Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 9 marca 2026 06:35
Przeczytaj!
Reklama
Reklama Baner A1 SMS Zamość
50-lecie Zamojskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej

Kara za dobre wyniki. Sprawa szkoleniowca Łady Biłgoraj w cyklu "Historia piłki nożnej"

W sezonie 1996/1997 Łada Biłgoraj zajęła w III lidze piąte miejsce – najlepsze w historii klubu. Jarosław Czarniecki zdobył dla biłgorajskiego zespołu dziewiętnaście bramek i wygrał klasyfikację najlepszych strzelców w trzecioligowej grupie VII. Zespół z Biłgoraja wywalczył też Puchar Polski na szczeblu województwa zamojskiego. Klubowi działacze ukarali trenera Wiesława Wieczerzaka i zawodników za zbyt dobre wyniki. Szkoleniowiec został zwolniony po rundzie jesiennej. Sprawa trafiła do sądu.
We wrześniu 1996 r. grę piłkarzy z Biłgoraja obserwował prezydent światowej federacji piłkarskiej FIFA João Havelange z Brazylii.
We wrześniu 1996 r. grę piłkarzy z Biłgoraja obserwował prezydent światowej federacji piłkarskiej FIFA João Havelange z Brazylii.

Sezon 1996/1997 był dla Łady Biłgoraj bezsprzecznie najlepszy w całej historii klubu. Zespół zakończył rozgrywki w trzecioligowej grupie VII na piątym miejscu. Na półmetku sezonu drużyna prowadzona przez trenera Wiesława Wieczerzaka była piąta. Nagrody za to nie było. Były za to kary. Posadę stracił szkoleniowiec, a wraz z nim – kilku zawodników. 

Okazało się, że wyniki, które biłgorajscy piłkarze uzyskali w rundzie jesiennej, przeszły najśmielsze oczekiwania władz klubu. Zarząd nie był przygotowany do wypłacenia obiecanych premii. We wtorek, 26 listopada 1996 r. szefostwo Łady uznało, że trzeba zwolnić trenera, a także podziękować za grę kilku najlepiej opłacanym zawodnikom. 

– Nie mogliśmy wtedy zrozumieć, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego zostaliśmy ukarani za dobre wyniki. Za to, że wygrywaliśmy. Zespoły Motoru Lublin i Lublinianki spadły wtedy z II ligi, a u nas były bite. W Biłgoraju Motor przegrał z nami 0:3, a Lublinianka – 1:3. Zasłużyliśmy na nagrodę, a nie karę – wspomina Jarosław Czarniecki, który w tym pamiętnym sezonie zdobył dla Łady dziewiętnaście bramek i został królem strzelców trzecioligowej grupy VII.

Prezes Łady Ryszard Paluch na łamach „Kroniki Tygodnia” z 10 grudnia 1996 r. przekonywał, że runda jesienna, mimo zajęcia przez drużynę piątego miejsca, nie była udana, ponieważ trener Wiesław Wieczerzak nie respektował poleceń zarządu o wprowadzaniu do gry miejscowych piłkarzy młodszego pokolenia.

Nowym szkoleniowcem Łady został Sergiej Gacenko z Ukrainy (umowa obowiązywała od 1 grudnia 1996 r.). Wieczerzak szukał sprawiedliwości w sądzie. I wygrał. Klub z Biłgoraja musiał zatem opłacać dwóch szkoleniowców przez siedem miesięcy. Sąd uznał, że Wieczerzakowi należy się wynagrodzenie do końca sezonu, zgodnie z zawartą umową, nawet jeśli nie świadczy już pracy na rzecz klubu.

Bomba w Ładzie

Łada zakończyła sezon tak, jak zaczęła, czyli od porażki w rozgrywkach centralnego Pucharu Polski. Zanim rozpoczęły się rozgrywki ligowe, zespół z Biłgoraja przegrał na własnym stadionie ze Stalą Rzeszów 1:3 (1:2). A już po zakończeniu rywalizacji w III lidze biłgorajscy piłkarze ulegli w Chełmie Granicy Dorohusk 1:2 (1:1). W obu meczach analogiczne było to, że pierwszy na liście strzelców znalazł się Jarosław Czarniecki z Łady. Drużyna jednak nie była w stanie utrzymać korzystnego rezultatu.

