Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 marca 2026 06:37
Przeczytaj!
Reklama
Reklama
Święta pełne aromatu miodu i lukru...

Piernikowy świat Magdaleny i Iwony. Tak powstają pachnące cuda! [GALERIA ZDJĘĆ]

Zapach przypraw korzennych i miodu unosi się nad kuchennym stołem jak obietnica - nie tylko świąt, ale też chwili wytchnienia od spraw codziennych. Między zawodowymi obowiązkami, społecznymi inicjatywami, kalendarzem wypełnionym po brzegi zajęciami, co roku znajdują czas na ten sam rytuał: wałkowanie ciasta, sklejanie ścian i cierpliwe zdobienie piernikowych chatek. W grudniu tworzą kruche, misternie dopracowane arcydzieła z piernika, choć na co dzień budują relacje i idee o znacznie trwalszych fundamentach.
Bohaterkami naszego świątecznego reportażu są dwie pełne pasji, młode i niezwykle utalentowane kobiety. Magdalena Jagiełło z gminy Fajsławice oraz Iwona Borodej z gminy Ruda-Huta.
Bohaterkami naszego świątecznego reportażu są dwie pełne pasji, młode i niezwykle utalentowane kobiety. Magdalena Jagiełło z gminy Fajsławice oraz Iwona Borodej z gminy Ruda-Huta.

Gdy święta zaczynają pachnieć piernikiem

Bohaterkami naszego świątecznego reportażu są dwie pełne pasji, młode i niezwykle utalentowane kobiety. Magdalena Jagiełło z gminy Fajsławice oraz Iwona Borodej z gminy Ruda-Huta od lat zachwycają nie tylko precyzją swoich piernikowych dzieł, ale i wrażliwością, z jaką podchodzą do tradycji. W grudniowej zawierusze między codziennymi obowiązkami i zawodowym pędem, opowiadają o piernikach, ale też o czymś znacznie więcej niż tylko smacznym cieście.

 To, jak przeżywamy świąteczny czas, w dużej mierze zależy od zwyczajów wyniesionych z domów rodzinnych, od drobnych rytuałów, które wracają do nas co roku. Dla wielu grudzień ma właśnie zapach pierników: wypiekanych nie tylko po to, by je ozdobić i delektować się ich smakiem, lecz przede wszystkim po to, by być podczas ich tworzenia razem. Nawet gdy przed świętami pędzimy na najwyższych obrotach, potrafimy znaleźć chwilę, by się zatrzymać, rozwałkować ciasto i upiec kilka pierniczków. I wiemy, że bez nich święta mogłyby się odbyć, ale czy byłyby takie same...?

Tarnawatka: 10 grudnia swoje 104. urodziny obchodziła Helena Mulawa

Wszystko zaczęło się przy kuchennym stole

Magdalena Jagiełło na co dzień prowadzi gospodarstwo rolne. Zajmuje się uprawą roślin i ziół. Znana jest z niecodziennych, autorskich dzieł piernikowych, które zachwycają precyzją i wyobraźnią. W jej domu święta zaczynają się znacznie wcześniej, niż wskazuje kalendarz. Jak przyznaje, już po Wszystkich Świętych w kuchni unosi się zapach miodu, masła i przypraw korzennych, a blaty stopniowo zapełniają się piernikowymi elementami przyszłych chatek, bombek i "piernikowych kolorowanek" dla dzieci. 

Pasja pani Magdy ma swoje źródło w ciepłych wspomnieniach z domu rodzinnego. To właśnie tam, przy kuchennym stole, obserwowała swoją mamę piekącą torty na ważne rodzinne uroczystości i widziała, jak z prostych składników rodzą się wyjątkowe pyszności. Z czasem naturalna fascynacja przerodziła się w potrzebę tworzenia własnych rzeczy - coraz bardziej kreatywnych, coraz staranniej dopracowanych, będących nie tylko wypiekiem, ale także formą artystycznej ekspresji.

