Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 28 lutego 2026 11:56
Przeczytaj!
Reklama Baner reklamowy firmy WODBET
Reklama
Tylko w "Kronice Tygodnia"

Wymarzone derby. Prywaciarz Tomaszów Lubelski w cyklu "Historia piłki nożnej"

Do debiutanckiego sezonu w klasie okręgowej Prywaciarz Tomaszów Lubelski przystąpił z konkretnym planem. – Właściciel klubu Jerzy Kowalski marzył o derbowym meczu z Tomasovią. Było to możliwe tylko w IV lidze. Musieliśmy zatem awansować – wspomina Zbigniew Ulanowski, który wraz ze startem sezonu 1995/1996 rozpoczął swoją karierę trenerską.
Prywaciarz Tomaszów Lubelski przed jednym z meczów w sezonie 1995/1996.
Prywaciarz Tomaszów Lubelski przed jednym z meczów w sezonie 1995/1996. Stoją od lewej: Zbigniew Ulanowski (trener), Grzegorz Nowosad, Sylwester Malowany, Tomasz Różycki, Waldemar Dziupiński, Tomasz Chromiec, Dariusz Wicijewski i Waldemar Węgrzyn (kierownik drużyny). W dolnym rzędzie od lewej: Michał Gontarz, Robert Podolak, Ireneusz Baran, Mirosław Lipiec, Edward Mazur, Krzysztof Pogłodziński i Adam Pogłodziński.

Jerzy Kowalski przestał już się bawić w trenerkę. Do swojego zespołu wprowadził ogromną dawkę profesjonalizmu. Po awansie do „okręgówki” prowadzenie drużyny powierzył właśnie Ulanowskiemu, który musiał przedwcześnie zakończyć karierę piłkarską z powodu ciężkiej kontuzji. A od piłkarzy, których sprowadził, wymagał regularnego udziału w treningach. Oczywiście nie od wszystkich. Były reprezentant Polski, rezerwowy bramkarz na mistrzostwach świata w 1974 r. Zygmunt Kalinowski traktowany był ulgowo. Przyjeżdżał tylko na niektóre mecze. 

– Mieliśmy zespół złożony z zawodników, którzy dobrze wiedzieli, o co w piłce nożnej chodzi, i nie trzeba było wiele im tłumaczyć. Ci piłkarze zdawali sobie sprawę z tego, że na boisku trzeba „zasuwać”. A żeby „zasuwać”, należało być w dobrej formie. Kowalski był zdania, że w „okręgówce” drużyna musi trenować. Z Hetmana pozyskał pięciu młodych piłkarzy – Engiela, Lipca, Naczasa, Trześniowskiego i Wlazia. Osobiście jeździł po nich do Zamościa, by mogli systematycznie trenować. Zajęcia szkoleniowe prowadziłem na boisku w Łaszczówce lub obok liceum „na górce”, tam, gdzie dzisiaj jest boisko ze sztuczną murawą. Mecze w roli gospodarzy rozgrywaliśmy na stadionie OSiR Tomasovia – tłumaczy trener Ulanowski.

Na rundę wiosenną Prywaciarz wypożyczył z drugoligowej Avii Świdnik trzech młodych graczy – bramkarza Roberta Nastaja oraz Mariusza Kalickiego i Tomasza Wójcika. W zespole z Tomaszowa Lubelskiego zagrał także weteran drugoligowych boisk – Andrzej Wilk z Avii. 

PRZECZYTAJ: Z siódmego na pierwsze. Orzeł Tereszpol w cyklu "Historia piłki nożnej"

– Ci trzej młodzi piłkarze trenowali z pierwszym zespołem Avii. Jeśli chodzi o Wilka, to kompletnie nie pamiętam go w naszej drużynie. Kowalski, gdy miał kaprys, to sprowadzał na jeden mecz tej klasy zawodników. Kalinowski był u nas rzadkim gościem. Tak, jak ci piłkarze ze Świdnika, przyjeżdżał tylko na mecze. Jeździł wtedy niemal co weekend z Orłami Górskiego na mecze pokazowe i towarzyskie – mówi trener Ulanowski.

Kadrę Prywaciarza osobiście budował właściciel klubu. – Ja do transferów się nie wtrącałem. Muszę jednak przyznać, że wszystkie transfery, dokonane przez Kowalskiego, były trafione. Gdy awansowaliśmy do IV ligi, to przybyli do nas Robert Martyniuk i Witold Malec z Tomasovii, a także bramkarz Mariusz Sokołowski i Tomasz Bakuniak z Echa Zawada. Ci czterej piłkarze okazali się sporym wzmocnieniem naszej na IV ligę. Na początku czwartoligowych rozgrywek całkiem nieźle punktowaliśmy – wspomina Ulanowski.