W spotkaniu ze Stalą Rzeszów przy golu Czarnieckiego asystował inny były zawodnik Hetmana Zamość Robert Kulik. Był to jedyny występ tego piłkarza w barwach biłgorajskiego klubu. Tym samym „Bomba” zapisał się w dziejach piłkarstwa na Zamojszczyźnie jako jedyny, który w swoim sportowym CV może wpisać grę w zespołach ze wszystkich czterech miast powiatowych w regionie – w Hetmanie Zamość, Tomasovii Tomaszów Lubelski, Unii Hrubieszów i Ładzie Biłgoraj. Kulik nie został w Ładzie na ligę, bo dla biłgorajskiego klubu okazał się za drogi.

PRZECZYTAJ: Piłka ręczna: Żywioł na trybunach. Padwa Zamość wygrała z Jurandem Ciechanów

Latem 1996 r. na długie lata z Ładą i Biłgorajem związał się pochodzący z miejscowości Kaplonosy w gm. Wyryki (wtedy miejscowość należała do woj. chełmskiego) Ireneusz Zarczuk – były piłkarz Krasovii Krasówka, Kresovii Różanka, Chełmianki i Włodawianki. Zarczuk miał wcześniej okazję rywalizować z Ładą w rozgrywkach chełmsko-zamojskiej klasy międzyokręgowej. Najbardziej pamiętny mecz przeciwko Ładzie rozegrał 17 września 1994 r. (sobota). Tego dnia Kresovia Różanka na własnym boisku przegrała z zespołem z Biłgoraja 3:10. Zarczuk zdobył wszystkie trzy bramki dla pokonanych i po raz pierwszy w swojej piłkarskiej karierze ukarany został czerwoną kartką (za niecenzuralne słowa pod adresem sędziego).

Choć Zarczuk trenował z Ładą od 4 lipca 1996 r. (czwartek), to jednak na swój debiut w tym zespole musiał czekać aż do szóstej kolejki, rozegranej 28 sierpnia 1996 r. (środa). Łada zremisowała wtedy na wyjeździe z MZKS Kozienice 1:1 (0:0), a Zarczuk zagrał w pierwszej połowie tego spotkania na pozycji lewego pomocnika. W przerwie został zmieniony przez Artura Wąsacza. Dziś zawodnik pochodzący z okolic Włodawy jest klubowym rekordzistą pod względem liczby rozegranych meczów, strzelonych goli i spotkań w roli szkoleniowca. 

– Trener Wieczerzak zbudował wtedy bardzo fajną drużynę. W kadrze było trzech zawodników ze Stali Stalowa Wola, mających za sobą występy w ektraklasie – środkowy obrońca Dariusz Liśkiewicz, prawy pomocnik Dariusz Michalak i filigranowy rozgrywający Janusz Góreczny. Grał też niezły lewy obrońca Jan Rochecki ze Stali Rzeszów – mówi Czarniecki.

Pokazali, że wiele potrafią

W rundzie jesiennej Łada spisywała się nadzwyczaj dobrze. W pewnym momencie zajmowała trzecie miejsce w tabeli, ale ostatecznie znalazła się na piątym, które ucieszyło kibiców, a dla klubowych działaczy było kłopotliwe. Przed startem sezonu doszło do kilku istotnych zmian personalnych. Dariusz Sajdak odszedł do Alitu Ożarów, Mariusz Kasza do Victorii Jaworzno, a Marcin Mura – do Resovii Rzeszów. 

