prezes UOKiK przedstawił zarzuty Alphabet Inc., Google LLC, Google Ireland Limited i Google Poland. Chodzi o podejrzenie nadużywania pozycji dominującej w relacjach z polskimi wydawcami prasowymi. Urząd bada przede wszystkim sposób negocjowania wynagrodzenia za wykorzystywanie artykułów w Google Search, Google News i Google Discover.
Problem nie dotyczy samego faktu obecności artykułów w usługach Google, lecz warunków, na jakich koncern chce za nie płacić. UOKiK wskazuje, że Google miał nie przekazywać wydawcom wszystkich danych potrzebnych do oceny proponowanych stawek.
Wydawcy mieli negocjować „w ciemno”
Według Urzędu Google nie wyjaśnił wydawcom m.in. tego, w jaki sposób korzysta z ich publikacji, jakie osiąga z tego tytułu przychody, jakie parametry przyjął do wyliczenia stawek ani jakie dokumenty potwierdzają te kalkulacje. To – zdaniem UOKiK – mogło prowadzić do sytuacji, w której wydawcy nie byli w stanie sprawdzić, czy oferta jest dla nich opłacalna ani przygotować własnej propozycji opartej na danych.
– Big techy nie mogą stawiać się ponad prawem – powiedział prezes UOKiK Tomasz Chróstny.
I dodał, że brak wymaganych danych mógł sprawiać, że negocjacje stawały się pozorne, a warunki były de facto narzucane przez rynkowego dominanta.
Google ważnym źródłem ruchu dla mediów
Sprawa ma duże znaczenie dla wydawców, bo Google pozostaje jednym z najważniejszych kanałów docierania do czytelników. Jednocześnie coraz częściej użytkownik zatrzymuje się już na wyniku wyszukiwania, fragmencie wiadomości albo podsumowaniu wygenerowanym przez AI i nie przechodzi na stronę źródłową. W takiej sytuacji ruch i przychody reklamowe mogą pozostawać po stronie platformy, a wydawca traci część wejść na własny serwis. UOKiK właśnie ten brak równowagi negocjacyjnej wskazuje jako jeden z kluczowych problemów.
CZYTAJ TEŻ: Hrubieszów buduje bezpieczne ścieżki rowerowe. Rusza inwestycja za szwajcarskie fundusze
Po zmianie prawa autorskiego w 2024 r. wydawcy otrzymali prawo do wynagrodzenia za korzystanie z ich publikacji przez platformy internetowe. Google nie zawarł jednak takich umów z większością polskich wydawców.
Google może dostać wysoką karę
Jeśli UOKiK potwierdzi nadużywanie pozycji dominującej, maksymalna kara może sięgnąć 10 proc. obrotu przedsiębiorcy. Na tym etapie nie ma jednak decyzji o winie ani o wysokości ewentualnej kary – postępowanie dopiero trwa.
Urząd podkreśla też, że nie rozstrzyga, jaka stawka za artykuły byłaby „właściwa”. Jeśli Google i wydawcy nie dojdą do porozumienia co do wynagrodzenia, wysokość stawki może zostać wyznaczona przez Prezesa UKE.
CZYTAJ: Benefity, które doceniają programiści – co warto zaoferować?
Komisja Europejska bada AI Google
Równolegle od grudnia 2025 r. osobne postępowanie prowadzi Komisja Europejska. Chodzi o to, czy Google wykorzystuje treści wydawców w usługach opartych na sztucznej inteligencji bez odpowiedniego wynagrodzenia i bez realnej możliwości sprzeciwu. To jednak inna sprawa niż postępowanie UOKiK, które dotyczy Search, News i Discover.


Napisz komentarz
Komentarze