To, co wydarzyło się na nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu Hrubieszowskiego (7 sierpnia) 2026 roku, przejdzie do niechlubnej historii lokalnego samorządu. Zamiast transparentnej debaty o przekazaniu Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ) w prywatne ręce aż na dekadę, mieszkańcy i radni otrzymali czysty pokaz siły koalicji rządzącej powiatem. Wobec braku odpowiedzi na pytania radnego opozycji i podyktowanego przez starostę zakończenia dyskusji, dwoje oburzonych radnych opozycji ostentacyjnie opuściło salę obrad tuż przed głosowaniem.
Ostatnia nadzwyczajna sesja Rady Powiatu Hrubieszowskiego miała być miejscem, w którym Zarząd Powiatu oraz dyrekcja SPZOZ rozwieją narastające od tygodni wątpliwości wokół konkursu, w którym jedyną ofertę złożyła spółka Dobre Zdrowie. Stawką było oddanie w dzierżawę na 10 lat atrakcyjnych lokali w Przychodni w Hrubieszowie i w Ośrodku Zdrowia w Teratynie (gmina Uchanie), a także przekazanie prywatnemu podmiotowi pacjentów i przychodów z Narodowego Funduszu Zdrowia. Stało się jednak dokładnie odwrotnie – wątpliwości tylko się spiętrzyły.
Niewygodne pytania bez odpowiedzi
Gdy na sali obrad padły konkretne, merytoryczne pytania, w ławach koalicji rządzącej zawibrowało napięcie. Radni opozycji dociekali fundamentów całej transakcji: dlaczego dzierżawa mienia publicznego Przychodni w Hrubieszowie i Ośrodka w Teratynie ma trwać aż dekadę.
Radny Dariusz Gałecki dociekał z jakiego powodu w kryteriach konkursowych znalazły się zapisy mogące ograniczać konkurencję oraz ile zadłużony szpital i powiat zapłaciły zewnętrznej kancelarii prawnej za przygotowanie dokumentacji? Radny Gałecki dopytywał również o utratę finansów i grantów: Jakie konkretnie przychody straci szpital po cesji umowy z NFZ? Co stanie się z przyznanym niedawno grantem w wysokości około pół miliona złotych na doposażenie POZ-u? - pytał radny Dariusz Gałecki.
– Jaką mamy gwarancję, że ośrodek w Teratynie nie zostanie zlikwidowany za rok? – zastanawiał się głośno radny Sałęga. Z kolei radna Anna Naja punktowała: – Dział szpitala, który przynosi zysk, oddaje się w prywatne ręce. Przecież poradził pan sobie z chirurgią, trudno uwierzyć, że nie da się zatrudnić lekarza do POZ!
Dyrektor SPZOZ Arkadiusz Bratkowski bronił się brakiem kadry lekarskiej na rynku, jednak na cześć pytań finansowo-prawnych odpowiedzieć na sali nie chciał. Oświadczył jedynie, że odpowie radnym… na piśmie.
To oznacza, że radni mieli zagłosować za oddaniem majątku "w ciemno", a odpowiedzi na zadane pytania poznać już po fakcie. To tak, jakby wymagać od kogoś podpisania blankietu in blanco.
Formalny knebel i dramatyczny protest
Gdy emocje sięgały zenitu, a radni oczekiwali wyjaśnień, do akcji wkroczył starosta Józef Kuropatwa. Zamiast umożliwić dokończenie dyskusji, złożył formalny wniosek o natychmiastowe jej zakończenie. Przewodniczący Rady Robert Palichleb błyskawicznie poddał go pod głosowanie, a koalicyjna większość bez mrugnięcia oka przegłosowała zamknięcie dyskusji.
– W związku z tym, że została zamknięta dyskusja, a nie zostały udzielone odpowiedzi na zadane pytania, to ja w tym kabarecie brać udziału nie będę. Nie będę głosował i opuszczam salę – skomentował radny Dariusz Gałecki i na znak protestu razem z radną Anna Nają opuścili salę obrad przed głosowaniem.
Za oddaniem w najem przez Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Hrubieszowie części nieruchomości w trybie bezprzetargowym (w Przychodnia przy ul. Mickiewicza w Hrubieszowie zagłosowało 7 radnych, 2 było przeciw a 2 głosy były wstrzymujące się. Po głosowaniu cześć publiczności zgromadzonej w sali obrad zaczęła głośno skandować: "Hańba! Hańba!".
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze