Tomaszów Lubelski jest największym miastem województwa lubelskiego, do którego nie jeżdżą pociągi. Po raz kolejny padła jednak zapowiedź, że to się zmieni. Burmistrz Wojciech Żukowski kibicuje pomysłowi, ale uwierzy dopiero, jak zobaczy. Wójt Bełżca natomiast domaga się szczegółowych planów i chce, by gmina Bełżec brała czynny udział podczas projektowania trasy na swoim terenie.
W lipcu rząd zapowiedział kolejową rewolucję, która obejmie między innymi Tomaszów Lubelski. Jeśli wierzyć deklaracjom: do 2050 roku ma powstać 4700 km nowych linii, a najszybsze pociągi mają osiągać nawet 350 km/h.

– Każdy powiat w Polsce ma zostać włączony w sieć połączeń dalekobieżnych – powiedział na konferencji prasowej premier Donald Tusk.
Starania od ponad 100 lat
Ale czyż podobnych zapowiedzi Tomaszowianie już nie słyszeli?
Zacznijmy od początku. Wystarczy prześledzić historię kolei na wschodzie Polski, by stwierdzić, że Tomaszów Lubelski szczęścia do niej nie ma. Prób było wiele. Pierwsze – przez ponad 20 lat końca XIX wieku. Potem dalej do I wojny światowej. Starał się o dostęp sam Zamoyski, starały się też ówczesne władze miasta, biznesmeni. Ciągle jednak napotykali przeszkody, a to ze strony wojska, a to inne. Gdy w końcu w 1915 roku wojska niemieckie wybudowały wąskotorową kolej z Trawnik do Bełżca, przez Zamość i Tomaszów właśnie, nie korzystano z niej długo.
„20 listopada 1915 roku udostępniono [kolej] miejscowej ludności. Jednak już w grudniu tego samego roku, w wyniku zmian na froncie, kolej przestała funkcjonować. Odcinek z Bełżca do Tomaszowa Lubelskiego, o długości 11 km, sprzedano Dyrekcji Cesarsko-Królewskiej Kolei we Lwowie. Reszta toru – jak w przypadku wielu kolei polowych – zdemontowano i przewieziono w inne miejsce. Pozostawiony odcinek miał służyć do transportu płodów rolnych, zaopatrzenia dużego tartaku w Tarnawatce i cegielni w Budach Dzierążyńskich. Z końcem wojny przekazano ją Ministerstwu Kolei Żelaznych w Warszawie, a od 10 lipca 1920 roku Dyrekcji PKP w Radomiu. Linia Bełżec–Tomaszów Lubelski figuruje w rozkładzie jazdy na rok 1923, z adnotacją „Pociągi nie kursują na razie” – odnotowuje teatrnn.pl.
Późniejszych planów budowy kolei z Lublina do Tomaszowa Lubelskiego też nie zrealizowano. Po II wojnie światowej transport kolejowy rozbudowywał się w okolicach Śląska, Warszawy i wybrzeża.
„Jedyna wielka inwestycja, Linia Hutniczo-Siarkowa, omijała Tomaszów Lubelski, a nawet Zamość. Rozbudowa przemysłu cukrowniczego na Lubelszczyźnie w latach 70. XX wieku, powstanie nowych cukrowni w Krasnymstawie, Tyszowcach i Werbkowicach, nie wpłynęły znacząco na rozbudowę istniejących kolei wąskotorowych. Koleje na Lubelszczyźnie zeszły na dalszy plan, a zakładając likwidację kolei wąskotorowych do 1980 roku w całej Polsce, nikt nie wysuwał projektów budowy całkowicie nowej kolei wąskotorowej do Tomaszowa Lubelskiego; dlatego o kolei wojskowej z 1915 roku prędko zapomniano” – czytamy jeszcze w artykule poświęconemu historii kolei tomaszowskiej (źródło: teatrnn.pl).
Było CPK
Nie tak dawno, bo w 2021 roku zapowiadano, że Tomaszów Lubelski i Bełżec zostaną włączone do sieci kolejowej, a Zamość i Krasnystaw do sieci połączeń dalekobieżnych. Spółka Centralny Port Komunikacyjny informowała, że wybrała najkorzystniejszą ofertę w przetargu na prace przygotowawcze do budowy tzw. szprychy nr 5 na wschodzie Polski. W ramach tej inwestycji miało powstać w sumie ok. 90 km nowych torów, w jej skład wchodzić miała budowa odcinków linii kolejowych: nr 54 Trawniki – Krasnystaw i 56 Wólka Orłowska – Zamość – Tomaszów Lubelski – Bełżec.
W Tomaszowie zapanowała wielka radość. Obyło się bez protestów (takowe były za to w Zamościu i okolicach).
– Organizowaliśmy spotkania i zarekomendowana przez nas koncepcja została społecznie przyjęta. Wybraliśmy wariant jak najmniej kolizyjny, rozwiązujący problem braku połączenia kolejowego – mówi Wojciech Żukowski, burmistrz Tomaszowa Lub.
Według harmonogramu, jak wciąż możemy przeczytać w artykułach na stronie internetowej Portu Polska, pierwsze roboty budowlane – na odcinku między Trawnikami i Zamościem – miały ruszyć w 2023 r. i potrwać do końca 2027 r. Natomiast budowa odcinka do Bełżca miałaby ruszyć w 2029 r., a dopuszczenie do eksploatacji było wówczas planowane na 2032 r. Mamy połowę sierpnia 2026 roku, CPK zastąpiło ZSK.
Nowy rząd, nowe plany
Teraz jest mowa o nowych planach rozwoju kolei w Polsce południowo-wschodniej.
„Rzeszów, Sandomierz, Stalowa Wola, Tarnobrzeg, ale też Kolbuszowa, Mielec i Nisko zyskają szybsze połączenia ze wszystkimi aglomeracjami w Polsce” – zakłada projekt Zintegrowanej Sieci Kolejowej. Według najnowszych informacji będzie on realizowany przez spółki Centralny Port Komunikacyjny i PKP Polskie Linie Kolejowe po 2035 roku.
– Budujemy najnowocześniejszą sieć kolejową w Europie i nie ma w tym słowa przesady – tak w lipcu na dworcu kolejowym Warszawa-Zachodnia zapowiedział premier Donald Tusk.
Inwestycje miałyby skrócić czas podróży między największymi aglomeracjami do 100 minut. Co dziś dla Polaków niewyobrażalne – przejazd przez cały kraj miałby trwać maksymalnie 3 godziny!
– Prędkość maksymalna, jaką zakładamy dla Kolei Dużych Prędkości, to nawet 350 km/h. Mamy bardzo ambitny program, który będziemy realizować aż do 2050 roku – dodał Tusk. – Będziemy mieli najszybszą kolej w Europie – zadeklarował.
„Nie będę otwierał szampana”
Mieszkańcy Tomaszowa są za. – Może wreszcie nie bylibyśmy tak odcięci od reszty świata i ruszyłby tu jakiś biznes – mówi pan Jan.
Ale jak dodaje w obietnice rządu uwierzy dopiero, gdy zobaczy je zrealizowane. Na razie życzyłby sobie, żeby chociaż zadbać o to, co w regionie jest i skarży się na nieliczne połączenia kolejowe z Zamościa i Hrubieszowa i wysłużony tabor, który podróży nie uprzyjemnia, a w te wakacje zmusza nawet niektórych pasażerów do rezygnacji z jazdy pociągiem – chodzi o wysokie temperatury w wagonach i awarie. O pożarach kilku linii pisaliśmy już na naszych łamach.
Burmistrz miasta Tomaszów Wojciech Żukowski podobnie, z dużą ostrożnością podchodzi do wspomnianych planów.
– Słyszałem, że to może być nawet kolej regionalna, a może autobusowe połączenie... Oczywiście trzymam kciuki, bo koncepcja połączenia kolejowego Tomaszowa w każdym wydaniu jest dla nas niesłychanie ważna. Nawet jeżeli to byłyby koleje regionalne, to kolej jest naszym marzeniem i obiema rękami się podpisujemy pod tym pomysłem. Natomiast, nie będę teraz otwierał szampana, bo już otwierałem ostatnio jak była koncepcja CPK... Wiemy jak szybko została wygaszona – mówi Wojciech Żukowski.
Deklaruje, że miasto będzie wspierało działania, bo żadna inna komunikacja, nawet S17 nie da miastu tego, co dałaby kolej.
– Modernizacja drogi drogi ekspresowej nr 17 jest niesłychanie ważna – usprawni transport, ułatwi prowadzenie działalności, ale nie byłaby tak wielką rewolucją jak linia kolejowa. Co do tego nie mam cienia wątpliwości – dodaje burmistrz.
Bełżec dopytuje zawczasu
Projektem ZSK zainteresowały się bardzo władze gminy Bełżec. Wójt Mateusz Jarosz wystosował pismo adresowane do pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego ws. informacji odnośnie procesu zaawansowania prac. Zwraca się w nim o zapewnienie przedstawicielom gminy Bełżec czynnego udziału w projektowaniu odcinka linii kolejowej w granicach administracyjnych tejże gminy.

