Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 18 stycznia 2026 16:17
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama Baner A1 SMS Zamość
Miejsce, które zmienia

Tam, gdzie dłoń dotyka gliny. Niezwykła piwnica Sylwii Jasiuk

Wibrujący dźwięk telefonu. Piąta rano. Sen, który powinien przynieść ukojenie, niczego nie uleczył. Oczy otwierają się z bólem. Następny ruch, kolejny gest. Pochmurny poranek. Wirujące w głowie myśli i zaprogramowany na szereg zadań mózg. Czysta mechanika. Żadnych wzruszeń. Trzeba po prostu zrobić swoje. Zakochana w glinie Sylwia Jasiuk, mieszkanka Wojsławic, dysponuje jednak remedium na ten beznadziejny stan.
Sylwia Jasiuk, gospodyni niezwykłej pracowni ceramiki.
Sylwia Jasiuk, gospodyni niezwykłej pracowni ceramiki.

Źródło: red

Pogubieni, poszukujemy siebie

Ciało i umysł współczesnego człowieka coraz częściej domagają się wyciszenia. Chwili, która będzie pozbawiona wrzawy, zgiełku, niepokoju. Tęsknimy za uważnym spotkaniem z samym sobą. Możliwością pomyślenia o tym, czym tak naprawdę na co dzień żyjemy. Jakie czynniki wpływają na kształt naszego dnia? I czy na pewno nam służą? Wielu z nas potrzebuje uporządkować wewnętrznie siebie. Pozbierać elementy wewnętrznej grzechotki. Ponownie dostrzec siebie na tle niespokojnego świata. Co jednak należałoby zrobić, aby podróż w głąb siebie była istotnie możliwa, owocna? Gdzie poszukiwać azylu, w którym odnajdziemy ciepło, uwagę i upragnioną ciszę?

Konkretne zaproszenie dla wszystkich „błądzących” i „poszukujących” posiada Sylwia Jasiuk, gospodyni niezwykłej pracowni ceramiki. Pełna energii i wewnętrznego światła rzemieślniczka. W niespiesznej rozmowie na temat jej najnowszych projektów zanurzamy się już po pełnych świątecznej wrzawy dniach. Pomiędzy nogami artystycznie ozdobionego stołu przechadza się kot. Od glinianego wnętrza filiżanek odbija się herbaciany susz. Para. Aromat. Właśnie w takich okolicznościach najlepiej patrzy się na to, co przeminęło i to, co przygotowała dla nas przyszłość. Twarz pani Sylwii przepełnia radość. Opowiada o swoich ostatnich odkryciach.

PRZECZYTAJ TEŻ: Tydzień awarii i przesiadek „widmo” w PKP Intercity Kraków-Hrubieszów-Zamość. Czy może być gorzej?

- Spełniło się jedno z moich największych marzeń, a więc tzw. gliniane popołudnia. Rodzaj warsztatów, które prowadzę w mojej artystycznej piwnicy. Na początku zamierzałam je prowadzić dla osób dorosłych, ale po kilku sesjach znajomi i przyjaciele zasugerowali mi, aby formułę spotkań rozszerzyć, zaprosić całe rodziny. I to się faktycznie udało. Warsztaty okazały się doskonałą odpowiedzią na różne trudności, bolączki, napięcia, lęki i stresy, z jakimi się na co dzień mierzymy. Udało się stworzyć przestrzeń, w której można poznać głębiej siebie. Także w relacji do innych – podkreśla pani Sylwia.

Tylko drewno roboczego blatu i kęs gliny. Głębokie spojrzenie. I oko, w którego kąciku pojawia się niepostrzeżenie łza. To nieskrępowana reakcja na coś pięknego i głębokiego. Uczucie, które każdy z nas potrzebuje wykopać spod zwałów codziennych, trudnych emocji. Radość z tego, co tak naprawdę proste. Dostępne dla każdego. I zaskakujące.

- Widzi pan... Myślę, że przy warsztatowym stole wydarzają się takie małe cuda. Małżonkowie, rodzice, dzieci poznają siebie zupełnie od nowa. Ze zupełnie innej strony. Wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w której rodzic powiedział do dziecka „Wow! Potrafisz to zrobić!”. W tych stwierdzeniach mieszają się zawsze nuty zaskoczenia, niedowierzania i dumy. Zapędzeni, zestresowani, skupieni na kolejnych zadaniach – nie dostrzegamy tego. Tutaj, w pracowni, można sięgnąć do tego, co tak naprawdę proste... Prawdziwe piękno, tak uważam, kryje się w prostocie. Jestem szczęśliwa, że mogę w tym uczestniczyć. Dawać odpowiednią przestrzeń – dzieli się swoimi doświadczeniami artystka.