Adam Kawecki zakończył karierę, zaś Tomasz Żbikowski wyjechał za granicę. Do zamojskiego Hetmana powrócili Konrad Lechowicz i Ireneusz Suchowierzch, a drogę w przeciwnym kierunku obrali wychowanek Tanwi Majdan Stary Jan Cios i wspomniany wcześniej Czarniecki. Oprócz tych dwóch graczy Hetmana i Zarczuka z Włodawianki, przybyli także Góreczny i Michalak ze „Stalówki”, Wąsacz z Tomasovii i Adrian Rzepecki z Klubu Piłkarskiego Wałbrzych.

CZYTAJ TEŻ: Wymarzone derby. Prywaciarz Tomaszów Lubelski w cyklu "Historia piłki nożnej"

Na inaugurację trzecioligowych rozgrywek zespół z Biłgoraja wygrał na własnym stadionie z Hetmanem Włoszczowa 2:0 (0:0). Pierwszą bramkę zdobył Jarosław Czarniecki (w 64 minucie), a drugą – Ernest Chomicz (w 81 minucie). Drużyna trenera Wieczerzaka zagrała w składzie: Artur Kielarski – Mariusz Rybak, Dariusz Liśkiewicz, Jan Rochecki (55 Krzysztof Wlaź) – Dariusz Michalak, Andrzej Wachowicz, Jan Cios, Janusz Góreczny, Jarosław Hasiak – Jarosław Czarniecki (70 Ernest Chomicz), Artur Wąsacz (54 Marcin Palikot).

 „W drugiej połowie meczu moi piłkarze pokazali, że potrafią grać w piłkę. Bardzo dobrze zagrała nasza linia obrony. Ciągle padający deszcz i śliskie boisko nie przeszkodziły moim zawodnikom w rozegraniu dobrego spotkania” – mówi po meczu trener Wiesław Wieczerzak (wypowiedź z „Kroniki Tygodnia” z 6 sierpnia 1996 r.).

Do historycznego meczu doszło 29 września 1996 r. (niedziela). Tego dnia na stadionie OSiR w Zamościu Łada wygrała trzecioligowe derby Zamojszczyzny z Hetmanem II 2:1 (1:0). Goście wygrywali 2:0 po golach Michalaka (w 42 minucie) i Czarnieckiego (w 72 minucie). Na pięć minut przed zakończeniem zawodów bramkę dla gospodarzy zdobył Marcin Łyś. Łada grała w ustawieniu: Artur Kielarski – Mariusz Rybak, Dariusz Liśkiewicz, Krzysztof Wlaź, Jan Rochecki – Dariusz Michalak, Jan Cios, Janusz Góreczny, Jarosław Hasiak (47 Andrzej Wachowicz) – Jarosław Czarniecki (90 Adrian Rzepecki), Marcin Palikot (79 Artur Wąsacz).

W pierwszej części sezonu ekipa trenera Wieczerzaka zdobyła dwadzieścia dziewięć punktów. Osiem meczów wygrała, pięć zremisowała i cztery przegrała.

Na stadionie wylądował helikopter

Do prestiżowego wydarzenia w historii Biłgoraja doszło 3 września 1996 r. (wtorek). Tego dnia w mieście gościł prezydent FIFA Brazylijczyk João Havelange (ur. 8 maja 1916 w Rio de Janeiro, zm. 16 sierpnia 2016 tamże). 

Szef światowej federacji piłkarskiej oraz towarzyszący mu Walter Gagg ze Szwajcarii (dyrektor departamentu szkolenia FIFA), Issa Hayatou z Kamerunu (wiceprezydent FIFA) i Michał Listkiewicz (sekretarz generalny PZPN) odwiedzili biłgorajską Wioskę Dziecięcą SOS. Obejrzeli także towarzyskie spotkanie Łady z drugoligową Stalą Stalowa Wola.