– Uważam, że należy podjąć stanowcze działania już na etapie początkowym planowanej inwestycji i stale monitorować jej etapy, aby uniknąć rozwiązań mogących negatywnie wpłynąć na aspekty społeczne, środowiskowe oraz gospodarcze naszej gminy. Poprzednie warianty przygotowane przez CPK dla miejscowości Bełżec zakładały przebieg linii kolejowej przez centralną część miejscowości, co przełożyłoby się m.in. na kolejne wyburzenia i wysiedlenia. W 2022 roku osobiście zbierałem od mieszkańców Bełżca podpisy pod petycją odnośnie zmiany przebiegu planowanej trasy. Do biura CPK przekazaliśmy wtedy pismo wraz z 919 podpisami – tłumaczy taką reakcję wójt Bełżca.
Dodaje, że nie może być tak, jak było z drogą ekspresową S17.
– Odnośnie samego przebiegu trasy S17 na terenie miejscowości Bełżec nie zostały w początkowych etapach projektowania podjęte żadne skuteczne działania w latach poprzednich: nie wniesiono w początkowych etapach planowania żadnych uwag co do samego przebiegu oraz lokalizacji trasy, wiaduktów, przejść, zjazdów. To pokazuje, że należy sprawę traktować jako niezwykle ważną, już w początkowych jej procesach – dobitnie stwierdza Mateusz Jarosz.
CZYTAJ TEŻ:

Napisz komentarz
Komentarze