Glina - lekarstwo dla ciała i umysłu

Ale są też inne, nie mniej istotne owoce wspólnych spotkań przy glinie. Tutaj, w specyficznym mikroklimacie wiekowej piwnicy, pod ceglanym sklepieniem, które pamięta jeszcze czasy rodu Poletyłów, pradawne rzemiosło ma zupełnie inny smak. Właśnie tutaj, w specyficznych podziemnych warunkach, dużo lepiej pracuje się z gliną niż na powierzchni.

- Tak... Materiał tak szybko nie wysycha, dużo dłużej zachowuje swoją plastyczność. Wyrabianie odbywa się więc w nieco innych warunkach. Na wyobraźnię działa jednak sam klimat tego miejsca. Zawsze powtarzam, że glina działa na całego człowieka. Na umysł, cały układ nerwowy, mięśnie. Przy tej pracy można wyregulować oddech, wyciszyć się. Skupić. A przecież tego skupienia właśnie potrzebujemy niczym kania dżdżu. Trudno nam zachować uwagę. Jesteśmy nieustannie bombardowani różnymi bodźcami. Pamiętam jedne z pierwszych popołudniowych warsztatów, kiedy zamiast znajomej na warsztaty przyszedł jej mąż. Żartował oczywiście, że to nie jego bajka, że kluski to domena kobiet, ale po przeszło godzinnej pracy sam z zaskoczeniem stwierdził, że czuje się zrelaksowany. Żarty ustąpiły więc miejsca jakiemuś pięknemu przeżyciu. Ta osoba sama to odkryła. Trzeba tylko dać poprowadzić się glinie – odsłania kolejną z kolekcji swoich życiowych pereł Jasiuk.

Tam, gdzie wkrada się zwątpienie, pani Sylwia wchodzi z otwartą głową, gotowymi do pracy dłońmi i sięga po niemożliwe. Zaraża uśmiechem, pociąga autentyzmem. Jest tu i teraz. Całkowicie na serio. Ma w sobie ciekawość świata, która nie pozwala spocząć na laurach – zarówno jej samej, jak i kursantom, których bierze pod swoje skrzydła. Spotkanie przy herbacie i glinie jest prawdziwe. Prawdziwe są emocje i tańczące w oczach światło. Dla wielu to już „terra incognita”. Obcy, nieznany ląd. Pozbawiliśmy się lub ktoś nas pozbawił możliwości prawdziwego spotkania z drugim człowiekiem. Posłuchania, co ma nam do przekazania. Jasiuk stara się mozolnie odbudowywać, cegiełka po cegiełce, ten świat elementarnych doznań.

PRZECZYTAJ: "Wiem, skąd mi nogi wyrosły". Franciszka Ogonowska, poeta z Dobużka, w rozmowie o życiu i pisaniu

- Ja sama łapię się często na tym, że wpadam, zupełnie mimowolnie, w niecierpiący sprzeciwu rytm codzienności. Bo czekają kolejne zamówienia, bo praca, dom, bo trzeba coś przygotować na kolejne warsztaty. Coś zamówić, dopilnować. Doczytać. Tak więc prowadzenie pracowni wymaga, także ode mnie, samodyscypliny i rewidowania swoich postaw. Glina nie lubi pośpiechu. Nie lubi błędów. Pięknem wynagradza wtedy, kiedy poświęcimy jej skupienie i uwagę. Nie ma tutaj dróg na skróty. Skróty kończą się w tej pracy porażką. Po prostu. Glinę kocham także za nauczki – śmieje się Jasiuk.

Dotknąć pierwotnej prawdy

Doskonałość wykuwa się w trudach i przeciwnościach. Pani Sylwia nieustannie podwyższa poziom, na którym zawiesza poprzeczkę swoich zawodowych wymagań. Dzięki temu uporowi właśnie jej droga jest tak pasjonująca i niezwykła. Niewielu wpadłoby chyba na pomysł, aby powrócić do pierwotnej, jamowej metody wypału ceramiki. 

A rzemieślniczka z Wojsławic zakochała się w niej od pierwszego wejrzenia. Bo tutaj niewiele da się kontrolować. Ogień i ziemia robią z glinianymi wyrobami to, co tylko chcą. Jeśli już wydaje się, że rozumiemy pewne procesy i potrafimy przewidywać efekty wypału w ziemnym dole, to okazuje się, że trzeba jednak wykonać kilka kroków wstecz. Prześledzić wszystko raz jeszcze. Poprawić, ulepszyć, skupić na szczegółach. I po prostu próbować – wciąż od nowa.