PRZECZYTAJ TEŻ: Tomasovia wygrała z Ładą, ale łatwo nie było. "Trener Zając jest naprawdę dobry w te klocki"

Na wizytę tak ważnych gości, na biłgorajskim stadionie OSiR czekało około pięciu tysięcy widzów. Ekipa spóźniła się ponad godzinę, a powodem tego było przedłużenie spotkania z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Żeby spóźniony helikopter z szefem FIFA na pokładzie mógł wylądować na płycie boiska, trzeba było przerwać mecz wychowanków Wiosek Dziecięcych SOS z Biłgoraja i Kraśnika.

Na piątkę w III lidze

Do rundy rewanżowej Łada przystąpiła bez m.in Ciosa, Rocheckiego, Rzepeckiego i Wąsacza. Z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przybył bramkarz Robert Bilski, z Hetmana Włoszczowa Ukrainiec Andriej Łuciw, z Cosmosu Józefów Piotr Kusztykiewicz, a z Oriona Dereźnia powrócił Rajmund Gorczyca. Wiosną piłkarze z Biłgoraja podtrzymali dobrą passę. 

Odnieśli siedem zwycięstw, pięć meczów zremisowali i pięć przegrali. Pokonali m.in. Hetmana II Zamość 7:1 (4:0). Finiszowali trzema zwycięstwami – nad Orlętami Łuków w Biłgoraju (2:0), Stalą Gorzyce na wyjeździe (2:1) i Pogonią Siedlce u siebie (3:0).

W środę, 18 czerwca 1997 r. na stadionie w Zwierzyńcu, w finale okręgowego Pucharu Polski ograli prowadzoną przez trenera Wieczerzaka Tomasovię 3:2 (2:1). Bramki dla Łady zdobyli Czarniecki (z karnego), Michalak i Chomicz, a dla Tomasovii – Wojciech Junko i Andrzej Wawrzusiszyn

Drużyna z Biłgoraja zagrała w składzie: Artur Kielarski – Mariusz Rybak, Jarosław Hasiak, Krzysztof Pac – Dariusz Michalak, Robert Bilski, Krzysztof Wlaź, Andriej Łuciw, Ernest Chomicz – Jarosław Czarniecki, Ireneusz Zarczuk. Do finału Łada awansowała po wyjazdowych zwycięstwach w ćwierćfinale nad Spartakusem Szarowola (2:1) i w półfinale nad rewelacyjnym zespołem z klasy B – Legionem Komarów (5:0).

Najbardziej cierpiał zawodnik

Jarosław Czarniecki (ur. 8 maja 1975 r. w Hrubieszowie) jeszcze pół roku był piłkarzem Łady. W drużynie, którą w rundzie jesiennej kolejnego sezonu prowadził już trener Krzysztof Buliński, piłkarz z Zamościa wystąpił w piętnastu spośród szesnastu trzecioligowych meczów. Od rundy wiosennej w 1997 r. znów występował w drugoligowym Hetmanie.

 To właśnie Hetman był pierwszym klubem w karierze Czarnieckiego. W pierwszym zespole tego klubu zadebiutował jednak dopiero pod koniec września 1993 r. Latem tamtego roku wrócił do Zamościa z młodzieżowego Gwarka Zabrze. 

– Do rundy jesiennej w 1993 r. przygotowywałem się w Dominecie Piaseczno. Zespół ten przymierzał się do walki o awans do II ligi. I na koniec sezonu osiągnął ten cel. Drużynę prowadził były trener Hetmana Grzegorz Bakalarczyk. To on zaprosił mnie na testy do Piaseczna. Znał się z moim ojcem. Razem studiowali na AWF w Białej Podlaskiej. Rok wcześniej ojciec „wkręcił” mnie na treningi w Hetmanie. To chyba wtedy zyskałem zaufanie trenera Bakalarczyka. Chciał, żebym został w Zamościu. Wolałem jednak pojechać do Zabrza. Podobało mi się w Piasecznie. Chciałem tam grać. Dominet nie mógł się jednak dogadać z Gwarkiem w sprawie mojego transferu. Wtedy jeszcze nie obowiązywało Prawo Bosmana, więc gdy kluby nie mogły dojść do porozumienia, to najbardziej cierpiał zawodnik. Wróciłem do Zamościa. Hetman dogadał się z Gwarkiem – opowiada Czarniecki.