PRZECZYTAJ: Niezawodny przepis na pierniki od czytelniczki "Kroniki Tygodnia"

– To chyba było gdzieś we mnie od zawsze. Lubię tworzyć, mieć wpływ na to, jak coś wygląda, obserwować, jak z niczego powstaje coś pięknego – mówi dziś nasza bohaterka. 

Sama też zaczynała od pieczenia tortów, jednak gdy pojawiły się u niej pierniki, nie były to drobne ciasteczka. Pani Magdalena od razu sięgnęła po większe formy. Pierwsze chatki były proste, pozbawione skomplikowanych detali, ale z każdym kolejnym rokiem rosła nie tylko wprawa, lecz także odwaga w sięganiu po trudniejsze projekty. 

Z czasem pojawiły się precyzyjne zdobienia, elementy 3D i konstrukcje wymagające ogromnej cierpliwości. Jednym z wyjątkowych projektów pani Magdaleny była szkatułka na pierniki przygotowana na konkurs organizowany przez Urząd Marszałkowski w Lublinie. Jej kształt przypominał bombkę, a w środku znalazły się pięknie udekorowane pierniczki. 

 Podstawą całej pracy jest jeden, sprawdzony przepis, który przez lata był udoskonalany. W świecie pierników nie ma miejsca na przypadek - inne ciasto potrzebne jest do jedzenia, a inne do budowy dekoracyjnych chatek czy bombek.

- Piernik konstrukcyjny musi być twardy i odporny. To on trzyma całość. Z kolei ten do jedzenia, choć po upieczeniu jest twardy, po kilku dniach pięknie mięknie i nabiera smaku – wyjaśnia.

Wszystko, co powstaje w jej kuchni, oparte jest na naturalnych składnikach: miodzie, maśle, cukrze. Dzięki temu piernikowe dekoracje mogą przetrwać wiele sezonów. Jak przyznaje, wystarczy odpowiednie przechowywanie. 

- Największym wyzwaniem w pracy z piernikiem nie jest wcale pieczenie, lecz wilgoć. To ona potrafi zniweczyć wielotygodniową pracę. Dlatego każdy element po wykonaniu trafia do celofanu i suchych pudełek. Wszystko po to, by piernik zachował formę i wygląd - zdradza pani Magda. 

Tam, gdzie zaczyna się magia

Prawdziwa magia zaczyna się jednak na etapie dekorowania. To wtedy pojawia się lukier królewski w różnych konsystencjach -  od rzadkiego, którym wylewa się powierzchnie, po bardzo sztywny, używany do precyzyjnych szablonów. Nawet okienka w domkach są w pełni jadalne, wykonane z żelatyny. Sztuczne elementy w chatkach pani Magdy praktycznie nie występują - poza drobnymi lampkami, które rozświetlają wnętrza piernikowych chatek.

Szczególne miejsce w jej pracy zajmują "piernikowe kolorowanki". To one przyciągają uwagę najmłodszych podczas jarmarków. Każda z nich wyposażona jest w mały pędzelek, a intensywne kolory ukryte w lukrze ożywają pod wpływem wody.

- To coś więcej niż piernik. Dzieci mogą stworzyć własną dekorację, pobawić się kolorem, poczuć, że same coś tworzą – podkreśla pani Magda.

Choć wszystko wykonuje sama, nie narzeka. Wręcz przeciwnie, proces tworzenia sprawia jej największą radość.

- Najbardziej lubię moment dekorowania. Wtedy można puścić wodze wyobraźni, dodać detal, perełkę, zmienić coś w ostatniej chwili – mówi.

Piernik w rytmie lokalnej tradycji

Iwona Borodej to osoba doskonale znana lokalnej społeczności. Pracuje w Gminnym Ośrodku Kultury w Rudzie-Hucie, jest aktywną członkinią Koła Gospodyń Wiejskich z Żalina oraz zespołu muzycznego „Bokoryna”. To właśnie w tej różnorodności ról najlepiej widać jej charakter: energię, zaangażowanie i ogromne serce do kultury oraz tradycji.