- To prawda – ta forma wypału, tzw. wypał jamowy, był w naszej pracowni zarówno odkryciem, jak i koniecznością. Zanim udało nam się zakupić elektryczny piec, sięgaliśmy po to rozwiązanie. Przy jego pomocy można uzyskiwać zaskakujące efekty. Ciągle zresztą uczymy się tej metody, która kryje jeszcze wiele tajemnic. W tej prostocie – rzecz polega na wykopaniu odpowiedniego dołu i rozpaleniu ognia – kryją się jednak pasjonujące zagadki. Jak zadbać o odpowiednią ilość tlenu? Jak uzyskać rdzawy, dosyć urokliwy nalot? Jakiego drewna używać? Każde ma inne właściwości, które odciskają na glinie niepowtarzalne piętno. Okazuje się, że po wypalaniu w wierzbie, na naczyniach pojawiły się różne szarości, fiolety itp. odcienie. Z kolei obecność żelaza w palenisku pozwala uzyskiwać efekt rdzy. Jednak nie wszystko da się przewidzieć. Takich prac już nie szkliwimy, ale szlifujemy np. przy pomocy zwykłej łyżki czy żarówki. Stal z łyżki także pozostawia na glinie dosyć ciekawe efekty – zdradza szczegóły techniki pani Sylwia.

Gliniany stolik

Wypalane w żywym ogniu projekty cieszą się dużym zainteresowaniem architektów wnętrz. Koneserzy nietypowych rozwiązań cenią sobie np. ceramiczne stoliki. Na blacie i ściankach takiego elementu widoczne są wszystkie ślady niezwykłego procesu. Tam, gdzie zabrakło tlenu, widoczne są czarne plamy. Gdzie indziej szarość pokryła rdzawa patyna. Malownicze „pajączki” na powierzchni blatu pozostawiła też łyżka, którą pani Sylwia szlifowała surowy wyrób. Przygotowane w taki sposób naczynia i inne przedmioty codziennego użytku przemawiają do wyobraźni dużo bardziej niż wszystkie inne wyroby, które wyszły spod rąk garncarza.

- Sądzę, że w tej chwili jestem tak naprawdę gdzieś na początku mojej drogi z ceramiką. Muszę się jeszcze wiele nauczyć. W piwnicy przekazuję pewnie jakiś ułamek tego, co można wiedzieć i czym się zajmować w tym obszarze. Zupełnie niedawno zaczęłam się tej interesować produkcją własnych szkliw. Tutaj potrzeba już konkretnej wiedzy z zakresu chemii. Poza tym fascynują mnie wciąż terapeutyczne właściwości gliny. Chciałabym to systematycznie pogłębiać, powracając trochę do mojego zawodu fizjoterapeuty – mówi o jednym z marzeń pani Sylwia.

W gruncie rzeczy chodzi jednak wciąż o jedno, wciąż to samo – drugiego człowieka. Jego kondycję, emocje, uczucia, zranienia i konkretną historię. Czego jeszcze uczy glina? Tego, aby nie poddawać się mentalnym kalkom. Nie szufladkować. Nie oceniać z góry. Z mało obiecującego kęsa materiału potrafi czasami zrodzić się rękodzieło. Jedno mało obiecujące spotkanie potrafi czasami przemienić życie.