W 1994 r. Czarniecki doznał poważnej kontuzji w meczu Hetmana II. 

– Zerwałem wiązadła krzyżowe. Długo nie mogłem grać. Nie myślałem, że jeszcze wrócę na boisko. Trener Marian Batorski przekonał mnie do gry w Ostoi Skierbieszów. Wiosną 1995 r. występowałem więc w „okręgówce”. Przypadek zadecydował, że wróciłem do piłki nożnej, choć już tego nie planowałem. Pod koniec rundy powróciłem do Hetmana. Zagrałem tylko w ostatnim meczu sezonu, z Pomezanią Malbork. Przegraliśmy w Malborku 2:3. – wspomina Czarniecki.

Wędka trenera Waligóry

W sezonie 1995/1996 Czarniecki w Hetmanie był zmiennikiem. Zagrał co prawda w siedemnastu meczach, ale tylko cztery razy wyszedł w podstawowym składzie drugoligowego zespołu. Nie stawiał na niego ani trener Zbigniew Bartnik, ani później Bronisław Waligóra. Przełomowym momentem w karierze Czarnieckiego był mecz Hetmana z Hutnikiem Warszawa, rozegrany na zamojskim stadionie 15 maja 1996 r. (środa). Czarniecki wszedł na boisko około 75 minuty, a po niecałym kwadransie musiał je opuścić. 

CZYTAJ TEŻ: Z siódmego na pierwsze. Orzeł Tereszpol w cyklu "Historia piłki nożnej"

– Na ławce rezerwowych Hetmana było nas tylko dwóch – ja i Marek Kowalczyk. Gdy trener Waligóra wysłał nas na rozgrzewkę, obaj mówiliśmy do siebie, że lepiej by było, żebyśmy nie wchodzili na boisko. Oba zespoły walczyły o utrzymanie się w II lidze. Stawka meczu była bardzo wysoka. Obaj byliśmy młodzi. Baliśmy się odpowiedzialności za wynik w tak ważnym meczu – opowiada Czarniecki.

Gdy Czarniecki wszedł na boisko w miejsce Piotra Ozygały, Hetman wygrywał 1:0 po bramce Mariusza Pliżgi

– Niedługo po wejściu na boisko popełniłem kardynalny błąd. W efekcie Andrzej Sazonowicz doprowadził do remisu strzałem głową z odległości około sześciu metrów. Kilka minut później „Mały” zdobył bramkę na 2:1. Po tym golu trener Waligóra zrobił mi „wędkę”. Zdjął mnie z boiska, a za mnie wpuścił Kowalczyka. Strasznie mnie to zabolało. Nie robi się takich rzeczy młodym piłkarzom. W tej rundzie już więcej w Hetmanie nie zagrałem, a latem odszedłem do Łady – kontynuuje swoją opowieść.

Hetman wygrał z Hutnikiem 3:1. Trzecią bramkę też zdobył Pliżga. Zamojski zespół pozostał w II lidze na kolejny sezon. Ekipa ze stolicy została zdegradowana do III ligi razem z Motorem Lublin, Lublinianką i Jagiellonią.

W Ładzie Czarniecki osiągnął wysoką formę, a później jego kariera poszybowała mocno w górę. Na rundę wiosenną w 1998 r. wrócił do Hetmana. Rozegrał siedmnaście niezłych meczów. Strzelił cztery gole. Trzy kolejne sezony spędził w drugoligowym Górniku Łęczna. A w 2001 r. został zawodnikiem innego zespołu z II ligi – GKS Bełchatów. W obu drużynach podgrywał jedną z kluczowych ról. Z czasem został przekwalifikowany z napastnika na obrońcę. 

– Gdy zostałem piłkarzem Łady, to zrobiłem krok w tył, ale to mi się opłaciło. Przeżyłem wtedy w Biłgoraju fajny okres, po którym szybko wzniosłem się na wyższy poziom – mówi Czarniecki.

