Zwycięstwo Prywaciarza Tomaszów Lubelski nad Sokołem Zwierzyniec 2:0 po dogrywce w finale okręgowego Pucharu Polski nie było niespodzianką, choć w ligowej hierarchii oba zespoły dzieliła przepaść. Kilka dni wcześniej Prywaciarz zakończył swój debiutancki sezon na pierwszym miejscu w tomaszowskiej grupie klasy C, zaś Sokół – na ósmym w chełmsko-zamojskiej klasie międzyokręgowej.
Liderem defensywy Prywaciarza był wychowanek Orkana Bełżec Marian Kopczan, grający od marca 1976 r. do czerwca 1988 r. w podstawowym składzie Avii Świdnik (przez większość tego czasu w II lidze), a później także w Kanadzie. Bohaterem finałowego meczu w Zwierzyńcu był jednak Zbigniew Ulanowski. To właśnie on w szóstej minucie dogrywki pierwszy „złamał” defensywę gospodarzy (drugą bramkę dla Prywaciarza zdobył inny wychowanek Tomasovii Dariusz Wicijewski).
PRZECZYTAJ TEŻ: Nietrafione prognozy. Tomasovia Tomaszów Lubelski w cyklu "Historia piłki nożnej"
W poprzednim sezonie Ulanowski występował na pozycji środkowego pomocnika w trzecioligowej Tomasovii, ale pod koniec rozgrywek wyjechał do Austrii, by grać w rezerwach jednego z klubów wiedeńskich. Dał się jednak namówić do gry w Prywaciarzu.
– Grałem już w Austrii. Przyjechałem na jakiś mecz Tomasovii. Chłopaki z Prywaciarza, z którymi wcześniej grałem w Tomasovii, namówili mnie, żebym pojechał z nimi na sparing. Właściciel Prywaciarza Jerzy Kowalski był tak „zakręcony” na punkcie piłki nożnej, że pokrycie kosztów moich przyjazdów z Wiednia do Tomaszowa nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu. W Prywaciarzu byłem zgłoszony tylko do rozgrywek Pucharu Polski. Rozgrywki pucharowe toczyły się w środę. W weekendy grałem w Austrii – wspomina Zbigniew Ulanowski (ur. 16 marca 1965 r. w Tomaszowie Lubelskim).
Prywaciarz zabawił się z rywalami w klasie C. Wygrał siedemnaście spośród osiemnastu meczów, uzyskał też jeden remis. W rozgrywkach zdobył aż 148 bramek. Rozprawił się też z kolejnymi rywalami w Pucharze Polski. Kolejno wygrał ze Spartanem Nieledew, Metalowcem Goraj, Orionem Dereźnia, Victorią Łukowa, Hetmanem II Zamość (drugie miejsce w klasie międzyokręgowej), a w ćwierćfinale – z najlepszą w klasie międzyokręgowej i powracającą do III ligi Tomasovią 3:2 (dwa gole strzeli Wicijewski, jednego – Ulanowski).
PRZECZYTAJ: Tomasovia Tomaszów Lubelski: "Mieliśmy w tym meczu wzloty i upadki"
Z kolei w półfinale okazał się lepszy od Spartakusa Szarowola, który kilkanaście dni później został mistrzem „okręgówki”. W Szarowoli przegrał co prawda 2:3, ale w rewanżu w Tomaszowie pokonał rywala 5:2.
– W zespole piłkarskim Kowalskiego panowała świetna, rodzinna atmosfera. Po każdym meczu stół był suto zastawiony. Pieniądze za grę wypłacał nam natychmiast po meczu. Kowalski prowadził zeszyt, w którym skrupulatnie notował, kto był na treningu i grał w meczu. Płacił nie tylko za grę, ale też za udział w zajęciach szkoleniowych. Ja nie trenowałem w Tomaszowie, lecz w Wiedniu – opowiada Ulanowski.