- Piernikami zajmuję się właściwie tylko raz w roku – w grudniu. Ale to wystarcza, żeby na nowo złapać bakcyla - mówi z uśmiechem pani Iwona. 

Pierwsze piernikowe chatki przygotowała wspólnie z koleżankami z koła na kiermasz świąteczny i wtedy właśnie pozytywny odbiór tych prac stał się impulsem, by co roku wracać do tej formy świątecznego rękodzieła. Pierniki pani Iwony powstają głównie z myślą o kole gospodyń - właśnie na wspomniane kiermasze, wydarzenia charytatywne i lokalne spotkania. Nie są produktem masowym, to raczej efekt potrzeby wspólnego działania i tworzenia czegoś, co będzie wizytówką lokalnej tradycji. Nic więc dziwnego, że piernikowe chatki znikają ze stoisk błyskawicznie, przyciągając uwagę precyzją wykonania i ciepłem, które bije z każdego detalu.

CZYTAJ: Zupa rybna Karola Kusa, opłatek i wspólne kolędowanie. Gminna Wigilia w Tyszowcach [ZDJĘCIA]

- Korzystamy z przepisu, który ma swoją historię. Dostałyśmy go podczas warsztatów kulinarnych wiele lat temu i od tamtej pory trzymamy się go, bo po prostu się sprawdza. To piernik oparty na naturalnym miodzie, bez udziwnień - podkreśla pani Iwona. 

Jak przyznaje, tworzenie piernikowych chatek to proces czasochłonny i wymagający cierpliwości. Pani Iwona najczęściej przygotowuje kilka elementów jednocześnie, pracując po godzinach, między obowiązkami zawodowymi i domowymi. Przyznaje, że najwięcej czasu pochłania dekorowanie - lukrowanie, dopasowywanie detali, dbanie o proporcje. Każda chatka powstaje według własnoręcznie przygotowanego szablonu z tektury, który od kilku lat pozostaje niezmienny. Jak twierdzi, gotowe foremki dostępne w sprzedaży rzadko się sprawdzają. 

Cierpliwość zapisana w lukrze

Z pewnością dużą rolę w procesie tworzenia piernikowych dzieł odgrywa doświadczenie zdobywane metodą prób i błędów. Pani Iwona przyznaje, że piernikowe rzemiosło uczy pokory i spokoju. To dziedzina, w której nie da się niczego przyspieszyć - zbyt rzadki lukier rozleje się, zbyt gęsty nie pozwoli na precyzyjne zdobienia.

- Nie mam dokładnego przepisu na lukier. Wszystko robię na wyczucie - trochę gęstszy do sklejania, rzadszy do wylewania. Tego nie da się nauczyć z kartki, to przychodzi z czasem - podkreśla. 

Ważnym elementem działalności pani Iwony są warsztaty, także te z tworzenia pierników. Prowadziła je dla seniorów, ale także dla dzieci. 

-  Zainteresowanie jest zawsze duże, bo takie spotkania pozwalają nie tylko nauczyć się techniki, ale też wspólnie spędzić czas i poczuć atmosferę nadchodzących świąt - podkreśla. 

Jak zauważa, piernikowe rękodzieło przeżywa dziś swój renesans - coraz więcej osób chce spróbować, nauczyć się, stworzyć coś własnego. W jej codzienności pasja musi zmieścić się pomiędzy pracą, działalnością w zespole muzycznym, wydarzeniami kulturalnymi i życiem rodzinnym. Czas na pierniki wykrada weekendom i późnym wieczorom, ale - jak podkreśla - daje jej to ogromną satysfakcję. Bo w tych kilku grudniowych dniach, gdy powstają chatki, kultura, tradycja i rękodzieło spotykają się przy jednym stole.

