Kierowca ignoruje czerwone światło i wjeżdża na przejazd kolejowy. Dziś grozi mu przede wszystkim wysoki mandat i punkty karne. Rząd chce, żeby konsekwencje były znacznie poważniejsze: prawo jazdy ma być zatrzymywane na trzy miesiące.
To jedna z pierwszych konkretnych zmian zapowiedzianych po katastrofie kolejowej w Sokolnikach Suchych na Mazowszu. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że odpowiednie przepisy zostały już przygotowane i mają być pilnie konsultowane.
Prawo jazdy na trzy miesiące
Nowa zasada ma być prosta. Jeśli kierowca wjedzie na przejazd kolejowo-drogowy mimo zapalonego czerwonego światła, straci prawo jazdy na trzy miesiące.
Na tym jednak rząd nie zamierza poprzestać. Ministerstwo Infrastruktury chce wspólnie z Ministerstwem Sprawiedliwości zmienić również Kodeks karny. W przypadku zachowania prowadzącego do poważnego zagrożenia na przejeździe sąd miałby orzekać surowe sankcje, w tym karę więzienia oraz zakaz prowadzenia pojazdów.
CZYTAJ: Zamość wybrał nowe logo. Zwycięski projekt zgarnął 68 proc. głosów [ZDJĘCIA]
– Musimy przemówić do wyobraźni kierowców – mówił Klimczak.
Premier Donald Tusk oczekuje, że gotowy projekt zostanie przedstawiony Radzie Ministrów już w przyszłym tygodniu. Na razie są to propozycje, a nie obowiązujące przepisy. Nie jest też znany ostateczny kształt całego pakietu.
Tragedia przyspieszyła prace
Bezpośrednim impulsem był wypadek w Sokolnikach Suchych. Pociąg PKP Intercity „Koziołek” relacji Lublin Główny – Szczecin Główny zderzył się tam z ciężarówką na przejeździe wyposażonym w sygnalizację świetlną. Pociągiem podróżowało około 120 osób. Jedna osoba zmarła.
Według wstępnych ustaleń prokuratury ciężarówka wjechała na przejazd, gdy nadjeżdżał pociąg. Okoliczności zdarzenia nadal badają prokuratura i komisja kolejowa.
Po wypadku Donald Tusk zażądał pilnych prac nad „radykalnym zaostrzeniem przepisów” dla kierowców łamiących zasady bezpieczeństwa na przejazdach.
138 wypadków w osiem miesięcy
Problem nie sprowadza się do pojedynczych tragedii. Według danych przytoczonych przez Urząd Transportu Kolejowego w 2025 r. doszło w Polsce do 186 wypadków na przejazdach kolejowo-drogowych. Do końca sierpnia 2026 r. odnotowano już 138 takich zdarzeń.
PKP PLK od lat wskazują, że zdecydowana większość zdarzeń jest związana z zachowaniem kierowców. Kolejarze podają, że 99 proc. wypadków na przejazdach powodują użytkownicy dróg, którzy m.in. ignorują czerwone światło, znaki STOP czy wjeżdżają pod opuszczane rogatki.
CZYTAJ TEŻ: Kontrola UTK potwierdziła: „Czerwony Szrot” zagraża pasażerom na trasie Hrubieszów-Kraków!
Historia pokazuje, jak niewiele potrzeba do tragedii.
W Bratoszewicach w 2012 r. kierowca busa wjechał na niestrzeżony przejazd przed nadjeżdżający pociąg. Busem podróżowało 10 osób. Osiem zginęło na miejscu, a kolejna osoba zmarła później w szpitalu. Był to jeden z najtragiczniejszych wypadków na polskich przejazdach kolejowych ostatnich kilkunastu lat.
Z kolei w Puszczykowie w 2019 r. na przejeździe między zamykającymi się rogatkami utknęła karetka. W ambulans uderzył pociąg Intercity. Zginęli lekarz i ratownik medyczny, a kierowca został ciężko ranny. Sąd prawomocnie skazał później kierowcę karetki na pięć lat więzienia. Ustalił, że wjechał on na przejazd mimo czerwonego światła i zamykających się rogatek.
Maszyniści chcą zmian
Na tragedię w Sokolnikach Suchych zareagowali również maszyniści. Związek Zawodowy Maszynistów Kolejowych domaga się zdecydowanych działań poprawiających bezpieczeństwo na przejazdach.
CZYTAJ: Dwa dni ważnych zmian dla kierowców. Nowe zasady od dziś i od jutra
Minister infrastruktury zaprosił przedstawicieli związku do rozmów nad przygotowywanymi rozwiązaniami. Zapowiedział, że część ich propozycji może zostać uwzględniona w nowych regulacjach. Jednocześnie ocenił zapowiadaną przez maszynistów akcję polegającą na ograniczaniu prędkości do 20 km/h przy przejazdach jako zbyt radykalną.
Jeżeli rząd dotrzyma zapowiedzianego tempa, szczegóły poznamy bardzo szybko. Najważniejsza propozycja jest już jednak jasna: czerwone światło na przejeździe kolejowym ma oznaczać nie tylko mandat i punkty, ale również trzy miesiące bez prawa jazdy.


Napisz komentarz
Komentarze