 

Łada Biłgoraj – Stal Rzeszów 1:3 (1:2)

28 lipca 1996 (niedziela), Biłgoraj (stadion OSiR), Puchar Polski 1996/1997 (pierwsza runda).

Gole: 1:0 Jarosław Czarniecki 11, 1:1 Paweł Koziołek 27, 1:2 Maciej Huzarski 37, 1:3 Paweł Koziołek 72.

Łada: Artur Kielarski – Mariusz Rybak, Dariusz Liśkiewicz, Jan Rochecki – Dariusz Michalak, Janusz Góreczny, Krzysztof Wlaź, Robert Kulik, Artur Wąsacz – Jarosław Czarniecki, Marcin Palikot (80 Andrzej Wachowicz); trener Wiesław Wieczerzak.

Sędziował: Andrzej Barmosz (Warszawa).

 

Granica Dorohusk – Łada Biłgoraj 2:1 (1:1)

25 czerwca 1997 (środa), Chełm (Stadion Miejski), Puchar Polski 1997/1998 (runda wstępna).

Gole: 0:1 Jarosław Czarniecki 24, 1:1 Zbigniew Lepionka 42, 2:1 Artur Świstowski 70.

Łada: Artur Kielarski (32 Robert Bilski) – Andrzej Wachowicz, Dariusz Liśkiewicz, Jarosław Hasiak – Dariusz Michalak, Janusz Góreczny, Krzysztof Wlaź (60 Mariusz Rybak), Andriej Łuciw, Ernest Chomicz – Jarosław Czarniecki, Ireneusz Zarczuk; trener Siergiej Gacenko.

Sędziował: Janusz Rejczyk (Tarnobrzeg).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: HrubieszowiankaTreść komentarza: Super impreza i promocja miasta. Brawo. Tak trzymać! Lider województwa.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 21:18Źródło komentarza: Czekoladowy weekend w Zamościu. Na Rynku Wielkim ruszył Festiwal SłodkościAutor komentarza: Ocena.Treść komentarza: Nie słuchajcie Kochani tych ludzi bezszczelnej propagandy i patologi PiSlamu to zguba tego dranstwa.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 20:33Źródło komentarza: IPN ostrzega przed "neokomunizmem" w Zamościu. Padły mocne słowa o "działaniu na rzecz Kremla"Autor komentarza: Z Laszczowa.Treść komentarza: Uwazaja ze Ci ludzie jak wójt i burmistrz Tomaszowa to nasi . Nie bądźcie naiwni ! Nie zaglądajcie wiecej do kielicha . Popieram tylko tutejszych stróży prawa jak policja . Nie ma pobłażania dla bandytow drogowych.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 20:22Źródło komentarza: Łaszczów/Telatyn: Pijany 59-latek ani myślał zatrzymać się do kontroli. Uciekał, aż wjechał do rowuAutor komentarza: Klaudia.Treść komentarza: Słuchaj Czarnka i tych bezwstydnych ludzi ktorych popierasz . Bedzie dobrze dla ich koryta. Pluc w oczy tym ludziom a powiedza ze deszcz pada.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 20:12Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: Bedzie dobrze.Treść komentarza: Bardzo prosze nie dawajcie na konto dla Rydzyka, tv.Republika i w Polsce 24 . Beda pieniadze ! Nie wierzcie emeryci tym oszustom.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 20:02Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?Autor komentarza: Wstyd.Treść komentarza: Idz na leczenie bo i nie ucz innych jak zwracasz o błędach . Emerytka napisała Ci prawde tylko zrozumiec nie umiesz bo stałaś sie sekta ludzi patologi i mafii . Republika zrobiła Ci pranie mozgu.Data dodania komentarza: 8.03.2026, 19:55Źródło komentarza: Z czego rezygnują emeryci, żeby dociągnąć do pierwszego?
Reklama
Reklama
Reklama