Początek finałowego meczu w Zwierzyńcu należał do gospodarzy, którzy przed rozpoczęciem zawodów celebrowali otwarcie nowego stadionu przy ul. Armii Krajowej (wcześniej drużyna grała na boisku przy ul. Wachniewskiej). Miejscowi nie wykorzystali czterech wybornych okazji do objęcia prowadzenia. W 20 minucie doszło do dramatycznych wydarzeń. Jeden z najlepszych zawodników Sokoła Krzysztof Świerczyński doznał poważnego skaleczenia ręki, gdy wślizgiem próbował wybić piłkę. Wystający z murawy drut spowodował głęboką ranę. Piłkarz trafił do szpitala.
PRZECZYTAJ: Tenis stołowy: Abbasi ograł Króla Wschodniej Polski
„Zejście podstawowego obrońcy Sokoła wykorzystali napastnicy Prywaciarza” – pisała relacjonująca to spotkanie „Kronika Zamojska” z 29 czerwca 1993 r.
Od tego momentu goście mieli mnóstwo okazji do objęcia prowadzenia, ale długo były bramkarz trzecioligowego Hetmana Zamość Jacek Moch nie pozwolił się zaskoczyć. Kilka razy przyjezdni trafiali w poprzeczkę i słupki zwierzynieckiej bramki. Nastąpiła dogrywka. W tej dodatkowej części zawodów górę wzięło doświadczenie gości z Tomaszowa Lubelskiego. Sokół miał jednak znacznie młodszą drużynę. W 96 minucie Ulanowski na własnej połowie boiska przejął piłkę, by przeprowadzić indywidualny atak. Zanim pokonał Mocha, ograł pięciu zawodników Sokoła. Miejscowi rzucili się do odrabiania strat, ale nie zdołali odwrócić losów meczu. Za to dali sobie strzelić drugiego gola.
– Specjalnie na ten finał Kowalski kupił autobus. To był Robur. Drużyna jeździła nim później na wszystkie mecze – wspomina Ulanowski.
Trzy lata później Prywaciarz świętował wraz z Kryształem Werbkowice awans do klasy międzyokręgowej. Oba zespoły zdobyły po 58 punktów. Prywaciarz miał zdecydowanie lepszy bilans bramek z całych rozgrywek, ale w bezpośredniej rywalizacji górą był Kryształ, który wygrał oba mecze (2:1 w Werbkowicach i 4:2 w Tomaszowie Lubelskim), więc na pierwszym miejscu znalazła się ekipa z Werbkowic. W 1996 r. piłkarze finansowani przez prywatną piekarnię uzyskali awans w czwartym z rzędu sezonie (po sukcesie w klasie C rok po roku wygrywali także klasę B, A i okręgową). Ulanowski był już wtedy trenerem zespołu Kowalskiego.
– Gdy Prywaciarz awansował do „okręgówki”, to Kowalski powiedział, że zespół musi mieć trenera. Wcześniej to on sam zarządzał drużyną, a szkoleniowca z prawdziwego zdarzenia nie zatrudniał. Zresztą, nie było takiej potrzeby w klasie B, czy A. W drużynie grali doświadczeni piłkarze z wyższych lig – mówi Ulanowski.
Gdy przed rozpoczęciem sezonu 1995/1996 Ulanowski rozpoczynał swoją karierę trenerską, którą później kontynuował m.in. w Tomasovii, Koronie Łaszczów, Granicy Lubycza Królewska, Sparcie Wożuczyn, Polonii Przemyśl, Roztoczu Szczebrzeszyn i Igrosie Krasnobród, był w trakcie leczenia ciężkiej kontuzji. Nabawił się jej w marcu 1994 r. Był wtedy piłkarzem Avii. W pierwszym meczu rundy wiosennej w II lidze, z Jagiellonią Białystok (Avia wygrała w Świdniku 2:0), doznał zerwania więzadeł. Musiał opuścić boisko w 70 minucie zawodów (w składzie zastąpił go Borys Kaczmarski).
– Kontuzja była tak poważna, że konieczna była operacja. Nie wiem dlaczego lekarz zdecydował się na inną formę terapii. „Wsadził” moją nogę w gips, zamiast natychmiast ją operować. Jeździłem do kolejnych lekarzy, a oni nawet nie chcieli się podjąć leczenia, tylko bezradnie rozkładali ręce. W końcu zostałem zoperowany w Mikołowie na Śląsku. Niestety, już nigdy więcej nie zagrałem – wzdycha Ulanowski.
W zespole ze Świdnika Ulanowski zadebiutował 2 października 1993 r. (sobota), w zremisowanym na własnym stadionie 2:2 spotkaniu z GKS Bełchatów. Wychowanek Tomasovii był mocnym punktem świdnickiego drugoligowca. Grał na środku pomocy. Do końca rundy jesiennej wystąpił we wszystkich meczach. W tej części sezonu zaliczył siedem występów, wszystkie w całości – od pierwszej do ostatniej minuty. Strzelił jednego gola.
– W Avii miałem okazję grać z innymi wychowankami Tomasovii – Ireneuszem Suchowierzchem i Dariuszem Benderem, a także z zawodnikami, którzy swego czasu także występowali z zespole z Tomaszowa – Wiesławem Kołodziejem, Markiem Leszczyńskim i Markiem Maciejewskim. Byłem wtedy w najlepszym dla piłkarza wieku. Miałem 28 lat, a w perspektywie – kolejne występy w II lidze. Niestety, ta kontuzja „złamała” moją karierę piłkarską – mówi z żalem Ulanowski.
Debiutancki sezon 1996/1997 w klasie międzyokręgowej Prywaciarz zakończył na jedenastym miejscu. Pierwsze miejsce i awans do III ligi wywalczyła Tomasovia. Przed kolejnymi rozgrywkami klub Kowalskiego połączył się z trzecim w tabeli klasy A Roztokiem Pasieki (gm. Tomaszów Lubelski). Drużyna o nazwie Prywaciarz Roztok Pasieki zajęła w klasie międzyokręgowej przedostatnią, piętnastą pozycję. Mecze rozgrywała już nie w Tomaszowie, lecz w pobliskich Pasiekach.
PRZECZYTAJ: Twierdza Zamość niezdobyta. 50-lecie Zamojskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej
Z końcem rozgrywek fuzja przestała obowiązywać, a Roztok w kolejnym sezonie przystąpił do rywalizacji w klasie okręgowej. Zajął przedostatnie, piętnaste miejsce. Spadł do klasy A, ale już w niej nie zagrał, bo drużyna została rozwiązana. W 1999 r. Prywaciarz został reaktywowany, ale po rundzie jesiennej w tomaszowskiej grupie klasy B zrezygnował z dalszego udziału w rozgrywkach, a wyniki meczów z jego udziałem zostały anulowane.
Warto przypomnieć, że Prywaciarz, po zwycięstwie nad Sokołem w Zwierzyńcu, reprezentował woj. zamojskie w Pucharze Polski na szczeblu centralnym. Latem 1993 r. w pierwszej rundzie wygrał 2:1 z czołowym trzecioligowcem, czyli Stalą Gorzyce. W drugiej przegrał z drugoligowym Motorem Lublin 1:4.
W tym pierwszym meczu bramki dla tomaszowskiego zespołu zdobyli Andrzej Nowosielecki i Dariusz Wicijewski. Z kolei w spotkaniu z Motorem gola strzelił Zbigniew Kuczyński. Wśród zdobywców bramek dla zespołu z Lublina znaleźli się Jacek Jedliński (wychowanek Tomasovii) i Andrzej Rycak (wychowanek zamojskiego Hetmana). Ta pucharowa przygoda Prywaciarza, to jednak materiał na oddzielną opowieść.
Sokół Zwierzyniec – Prywaciarz Tomaszów Lubelski 0:2 (0:0, 0:0) po dogrywce
23 czerwca 1993 (środa), Zwierzyniec (stadion przy ul. Armii Krajowej).
Gole: 0:1 Zbigniew Ulanowski 96, 0:2 Dariusz Wicijewski 116.
Sokół: Jacek Moch – Mariusz Bednarz, Janusz Grula, Marek Kociuba, Krzysztof Świerczyński (Grzegorz Bigos) – Dariusz Wojciechowski, Tomasz Dziadosz, Tadeusz Dudek, Krzysztof Bazan (Artur Dziadosz) – Mirosław Malesza, Robert Dziadosz; trener Zbigniew Pająk.
Prywaciarz: Zbigniew Leńczuk – Konrad Krawczyk, Marian Kopczan, Grzegorz Nowosad, Jan Górski – Mirosław Lipiec (Krzysztof Malec), Krzysztof Pogłodziński, Zbigniew Ulanowski, Edward Czerniak (Adam Pogłodziński) – Krzysztof Naczas, Dariusz Wicijewski; trener Jerzy Kowalski.
Sędziował: Andrzej Samulak (Brody Małe).
SEZON 1992/1993
KLASA B, GRUPA I
1. Sparta Łabunie (32 punkty), 2. Wrzos Szyszków (28), 3. Meblarz Bondyrz (25), 4. Rakovia Rakówka (24), 5. Orion Jacnia (20), 6. Wolica Wólka Orłowska (18), 7. Burza Zakrzew (11), 8. LZS Babice (9), 9. LZS Płoskie (7), 10. LZS Zamch (6).
KLASA B, GRUPA II
1. Lokator Tomwald Tomaszów Lubelski (30 punktów), 2. Stars Wieprzów (28), 3. Andoria Mircze (27), 4. Junior Cichobórz (19), 5. Grom Niewirków (15), 6. Orlęta Horodło (15), 7. LZS Susiec (14), 8. Graf Chodywańce (13), 9. Victoria Kobło (12), 10. Samba Źwiartów (7).
KLASA C, GRUPA ZAMOJSKA
1. LZS Żdanówek (30 punktów), 2. LZS Stary Zamość (29), 3. Legion Komarów (26), 4. PSS Społem Zamość (25), 5. Pogoń Horyszów Polski (22), 6. Padwa Skaraszów (21), 7. Hetman Żółkiewka (18), 8. LZS Karolówka (15), 9. Perła Deszkowice (8). 10. LZS Starówka Sitaniec (8).
KLASA C, GRUPA HRUBIESZOWSKA
1. Starawianka Stara Wieś (17 punktów), 2. Międzylesie Wólka Poturzyńska (16), 3. Altus Szychowice (12), 4. Spartan II Nieledew (11), 5. Zarzewie Kotorów (10), 6. Zorza Mieniany (6).
KLASA C, GRUPA TOMASZOWSKA
1. Prywaciarz Tomaszów Lubelski (35 punktów), 2. Roztok Pasieki (29), 3. Szyszła Tarnoszyn (25), 4. Aston Budy (23), 5. LZS Grabowica (19), 6. Impuls Machnów Stary (16), 7. Iskra Machnów Nowy (12), 8. Technik Telatyn (9), 9. Pogranicze Siedliska (6), 10. LZS Podhucie (5).
KLASA C, GRUPA BIŁGORAJSKA
Do rozgrywek zgłosiły się tylko trzy zespoły: LZS Biszcza, Relax Księżpol i Szum Aleksandrów. Rozegrane zostały trzy turnieje – w każdej z tych miejscowości. Najwięcej punktów w trzech turniejach zdobył LZS Biszcza.
Rozgrywki klasy B prowadził Zamojski Okręgowy Związek Piłki Nożnej, zaś rozgrywki klasy C – Rady Rejonowe Wojewódzkiego Zrzeszenia LZS w Zamościu. Po zakończeniu sezonu klasa C została zlikwidowana, a wszystkie chętne zespoły mogły przystąpić do związkowych rozgrywek w klasie B.


![Zamość: 53 hodowców i 670 sztuk gołębi w 40 rasach. Wystawa była udana [ZDJĘCIA] Zamość: 53 hodowców i 670 sztuk gołębi w 40 rasach. Wystawa była udana [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/media/2026/02/05/sm-4x3-zamosc-53-hodowcow-i-670-sztuk-golebi-w-40-rasach-wystawa-byla-udana-zdjecia-1770276236-2.jpg)
![83. rocznica Bitwy pod Zaborecznem w gminie Krynice [ZDJĘCIA] 83. rocznica Bitwy pod Zaborecznem w gminie Krynice [ZDJĘCIA]](https://static2.kronikatygodnia.pl/data/media/2026/02/04/sm-4x3-83-rocznica-bitwy-pod-zaborecznem-w-gminie-krynice-zdjecia-1770196242-76.jpg)


















Napisz komentarz
Komentarze