Na inaugurację sezonu w klasie okręgowej Prywaciarz zagrał właśnie z Echem. Sokołowski i Bakuniak dali się we znaki tomaszowskiemu beniaminkowi, który uchodził nie tylko za faworyta tego meczu, ale także całych rozgrywek. Mecz na boisku w Zawadzie zakończył się remisem 2:2 (1:1). Bakuniak, który był wówczas grającym trenerem Echa, strzelił pierwszą bramkę dla tego zespołu. Z kolei Sokołowski swoimi udanymi interwencjami uchronił swoją ekipę przed porażką. Relacjonująca to spotkanie „Kronika Tygodnia” z 22 sierpnia 1995 r. pisała, że oba zespoły zaprezentowały poziom na miarę czołówki klasy okręgowej. 

– Sokołowski uratował drużynie z Zawady jeden punkt – wspomina Ulanowski.

Na półmetku sezonu pierwszy w tabeli był Kryształ Werbkowice (29 punktów). Prywaciarz ukończył rundę jesienną na drugiej pozycji (28 punktów). Podopieczni trenera Ulanowskiego wygrali osiem spośród trzynastu meczów. Cztery razy zremisowali. Raz zeszli z boiska pokonani. Przegrali jedynie z Kryształem w Werbkowicach 1:2. 

Na trzeciej pozycji uplasował się Sokół Zwierzyniec (27 punktów). Na kolejkę przed zakończeniem rundy zespół ze Zwierzyńca przewodził ligowej stawce. Na finiszu rundy Prywaciarz rozgromił lidera aż 8:0. Trzy bramki zdobył Jacek Gontarz, a po jednej – Grzegorz Nowosad, Adam Pogłodziński (z karnego), Dariusz Wicijewski, Dariusz Trześniowski i bramkarz Kalinowski (z karnego). Pod koniec pierwszej części spotkania Pogłodziński ukarany został czerwoną kartką za faul na piłkarzu Sokoła bez piłki. Choć piłkarze z Tomaszowa grali w składzie liczącym dziesięciu zawodników, to jednak po przerwie dołożyli rywalom cztery bramki.

PRZECZYTAJ; Mały zaczął, Mały skończył. Z cyklu "Historia piłki nożnej" w Kronice Tygodnia

W rundzie wiosennej Prywaciarz zanotował dziewięć zwycięstw, trzy wyniki nierostrzygnięte i jedną porażkę. Wiosną 1996 r. sposób na Prywaciarza ponownie znalał tylko Kryształ. W wiosennej potyczce rewanżowej drużyna, którą prowadził trener Marian Cisło z Hrubieszowa, wygrała w Tomaszowie z beniaminkiem 4:2. Dwie bramki dla Prywaciarza zdobył Adam Pogłodziński. Dwa razy bramkarza Nastaja pokonał Dariusz Jachymek, po golu dla gości strzelili także Tomasz Różniatowski i Sławomir Kotko. Co ciekawe, Jachymek ustalił wynik meczu na 4:2 dla Kryształu bezpośrednim zagraniem piłki z rzutu rożnego. To był jeden z nielicznych w sezonie słabszych występów teamu Kowalskiego.

W ostatnim w rozgrywkach meczu w Tomaszowie Lubelskim „prywaciarze” wykazali się niebywałą skutecznością. Pokonali Alwę Brody Małe 15:0. Cztery gole strzelił Edward Mazur, po trzy Mirosław Lipiec i Adam Pogłodziński, a po jednym – Krzysztof Pogłodziński, Jacek Gontarz, Michał Gontarz i Ireneusz Baran. „Swojaka” zaliczył Mariusz Węgrzyn, który później został sędzią piłkarskim.

Podopieczni trenera Ulanowskiego finiszowali w niedzielę, 23 czerwca 1996 r. wyjazdowym bezbramkowym remisem z Sokołem. Zakończyli rozgrywki na drugim miejscu, za Kryształem. Oba zespoły zdobyły po 58 punktów i razem awansowały do klasy międzyokręgowej.

PRZECZYTAJ: Stół suto zastawiony. Z cyklu "Historia piłki nożnej" w Kronice Tygodnia

Cztery dni przed ostatnim ligowym występem w sezonie Prywaciarz także zagrał w Zwierzyńcu. Po raz trzeci w historii awansował do finału Pucharu Polski na szczeblu okręgu. Na stadionie Sokoła zagrał z Ładą Biłgoraj. Tomaszowianie przegrali tę potyczkę 0:2. Obie bramki zdobył Dariusz Sajdak, mający w swoim piłkarskim dorobku 133 mecze i 35 goli w ekstraklasie, w Stali Stalowa Wola i Stali Mielec. 

– Nie mieliśmy szans na zwycięstwo w tym finale. Łada była wtedy dobrym trzecioligowcem – mówi Ulanowski.

Zespół z Biłgoraja objął prowadzenie już w 3 minucie. Tak szybko strzelony gol „ustawił” sytuację na boisku. „Łada cofnęła się na własną połowę i grała z kontry. Piłkarze Prywaciarza usiłowali doprowadzić do zmiany niekorzystnego dla nich rezultatu, jednak ich ataki w większości kończyły się jeszcze przed polem karnym Łady” – pisała „Kronika Tygodnia” z 25 czerwca 1996 r.

Jerzy Kowalski doczekał się ligowych derbów Tomaszowa Lubelskiego. Do spotkania Prywaciarza z Tomasovią doszło 13 października 1996 r. (niedziela) w dziesiątej kolejce rozgrywek chełmsko-zamojskiej klasy międzyokręgowej. Pełniący obowiązki gospodarza Prywaciarz przegrał 1:4 (0:3). – W tych derbach znalazłem się po przeciwnej stronie barykady. Robotę w Tomasovii stracił trener Waldemar Kołcun, a ja zająłem jego posadę – wspomina Ulanowski.

Łada Biłgoraj – Prywaciarz Tomaszów Lubelski 2:0 (2:0)

19 czerwca 1996 (środa), Zwierzyniec (stadion przy ul. Armii Krajowej).

Gole: 1:0 Dariusz Sajdak 3, 2:0 Dariusz Sajdak 38.

Łada: Zdzisław Stec – Mariusz Kasza, Dariusz Liśkiewicz, Krzysztof Wlaź, Jarosław Hasiak – Mariusz Rybak, Andrzej Wachowicz (Rajmund Gorczyca), Ireneusz Suchowierzch (Cezary Iwanek), Jan Rochecki – Konrad Lechowicz, Dariusz Sajdak; trener Wiesław Wieczerzak.

Prywaciarz: Zygmunt Kalinowski – Dariusz Trześniowski, Grzegorz Nowosad, Krzysztof Pogłodziński, Tomasz Chromiec – Mirosław Lipiec (Robert Podolak), Jacek Gontarz, Adam Pogłodziński, Michał Gontarz – Edward Mazur, Dariusz Wicijewski; trener Zbigniew Ulanowski.

Sędziował: Grzegorz Podgórski (Zamość).

Prywaciarz Tomaszów Lubelski 1995/1996

Ireneusz Baran (ur. 1980), Tomasz Chromiec (1975), Edward Czerniak (1958), Waldemar Dziupiński (1968), Dariusz Engiel (1975), Jacek Gontarz (1967), Michał Gontarz (1979), Mariusz Kalicki (1973), Zygmunt Kalinowski (1949), Jerzy Kowalski (1945), Konrad Krawczyk (1960), Piotr Kulas (1973), Krzysztof Laskowski (1966), Mirosław Lipiec (1975), Krzysztof Malec (1969), Mariusz Malec (1964), Sylwester Malowany (1976), Edward Mazur (1973), Grzegorz Mróz (1971), Krzysztof Naczas (1974), Robert Nastaj (1976), Grzegorz Nowosad (1970), Tomasz Podkowiński (1978), Robert Podolak (1978), Adam Pogłodziński (1975), Krzysztof Pogłodziński (1962), Tomasz Różycki (1977), Dariusz Trześniowski (1973), Dariusz Wicijewski (1967), Andrzej Wilk (1963), Tomasz Wlaź (1973), Tomasz Wójcik (1977).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaBaner reklamowy - orange
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaBaner reklamowy B1 firmy WORK CENTRE
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: 111Treść komentarza: Nie ślady kół tylko ślady stóp butów bo do garażu nie ma wjazdu samochodem także nie ślady kół i ślady nóg intuicję policjant miał naprawdę prawdopodobnie dobrą tylko nie nie umiał określić co to są ślady kół a ślady stóp nie umie rozróżnić ślady stóp a ślady kół i to trzeba wyjaśnićData dodania komentarza: 27.02.2026, 11:50Źródło komentarza: Werbkowice: Kryjówka w garażu nie uchroniła pijanej sprawczyni kolizjiAutor komentarza: ghsTreść komentarza: Widzę ,że wasz rejon wschodni żyje "paskami TV Republiki". gratuluję , mądrość was ściga ale wasza głupota jest szybsza,Data dodania komentarza: 27.02.2026, 10:40Źródło komentarza: Według sondażu IBRiS większość Polaków chce podpisu prezydenta pod ustawą o SAFEAutor komentarza: Mieszkanka.Treść komentarza: Jaki burmistrz tacy ludzie tutaj mieszkają i nie ma sie co dziwic.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 09:38Źródło komentarza: Krótka instrukcja obsługi… ubikacji. PUK Tyszowce upomina użytkowników kanalizacjiAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Tak Szanowny „BEZ JAJ”, Panowie Wincenty Witos, Władysław Kiernik, Kazimierz Bagiński, Józef Putek, to byli najpodlejsze komuchy. Zaś tych 400, to słusznie zastrzelono, tak dla przykładu. Żeby wiedziano w przyszłości, jak należy za mordę brać nieposłusznych Ludziaków. W takim razie niesłusznie została postawiona kwestia rehabilitacji skazanych interpelacjami poselskimi V i VI kadencji Sejmu RP. Chociażby jak to miało miejsce po raz pierwszy 8 grudnia 2005 r., gdy poseł Stanisław Żelichowski wraz z grupą posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego złożył interpelację do ministra sprawiedliwości w sprawie kasacji wyroku w stosunku do skazanych w procesie brzeskim Ciekawe, dlaczego 25 maja 2023 r. skład orzekający Izby Karnej Sądu Najwyższego rozpoznał kasację wniesioną w 2020 roku przez Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara i uchylił wyroki sądów obu instancji zapadłe w latach 1932–1933. W rezultacie po 91 latach wszyscy politycy oskarżeni i skazani w procesie brzeskim zostali uniewinnieni. Przedstawiając uzasadnienie wyroku, przewodniczący składu orzekającego sędzia SN Michał Laskowski stwierdził: „Można byłoby tutaj podejść do sprawy formalistycznie: stwierdzić niedopuszczalność kasacji, umorzyć postępowanie i można to uzasadnić jurydycznie. Ale takie rozwiązanie nie byłoby sprawiedliwe. Któż jak nie SN miałby wydać orzeczenie sprawiedliwe i zrealizować w ten sposób podstawową zasadę demokratycznego państwa prawnego. Śledztwo i proces w rozpoznawanej sprawie stanowiły przykład instrumentalnego wykorzystania prawa i sądów do prześladowania przeciwników politycznych. Jednocześnie do wywarcia efektu zastraszenia wobec polityków opozycji, ale i wyborców. Jest to nadużycie prawa który jest niemożliwy do zaakceptowania nie tylko dziś, ale i w świetle obowiązujących w 1930 roku przepisów i standardów. Należało więc te wyroki wyeliminować z obrotu prawnego. Dzisiejsze orzeczenie stanowi też pewne zadośćuczynienie dla skazanych. Ta sprawa powinna stanowić lekcję na temat roli prawa i sądów w państwie. I to lekcję nie tylko dla sędziów, ale także dla przedstawicieli władzy wykonawczej, ustawodawczej, dla nas wszystkich. Sprawa ta powinna stanowić przestrogę przed pokusą zwalczania przeciwników politycznych za pomocą instrumentów państwa i prawa. Podejmowaniu działań wbrew prawu i konstytucji dla poszerzania zakresu władzy. Poza sprawiedliwością i zadośćuczynieniem, choćby symbolicznym, skazanym w procesie, w tym właśnie wyraża się aktualność problematyki, której dotyczy dzisiejsza rozprawa. Dlatego orzeczono jak w sentencji”. Cytaty za internetem.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 09:22Źródło komentarza: "Podła komunistka" czy "wybitna działaczka"? Patryk Jaki w Zamościu starł się z magistratem ws. Róży LuksemburgAutor komentarza: ZTreść komentarza: Łżesz!!! Posłowie z PPS, PSL "Wyzwolenie", PSL "Piast", ChD, SCh, to nie komuniści.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 09:20Źródło komentarza: "Podła komunistka" czy "wybitna działaczka"? Patryk Jaki w Zamościu starł się z magistratem ws. Róży LuksemburgAutor komentarza: ZTreść komentarza: Tu widać jak zaraźliwe są fobie Naczelnika.Data dodania komentarza: 27.02.2026, 09:12Źródło komentarza: Według sondażu IBRiS większość Polaków chce podpisu prezydenta pod ustawą o SAFE
Reklama
Reklama
Reklama