W świecie, który coraz częściej przyspiesza i upraszcza święta do listy zakupów, takie historie przypominają, że Boże Narodzenie wciąż może pachnieć miodem, piernikiem i domem. I że najpiękniejsze dekoracje powstają nie w fabrykach, ale tam, gdzie ktoś jeszcze ma odwagę zwolnić, usiąść przy stole i stworzyć coś własnymi rękami.

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: BrawoTreść komentarza: Zaślepiona KOMUNA zaciekle atakuje atakuje zatankujcie za 5.19 TfuSSka obietnice 100 bajerów dla Lemingów i frajerów.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 19:16Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: RiotTreść komentarza: Różę Pamiętamy!Data dodania komentarza: 6.03.2026, 18:12Źródło komentarza: IPN ostrzega przed "neokomunizmem" w Zamościu. Padły mocne słowa o "działaniu na rzecz Kremla"Autor komentarza: zapamietajTreść komentarza: Szanowni internauci do koryta to się pchaja i mocno trzymaja PSL owcyData dodania komentarza: 6.03.2026, 15:52Źródło komentarza: Premier z Chełma? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiSAutor komentarza: TOLEKTreść komentarza: Polaku mały włącz myślenie myślenie nie boli każdy może pisać gdzie mu się podobaData dodania komentarza: 6.03.2026, 15:43Źródło komentarza: Hetman Zamość rozbił bank, a kibice postawili na Padwę. Za nami pierwszy Bal Mistrzów Sportu Zamojszczyzny [ZDJĘCIA]Autor komentarza: Miejscowy,Treść komentarza: Wlasnie naPISales o sobie dziadu kalwaryjski . Jestes pachołkiem PiSlamu. Widocznie zrozumiałeś !Data dodania komentarza: 6.03.2026, 13:46Źródło komentarza: Zamość: Konferencja poświęcona Róży Luksemburg w 155. rocznicę jej urodzin [ZDJĘCIA]Autor komentarza: ha ha haTreść komentarza: W ulotkach wyborczych Rafała Zwolaka pojawiło się dziesięć punktów (oraz mnóstwo podpunktów), które mają zdefiniować przyszłą prezydenturę. Brzmią tak: „Zamość stawia na mieszkańców – dialog jest siłą”, „Zamość miastem przemyślanych inwestycji – czas na osiedla”, „Zamość stać na rozwój gospodarczy – 1000 nowych miejsc pracy (możemy tam przeczytać o planowanej redukcji długu miasta, który obecnie wynosi 254 mln zł. oraz „tworzeniu warunków, które przyciągną kapitał, inwestorów oraz zachęcą do ulokowania w Zamościu centrów logistycznych korporacji, urzędów centralnych i regionalnych), „Zamość będzie bezpieczny – jest sporo do poprawy”, „Zazieleniamy Zamość – razem posadzimy 10 tys. drzew i krzewów” oraz m.in. „Zamość zadba o seniorów – godna i pogodna jesień życia” i „Zamość przejrzystym miastem – nie mamy nic do ukrycia”. Jak ma wyglądać realizacja tego ostatniego punktu? „Wprowadzimy pełną jawność pracy Urzędu Miasta oraz jednostek podległych, zapewnimy przejrzystość działań administracji publicznej, przywrócimy urzędnikom godność” – czytamy w zapowiedziach wyborczych Rafała Zwolaka. „Poprawimy funkcjonowanie miejskich spółek poprzez zmniejszenie kosztów utrzymania zarządów i rad nadzorczych. Dziś ich członkowie łącznie zarabiają ponad 1,5 mln zł. rocznie. Rozważamy konsolidację spółek komunalnych”.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 13:15Źródło komentarza: 42-latek z Zamościa trafił przed sąd. 4 miesiące więzienia, dożywotni zakaz kierowania i 10 tys. zł do zapłaty
Reklama
Reklama
Reklama