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Atrakcyjna działka na obrzeżach Werbkowic Cena: 249000 PLNOferujemy na sprzedaż wyjątkowo atrakcyjną działkę budowlaną o powierzchni 0,5645 ha, położoną w Werbkowicach, na południowych obrzeżach miejscowości. Nieruchomość znajduje się w cichej i spokojnej okolicy, w sąsiedztwie terenów zielonych oraz rzeki Huczwy.Działka położona jest przy bocznej drodze gminnej, w otoczeniu zabudowy jednorodzinnej oraz gospodarstw. Lokalizacja zapewnia wygodny i szybki dojazd do centrum miejscowości, a jednocześnie gwarantuje prywatność i spokój.Podstawowe informacje:Numer działki: 925Powierzchnia: 0,5645 haKształt: prostokątWymiary: ok. 97 m x 27 mUkształtowanie terenu: płaskaStan: działka nieogrodzona, obecnie w uprawie rolnejIstnieje możliwość podziału na mniejsze działkiPrzeznaczenie w MPZP:Teren zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej (przeznaczenie podstawowe). Dopuszczalna zabudowa: budynki mieszkalne jednorodzinne, gospodarcze i garaże, usługi oraz obiekty małej architektury.Media:prąd – słup na działcewodociąg – w drodzeświatłowód – w drodzeDziałka posiada pośredni dostęp do drogi publicznej asfaltowej oraz bezpośredni zjazd na drogę gminną. Natężenie ruchu jest niskie, ograniczone do ruchu lokalnego.Otoczenie i lokalizacja:Nieruchomość położona jest na obrzeżach Werbkowic, wśród niskiej zabudowy jednorodzinnej, pól uprawnych oraz lasów. W niedalekiej odległości przebiega linia kolejowa LHS oraz płynie rzeka Huczwa. Okolica sprzyja spacerom i aktywnemu wypoczynkowi.Atuty nieruchomości:duża powierzchnia i możliwość podziału działkispokojna, zielona okolicabliskość większej miejscowości z pełną infrastrukturą: sklepy, szkoła, przychodnie, Dom Kulturyrozwijająca się strefa podmiejska, atrakcyjna również inwestycyjnieregularny kształt i płaski teren ułatwiający zabudowędostęp do wszystkich mediów umożliwiający szybkie rozpoczęcie budowyTo idealne miejsce dla osób ceniących ciszę, przestrzeń i kontakt z naturą, a jednocześnie chcących pozostać w zasięgu pełnej infrastruktury.Nie czekaj – zadzwoń, umów się na prezentację i stwórz tu swój wymarzony dom.Zapraszam!Bezpłatnie pomagamy w formalnościach związanych z uzyskaniem kredytu na zakup nieruchomości. Nasz doradca kredytowy bezpłatnie sprawdzi Twoją zdolność kredytową i przedstawi najlepsze oferty z ponad 10 banków.Posiadasz podobną nieruchomość? Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji – odpowiemy na pytania dotyczące ceny, procesu sprzedaży oraz możliwości poprawy atrakcyjności oferty. Oferujemy również:•⁠  ⁠Pośrednictwo w kupnie, sprzedaży oraz najmie nieruchomości.•⁠  ⁠Pomoc w sprzedaży nieruchomości o skomplikowanej sytuacji prawnej.•⁠  ⁠Rzetelne oceny wartości nieruchomości.•⁠ Uzyskanie świadectwa energetycznego.Nie zwlekaj, zadzwoń już teraz!Justyna Łagoda Tel. 665 750 080Północ nieruchomości Zamośćul. Żeromskiego 322- 400 ZamośćData dodania ogłoszenia: 15.01.2026Atrakcyjna działka na obrzeżach Werbkowic
ReklamaBaner reklamowy firmy Replika
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: micekTreść komentarza: dodajmy do tego słaby stan torów w naszym wschodnim eldoradoData dodania komentarza: 18.01.2026, 14:28Źródło komentarza: Tydzień awarii i przesiadek „widmo” w PKP Intercity Kraków-Hrubieszów-Zamość. Czy może być gorzej?Autor komentarza: AnnaTreść komentarza: I znowu fałszywa "Anno" z 17.01.2026 16:29 podszyłaś się pode mnie.Data dodania komentarza: 18.01.2026, 12:09Źródło komentarza: Matki, które same są jeszcze dziećmi. Najmłodsza rodziła w Zamościu, a miała 14 lat...Autor komentarza: Moja ocena.Treść komentarza: Z Ciebie ciemnoto propagandy patologi oszustow PiSuar opanował chyba tyfus bo masz juz tylko sieczkę w głowie poniewaz zrobiono Ci pranie mozgu.Data dodania komentarza: 18.01.2026, 11:02Źródło komentarza: Tę dietę możesz mieć od ręki i za darmo. Bez wizyty u dietetykaAutor komentarza: Z Hrubieszowa.Treść komentarza: Bezmózgowie tutejsze atakuje i nie wie jeden z drugim blazen o co mu chodzi .Data dodania komentarza: 18.01.2026, 10:42Źródło komentarza: 1120 km dróg do odśnieżenia, praca na dwie zmiany, a za niedzielę należne wolne. Powiat hrubieszowski zmaga się z zimąAutor komentarza: Kamila.z Zamościa.Treść komentarza: Jak widze tego czlowieka starca Mlaskacza to mi sie na wymioty zbiera.Data dodania komentarza: 18.01.2026, 10:32Źródło komentarza: Byliśmy blisko blackoutu, cyberprzestępcy chcieli wyłączyć w Polsce prąd. Cyfrowe czołgi już tu sąAutor komentarza: MariaTreść komentarza: Ja jestem za. Moja córka studiuje w Stanach i tam kamizelki są dostępne bez najmniejszego problemu. Córka posiada akurat kuloodporny plecak. Znalazła się raz w sytuacji kiedy była świadkiem strzelaniny pomiędzy dwoma policjantami i jakimś gangsterem. Szybko przezbroiła plecak w kamizelkę kuloodporną i razem z koleżanką próbowała się ukryć. Niestety jedną kulkę przyjęła i jeszcze jeden rykoszet. Plecak ją uratował. Szczęśliwie jej koleżanka biegła za nią. Ona nie miała plecaka/kamizelki i najprawdopodobniej skończyłoby się tragicznie. Ja sama jak jeżdżę do córki również noszę kamizelkę. Czuję się o wiele pewniej.Data dodania komentarza: 18.01.2026, 09:32Źródło komentarza: Kamizelka kuloodporna i hełm dla każdego Polaka
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama